Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9466

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9474

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9479

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9485

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9495

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9498

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9518

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9523

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9544

Warning: "continue" targeting switch is equivalent to "break". Did you mean to use "continue 2"? in /home/osint/domains/lilinatura.pl/public_html/wp-content/themes/shiroihana/lib/vendor/lessphp/less.php on line 9551

Post mydlany: wyniki + mydełko marsylskie + mydła warte uwagi

Dzisiejszy mydlany post rozpoczynamy od wyników konkursu z mydełkami SAVON DU MIDI!

Dziękuję wszystkim za udział!! Losowanie wyłoniło trzy osoby, do których powędrują zestawy mydeł. Są to:
Dominika Bąk
Kosmetykitomagia Beata
Ania Madej
Gratuluję i poproszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl. Osoby, którym nie udało się wygrać już teraz zapraszam do udziału w konkursie świątecznym – ruszamy 1 grudnia!
Miałam okazję ostatnimi czasy cieszyć się dobrodziejstwem wielu naturalnych mydełek. I muszę wspomnieć o jeszcze jednym, w którym się zakochałam. Warte jest swojego małego lili-miejsca:)

Jest to Mydło Marsylskie z masłem shea i olejkiem z pestek winogron, a jego producent to Foufour. Należy ono do tej specjalnej ulubionej kategorii mydełek niezwykle uniwersalnych – dla całej rodziny i do wszystkiego. Jest na tyle delikatne, że myjemy nim Różę. Wrażliwą skórę twarzy też można. 
Pachnie ciepło, subtelnie, słodko. Jest odpowiednio… tłuste i kremowe. Nie wysusza, nie ściąga, nie ingeruje za bardzo. Pozostawia poczucie czystej i miękkiej skóry. Moje akurat było z dodatkiem oleju z pestek winogron, ale już szykuję się do wypróbowania czekoladowego i z olejem z kiełków pszenicy. 🙂

Mydełko z ecoKraina.

Przy okazji mydełkowych poszukiwań natknęłam się na kilka innych, wartych uwagi.

Poniżej moja mała mydlana wish lista i niejako wstęp do katalogu prezentów – bo każde z tych mydeł nadaje się na uroczy prezent świąteczny!

  1. Korana, Naturalne mydło miodowe, NaturaiJa, cena: 13,49zł
  2. Oliwkowe mydło arabskie z jaśminem i rumiankiem, (ciekawa jestem połączenia jaśmin+rumianek) Aromatherapybar Arabian Night, cena: 17zł
  3. Kolejne prosto od pszczół –  Speick Mydło z miodem i olejkami roślinnymi, BeeEco, cena: 9,30zł
  4. Żel do twarzy był idealny, wierzę więc mocno i w mydełko Lass Naturals z czekoladą i miodem, Iwos, cena: 9,50zł
  5. I Provenziali, Mydło roślinne Mech (!!!), ItalBioEco, cena: 10,70zł
  6. MÁDARA Żurawina i jałowiec – opakowanie na uroczy prezent, Matique, cena: 24,99zł
  7. Alepia Czarne Mydło Peelingujące „Savon Noir” Premium Karmel, karmelowe :), ECOfanaberia, cena: 49,90zł
  8. Mydło z Cynamonem, Słodką Pomarańczą i Goździkami Bentley Organic, Ekodrogeria, cena: 15,99zł
  9. Mydło WAKE UP! z zieloną herbatą, Wild Earth Nepal, pobudzające, BliskoNatury, cena: 29,99zł
  10. Neonat Mydła na bazie oślego mleka oraz na bazie masła Shea, Ecosme, cena: 16zł

Polecacie któreś szczególnie?

