Kopertówka x 10

Siedzą mi ostatnio w głowie. Zwracam na nie uwagę w sklepach. Proszą się wręcz o przygarnięcie! Kopertówki bowiem mogą stać się wspaniałym przyjacielem człowieka! No… kobiety. Niewielkie, ale przykuwają uwagę i doskonale dopełniają całości wyglądu. Czasem grają pierwsze skrzypce, czasem to one tworzą magię. Wprawdzie niewiele pomieszczą, ale cóż… małe jest słodkie! A na wieczorne wyjścia wcale wiele nam nie potrzeba!

Oto 10 kopertówek, mniej lub bardziej klasycznych, które ostatnio spodobały mi się najbardziej!

kop1

1. Czyż nie piękne motyle skrzydło? / Little Wing

2. Wprawdzie wolę psy, ale na punkcie tego kota można zwariować! /Karl Lagerfeld

3. Mała słodka Ellie na drobiazgi /Lulu Guinness

 

506

4. W kolorach jesieni / Mango

 

kop2

5. Na każdą okazję / Miss Selfridge

6. W pięknym kolorze wina / mint&berry

7. YOU LOVE IT, co tu dużo gadać! Kopertówka w książce. No… Sen nocy letniej 🙂 / YOU LOVE IT

 

501

8. Perłowa… prosto z morza… aż czuć tę bryzę! / Ninique Designs

 

kop39. Foliowe, z piórami, dla odważnych. Na pewno mocno niebanalne! / KOPI

10. W żywszych kolorach / YPSILON

 

Sok sardynkowy i tapety z ptaszynami do ściągnięcia

Dziecko mam chore. Szkarlatyna ją dopadła. Dziwne – choroba ta kojarzyła mi się do tej pory jedynie z czasami zaprzeszłymi. A tu jednak jest nadal. Czekają więc nas wspólne dni, we dwójkę. I już dzisiaj zaczęłyśmy wariować, choć w większości były to wariactwa pełne śmiechu. Cóż zrobić…

W całym tym chorobowym szaleństwie przyśnił mi się dziwny sen. Był to sen, w którym świat niby był normalny, ale… ale wszystko było inne. Na półkach w sklepach stał sok sardynkowy, w lodówkach znalazłam lody cebulowe, sery miały posmak ylang ylang, a w kremach do twarzy znowuż znalazłam ekstrakt z camemberta.

I obudziłam się. Na szczęście.

I pomyślałam, jak to dobrze, że jest normalnie.

Po prostu normalnie.

Zawsze jest czym się cieszyć, prawda?

Macie może ochotę na zmiany na pulpicie! Mam dla Was ptaszyny! Nie do końca normalne, ale za to przenoszą w krainy pełne słońca!

tap10

Ptaszyny nr 1 –> [download id=”3984″]

tap11

Ptaszyny nr 2 –> [download id=”3986″]

tap12

Ptaszyny nr 3 –> [download id=”3988″]

tap13

Ptaszyny nr 4 –> [download id=”3993″]

Ptaszynki z Oiseaux brillans du Brésil.Descourtilz, J. T. (Jean Théodore). Paris,1834

Przepis na myjący krem pomarańczowy z nutką rozmarynu

Zrobimy dzisiaj coś nie do końca oczywistego! Puszysty, pachnący, nawilżający krem… myjący! Jest to po prostu nieco inna forma mydełka, o miękkiej, kremowej konsystencji. Coś wspaniałego, szczególnie dla dzieci, które (wiem to dobrze!), aż garną się do mycia rączek. A i starszym pod prysznicem taki krem sprawi dużo przyjemności.

Nasze mydełko-krem pachnie cudownie, mocno energetyzującą pomarańczą, z lekko wyczuwalnymi nutami rozmarynu. Jest to idealne połączenie na jesień. Olejek pomarańczowy doda nam radości, to przecież naturalny antydepresant, a olejek rozmarynowy zadziała antyseptycznie na skórę i stymulująco na mózg. Do tego dodałam odżywczy olej ryżowy i prawdziwy sok pomarańczowy w proszku! Całość idealna na co dzień i na prezent.

