KategorieUncategorized

W roli głównej: Organiczny Samoopalacz BIO2YOU

Czekał sobie ten samoopalacz grzecznie w szafce w łazience i czekał… Na dobre czasy, na moje chęci, na późną zimę i szarość… I się doczekał! I się Wam dziś pokaże, bo wart jest tego! Oto Organiczny Samoopalacz BIO2YOU!

Czego potrzeba mi najbardziej o tej porze roku? Słońca! Jasnego i ciepłego. Otulającego skórę swoimi promieniami i poprawiającego nastroje w naszym smutnym społeczeństwie. Ale skoro słońca nie ma, a poszarzała i całkowicie blada skóra go pożąda, trzeba znaleźć chwilowy zamiennik! Najlepiej- naturalny!
Zaczęłam więc używać Samoopalacza BIO2YOU. Co najważniejsze – organicznego i szczerze poleconego. Markę BIO2YOU znam i cenię od dawna. Uważam, że są to jedne z najlepszych ekologicznych kosmetyków na naszym rynku, choć niestety bardzo drogie. Przyszło mi jednak mieć przyjemność wypróbowania i kilku i za każdym razem byłam zachwycona.
To samo tyczy się także rokitnika, na którym marka się opiera. Wielokrotnie już Wam pisałam, jak pełny jest dobroczynnych i pielęgnacyjnych składników (zapraszam TUTAJ). W samoopalaczu także się znajduje. I nie tylko on, bo także wyciąg z orzechów i marcheweczka, i aloes, i wiele innych naturalnych ekstraktów oraz olejów. 
Samoopalacz jest skuteczny. Ma jednak pewne wady. Po pierwsze – zapach jest dosyć specyficzny, ale nie bardzo drażniący. Po drugie – niestety barwi ubrania. Polecam zatem używanie go na noc i ubieranie piżamki na całe ciało. Jeśli Was to nie zraziło, to będziecie w pełni zadowoleni. 
Buteleczka i spryskiwacz umożliwiają łatwą aplikację na ciało. Warto potem jeszcze rękami rozsmarować preparat, a same ręce potem umyć. Po kilku użyciach skóra wygląda jak muśnięta słońcem. A co najważniejsze – samoopalacz dodatkowo pielęgnuje skórę! Olejki ją odżywiają i regenerują. Wierzcie mi, efekty są naprawdę przyjemne!
Na koniec, dla ciekawych, podaję skład:

Składniki (INCI): Aqua, Dihydroxyacetone, Polyglyceryl-4 Caprate,
Glycerin, Erythrulose, Citrus Aurantium Dulcis Water*, Aloe Barbadensis
Gel*, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract*, Juglans Regia
(Walnut) Shell Extract*, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate,
Hippophae Rhamnoides Oil*, Lactic Acid, Lonicera Caprifolium Extract,
Lonicera Japonica Extract Citrus Aurantium Dulcis Oil, Sodium
Dehydroacetate, Limonene, Citral, Linalool.
* z plantacji ekologicznych

Nasionka dla ptaków od serca

Tak, tak! Ptaki też kochamy i z przyjemnością dokarmiamy. Choć w Krakowie nie mają źle:) 
Mam dzisiaj dla Was cudowny pomysł na sercowe nasionkowe zawieszki dla ptaków. Ich stworzenie może stać się świetną i pouczająca zabawą z dziećmi. A jak uroczo przy tym wyglądają? Zrobicie?
Autorem pomysłu jest twórczyni bloga STYLIZMO. Do wykonania serduszek wykorzystała roztopiony olej kokosowy, któremu pozwoliła odrobinę stwardnieć. Wtedy zmieszała go z różnego rodzaju karmą dla ptaków i włożyła w serduszkowe foremki do wycinania ciasteczek. Aby powstała dziurka do zawieszenia, w serca włożyła zapałkę. Całość odstawiła do stwardnienia, po czym zawiesiła na sznureczku. Wyglądają zabójczo, a i ponoć smakują ptakom!

Zdjęcia STYLIZMO (Idea from the magazine „KK Julen” / Images: Nina Holst)

Afrodyzujący Olejek Zmysłowy

Lubię Walentynki. Wiem, wiem… uczucia powinno okazywać się codziennie, a święto to jest sztucznie wykreowanym chwytem marketingowym… Ale spójrzcie… codzienność jednak jest codziennością. Czasem niestety tłumi wszelkie romantyczne zapędy. Bo nie ma czasu, bo się jest zmęczonym, bo dzieci płaczą, bo przecież wiesz, że cię kocham. A w życiu potrzebne są okazje. Bardziej lub mniej specjalne. Żeby sobie coś przypomnieć, coś uświadomić, coś szczególnie celebrować. I właśnie taką okazją są Walentynki. W środku szarego, zimnego lutego, kiedy wszyscy mamy dość zimy, brakuje nam słońca i ciepła, Walentynki potrafią przemienić choć jeden dzień w prawdziwe święto miłości. Czemu to właśnie dzisiaj nie mielibyśmy zrobić sobie romantycznego wieczoru, z winem, pyszną kolacją, masażem… Lubię Walentynki. I mam dość zimy! I smogu w Krakowie! Lubię Walentynki. I nawet lubiłam je kiedy byłam sama 🙂
Mam zatem dla Was skuteczny pomysł na romantyczne uniesienia – Olejek Zmysłowy! Prawdziwe afrodyzujące cudo do masażu we dwoje. Nawet wzajemnego. Wykorzystajcie więc moc aromaterapii i… miłego wieczoru!