Po-Weekendowe Cuda no55

Genialne uchwyty do kubeczków jednorazowych na każda okazję (1). Co najważniejsze – można je sobie ściągnąć, wydrukować i wyciąć. Na urodziny dziecka – cudne! Z A Subtle Reverly, wykonanie Sibylle, z Funkytime.
Kolejna rzecz do zrobienia, jak tylko dorwiecie gdzieś kawałeczki skóry – cudne bransoletki (2)! Krok po kroku na Lebenslustiger
O rany, rany – jaki fajny koc (3) na wszelkie rodzinne dłuższe lub krótsze wypady! Idealny, praktyczny, ze świetnym wzorem! No i jedyne 300 dolarów….
Kolejny element skórzano-bransoletkowy  – te urocze cuda (4) przygarnęłabym z największa radością!
Uwielbiam mielone migdały w domowych peelingach – ten przepis wydaje się więc być strzałem w dziesiątkę – scrub cukrowo-migdałowy z Food + Words (5).
Do zrobienia w domu tak po prostu lub jako podziękowanie dla gości weselnych – sól rozmarynowa z Best Day Ever (6). proste, a oryginalne.
Listopad kojarzy mi się z parzącą palce herbatą z cytryną w emaliowanych kubkach. Kiedy z ust wydobywa się dymek pary, wokół zimno, już prawie bezlistnie, taka herbatka z charakterystycznym posmakiem termosu wydaje się być zbawienna. A pastelowe kubki (7) – boskie!
Pierniczki? Nie – kolczyki (8)!! W ramach przygotowań do świąt, ozdabiamy się na słodko-gwiazdkowo! Z Piecuchowa od Kingi Kasperowicz!
A jako pierwsze świąteczne dekoracje – cudne lampki z Loft Bar. Pierwsza wersja – papierowe, plisowane światełka (9), druga – lampki Party Chain (10). Zachwycam się też zdjeciami, na których zostały zaprezentowane!
I krótki filmik… Gdybym tylko umiała kręcić filmy, taki właśnie chciałabym nakręcić z Różą! Bo te proste codzienne czynności są najpiękniejsze. I najbardziej się boję, że będą kiedyś zapomniane… Zazdroszczę i podziwiam! Autorstwa Olive Us!

(a może się kiedyś nauczę 🙂


How To Be 2 from Olive Us on Vimeo.

 

Święta w Lili: Kalendarz Adwentowy

Święta, jak to święta – czeka się na nie i czeka, a mijają w kilka chwil. Ogromną przyjemność odkrywam jednak w samym czekaniu, w przygotowaniach, w nastroju gwiazdkowym. Kiedy byłam mała Mikołaj zawsze przynosił mi i siostrze kalendarze adwentowe. Takie kartoniki z dużym obrazkiem, z otwieranymi okienkami z czekoladkami. Nie rozumiałam wtedy ich znaczenia. Czekoladki zawsze wyjadałyśmy w jeden, dwa dni. Chciałabym, aby Róża odnajdywała przyjemność w oczekiwaniu. Chciałabym też, aby pomagał jej w tym kalendarz adwentowy. Taki… prawdziwy! 
Zrobiłam więc w tym roku swój pierwszy, najprawdziwszy adwentowy kalendarz. Zawisł dumnie w kąciku zabaw Różyczki. Mała jeszcze nie do końca go rozumie… Wisi sobie takie dziwo… Dopiero za dwa tygodnie sięgniemy po pakuneczek z numerkiem „1”. Ale jak już sięgniemy pp pierwszy, potem drugi… to zrozumie 🙂 
Zachęcam Was Kochani do tworzenia własnych kalendarzy. Zabawa przednia! Zdziwienie i radość w oczach dziecka – bezcenne! Pewnie za rok już razem z Małą coś wymyślimy. Tymczasem, zdajemy się na mnie i bierzemy się do pracy!

Do wykonania kalendarza wykorzystałam:

  • znalezioną na osiedlu pod drzewem rozłożystą gałąź
  • małe czekoladki
  • srebrną bibułkę
  • nitkę, nożyczki, długopis
  • klej – najlepiej do rękodzieła albo wikol
  • kartonik
  • dziurkacz wykrawający serduszka
  • wstążki w trzech koorach
Nie trudno o dobrą gałąź 🙂 Jestem pewna, że w każdym parku znajdziecie coś odpowiedniego. Proponuję zaraz po przytachaniu jej do domu, wrzucić ją do wanny, porządnie umyć i wysuszyć. Kiedy już jest gotowa, zabieramy się za sedno kalendarza!
Wybrałam małe, kolorowe czekoladki z Biedronki. Tyle stanowczo wystarczy 2,5-latce 🙂 Z bibuły wycięłam kwadraty wielkości około 10×10 cm i zawinęłam w nie czekoladki, niczym cukierki. Z dwóch stron związałam je nitką, aby nie wypadły. Z kartoniku wycięłam dziurkaczem 24 serduszka, opisałam je cyferkami i przykleiłam do pakuneczków. Do każdego przywiązałam różnej wielkości wstążkę.
Gałąź mocujemy w upatrzonym miejscu. Może być na wieszaczkach czy na hakach. Ja wybrałam hak przymocowany do sufitu, z którego na co dzień zwisa siatka na zabawki. Do gałęzi przywiązałam długą wstążkę i zawiesiłam całość na tymże haku. Wypoziomowałam i zaczęłam dowiązywać poszczególne pakunki z czekoladkami. W losowej kolejności. Na koniec obwinęłam jedną gałązkę wstążką, a na środku umocowałam literkę „R” jak Róża, którą zrobiłam jeszcze przed narodzinami dziecka. I gotowe!! I już nie mogę się doczekać pierwszego dnia grudnia 🙂

A jak wyglądają Wasze kalendarze?

