Moment 03

W tym momencie uwielbiam to…

10 11 12

Niezwykła, magiczna, ręcznie malowana porcelana JAD skradła mi serce. Idealna nascianę! / JAD

13-tileTe cuda znalazłam w sklepie Accompany – etycznym, wspomagający rękodzieło w różnych zakątkach świata. Wszystko mi się tam podoba 🙂

16

 

Paprocie to takie nasze sukulenty. Jeśli wiecie o co mi chodzi. Uwielbiam paprocie, bardzo więc spodobał mi się pomysł na taki kalendarz! / Margo Hupert – Decobazaar

14

Szukałam ostatnio nowego breloczka. Zakochałam się w pomponach i chwościkach! Te tutaj z Mohito

19-tile

Lata 90-te w pełni powróciły. Przyznam się, że zastanawiałam się nad tą sukienką. Podobne materiały pamiętam z dzieciństwa i nie kojarzyły mi się zbyt dobrze. Po chwili jednak wciągnęła mnie całkowicie. Jest w niej to coś, co przyciąga. Zwłaszcza z tym paskiem! / UTERQUE (marka niedawno otworzyła się internetowo na Polskę)

 

21-tile

Gratka dla wielbicieli polskich plakatów! Na Wallbeing znajdziecie całą masę perełek młodych, polskich twórców! Te tutaj szczególnie mi się spodobały! Od góry: Pływaczka Biba / Kaktus na dłoni II / Porządek Rzeczy IV

25 26

Niesamowite lustra! Z największa przyjemnością zastąpiłabym nimi obrazy w moim przyszłym domu. Albo powiesiła między nimi. Piękne! /MASK losange, Miroirs muraux, FEDERICO FLORIANI z Petite Friture

27-tile28

Absolutnie przepiękna tapeta! Przenosi w magiczny świat, w tajemniczy las, w baśń. / Fôret noire, Made in Design, autorstwa Nathalie Lété / zdjęcia w pokoikach via Pinterest 1 / 2

 

 

Wish List: Kwasy

Dopiero niedawno rozpoczęłam swoją przygodę z kwasami, ale już wiem, że wsiąkłam całkowicie. Pokochałam je miłością zaiste wielką. Lubię, wprost uwielbiam, dotykać swoją skórę po takim kwasowym peelingu. Jest miękka, delikatna i gładka.

Jak to jednak z początkami bywa, cały czas poszukuję kosmetyków idealnych. Poniżej znajdziecie więc mój mały kwasowy wish list!

 

wish list kwasy

 

1. GlySkinCare Emulsja do twarzy z kwasem glikolowym 10%. Peelingująca  emulsja do twarzy na noc, przeznaczona do cery normalnej lub tłustej. Korzyści kuracji kwasem glikolowym to usunięcie martwego naskórka, lepsze przenikanie składników aktywnych, rozjaśnianie przebarwień posłonecznych, hormonalnych, pociążowych, spłycanie zmarszczek, regulacja wydzielania sebum. / Diagnosis.pl

2. Zestaw do własnoręcznego przygotowania Serum z kwasami AHA 10%. Delikatnie złuszcza skórę, wygładza i poprawia koloryt skóry, przyśpiesza odnowę naskórka. Polecany jest do każdego typu cery, w szczególności do cery szarej, zwiotczałej, zanieczyszczonej, z zaskórnikami i trądzikiem młodzieńczym. / Ecospa.pl

3. MÁDARA Aktywna rozjaśniająco peelingująca maseczka AHA. Daje natychmiastowy efekt rozświetlający skórę dzięki super dawce aktywnych kwasów. Kwasy owocowe i witamina C pochodząca z owocu pigwy połączone  z aktywnym kwasem mlekowym i kojącym kwiatem dzikiego bzu dają efekt natychmiastowego złuszczenia, promiennej i gładkiej skóry. / Matique.pl

4. Ava Kremowy peeling kosmetyczny z kwasami AHA 10%. Kuracja do głębokiej odnowy skóry, szczególnie polecany dla cer tłustych. W kremie zastosowano fitokompleks kwasów owocowych AHA dodatkowo wzmocniony ekstraktami owocowymi. Alfahydroksykwasy złuszczają naskórek – wygładzają drobne zmarszczki, rozjaśniają i wyrównują koloryt. / Ava-laboratorium.pl

