KategorieUncategorized

Kakaowa Terapia Cery

Mam coś dla Was! Nowy, prosty i skuteczny przepis na wprost rozkoszną kakaową terapię skóry!

Będzie to prawdziwa bomba przeciwzapalna i antyoksydacyjna. Zmiękczy, odżywi i oczyści skórę. Pobudzi ją do regeneracji, złagodzi drobne ranki, zaczerwienienia, a nawet pomoże uleczyć trądzik i zwalczać efekty starzenia się skóry! Do dzieła zatem! I mniaaam!

Do wykonania kakaowej terapii przygotujcie:

  • 2 łyżki płatków owsianych
  • łyżeczkę czarnuszki
  • łyżeczkę kurkumy
  • 2 duże łyżki kakao

 Płatki owsiane razem z czarnuszką zmielcie np. w blenderze na mączkę. Być może konieczne będzie  wrzucenie do urządzenia około 3 łyżek płatków, gdyż nie wszystko się dokładnie zmieli. Z mączki należy wtedy osunąć większe elementy i przesypać dwie łyżki mieszanki do osobnej miseczki. Do tego dosypcie kurkumę i kakao i całość wymieszajcie.
Łyżkę kakaowej mieszanki rozróbcie z niewielką ilością wody, tak aby przybrała konsystencję gęstego kremu. Nałóżcie ją na oczyszczoną twarz i pozostawcie na 10 minut. Po tym czasie maseczkę zmyjcie, delikatnie masując palcami twarz. W ten sposób mieszanka posłuży Wam także za peeling. Na koniec nałóżcie na twarz nawilżający krem.
O właściwościach kakao w kosmetyce pisałam już tutaj. Kakao wraz z kurkumą i czarnuszką pełne jest antyutleniaczy, które zabijają wolne rodniki i pozwalają skórze dłużej zachować młodość. Czarnuszka znana jest ze swych pielęgnacyjnych i przeciwbakteryjnych właściwości. W Polsce najlepiej kojarzony jest olej produkowany z jej nasion. Prawdziwym skarbem jest kurkuma, a dokładniej zawarta w niej kukrumina. Działa silnie przeciwzapalnie. Pozwala łagodzić i eliminować trądzik różowaty. Może być stosowana bezpośrednio na skórę na stany zapalne w formie niewielkich okładów. Pamiętajcie tylko, że barwi skórę, więc dokładnie potem przemyjcie twarz.  Płatki owsiane zmiękczą, odżywią i oczyszczą Waszą buzię.

P.S. Na Facebooku czeka na przygarnięcie mydełko-lody na patyku! Wpadajcie TUTAJ!

Z pierwszego maja…

Napisałam to pierwszego dnia maja. Niedługo po tym, jak mój mąż wyjechał do Afganistanu. A przeczytałam ponownie wczoraj. I poczułam całą sobą ten maj, te zapachy, to ciepło. Przesyłam więc je i Wam. Wraz z moim stanowczo najulubieńszym peelingiem pomarańczowym, na który przepis znajdziecie TUTAJ! Bo i tego i tego nam w tą srogą zimę potrzeba.