Święta w Lili – zapowiedź

Świąteczne przygotowania czas w Lili zacząć!

Czas pędzi nieubłaganie… Niby połowa listopada dopiero, ale zanim się obejrzymy, przyjdą Święta! Chciałabym, abyśmy przygotowali się do nich razem! Żeby były magiczne, rodzinne, kreatywne i pełne niespodzianek! Oj… bo niespodzianek będzie dużo! Mam zatem nadzieję, że będziecie ze mną w tym niesamowitym, pachnącym czasie!
Oto, co Was czeka w listopadowo-grudniowe dni:
  • Wielki Lili Konkurs Świąteczny – już 2. edycja gwiazdkowego rozdawania
    prezentów!  Tym razem jeszcze cudniejsza! Ruszamy już pierwszego grudnia! W Wigilię wielkie losowania! Pod choinkę, od Lili!
  • Lili Katalog Prezentów – specjalne polecenia
    prezentowe dla niej, dla niego, dla dzieci oraz na wiele szczególnych
    okazji;
  • Przepisy na aromatyczne prezenty
    kosmetyczne
    i nie tylko – unikatowe,
    pomysłowe i do wykonania przez każdego;
  • Inspiracje opakunkowe i dekoracyjne z nutą świątecznej radości;
  • Bezpłatne etykiety i obrazki z
    motywami świątecznymi do ściągnięcia dla każdego;
  • Ogromna dawka serca, uśmiechu i pomysłów okraszona wiedzą, ciekawostkami i
    poradami.

To jak? Będziecie tu ze mną? Zapraszam bardzo ciepło!

 

W roli głównej: Phenomé Różana mgiełka do twarzy + Rytuał Miodowy

Zaczniemy dzisiaj od pewnej różanej panienki-mgiełki! Choć może nie tylko różanej? Sami zobaczcie! Bo prezentuje się dzisiaj przed Wami, w roli głównej Phenomé Różana mgiełka do twarzy!

Dobra… tylko że prawdziwa nazwa tego cuda jest taka długaśna: Phenomé Sustainable Science OIL-FREE hydrating dew Różana mgiełka do twarzy. Uff… Te nazwy w Phenomé! Pozostańmy jednak przy polskim skrócie i przejdźmy do samego kosmetyku, bo jest o czym mówić!
Stwiedzenie „mgiełka różana” nieco myli. Kojarzy się w zasadzie z wodą różaną, która sama w sobie i w swej prostocie jest genialna. Tutaj jednak zawarto jeszcze moc innego dobra. I to właśnie to połączenie mnie do kosmetyku powiodło. Woda różana (hydrolat) jest jego podstawą. Do niej jednak dodano (zacytuję): sok aloesowy (nawilża i chroni skórę), ekstrakt z róży francuskiej (działa nawilżająco, przeciwutleniająco i przeciwstarzeniowo), ekstrakt z owoców goji (dodaje skórze witalności i energii, działa przeciwutleniająco), wyciąg z żurawiny (działa witalizująco, tonizująco, antyoksydacyjnie), ekstrakt z owoców liczi (optymalnie nawilża, działa przeciwutleniająco), wyciąg z liści werbeny (działa łagodząco, zmiękczająco, ściągająco), ekstrakt ze skórki cytryny (delikatnie pobudza i odświeża skórę), olejek z róży damasceńskiej (odświeża, nawilża, zmiękcza, regeneruje, poprawia napięcie skóry). I powstał soczysty różano-owocowy miks! 
Mgiełkę można używać o każdej porze dnia i nocy. Oznacza to, że całkowicie można się od niej uzależnić! Kiedy tylko bowiem poczujecie, że skóra straciła swój blask, że 8 godzin wystawiania jej na klimatyzację i ekran komputera nieco ją wymęczyło – spryskujecie się! Wrażenie niesamowite. Od razu czuć pobudzenie i energię. Do tego dochodzi relaksujący, delikatny różany aromat, który od razu wpływa pozytywnie na nastrój.
Ja jednak używam jej głównie jako tonik. Trzymam grzecznie na półeczce w łazience i codziennie rano i wieczorem przemywam nią twarz. Z powodzeniem, a owszem! Mgiełka nie tylko tonizuje, ale w bardzo przyjemny sposób koi i łagodzi. Nawilżenie jest wyczuwalne, nie tylko w połączeniu z dobrym kremem.
Zastrzeżenie mam tylko do opakowania. A dokładniej do samego spryskiwacza. Mam wrażenie, że strumień mgiełki jest zbyt ciężki i za mocno uderza w buzię. Do oczyszczania cery zazwyczaj więc odkręcam buteleczkę i nalewam nieco płynu na wacik. Poza tym super – ciemna, lekka butelka z charakterystyczną, staro-apteczną etykietą.
Polecam!
 O wodzie różanej i samej mgiełce przeczytacie więcej na stronie Phenomé  – TUTAJ!
Zapraszam Was też Kochani na mój wpis gościnny z Rytuałem Miodowym do domowego SPA listopadowego w The Body. Naturally – TUTAJ!  