5. Suki Regerenujący peeling do twarzy. Kwas glikolowy i alfa-hydroksylowy pozyskany z żurawiny złuszcza uszkodzony naskórek, regeneruje komórki skóry, oczyszcza i zwęża pory. Botaniczny kompleks enzymatyczny oparty na wyciągach z dyni, jabłka i papai odblokowuje pory, zmniejsza wypryski i odświeża odcień skóry. Stabilizowana 5% witamina C, zapewnia działanie antyoksydacyjne, przyspiesza produkcję kolagenu. 15% kwas beta-hydroksylowy z kory wierzby białej działa przeciwzapalnie i złuszczająco bez podrażniania skóry. / Organicall.pl

6. Aubrey Clarifying Therapy Oczyszczająca Maska z 1% Kwasem Salicylowym z Kory Wierzby. Przywracająca równowagę maska, głęboko oczyszcza pory i zanieczyszczenia oraz delikatnie złuszcza, pozostawiając tłustą, skłonną do zmian trądzikowych cerę czystą i zdrową. / Biomania.pl

 

Na koniec dodam, że teraz stosuję peelingi z zestawów z Ecospa.pl. Odkryłam też ekstrakt z kory czarnej wierzby, o którym wkrótce napiszę Wam więcej (fajny i prosty przepis szykuję!). Jako delikatną alternatywę polecam też, opisywaną kiedyś, rozjaśniającą piankę złuszczającą do twarzy Saisona.

A może polecicie mi coś sprawdzonego? Chętnie poznam ciekawe nowinki!

Przepis na bardzo różane musujące serduszka do kąpieli z miodem i kozim mlekiem

Ach… Walentynki tuż tuż…

Ja spędzę je niestety sama, bo mąż mój wyjechał na długo, ale i tak przygotowałam coś niezwykle romantycznego! Mam więc dla Was przepis, a dla siebie – wizję kilku prawie-romantycznych domowych SPA. Zrobimy bowiem luksusowe, miłosne serducha kąpielowe! Takie, co to musują, roztaczają piękną swą woń, a dodatkowo pielęgnują skórę.

SONY DSC

Są pełne róży – najbardziej afrodyzującego ze wszystkich kwiatów. Pachną więc wspaniale, relaksująco, koją zmysły. Sprawiają, że różany aromat pozostaje na skórze na cały wieczór. Mamy w nich bowiem płatki róż, olej-macerat z płatków róży damasceńskiej, olejek zapachowy różany i wodę różaną. Ach…

Do tego dołożyłam coś, co dodatkowo rozpieści Waszą skórę – miód i mleko kozie w proszku oraz masełko kakaowe. Całość odżywia, nawilża, regeneruje i łagodzi. Wystarczy zamknąć oczy w kąpieli z takim serduchem, aby na chwilę stać się… Kleopatrą. To ona właśnie tak bardzo uwielbiała kąpiele, zwłaszcza w mleku. I to one ponoć pomagały zachować jej urodę. Do dzieła!

SONY DSC

SONY DSC

(Pomagała mi Różyczka. Jestem naprawdę z niej bardzo dumna. Zrobiła nawet jedno z poniższych zdjęć – to, na którym mam obie ręce nad miską! Taka już duża…)

Musujące serduszka do kąpieli

  • 0,5 szklanki masła kakaowego (bliskonatury.pl)
  • 2 szklanki sody oczyszczonej
  • 1 szklanka kwasku cytrynowego
  • 0,3 szklanki miodu w proszku (zielonyklub.pl)
  • 0,3 szklanki mleka koziego w proszku (zielonyklub.pl)
  • 0,5 szklanki płatków róży (sklep zielarski)
  • 5 łyżek oleju – maceratu z płatków róży damasceńskiej w oleju ze słodkich migdałów (bliskonatury.pl)
  • łyżka olejku zapachowego róża angielska (zielonyklub.pl)
  • woda różana w spryskiwaczu
  • foremka na serduszka do kąpieli (ecospa.pl)

 

SONY DSC

 

Walentynki w kwiatach i koronkach

Mam słabość do roślinnych motywów na ubraniach i koronek. Przygotowałam więc dzisiaj dla Was małe inspiracje walentynkowe z kwiatami i koronkami w roli głównej. Żeby w ten dzień, święto, które warto świętować, było romantycznie, kobieco i intrygująco!