SONY DSC

Myjący krem pomarańczowy z nutką rozmarynu

Składniki

  • szklanka pokrojonej w małą kostkę transparentnej bazy mydlanej (ja wybrałam ekologiczną, oliwkową)
  • 4 łyżki sody oczyszczone
  • 2 łyżki kwasku cytrynowego
  • 1 łyżka sproszkowanego soku pomarańczowego (ZielonyKlub.pl)
  • 2 łyżki oleju ryżowego
  • ok. 4 kropelki pomarańczowego barwnika do mydeł
  • łyżeczka olejku pomarańczowego
  • 6 kropelek olejku rozmarynowego

W ceramicznej miseczce, w kąpieli wodnej lub mikrofali, roztapiamy bazę mydlana, nie doprowadzając jej do wrzenia. Sprawnie przelewamy ja do wysokiej miski, dosypujemy proszki, dolewamy olej ryżowy i energicznie mieszamy. Dodajemy barwnik i dalej mieszamy. Na końcu dolewamy olejki eteryczne i cały czas mieszamy, aż do uzyskania jednolitej konsystencji kremu. Zacznie on nieco rosnąć, nie przejmujemy się i jeszcze chwilę mieszamy. Gotowy krem odstawiamy na noc w suche, chłodne miejsce, aby sobie spokojnie opadł. Nazajutrz przekładamy do czystego słoiczka. I gotowe!

SONY DSC

SONY DSC

Pielęgnacja skóry jesienią & odkrycie – Saisona

Lato minęło już całkiem dawno. Zima puka do drzwi (niemal dosłownie). Wraz z nadejściem jesieni zmienia się i aura i potrzeby naszej skóry. O tej porze roku konieczne jest szczególne podejście do codziennej pielęgnacji. Musimy sprawić, aby skóra nabrała blasku i energii, a jednocześnie przygotować ją na nadejście zimy.

Minione lato pozostawiło nam zapewne nie tylko przebarwienia, ale też suchą skórę, pogłębione zmarszczki, czy jej matowy odcień. Nawet naskórek, walczący z intensywnym promieniowaniem słonecznym stał się twardszy i trudniejszy w pielęgnacji. Jak więc przywrócić jej blask i zdrowy wygląd?

Zaczynamy od peelingów! Złuszczenie zrogowaciałego naskórka sprawia, że skóra najzwyczajniej odżywa! Staje się miękka, elastyczna, z łatwością wchłania aktywne składniki nakładane na nią w późniejszym etapie. W ten sposób pobudzamy ją do regeneracji. Peeling pomoże także rozjaśnić skórę i wyrównać jej koloryt. Warto sięgnąć tutaj po owoce tropikalne, takie jak papaja czy ananas, zmiksować je i nałożyć na twarz na 10 minut. Zawarte w nich naturalne enzymy delikatnie złuszczą i spulchnią skórę. Polecam też łagodne peelingi mechaniczne, najlepiej ze zmielonych płatków owsianych, orzechów czy migdałów. Wystarczy dodać do nich odrobinę oliwy lub miodu i lekko masować twarz.

Skóra po lecie wykazuje mocne oznaki przesuszenia, a suchość skóry objawia się jej szybszym starzeniem. Słońce bowiem bezpośrednio wpływa na niszczące działanie wolnych rodników. Stawiamy więc na intensywne nawilżenie i odżywienie. I to nie tylko od zewnątrz. Pijemy dużo wody, dbamy o bogatą w mikro i makroelementy dietę. Na twarz nakładamy nawilżające maseczki przynajmniej dwa razy w tygodniu, a codziennie wieczorem kremy o silnym działaniu zarówno odżywczym, jak i nawilżającym. Możemy wzmocnić je naturalnymi masłami i olejami, które świetnie sprawdzą się także w pielęgnacji całego ciała. Polecam tutaj proste olejowe sera, zawierające witaminy C i E, z olejów z dzikiej róży, papai, acai, żurawinowego, z pestek kiwi czy innych wakacyjnych owoców.

