Leśna kolacja

Wspominałam już, że wybraliśmy się na kilka dni na wieś sielską anielską jesienną pod Poznań. Kawał drogi dla Krakusów, ale naprawdę warto było. Zdecydowaliśmy się zostać dzień dłużej, tak tu spokojnie, tak inaczej, tak jesiennie i gościnnie. Z pewnością Wam opowiem coś niecoś, a tymczasem…
Jestem całkowicie zauroczona pomysłem na szczególną romantyczną kolację w… lesie. Wyobraźcie to sobie – pięknie zastawiony stół, małe latarenki, kwiaty i ta lekko przerażająca atmosfera dawnej puszczy – hukająca gdzieś w oddali sowa, szmery przechodzącej rodziny dzików, trzepot skrzydeł ptaków w koronach drzew i my…

Piękny rocznicowy pomysł. Ze Style Me Pretty Living.

Style Me Pretty Living / stylizacja Filosophi Events / zdjęcia Michael Wachniak.

Po-Weekendowe Cuda no49

Przepiękne zdjęcie, cudny, ciepły, wakacyjny obrazek (1). Chciałabym kiedyś mieć taki w białym holu mojego domku marzeń. Autorstwa magalerie.
A takie urocze pojemniczki (2) widzę w mojej przyszłej kuchni. Z mąką, cukrem i solą. Cudne!
Idealny zeszyt dla mnie (3). Chyba sama taki jakoś stworzę 🙂 Autorstwa ohNOrachio.
Do zrobienia – wazonik na ścianę (4). Może nie najprostszy, ale wart spróbowania.  Autorstwa Fabric Paper Glue.
Ot, pomysł jesienny – pojemniczki w kształcie żołędzi (5)!
I znowu rośliny naścienne (6) czyli niezwykła dekoracja przedpokoju. Do przemyślenia! Autorstwa Vosgesparis.
Wspaniała kolekcja sukien ślubnych  na 2014 rok Laure de Sagazan (7) chwyta za serce. Piękne zdjęcia, piękna modelka i te suknie… Ponadczasowe.
Bardzo spodobało mi się kreatywne podejście do promocji i identyfikacji wizualnej ziółek Baziółka (8). W zasadzie to zachwycona jestem. Zwłaszcza, że można na ich stronie znaleźć takie smakowite przepisy jak ten na makaron do lasagne z ziołami (9)!
A jeśli suszone to… musicie koniecznie zobaczyć te dzikie, Lemonia, z gór Taygetos w Grecji (10). Wyglądają wspaniale! Jakby prosto z suszenia w kamiennej chacie na wzgórzu z widokiem na lazur morza.
I jeszcze niezwykły film autorki bloga Oh Joy, o tym jak powstawało cudowne biuro. Jedno z tych biur, w których można pracować i wymyślać i tworzyć i znowu pracować.

Na koniec kilka polecajek…

Taki miły konkurs z Phenomé!

Ach, jak miło! Miło mi, że jesteście tu ze mną. I miło mi, bo ruszamy z takim miłym konkursem!

Mam dla Was bardzo miłe nagrody – kosmetyki Phenomé! W sam raz na jesienną nostalgię – rozgrzewające, mandarynkowe, imbirowe i cukrowe. A konkretnie
+
oraz 
jedno dodatkowe masełko Tangerine SPA

Aby wziąć udział w konkursie należy 

  • wejść na stronę Phenomé-TUTAJ i wybrać najprzyjemniejszą według Was serię kosmetyków do ciała, spośród:
  • Pure Sugarcane
  • Milky Almond
  • Tangerine SPA
  • Rejuvenating Rose
  • Green-Red-White-Tea
  • Invigorating Zone
  • i króciutko uzasadnić swój wybór w komentarzu pod tym postem.