 

walentynki1

 

1. Body z mocowaniem na szyi / H&M

2. Naszyjnik Miłość z rubinem barwionym / Lili in the Garden

3. Musztardowa koronkowa sukienka / Zara

4. Botaniczna sukienka Tall / Topshop

5. Skórzane botki na obcasie / Zara

6. Acorelle Woda toaletowa – Czerwony Pieprz / BliskoNatury.pl

7. Sister Jane Sukienka MONTROSE / Zalando

8. Oasis Sukienka koszulowa – multi khaki / Zalando

9. Piękne body z motywem roślinnym / Topshop

10. Biustonosz Crazy In Love Magic Box / ShowRoom.pl

11. Room 669 Majtki Figi Amelia / ShowRoom.pl

12. Yumi Krótki płaszcz – ivory / Zalando

13. Botki na obcasie / Mango

Mały biznes / Migawki 02

Przyszła pora na kolejny odcinek, jakże popularnej serii Mały biznes – migawki. Dokładniej – drugi. Ten dzisiejszy będzie pod hasłem: ale co ona, do jasnej Anielki, w zasadzie robi?

A jak już ten jakże zawiły temat odpowiednio wyczerpiemy, odpowiemy sobie na pytanie: zwariowała? Nie może zająć się jednym?

Pomyślałam bowiem, że może macie jakiś ogólny obraz mojej codzienności w głowach, ale w zasadzie do końca to nie jesteście w stanie tego opisać. Bo kiedy ktoś się mnie pyta, czym się zajmuję, najpierw ja pytam, czy ma czas…

Może więc w punktach, bo tak łatwiej i przejrzyściej:

  • prowadzę sklep w naprawdę ładną biżuterią Lili in the Garden, rozkręca się ładnie;
  • piszę tego bloga i jest to jedno z moich źródeł dochodu, nie zaprzeczam. Przyznam jednak, że w sporej mierze jest moim źródłem pośrednim, bo to dzięki niemu trafiają do mnie ludzie, z którymi współpracuję na innych płaszczyznach;
  • od długiego czasu współpracuję ze sklepem BliskoNatury.pl, wcześniej miałam tam pół etatu, potem przeszłam na bardziej elastyczny system, tworzę banery, grafiki, promocje, prowadzę fanpage, organizuję konkursy, itp.;
  • piszę artykuły na zlecenie, czasem ze zdjęciami lub grafiką;
  • prowadzę warsztaty kosmetyki naturalnej podczas imprez firmowych i dla różnych instytucji;
  • prowadzę 4 fanpage na Facebooku, w tym dwa swoje;
  • wspomagam marketingowo firmy, w różny sposób – podczas sesji konsultingowych, opracowując strategię, tworząc grafiki lub zdjęcia, pisząc teksty na strony, itp.;
  • jestem w trakcie (na początku) pisania (i fotografowania) mojej książki, która ma ukazać się jesienią;

Jest tego trochę. I teraz nasuwa się oczywiste pytanie – czy nie lepiej skupić się na jednym z wymienionych punktów? Cóż, zapewne byłoby lepiej. Problem w tym, że cały czas mam obawy przed skoncentrowaniem się tylko na jednej z tych działalności. Obawy związane z tym, że ne podołam. Poza tym potrzebuję różnorodności. Nie cierpię monotonnych czynności w pracy, przytłaczają mnie. Kiedy więc już nie mam energii do ślęczenia nad jedną rzeczą, zabieram się za coś całkowicie innego. To tak, jakbym resetowała umysł.

Muszę jednak, wiem o tym dobrze, znacznie rozsądniej dysponować czasem. Przez nadmiar mniejszych zleceń, nie realizuję w pełni tych, które są priorytetowe. Musiałam więc ostatnio zrezygnować z kilku rzeczy. Nie było łatwo, coś obiecałam, coś planowałam, ktoś na mnie czekał. Nie da się jednak, no nie da, robić wszystkiego, prawda? Nawet jeśli kierunków jest dużo, możliwości i pomysłów jeszcze więcej, koniecznie trzeba wyznaczyć te najważniejsze i to na nich najbardziej się skupiać. Tak organizować czas, żeby kończyć dzień z poczuciem spełnienia, a nie totalnego zakręcenia i wiecznej świadomości, że z czym się nie zdążyło.

Tak radzę Wam ja, nie do końca poukładana ja, która chciałaby niestety za wiele. A może ja po prostu potrzebuję dobrego coacha? Albo kilku pracowników! Hmm? 🙂

W każdym razie kochani, miejcie masę pomysłów, ale całą energię poświęcajcie tym, które uważacie za najważniejsze. Konsekwentnie, z uśmiechem i wiarą w siebie.

