Kosmetyka naturalna dla początkujących

Dosyć dużo z Was, Kochani, stawia właśnie swoje pierwsze kroki w kosmetyce naturalnej i dopiero się zaprzyjaźnia ze wspaniałymi możliwościami, które ona daje. Chciałabym zatem przedstawić kilka jej podstawowych zasad, które każdy początkujący powinien wiedzieć i stosować. Tych z Was, dla których tworzenie kosmetyków to już sposób na życie, serdecznie proszę o dodanie punktów, które być może przeoczyłam, a które także mogą być bardzo istotne. W ten sposób razem stworzymy małe kompendium podstawowych, a niezbędnych podstawowości! 

  1. Zabawa – Zawsze to powtarzam na początek – nieważne drogi Czytelniku, czy pójdziesz w kierunku zaawansowanej biochemii i będziesz tworzyć bardziej skomplikowane kosmetyki czy pozostaniesz przy kosmetyce naturalnej z jej mniej skomplikowanym obliczem – baw się! To naprawdę przynosi dużo frajdy i satysfakcji. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań nastaw się pozytywnie, a często i chętnie będziesz do kosmetyki powracał. Odrobina serca doda Twoim dziełom dodatkowej mocy! Zobaczysz! Polecam nastawić sobie kominek z olejkiem pomarańczowym, który stymuluje do działania i jest silnym antydepresantem. Dobry humor murowany!
  2. Higiena – to najbardziej podstawowa z zasad. Przed przystąpieniem do wykonywania kosmetyków umyj dokładnie ręce, zwiąż włosy, przygotuj stanowisko pracy. Nie musi być sterylne, a po prostu czyste. Wyparz słoiczki i pojemniczki, do których będziesz wkładał gotowe produkty. Dzięki temu zminimalizujesz możliwość przedostania się do kosmetyków nieprzyjemnych bakterii, a tym samym przedłużysz ich okres ważności!
  3. Uczulenia – to, że wykorzystujesz same naturalne produkty i półprodukty nie oznacza, że jesteś całkowicie bezpieczny. Wszystko może uczulić! Choć oczywiście przy pewnych i sprawdzonych składnikach ta możliwość jest minimalna. Jeśli masz wrażliwą skórę lub się po prostu boisz – zrób próbę uczuleniową. Niektóre produkty są znanymi alergenami, np. truskawki czy pomidory. Inne znowuż mogą spowodować podrażnienia, jak przyprawy korzenne czy olejek cytrynowy, kiedy skórę wystawimy na działanie promieni słonecznych. Rozsądek gra tu, drogi Czytelniku, główną rolę!
  4. Świeżość – do swoich przepisów wykorzystuj jedynie świeże składniki! Sprawdzaj czy owoce lub warzywa nie są już nadgniłe. Sprawdzaj daty przydatności i ważności. Sprawdzaj czy tłuszcze nie zjełczały. Twoja skóra zasługuje na najlepsze traktowanie, więc sprawdzaj i jeszcze raz sprawdzaj świeżość.
  5. Akcesoria – na początek nie potrzebujesz wiele. Dobrze zaopatrzona kuchnia z pewnością będzie wystarczająca do Twojej pracy. Na pewno przydadzą się: pojemniczek z miarką, waga kuchenna, miseczki np. porcelanowe, zwykły garnczek lub patelnia do kąpieli wodnych. Nic specjalnego! Z czasem, jeśli wsiąkniesz, z pewnością poczujesz potrzebę zakupu bardziej zaawansowanego sprzętu laboratoryjnego. Ale to z czasem!
  6. Oleje i masła – najlepsze są tłuszcze nierafinowane i tłoczone na zimno. Takie po prostu zachowują najwięcej dobroczynnych dla skóry składników. Ale… czasem zależy nam na neutralnym zapachu lub kolorze oleju lub masła, a takie są tłuszcze poddane rafinacji, czyli oczyszczaniu. Sięgnij wtedy po masełko lub olej rafinowany. Takie tłuszcze, dzięki temu, że są oczyszczone, lepiej sprawdzają się także w przypadku skóry alergicznej.
  7. Olejki eteryczne i zapachowe – najpiękniejsze jest to, że możesz tworzyć własne osobiste zapachy! Pamiętaj jednak, ze olejek olejkowi nie równy. Olejki zapachowe i kompozycje zapachowe to coś innego niż olejki eteryczne. Te pierwsze to kompozycje olejków eterycznych lub mieszaniny syntetyczne, które mają tą zaletę, że pachną tak, jak sobie tego życzymy. No, ale naturalne nie są. Olejki eteryczne, natomiast, pochodzą z różnych części roślin i niosą ze sobą całe bogactwo działań na organizm, które opisuje nauka zwana aromaterapią. O czym warto pamiętać to:
    • nie stosujemy olejków eterycznych bezpośrednio na skórę (za wyjątkiem olejku lawendowego i z drzewa herbacianego), a jedynie zmieszane w oleju bazowym lub w kosmetyku. Mogą po prostu skórę podrażnić. Nie dodajemy olejków także bezpośrednio do wody w kąpieli. Mieszamy je najpierw z olejem (nawet najzwyklejszym słonecznikowym) lub z mlekiem.
    • olejki eteryczne w bardzo dużych ilościach są toksyczne. Istnieją także olejki, które są toksyczne tak po prostu, ale nie bój się – nie kupisz ich ot tak w sklepie:)
    • mieszaj nie więcej niż trzy zapachy na raz.
    • każdy z olejków ma swoje odrębne działanie. Jeśli zależy Ci na czymś konkretnym, a nie jedynie na ładnym zapachu, skorzystaj z jednej z licznych, dostępnych na rynku, książek o aromaterapii (moja ulubiona to Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami, Patricia Davis).
    • olejki są lotne, co oznacza, że się ulatniają pod wpływem podwyższonej temperatury. Przechowuj je w ciemnych, małych buteleczkach, w chłodnym i suchym miejscu i dodawaj zawsze na końcu.
    • kobiety w ciąży nie powinny stosować następujących olejków: arnikowy, bazyliowy, brzozowy, cedrowy, szałwiowy-muszkatołowy, cyprysowy, koperkowy, jaśminowy, jałowcowy, majerankowy, mirra, miętowy, rozmarynowy i tymiankowy. W pierwszych czterech miesiącach ciąży należy unikać także olejku lawendowego i różanego. 
    • osoby o wrażliwej i skłonnej do alergii skórze powinny unikać olejków: bazyliowego, cytrynowego, lemongrasowego, werbenowego, melisowego, miętowego, tymiankowego i ti.
  8. Zioła – również stanowią ogromne bogactwo i również mogą być niebezpieczne. Jeśli zamierzasz ich używać, sprawdź dobrze ich działanie! Możesz zacząć od wykorzystywania bezpiecznych, a jednocześnie bardzo dobrych dla skóry i po prostu ładnych wizualnie kwiatów: nagietka, rumianka, róży, chabra-bławatka czy wrzosu.
  9. Receptury – internet pełny jest  przepisów na kosmetyki naturalne. Wystarczy użyć Googli. Polecam sprawdzanie coraz to nowszych i wyszukiwanie takich, które Twoja skóra lubi najbardziej. Testujmy, jednak nie zbyt szybko i często – dajmy skórze się przyzwyczaić i odpocząć. Możesz też tworzyć własne receptury i bawić się kosmetyką. Muszą one być jednak oparte na Twojej najlepszej wiedzy i poprzedzone dokładnym przestudiowaniem działania poszczególnych składników. Nie zaczynaj od razu od skomplikowanych kosmetyków. Zacznij od nowej owocowej maseczki do twarzy czy soli do kąpieli. Zobaczysz jakie to fajne!
  10. Zakupy – produkty do swoich kosmetyków często zakupisz w sklepach spożywczych. Poszukaj, a w tych lepszych odnajdziesz nawet dobre oleje czy sól morską. Nie mówiąc już o owocach, warzywach, mleku, miodzie, przyprawach, itp. Zajrzyj czasem do sklepów zielarskich i z kosmetykami naturalnymi po olejki eteryczne i zapachowe, zioła czy masła. Największe możliwości dostępne są jednak w internecie. Sprawdź ofertę sklepów z półproduktami kosmetycznymi, takich jak: zrobsobiekrem.pl, mazidla.com, biochemiaurody.com, e-naturalne.pl, ecospa.pl i wiele innych. Tam też dostępne są receptury kosmetyczne!
  11. Okres przydatności – nie ukrywajmy niestety, że domowe kosmetyki mają krótszy okres przydatności, niż te kupne. Wszystko, do czego produkcji użyjesz świeżych produktów, zużyj natychmiast lub przechowuj do dwóch/trzech dni w lodówce. Aby przedłużyć ważność olejów czy masełek do ciała, dodaj do nich troszeczkę witaminy E lub/i olejków eterycznych, które działają jak konserwanty. Na rynku dostępne są także konserwanty standardowo stosowane w kosmetykach – szukaj ich w sklepach z półproduktami kosmetycznymi. Długo postoją: sole i mleka (w proszku) do kąpieli, bomby do kąpieli, oleje, masła i kremy bez użycia fazy wodnej, wody kwiatowe, peelingi w proszku.
  12. Cierpliwość – nie od razu Rzym zbudowano… pamiętaj, bo cierpliwość to cnota i pewnych rzeczy nie warto przyspieszać. Wiem to, bo nie raz coś sobie po prostu zmarnowałam. Daj swoim produktom w spokoju stężeć, stwardnieć, roztopić się, zmacerować itp. Dopiero wtedy uzyskasz zamierzony efekt:)

O czym zapomniałam? Dopisujcie Kochani punkty w komentarzach!