Nie bądźcie anonimami! Będzie mi tez miło, jeśli zechcecie udostępnić informację konkursową dalej.
Spośród wszystkich odpowiedzi wybiorę dwie najciekawsze. Do ich autorów powędrują dwa powyższe zestawy. Dodatkowe masełko wylosuję spośród pozostałych odpowiedzi.
Na Wasze zgłoszenia czekam do niedzieli 13.10.2013 do północy. 
Wyniki ogłoszę do trzech dni potem na blogu. Na adresy do wysyłki będę czekała 10 dni od ogłoszenia wyników. Wysyłka jedynie na terenie Polski. W konkursie można wziąć udział tylko raz.

Zapraszam!!!

Ach, a obrazki wykorzystane w grafice możecie sobie oczywiście ściągnąć TUTAJ 🙂

Musujące czekoladowo-pomarańczowe pralinki kąpielowe

Czasem nachodzi taka ogromna ochota na czekoladę. Najczęściej wtedy, kiedy panujemy nie jeść słodyczy. Co wtedy zrobić? Zaserwować nieco czekolady naszemu spragnionemu ciałku! W kąpieli! Zrobimy dzisiaj bardzo proste musujące czekoladowo-pomarańczowe pralinki kąpielowe. Kolejny element materiału dla Green Canoe 🙂

 

Składniki
  • 200g sody oczyszczonej
  • 100g kwasku cytrynowego
  • łyżka ulubionego oleju
  • łyżka kakao
  • kilka kosteczek ciemnej czekolady
  • kandyzowana skórka pomarańczowa
  • 25 kropelek olejku pomarańczowego
  • letnia woda w spryskiwaczu
  • silikonowe foremki na pralinki czekoladowe

W dużej misce mieszamy sodę z
kwaskiem, olejem i olejkiem pomarańczowym. Połowę mieszaniny przekładamy do
drugiej miski. Przygotowujemy kilkanaście foremek na pralinki. Na spód połowy z
nich sypiemy skórkę pomarańczową, a do drugiej połowy małe kawałeczki
czekolady. Do pierwszej miski z mieszaniną wsypujemy kakao i całość dokładnie
mieszamy, co chwilę spryskując delikatnie wodą. Jeśli zacznie się musowanie,
„gasimy” je palcami. Mieszanina powinna uzyskać konsystencję piasku do lepienia
zamków. Jeśli zaciśniemy ją w pięści, przybierze jej kształt. Gotową wypełniamy
foremki ze skórka pomarańczową, mocno je dociskając. 
Do drugiej miski dodajemy
około łyżkę startej na tarce czekolady i postępujemy tak samo jak powyżej. Masę
przekładamy do foremek z czekoladą i ponownie dociskamy. Pralinki odstawiamy na
całą noc do stwardnienia. Nazajutrz wyciągamy je z foremek i dodajemy po kilka
do cieplej kąpieli. Będą przyjemnie musować i pielęgnować skórę.

 
 

http://www.lilinaturalna.com/p/lili-przepisy.html

Jesienne obrazki/cliparty – dla Was do ściągnięcia

Pokochałam Photoshopa 🙂 Nie, nie od pierwszego wejrzenia… wtedy raczej mnie przerażał… od któregoś obejrzanego na Youtubie filmiku z instrukcją użytkowania! Siedzę teraz całymi wieczorami (no może nie całymi… Top Chefa też trzeba zobaczyć) i uczę się powoli nowych funkcji. 
W między czasie przygotowałam dla Was jesienne obrazki! Do wykorzystania na blogach, grafikach, kolażach, na zdjęciach, a może po prostu do wydrukowania i przyklejenia na jesienne kartki, zaproszenia czy podziękowania. Zdaję się tu na Waszą kreatywność. 