Ciacha daktylowe

Odkąd pierwszy raz, dawno temu, podczas mojego debiutanckiego wyjazdu do pracy do Irlandii, zjadłam ciasteczka o tajemniczej nazwie fig rolls przepadłam! Od tamtego czasu wszelkie fig rollsy czy date newtonsy uwielbiam! O co chodzi? O ciasteczka z nadzieniem z fig lub daktyli. Przepyszne! Z cudownie słodkim nadzieniem, rodem z dalekich ciepłych krajów arabskich. 
Dzisiaj mam dla Was moją wariację na temat tychże ciasteczek. W większej wersji, nieco bardziej przypominają małe bułeczki. Idealne na drugie śniadanie, do kawy czy do włożenia dziecku do plecaczka. Te dzisiejsze, w celofanowych woreczkach z wstążkami Róża podarowała swoim paniom w swojej Akademii Malucha. Ot, bez okazji. Z sympatii! A komu Wy je podarujecie?

Do wykonania daktylowych ciach przygotujcie:
nadzienie

  • 250g daktyli
  • laska wanilii
  • 2 szklanki wody
  • łyżka soku z cytryny

ciasto

  • pół szklanki cukru
  • 2 łyżki cukru waniliowego (najlepiej domowego)
  • 8 łyżek miękkiego masła
  • 2 jaja
  • 2 szklanki mąki

Rozpoczynamy od nadzienia. Daktyle przecinamy i wyciągamy z nich pestki. Kroimy je na mniejsze kawałki i przekładamy na patelnię. Laskę wanilii przecinamy wzdłuż i jednym ruchem noża oskrobujemy nasionka, które dodajemy do daktyli. Całość zalewamy wodą i sokiem z cytryny i nastawiamy na mały ogień, co jakiś czas mieszając, aż daktyle zmiękną, a w konsystencji zaczną przypominać konfiturę.Jeśli woda za szybko odparuje, możemy jej nieco dolać. Kiedy będą gotowe przekładamy je do blendera i miksujemy do uzyskania jednolitej masy. Odstawiamy do wychłodzenia.
Kiedy daktyle się gotują, zabieramy się za ciasto. W misce za pomocą blendera lub miksera ucieramy masło z cukrami i białkami jaj. Żółtka odkładamy na bok. Cukier waniliowy najlepiej jest zrobić samemu wcześniej. Laskę wanilii przecinamy wzdłuż, a następnie kroimy na mniejsze kawałki. Wrzucamy ją do słoiczka z około szklanką cukru i mieszamy. Gotowy odstawiamy na tydzień, aby aromat wanilii rozprowadził się po cukrze. Warto codziennie słoiczek wstrząsnąć.
 

Do masy jajeczno-maślano-cukrowej dosypujemy 1,5 szklanki mąki i ręcznie wyrabiamy ciasto. Formujemy z niego kulę. Jeśli za bardzo się lepi, dosypujemy nieco mąki. Kulę przekładamy do woreczka i wstawiamy do lodówki na pół godziny, aby masło zastygło. Po tym czasie rozwałkowujemy ją na grubość około 3-4 mm. Z ciasta wykrawamy długi prostokąt. Na jego środku, wzdłuż, układamy daktylowe nadzienie. Następnie zawijamy boki tak, aby okryły daktyle i zlepiły się po środku. Powstanie coś na kształt roladki. Nożem wykrawamy ciasteczka o szerokości 3-4 cm i przekładamy je na blachę pokrytą papierem do pieczenia. Z wierzchu smarujemy żółtkiem. Ciasteczka wkładamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na kilkanaście minut – aż lekko się zarumienią. Smacznego!

Facebook