Lato
rozpoczęło się wcześnie, peelingiem pomarańczowym. Soczystym. Słodkim.
Naładowanym pozytywną energią. Pierwszego dnia maja, kiedy to upał stał się tak
nieznośny jak w najgorętszy lipcowy dzień. Wstałam rano z poczuciem pustki.
Odezwał się znowu ból w nodze. Rozochocony słońcem i lekkim wiatrem pies
wskoczył do łóżka, rozpoczynając swoje pełne radości powitanie pani. Róża spała
jeszcze snem sprawiedliwych. Cichutko nałożyłam więc lekki cardigan i wyszłam
na poranny szybki spacer z tą zwariowaną suką. Ona latała, wąchała, szczekała
na wielce zdziwionych tym faktem ludzi, a ja wdychałam zapachy. Zapachy
świeżych liści, kwiatów drzew owocowych, suchego asfaltu. Oj tak, stanowczo
przyszło już lato! 
Tylko czemu tak smutno… Trzeba coś zaradzić! Zawołałam psa i
pobiegłyśmy pędem do domu, do kuchni. Chwyciłam pierwszą z brzegu pomarańczę.
Dokładnie ją umyłam i starłam na tarce skórkę na drobny zest. Wszystko wsypałam
do jaskrawo zielonej ceramicznej miseczki, dosypałam nieco cukru i dolałam trochę
świeżo wyciśniętego z owocu soku oraz łyżkę oleju morelowego. Morele… Już
niedługo będą morele. Już na nie kwitną kwiaty. Tymczasem mój pomarańczowy
peeling nabierał rumieńców. Po zmieszaniu przyjął energetycznie pomarańczową barwę.
Skoczyłam więc pod szybki prysznic z moim dziełem i oczyściłam zarówno ciało
jak i umysł. Zrobiło się przyjemnie chłodno. 
Wtedy usłyszałam wesołe kwilenie
dziecka. Jak to możliwe, że ona każdy nowy dzień wita z takim niesamowitym
zapałem i radością? Ilekroć wchodzę do jej pokoju, na tej malutkiej twarzyczce
pojawia się rozbrajający uśmiech z dwoma dolnymi zębami. Powinniśmy uczyć się
od dzieci radości, pasji i szybkiego zapominania tego, co złe. A teraz rozpoczynamy
to lato razem. Ja, Różyczka i wierna Misia. We trójkę raźniej. We trójkę
doczekamy jego powrotu.

Jej Świat: Julia z Szafy Tosi

Fascynują mnie inne światy… Lubię się w nie wgłębiać i odkrywać zupełnie nowe osoby. Ty, razem zapraszam i Was do świata Julii. Ale nie takiej zwyczajnej Julii, bo Julii Autorki Bloga Szafa Tosi. Byłyście już może w Szafie małej Antoniny? Ja ją odwiedzam regularnie. Oglądam zwykłe-niezwykłe zdjęcia. Oglądam malutką dziewczynkę i jej totalnie zakochaną Mamę. Zwiedzam ich świat i delektuję się nim. Czytam teksty i wzruszam się. I bardzo to lubię!
Poznajcie zatem Julię i to, co składa się na jej świat. I wpadnijcie koniecznie do Szafy Tosi!
Świat Julii jej słowami…
1. Nie wyobrażam sobie mojego życia bez domu i rodziny. To Oni
budują mój świat. To kim jestem dzisiaj, to co mam, co osiągnęłam. Moi
rodzice, siostra.. Rodzina mojej Siostry, aż wreszcie moja własna.. Moja
Antonina i Adam, dzięki którym udaje mi się budować moje marzenia o
prawdziwym domu… o spokoju, harmonii, rozmowach, śmiechu przy
kolacji…
2. Nie wyobrażam sobie świata bez iPhona! Bo całe
życie podróżowałam, przeprowadzałam się nieustannie… dzięki niemu mogę
dzielić się każda dobrą wiadomością z najbliższymi. Mogę zalać
ich łzami gdy mi źle.
3. Niezwykle pusto zrobiłoby mi się w życiu gdyby
zabrakło mi caprese! Mogę jeść na śniadanie, przed obiadem i na
kolację. W każdej postaci, każdą ilość. Od lat czekam, aż mi się
znudzi, bo ileż można… a mozzarella z pomidorami uparcie najbardziej
zapełnia półki w lodówce.
4. Bez słów Osieckiej byłoby jakoś niepełno.. pusto
tak, w tych momentach gdy się zamyślę, a w głowie Jej słowa tłuką się o
siebie jak wariatki..
5. Mam takie dni, że
patrzę na siebie w lustrze i dziękuję Matce Wynalazków za fluid i tusz
do rzęs.
Max Factor Miracle Touch i Sephora Outrageous Volume. I
koniecznie Euphoria Calvina Kleina!
6. Nie wyobrażam sobie życia bez tańca. Mogłabym
tańczyć do upadłego. Idąc ulicą, po stołach w restauracjach. Wszędzie. I
najlepiej z najlepszą przyjaciółką.
7. …bez hunterów, do sukienki. …krótkich spodenek, na lato i zimę.
8. Od dzieciństwa towarzyszy mi film „Grease” i
„Ania z zielonego wzgórza”
, a od kilku lat „Duma i uprzedzenie”. Oglądam
je namiętnie, wciąż i w kółko. Na okrągło i od nowa.
9. Jak to z kobietami bywa… jak są kręcone to chce
się proste. Jak proste to muszą być loki. Jak urodzi się z blond, to chce
kruczo czarne, a jak czarne to najlepiej platynowe.. Nie wyobrażam więc
sobie życia bez prostownicy do włosów. Mam remingtona i zadowolina
jestem bardzo.
10. Choć dziś jestem Matką Polką i celebruję codzienność w domu z dzieckiem to nie wyobrażam sobie, że mogłoby nie
być w moim życiu motocykla. To dzięki niemu jestem w tym miejscu. To
dzięki niemu i pasji motocyklowej mam tak wspaniałe wspomnienia z
młodości… tylu znajomych, przyjaciół. Dzięki wiedzy nabytej w życiu z
nim, te dobre miejsca pracy jakie mnie spotykały… by w końcu poznać tam
mojego męża…
 