Im chłodniej na zewnątrz tym mocniej odżywiamy skórę i chronimy ja przed czynnikami zewnętrznymi. Warto wtedy sięgnąć bo gęstsze – masło shea, olej z krokosza czy czarnuszki. Pozostawiają one warstwę ochronną na skórze, tzw. film, który nam ją zabezpiecza i utrzymuje odpowiedni poziom wilgotności. Przypominam tylko, że czyste masła i oleje najlepiej nakładać na zwilżoną skórę, np. tuż po prysznicu. W przeciwnym wypadku mogą mieć działanie wręcz wysuszające.

Aby nadać skórze promienny blask, podkreślić kolor jej letniej opalenizny, usunąć objawy zmatowienia i poszarzenia musimy jeszcze postawić na kosmetyki o działaniu rozjaśniającym. Taki efekt rozświetlenia zapewnią nam preparaty zawierające witaminę C, kofeinę czy kwasy owocowe. Idealnie sprawdzą się tutaj wspomniane już wyżej maseczki z owoców tropikalnych.

SONY DSC

Osobiście polecam jednak sięgnąć po moje ostatnie odkrycie – kosmetyki Saisona – z seriami dostosowanymi do potrzeb skóry w konkretnej porze roku!

SONY DSC

Odkrycie dla mnie niemal epokowe, bo dawno nie zachwyciłam się aż tak bardzo kosmetykami. Ale zacznijmy od początku, od przedstawienia Wam samej marki.

Saisona jest to pierwsza marka fitokosmetologiczna, która dba o piękno kobiety o każdej porze roku i w każdych warunkach klimatycznych. Stworzona została w 2006 roku przez Charlotte Béraud. Wszystkie kosmetyki marki powstały przy współpracy Laboratorium Saisona, doświadczonego dermatologa (Dyrektora wydziału dermatologii Szpitala Uniwersyteckiego) i przy wsparciu Francuskiej Agencji Innowacji. Marka posiada szeroki asortyment produktów zaprojektowanych do ochrony i uwydatnienia piękna skóry przez wszystkie cztery pory roku.

Produkty Saisona to nie tylko francuskie, organiczne i certyfikowane kosmetyki, ale to przede wszystkim: innowacja w pomyśle, składnikach i produktach.

  • Innowacja w pomyśle: Laboratorium Saisona przeprowadziło szereg badań dotyczących powiązań między kondycją skóry, a surowymi czynnikami klimatycznymi oraz zmianami w pogodzie. Badania te umożliwiły zdiagnozowanie i zdefiniowanie kondycji skóry o każdej pory roku, a zarazem potwierdziły konieczność dostosowania pielęgnacji do poszczególnych pór.
  • Innowacja w składnikach: Saisona wykorzystała aktywny składnik stewii, jako główny element formuły nawilżającej. Stosuje go we wszystkich produktach liftingujących przeciwko starzeniu się skóry. Badana kliniczne potwierdziły funkcje nawadniające stweii, a także blokujące – co oznacza, iż ogranicza ona niewyczuwalną utratę wody, a co za tym idzie odwodnienie skóry. Wyjątkowe właściwości napinające sprawiają natomiast, iż stewia jest niezwykłym składnikiem aktywnym opóźniającym procesy starzenia.
  • Innowacja w produktach: Saisona stworzyła formułę Aktywnej Wody. Bogata w aktywne składniki, wstępnie nawilżająca, sprawia, że zewnętrzna warstwa skóry jest bardziej przepuszczalna i chłonna.