Bo szkoda czasu. Świat czeka!

Męski świat: przepis na najlepszy balsam do brody, Mr Bear i „Porąb i spal”

Mam w domu brodacza. Brodę nosi, bo mu w niej dobrze. I wygodniej podczas długich wyjazdów do pracy. Może więc przypadkowo, a może i nie – wpisał się w trendy. Mój brodacz o swoją brodę dba. Bo porządny mężczyzna z rozwichrzonym włosem nie chodzi. Nawet po lesie z siekierą.  Mój brodacz używa więc naturalnych balsamów do brody. Ma i te kupne, markowe, modne, drogie, co to w prezencie dostał i takie, które sama robię. Oba dobre, nie powiem. Ale mój lepszy, bo ma jeszcze dodatkową dawkę serca w sobie.

To słodkie było, prawda?

Wracając do sedna, brodacze o brodę swoją dbać muszą. Bo tylko zadbana broda wygląda dobrze. Nie hipstersko, nie warszawsko – dobrze po prostu. I w dbaniu o brodę nie ma nic, co brodaczom mogłoby urągać.

Mój brodacz jest byłym wojskowym, na misji w Afganistanie był, teraz pływa po morzach i oceanach. Mój brodacz też codziennie, jak tylko jest w domu, kąpie dziecko, bawi się z nim i pomaga we wszystkim. Mogłam zostawić z nim Różę bez najmniejszych obaw od jej pierwszych dni. Mój brodacz, jak tylko jest w domu, gotuje obiady. Mój rosół nigdy tak dobry nie jest jak jego. Mój brodacz nie ogląda telewizji, za to zawsze i wszędzie czyta książki. Lub ich słucha, myjąc kuchnię. Mój brodacz pija tylko niszowe piwa, sam też je tworzy. Mój brodacz ma co najmniej tyle samo pasji i pomysłów, co ja.

Mój brodacz dba o brodę, bo tylko wtedy wygląda ona dobrze.

Mam zatem dla Was dzisiaj przepis na balsam do brody i polecenie balsamu Mr Bear Family, które możecie sprezentować swoim brodaczom.

SONY DSC

Zacznę jednak od książki. Ale jakiej! Idealnej dla współczesnego brodacza. Może trochę hipsterskiej, ale co tam. Kupiłam ją, bo wyobraziłam sobie, jak ją podczytujemy w naszym przyszłym domu, przed kominkiem. I jak nad tym kominkiem leży ona sobie wieczorami spokojnie.

Porąb i spal Larsa Myttinga ma swoją premierę zdaje się dzisiaj (kupiłam w przedsprzedaży). Jej poddtytuł mówi: wszystko, co mężczyzna powinien wiedzieć o drewnie. Nie jest to jednak tylko czysto praktyczny poradnik opalania drewnem. Doskonale wciąga także kobiety (mnie). Jest bowiem lekko napisaną gawędą, którą autor opowiada jakby znad ogniska. Przenosi nas do nieco innego świata – do pokrytej lasami Norwegii, dalekiej nam północy, gdzie drewno jest czymś więcej niż tylko paliwem. Książka rozbudza potrzebę ognia, wpatrywania się w niego, świętego, niezmąconego współczesnością spokoju. Polecam do dołożenia do balsamu do brody i sprezentowania brodaczowi. I na niedzielne popołudnie. Przy kominku, jeśli macie.

Wiele osób spędziło przed pieńkiem do rąbania chwile pełne najgłębszych przemyśleń. Łupanie to znakomite połączenie czynności powtarzalnych i zróżnicowanych, a przy tym jest to często pierwsza poważna praca na dworze po długiej zimie. Trzeba wyciągnąć siekierkę lub łuparkę, a po wsiach zaczyna się nieść wycie pilarek tarczowych należących do emerytów, którzy znów czują się potrzebni. Rozchodzi się woń świeżej żywicy lub soków – właśnie nadeszła chwila na zacytowanie tego, co Hans Borli napisał o zapachu sztapla opału: „to tak, jakby samo Życie przechodziło obok, boso, z rosą we włosach… Zapach świeżego drewna to jedna z tych rzeczy, które najpóźniej zapominamy, gdy zaciągamy zasłony”.