Obrazki mają rozszerzenie png. czyli są na przeźroczystym tle, co znacznie ułatwia pracę. Do dyspozycji oddaję w Wasze ręce dwa jesienne wieńce oraz 7 mniejszych clipartów, w odcieniach brązu i szarości. Wieńce idealnie sprawdzą się np. z monogramami, albo w nagłówku posta – tak jak TUTAJ

Aby ściągnąć obrazki na komputer należy:

1. Kliknąć w poniższy baner

2. W każdej linii z obrazkiem o rozszerzeniu PNG, po prawej stronie kliknąć w strzałkę;
3. Kliknąć download;
4. Otworzyć lub zapisać plik w wybranym miejscu na komputerze.

W tworzeniu kolaży z pewnością pomocny Wam będzie poniższy tutorial:

No, chyba, ze macie Photoshopa. To pewnie wiecie co i jak 🙂

A poniżej jeden z możliwych sposobów na wykorzystanie obrazków. Dajcie znać, czy się przydały!

Obrazki możecie wykorzystywać do wszystkich celów, także komercyjnych. Nie można ich odsprzedawać. Możecie umieszczać je na na blogach i stronach internetowych.

W roli głównej: Tonik do twarzy Jaśmin i Zielona Herbata Orientana

Kusi, uwodzi, domaga się stałej atencji. A przecież taki niepozorny z wierzchu. Uzależnia jak narkotyk. I bardzo chce się dzisiaj Wam zaprezentować. Zobaczcie więc naszą dzisiejszą gwiazdę – Tonik do twarzy Jaśmin i Zielona Herbata Orientana!

Ot, mała plastikowa buteleczka z taką sobie etykietką. Wybrałam tą z napisem jaśmin i zielona herbata. Bo lubię i jaśmin i zieloną herbatę. I wiem jaką moc w sobie kryją. I kiedy po raz pierwszy otworzyłam to cudo i prysnęłam w kierunku twarzy, ten jaśmin i ta zielona herbata natychmiast zaczarowały wszystko. Zagarnęły dzień dla siebie. Zajęły całą przestrzeń niemalże. Otuliły mnie bowiem tak wspaniałym radosnym kwiatowym aromatem, że nie chciałam się go już pozbywać. Ciepło było wtedy na szczęście. Kiedy jest ciepło, przyjemnie jest spryskiwać się mgiełką. Więc się i spryskiwałam.

Jak wszystkie kosmetyki Orientany i ten przywędrował do mnie z daleka. Aż z Indii. I jest w nim coś wschodniego, odległego. Jest bardzo delikatny, naturalny, nie zawiera alkoholu. Doskonale nadaje się do tonizowania skóry rano i wieczorem, ale także do odświeżania cery w trakcie dnia. Idealnie sprawdza się tutaj atomizer z bardzo drobnymi dziurkami, który wytwarza niezwykle subtelną mgiełkę. Sprzyja to też wydajności toniku. W buteleczce mieści się 100ml, które starcza na naprawdę długo.
Cudo to opiera się na wodzie pełnej ekstraktu z zielonej herbaty. Mamy tu też sok z aloesu, glicerynę, ekstrakt z lukrecji, ekstrakt z żeńszenia indyjskiego i olejek jaśminowy, który to właśnie nadaje ten niesamowity zapach. Tonik w łagodny sposób wspomaga kuracje przeciwzmarszczkowe, oczyszcza, nawilża i regeneruje skórę. Jeśli dodamy do tego przyjemność używania, staje się jednym z najlepszych toników, jakie używałam.
Ostrzegam tylko, że nie wszyscy lubią tak intensywny jaśminowy zapach. Ja uwielbiam. Jeśli jednak od nagłego ataku kwiatów boli Was głowa, warto wybrać inny z toników Orientany. Mamy jeszcze do wyboru różany, imbir z trawą cytrynową i neem z cytronem. Cena 26zł nie jest zaporową, a sama marka jest dostępna w coraz większej ilość stacjonarnych drogerii. Obserwuję tą ekspancję od dłuższego czasu i bardzo podziwiam charyzmę właścicielki.

Tonik dostępny jest TUTAJ.

Facebook