 

SONY DSC

Zaintrygowani marką? To bardzo dobrze! Sama cały czas trwam w zachwycie nad produktami stworzonymi do pielęgnacji skóry jesienią. Jest to seria Naprawa, skupiająca się na nawodnieniu, odnowie komórek i działaniu przeciwko starzeniu się skóry. Jest to też seria o silnym efekcie rozjaśniającym i przywracającym skórze idealną kondycję. Tak właśnie kosmetyki te zadziałały w moim przypadku. Już po 2-3 dniach stosowania widać wspaniałe efekty – buzia jest promienna, odżywiona, miękka, prawie nie powstają na niej niedoskonałości, uregulowane jest wydzielanie sebum. Cóż – nie mogę nie być zachwycona!

W serii jesiennej znajdziemy Rozjaśniającą piankę złuszczającą, Aktywną Wodę dla zmęczonej skóry, Krem regeneracyjny przeciwko ciemnym plamom oraz Regenerujący olejek do ciała. Sama nie wiem, który z tych kosmetyków jest najlepszy, bo najlepsze są po prostu stosowane jako cała linia.

SONY DSC

Zachwyćmy się więc najpierw złuszczającą pianką, która na początku wydaje się być bardzo delikatna, lekka, pięknie pachnąca. Jej właściwe działanie odkryjemy, pozostawiając ją na twarzy na kilka chwil. Zawiera bowiem złuszczający składnik, łagodniejszy od kwasów owocowych, który eliminuje martwe komórki, nie uszkadzając skóry. Efekt wybielający potęguje także ekstrakt z paproci wodnej oraz woda jeżynowa (!) i wyciąg z hibiskusa. Wierzcie mi – zakochacie się. Pianka idealnie oczyszcza i peelinguje, a jej stosowanie to czysta przyjemność.

Kolejnym krokiem w codziennej pielęgnacji jest Aktywna woda, czyli niezwykły tonik na wodzie jeżynowej z dodatkiem stewii, gliceryny, ekstraktów z alg i hibiskusa. Pachnie zabójczo! Dzięki temu, że jest dosyć gęsty, mogę zmywać nim także makijaż. Wspaniale odświeża i tonizuje, lekko nawilża. Pozostawia bardzo przyjemne uczucie na buzi.

Zwieńczeniem rytuału jest magiczny wręcz krem. Na początku zdziwiło mnie to, że w składzie, tuż po wodach (z jeżyn, a jakże!), jest kwas mlekowy! Do tego dodano m.in. olej z orzechów makadamia, z pestek winogron, ekstrakt z dzikiego akantu, alg – paproci wodnej, oczywiście stewię, hibiskus i olej słonecznikowy. Krem doskonale odżywia, reguluje i zapobiega niedoskonałościom. Najważniejsze, że mocno nawilża i widocznie rozjaśnia. Jest lekki, ale pozostawia delikatną warstwę na skórze. Idealny i na dzień i na noc.

SONY DSC

SONY DSC

Ostatnim kosmetykiem serii jest Regenerujący olejek do ciała. Pierwszy plus należy się tu za opakowanie – atomizer bardzo ułatwia rozprowadzanie produktu na ciele. Olejek jest lekki, suchy, co zawdzięczamy dużej ilości frakcjonowanego oleju kokosowego. Do niego dołożono odżywcze oleje – słonecznikowy, makadamia, sacha inchi, konopny, z owoców dzikiej róży i arganowy. To z kolei uzupełniono ekstraktem ze stokrotki i olejkami may chang, geranium, z drzewa sandałowego i mandarynkowym. Całość pachnie cudnie, lekko i orzeźwiająco. Olejek szybko się wchłania, pozostawia skórę miękką i elastyczną.

Tak przygotowane ciało może z promienną dumą wkroczyć w jesień!

Bardzo polecam – produkty dostępne na stronie Saisona.

SONY DSC

SONY DSC

Post powstał we współpracy z marką Saisona.