Lars Mytting, Porąb i spal

/Książka Wydawnictwa Smak Słowa /

SONY DSC

Powróćmy jednak do brody. Musze polecić Wam (Waszym brodaczom) balsam szwedzkiej marki Mr Bear Family. Przyznam, że mocno zauroczyło mnie opakowanie. Niby zwykła aluminiowa puszka, ale etykieta czyni z niej traperska maść rodem z dalekiej Północy. Wizerunek pana misia z wąsem jest genialny. Hasło „hurry up to furry up” też. Mój brodacz ma balsam o zapachu wilderness. Czy tak pachnie dzikie pustkowie? Nie sądzę. Jest to zapach bowiem po prostu przyjemny, choć sama nie skomponowałabym go do kosmetyku dla mężczyzny. Składa się na niego mocno orzeźwiający olejek cytrynowy w połączeniu z olejkami rozmarynowym, lawendowym, z bergamotki, drzewa różanego i sandałowego. Brzmi dobrze! Pachnie też.

Balsam jest w pełni naturalny. To połączenie masła shea, wosku, lanoliny, olejów z pestek moreli, jojoba, kokosowego, arganowego, z pestek dzikiej róży i słonecznikowego. Ma konsystencję gęstego masła, które najpierw należy rozetrzeć w dłoni, a następnie wsmarować w brodę. Mój brodacz mówi, że jest dobry. Po prostu. Nic więcej chyba nie potrzebujemy. Kropka. Cena tylko dosyć wysoka, ale wydajność bardzo duża.

/ BeardMan.pl /

SONY DSC

Jeśli jednak wolimy przyprawić balsam dla naszego brodacza szczyptą serca, polecam mój własny przepis. Nie powiem – całkiem fajny! Zapachem przenosi nas w te wspomniane powyżej północne lasy. I tylko siekierkę chciałoby się w rękę włożyć i wędrować. Zawdzięczamy to olejkowi z czarnego świerku. Jest niesamowity! Wystarczy zamknąć oczy, w wyrasta przed nami najprawdziwszy świerk. Magia! Do niego dodałam nieco cedru atlaskiego, jałowca i sosny – dla lepszego efektu. A żeby w pełni zatroszczyć się o brodę, uzupełniłam mieszankę porcją lawendy i rozmarynu. Żeby dobrze rosła i mocno się trzymała.

Bazą mojego balsamu są odżywcze, dobrze wchłanialne masła i oleje, które znane są ze swych właściwości pielęgnacyjnych. Zadbają nie tylko o samą brodę, ale także o skórę pod nią. Balsam wzmacnia włosy, zapewnia im ochronę przed czynnikami zewnętrznymi (także przed słońcem) i odpowiedni stopień nawilżenia. Wosk pszczeli pomaga układać brodę i ujarzmiać niesforne włoski. Balsam zmiękcza ją i sprawia, ze staje się silna i lśniąca. Dodatkowo zapobiega podrażnieniom skóry i wzmaga jej regenerację.

SONY DSC

Do wykonania balsamu do brody przygotujcie:

  • 40 g masła shea rafinowanego
  • 20 g oleju kokosowego (użyłam nierafinowanego, bio)
  • 20 g wosku pszczelego
  • 10 ml oleju jojoba
  • 10 ml oleju z pestek malin
  • 10 ml oleju konopnego
  • 10 ml oleju z krokosza barwierskiego
  • 5 ml oleju z pestek wiśni
  • 5 ml oleju z pestek czarnej porzeczki
  • 15 kropelek olejku z czarnego świerku
  • 10 kropelek olejku lawendowego
  • 10 kropelek olejku z cedru
  • 10 kropelek olejku rozmarynowego
  • 5 kropelek olejki z jałowca
  • 5 kropelek olejku z sosny
  • 2 ml witaminy E

(oleje, masło i wosk z BliskoNatury.pl, olejki z ZielonyKlub.pl)

SONY DSC

W kąpieli wodnej roztapiamy wosk, masło shea i olej kokosowy. Oleje przelewamy do osobnej miseczki, powinny mieć temperaturę pokojową. Kiedy masła staną się płynne ściągamy je z ognia i przelewamy do wysokiego naczynia. Powoli dolewamy do nich oleje, cały czas intensywnie mieszając całość mieszadełkiem, ubijaczką, ewentualnie widelcem. Dolewamy witaminę E oraz olejki eteryczne i mieszamy jeszcze przez kilka minut. Konsystencja powoli będzie stawać się cięższa, bardziej kremowa. Balsam przelewamy do wyparzonego wcześniej pojemniczka i odstawiamy do stwardnienia.

A potem cieszymy się piękna brodą brodacza!

SONY DSC

Facebook