Zdjęcia: Duma i Uprzedzenie / Agnieszka Osiecka / Ania / Travolta / Podkład / Huntery / Tusz oraz prywatne archiwum Julii

Zauroczona: Kwiaty Amy Merrick

Człowiek natknie się na taką stronę, na takie zdjęcia i na taką osobę i od razu chce zmieniać zainteresowania, pasje, hobby i w ogóle… zawód. Może aż tak daleko się jednak nie posunę, ale poważne rozważę warsztaty florystyczne w domu kultury:)
Amy Merrick pochodzi z Nowego Jorku i jest kwiatową projektantką i stylistką. Współpracuje również z pismami i firmami, pisze, stylizuje, tworzy kampanie reklamowe. Zawsze z elementami florystycznymi. Co ciekawe, często sama zbiera dziko rosnące roślinki, które umieszcza potem w swoich dziełach. Bardzo mi się ta dziewczyna spodobała:)
Polecam Wam jej kwiatową stronę TUTAJ.

Zdjęcia z Amy Merrick

Róża zimową porą czyli słów kilka o pielęgnacji 1,5-rocznego malucha

Róża zimy się nie boi! Jej mama – ja – także! Bo stoi za nami cały pielęgnacyjny, naturalny arsenał! Łagodny, ale skuteczny.
Dzisiaj pokażę Wam, jak dbamy o skórę i zdrówko 1,5-rocznego bobasa w zimie. Wbrew pozorom, arsenał mój wcale, a wcale duży nie jest!