Zauroczona: Magia i globusy Bellerby & Co Globemakers

Tak się jakoś składa, że ostatnio często trafiam w internecie na globusy. Przeznaczenie? A może po prostu zwracam na nie specjalną uwagę? Miłość? Niedawno pokazywałam Wam ich trochę. Tym razem również nie mogłam się oprzeć i musiałam udostępnić nieco tej totalnej magii!

Nie wiem, czy może być bardziej romantycznego dla geografa, niż pracownia globusów. No powiedzcie! Całość jakby żywcem przeniesiona z bajki! Zakochałam się więc w Bellerby & Co Globemakers – w ich globusach, w ich pracowni, w tym niezwykłym sposobie na życie.  I zastanawiam się, jakby to było całymi dniami tworzyć ręcznie globusy, wędrować palcami i pędzlem z klejem przez wszystkie kontynenty i morza. Czarować coś tak niezwykłego, tak niespotykanego w naszym świecie. Ach…

Zdjęcia Bellerby & Co Globemakers – Instagram

Więcej na stronie Bellerby & Co

405-tile

Pomysł na jesienne pieczone ziemniaki z bakłażanem, boczkiem i bryndzą

To jeden z tych przepisów, które jesienią po prostu trzeba wypróbować! Nie będzie to danie lekkie, na pewno nie dietetyczne, ale jakże potrzebne, kiedy za oknem szaro-buro!

Pieczone ziemniaczki… mmm… ulubione od dzieciństwa! W wersji nieco bardziej bogatej, niż tradycyjnie – z masłem i solą. Moje comfort food w tym sezonie. Spróbujcie koniecznie!

SONY DSC

Jesienne pieczone ziemniaki z bakłażanem, boczkiem i bryndzą

Składniki

  • 4 bardzo duże ziemniaki
  • 1 niewielki bakłażan
  • 1 mała cebula
  • 4 paski wędzonego boczku
  • 1 opakowanie bryndzy 80g
  • 150 ml gęstej śmietany 18%
  • łyżeczka czarnuszki
  • łyżeczka suszonych pomidorów w formie przyprawy
  • olej do smażenia
  • sól, pieprz, zioła prowansalskie
  • świeży rozmaryn, małe marchewki

 

SONY DSC

Bakłażana kroimy na plasterki, zasypujemy solą i odstawiamy.

Ziemniaki myjemy i wstawiamy do piekarnika na 200 stopni na około 60-85 minut – aż będą miękkie, ale skóra nie stanie się jeszcze chrupiąca.

Zasolonego bakłażana dokładnie myjemy z goryczki i osuszamy ściereczką lub ręcznikiem papierowym. Kroimy na kostkę, wraz z cebulą. Całość przesmażamy na oleju, dodając czarnuszkę, suszone pomidory, zioła, sól i pieprz. Kiedy bakłażan lekko zmięknie dolewamy pół szklanki wody i dusimy, aż do całkowitego odparowania i zmięknięcia, co chwilę mieszając.

Miękkie ziemniaki wyciągamy z piekarnika do ostygnięcia. Nożem wyżłabiamy w nich otwory na nadzienie. Wnętrze solimy.

Boczek kroimy na małe, cienkie paski i wkładamy równomiernie na dno otworów w ziemniakach. Na to nakładamy potrawkę bakłażanową. Gotowe ziemniaki dekorujemy z wierzchu bryndzą.

Wkładamy je ponownie do piekarnika, między nimi kładąc zroszone olejem, przecięte na pół marchewki i gałązki rozmarynu. Zapiekamy, aż ser się zarumieni, a skóra ziemniaków będzie chrupiąca.

Pozostałą bryndzę ucieramy ze śmietaną, solą i pieprzem (do smaku) na jednolity sos.

Gotowe ziemniaczki podajemy z sosem śmietanowo-bryndzowym i solą do smaku.

Smacznego!

SONY DSC

Facebook