Musujące Babeczki do Kąpieli Truskawkowo-Kakaowe

Kochani,

Jutro już ostatni dzień nadsyłania zgłoszeń na Lili Solne Wyzwanie. Serdecznie Was zapraszam do udziału. Jeszcze zdążycie! Poza tym, zauważyłam, że najwięcej przyjemności sprawia mi wymyślanie słodkości do kąpieli:) Mam zatem dla Was nowy przepis na Musujące Babeczki do Kąpieli Truskawkowo-Kakaowe z masełkiem shea i olejem migdałowym. Mniamuśne:)

Do ich wykonania przygotujcie:

  • 80g sody oczyszczonej
  • 40g kwasku cytrynowego
  • 20g mąki ziemniaczanej
  • 0,5ml miki/pigmentu w kolorze różowym
  • łyżkę kakao
  • łyżeczkę oleju ze słodkich migdałów
  • łyżeczkę masła shea
  • 10-15 kropelek olejku zapachowego truskawkowego
  • posypkę czekoladową do tortów
  • wodę w spryskiwaczu
  • foremki silikonowe na muffinki

Zmieszajcie sodę, kwasek i mąkę. Do tego dolejcie olej migdałowy i  roztopione masełko shea i spryskajcie kilka razy wodą ze spryskiwacza. Całość mieszajcie niczym ciasto. Kiedy będzie miało ono taką konsystencję, że kiedy ściśniecie je w dłoni pozostanie zwarty kształt, przesypcie 1/3 do osobnej miseczki. Tam dosypcie pigment oraz dolejcie olejek truskawkowy i zmieszajcie dokładnie. Do pozostałej masy dodajcie kakao i również wszystko wymieszajcie.

Powinny wyjść trzy małe babeczki. Na dnie foremek umieśćcie nieco posypki czekoladowej. Na to rozłóżcie równomiernie warstwę masy truskawkowej i ugniećcie palcami. Resztę wypełnijcie mieszaniną kakaową i porządnie dociśnijcie. Babeczki odstawcie na noc do całkowitego stwardnienia. Po tym czasie są gotowe do użycia, czyli do wrzucenia do wanny z wodą. Smakowitych kąpieli!!

Liście w czekoladzie

Kochani,

Wczoraj natknęłam się na takie cudo i przyznam, że niemalże oniemiałam. Bo pierwszy raz w życiu usłyszałam o liściach w czekoladzie jako oryginalnej przekąsce na przyjęcia! Hmmm… co Wy na to? Wypróbujecie? Przepis i pomysł pochodzi z bloga A Subtel Revelry.
Wyglądają niezwykle. Ciekawe jak smakują:) Zauważcie też, że posypane są solą, co uwydatnia jeszcze smak ciemnej czekolady. Nie rozumiem tylko jednej rzeczy – w przepisie są ewidentnie liście klonu, a na zdjęciach lipy. Czy ja nie do końca znam się na angielskiej nomenklaturze? 
Aby przygotować takie listeczki należy je najpierw dokładnie umyć i ususzyć. Wtedy przygotujemy – roztapiamy ciemną czekoladę i za pomocą pędzelka rozsmarowujemy ją na liściach. Całość posypujemy solą i odstawiamy do całkowitego zastygnięcia. Kiedy będą już gotowe, bardzo delikatnie je odklejamy od podłoża i oferujemy oniemiałym gościom. Ciekawe:)
Zdjęcia A Subtel Revelry.

Podpatrzone: Błyszczyk do ust

Witam Was, Kochani, w ten słoneczny (przynajmniej w Krakowie) poniedziałek! Jak się macie? Zaczynacie nowy tydzień z werwą i optymizmem czy dopadła Was jesienna nostalgia? U nas od kilku dni ciągłe święto. Odkąd wrócił mój mąż, cieszymy się sobą, spędzamy razem czas, bawimy się z Różą i odwiedzamy znajomych i rodzinkę. Ot, taka sielanka przynajmniej na kilka dni.
A żeby kreatywnie rozpocząć ten nowy tydzień mam dla Was dzisiaj przepis na smakowity błyszczyk do ust, znaleziony na Kojo Designs. Zostało Wam trochę ulubionej szminki? Nie wyrzucajcie jej, tylko przeróbcie na cudownie nawilżający i odżywczy prosty balsam-błyszczyk. 
Autorka wykorzystała następujące skłądniki:
  • 2 łyżi wosku pszczelego
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżeczki oleju ze słodkich migdałów
  • kawałeczek szminki
  • pół łyżeczki błyszczącego cienia do powiek/pigmentu
  • 10 kropelek olejku eterycznego (np. miętowego lub pomarańczowego)

Wszystkie składniki, poza olejkiem eterycznym, należy rozpuścić w kąpieli wodnej, co jakiś czas mieszając. Gdy już będą dobrze połączone, wyciągamy miseczkę z wody i dodajemy  np. olejek miętowy. Całość mieszamy i za pomocą dużej strzykawki przekładamy do pojemniczków. Błyszczykom pozwalamy zastygnąć w spokojnych chłodnym miejscu. Wypróbujecie?

Zdjęcia i przepis Kojo Designs.

Facebook