Ciałko
Do pielęgnacji skóry Róży mamy kilka niezbędnych produktów…
  • Lavera Basis Krem pielęgnacyjny dla całej rodziny z masłem shea i olejem ze słodkich migdałów – taki naturalny odpowiednik kremu Nivea. Używamy go wszyscy do wszystkiego. Najczęściej jednak do ciałka i buzi Róży. Odpowiednio nawilża i ma przyjemny lekko cytrusowy zapach.
  • COSLYS Balsam pośladkowy przeciw odparzeniom – ma idealną na zimę konsystencję – coś pomiędzy nawilżającym a natłuszczającym mleczkiem. Używamy do całego ciałka wymiennie z wyżej wymienionym kremem lub nawilżającym lotionem Lavera Neutral. Polecam!
  • Lavera Baby & Kinder Neutral Krem na odparzenia – już o nim wspominałam. Niezastąpiony, gdy te okropne odparzenia się pojawią…
  • Balm Balm Bezzapachowy Balsam do twarzy – mieszanina naturalnych masełek i olejów, świetnie się sprawdza jako tłuścioszek na mróz. Dla wszystkich znowuż.
  • W kieszeni na spacerach mam moje Zimowe Mazidełko – przepis podawałam TUTAJ
  • Także mój – Balsam nagietkowo-rumiankowy przydaje się do wszystkiego. Dla mamy i maluszka!
  • Róża też uwielbia wykradać mi moje balsamy do ust i smarować sobie nimi swoje usteczka 🙂 Co akurat mnie cieszy!
Kąpiel
Kąpiel nie tylko może służyć oczyszczeniu skóry malucha, ale także jego pielęgnacji!
  • Olejek nagietkowy – czyli macerat z nagietka – w zależności od zasobów, albo kupny, albo zrobiony na oliwie (przepis TUTAJ) – dodajemy nieco do kąpieli od czasu do czasu. Dzięki temu skóra się regeneruje i odżywia.
  • Wymiennie stosuję też olejek eteryczny rumiankowy (w buteleczce rozcieńczony z olejem jojoba). Jego zadaniem również jest łagodzenie i regeneracja.
  • Do mycia stosujemy różne produkty – od mydełek dla dzieci po żele – w tym momencie używamy i bardzo polecam żel dla dzieci COSLYS.
Zdrówko
Mamy to szczęście (odpukać), że Róża w zasadzie jeszcze nie chorowała zimowo. W tym roku przez kilka dni pomęczył ją jedynie mocniejszy katarek. W zeszłym tak samo. Wierzę, że jest to także zasługa naszych działań, wzmacniających jej odporność. W tym zwłaszcza olejków eterycznych. Stosujemy je w zasadzie cztery. O jednym z nich, rumiankowym, wspomniałam wyżej. Ale polecam jeszcze…
  • Olejek eukaliptusowy – bardzo rzadko wywołuje reakcje alergiczne. Ma działanie rozgrzewające, orzeźwiające, antyseptyczne i kojące. Zabija bakterie, zapobiega przeziębieniom, pomocny w leczeniu chorób dróg oddechowych. Udrażnia je i pozwala zasnąć, jeśli pojawiają się trudności z oddychaniem. Stosujemy go jako inhalację, kiedy wyczuwam, że pojawia się niebezpieczeństwo – czyli zaczyna się katarek lub ktoś bliski jest chory. Jedną kropelkę umieszczam co jakiś czas na bluzeczce Róży i pozwalam jej go wdychać.
  • Olejek lawendowy – o jego właściwościach i o tym, dlaczego jest niezbędny w domu pisałam już TUTAJ. Jest bezpieczny i skuteczny. Różyczce daję kropelkę, co jakiś czas, na nosek, kiedy ma katar. Stosuję również wymiennie z eukaliptusowym jako inhalację zapobiegającą przeziębieniom, czyli kropelka wędruje na bluzeczkę Małej. Kiedy Róża jest niespokojna lub nie może zasnąć, olejek lawendowy również się przydaje! 1-2 kropelki lądują wtedy na poduszeczce!
  • Olejek z drzewa herbacianego – również bezpieczny, a skuteczny olejek bakteriobójczy, grzybobójczy, antyseptyczny. Skutecznie koi i regeneruje podrażnienia skórne, ugryzienia owadów, drobne ranki. Dodaję odrobinę czasem do prania ubranek dziecka, a czasem stosuję wymiennie z olejkiem eukaliptusowym
  • Poza tym polecam częste przewietrzanie pokoju dziecka, podawanie do picia wody z miodem i cytryną lub herbatki z dzikiej róży, wszelkie soczki malinowe oraz hartujące spacery i zabawy w śniegu!

Pamiętajcie tylko – olejków eterycznych nie stosujcie bezpośrednio na skórę, bo mogą ją podrażnić (z wyjątkiem olejku lawendowego i z drzewa herbacianego). W przypadku choroby olejki NIE zastąpią wizyty u lekarza! Stosujcie olejki z umiarem. Nie za często i nie za dużo. Jedna-dwie kropelki co kilka godzin całkowicie wystarczą. Do pielęgnacji skóry niemowlaczków stosuje się w zasadzie TYLKO olejek rumiankowy- rozcieńczony (choć może on wywoływać alergie) oraz lawendowy. Wspomniane olejki eteryczne znajdują się także w popularnych środkach ułatwiających oddychanie, dostępnych w aptekach.

Zdjęcia: eukaliptus / lawenda / olejki

Zauroczona: QuercusDesign

Wiem, wiem… znowu… znowu przepadłam. Ale te zdjęcia spodobały mi się bardzo. Bardzo, wręcz bardzo. Sami zobaczcie. Uwiodło mnie poczucie estetyki, artyzm i naturalność. Nie są nachalne, ale zwracają uwagę. Kompozycje zwykłych, zdawałoby się, przedmiotów stają się sztuką! Wszystkie są autorstwa Jennifer Steen Boher – QuercusDesign  i dostępne są na Etsy.com.

Zdjęcia Jennifer Steen Boher, QuercusDesign , Etsy.com.

Facebook