 Do wykonania Olejku Zmysłowego przygotujcie:

  • 30 ml oleju bazowego np. ze słodkich migdałów
  • w wersji dla niego:
    • 5 kropelek olejku z drzewa sandałowego
    • 5 kropelek olejku z drzewa różanego
    • 3 kropelki olejku grejpfrutowego
    • 2 kropelki olejku cynamonowego
  • w wersji dla niej:
    • 6 kropelek olejku geraniowego
    • 3 kropelki olejku paczulowego
    • 2 kropelki olejku ylang ylang
    • 2 kropelki olejku goździkowego

Olej bazowy zmieszajcie z olejkami eterycznymi. Całość przelejcie do osobnej buteleczki. Olejek najlepiej przechowywać w małej butelce z ciemnego szkła. Używajcie go do masażu całego ciała.

2w1 – Grasz w Czerwone i Afrodyzjaki Osobliwe

Temat afrodyzjaków osobliwych długo krążył po mojej głowie, ale jakoś nie mogłam się za niego zabrać. Problem polegał na tym, że w Lili wolę pokazywać rzeczy przyjemne i piękne, a nie koniecznie robale i wszelakie wydzieliny. Musiałam więc wymyślić odpowiedni na to sposób. Niniejszym więc afrodyzjaki stopiłam w jedno razem z czerwienią – kolorem namiętności i miłości! I powstał post typu 2w1:)
Namiętność i miłość… Tak tak! Potwierdziła to moja wykładowczyni, kiedy, dawno temu, uczęszczałam na kurs aranżacji wnętrz. Czerwień niesie w sobie niezwykłą moc! Jest ognista, mocna, intensywna. Porywa pasją i rozpala uczucia. Wzmaga apetyt na doznania. Jeśli więc planujecie jakieś szczególne miłosne rytuały, pamiętajcie o czerwieni. Zakryjcie nocną lampkę czerwoną apaszką, podajcie szampana z czerwonymi truskawkami i koniecznie włóżcie na siebie czerwoną bieliznę! 

Gracie więc w czerwone?

Na zdjęciach:

  • Perfumy Balm Balm o zapachu Ylang Ylang – musicie wiedzieć, że olejek ylang ylang jest znanym afrodyzjakiem o działaniu niemal euforycznym:)
  • Bukiet inaczej – czyli z pomponów! Pozostanie na dłużej! Z Etsy.comstephlovesben 
  • All we need is us – wszystko czego potrzebujemy to MY! 
  • Czerwony biustonosz La Senza
  • Planeta Organica – Hammam Body Soap – mydło tureckie
  • LOVE2MIX ORGANIC Multi-nawilżający suflet do ciała. Malina i Liczi
  • Sposób na walentynkowe opakowanie z Creature Comforts Blog
  • Wyplatany koszyk na zakupy SHOPPER z EcoMateria.pl
  • Walentynkowe magnesy z inicjałami z Decobazaar, proj. Ewuwka

Przyszła kolej na afrodyzjaki! Nie wiem czy słowo „osobliwe” najlepiej oddaje ich naturę. Sami więc zobaczcie: 
Ambra
Ładnie brzmi, czyż nie? Może zmienicie zdanie, jeśli Wam powiem, że jest to szara, woskowata substancja, którą wydziela ze swoich jelit kaszalot, czyli wieloryb. Unosi się ona na powierzchni tropikalnych mórz. Swoją sławę zawdzięcza intensywnemu, słodkiemu zapachowi, a służy do produkcji perfum i w magii miłosnej. W XVIII wieku wielu donżuanów żuło kostki ambry, która miały wzmocnić ich zapał miłosny oraz… poprawić zapach oddechu. Obecnie substancja ta jest bardzo droga.
Feromony
Pojęcie znane. Są to substancje chemiczne, które produkuje nasz organizm, aby zwabić partnera seksualnie. Powstają u nasady cebulek włosowych w pachwinach i pod pachami. To one sprawiają, że każdy z nas pachnie zupełnie inaczej i inaczej wpływa na osobników płci przeciwnej. Przemawiają także do naszej podświadomości. Ponoć w wielu stanach USA użycie feromonów np. w perfumach jest zakazane, bowiem istnieje zagrożenie, że osoby, które je poczują nie mogłyby opanować swojego zachowania…
Johimbina
Johimba to wielkie drzewo, porastające obszary Afryki Zachodniej. To właśnie jego kora ma tak silne działanie afrodyzujące, że używana jest podczas rytuałów kopulacyjnych plemion autochtonów. Kiedy się ją spożyje, najpierw pojawiają się nudności, a następnie wchodzi się w stan upojenia i całkowitego zrelaksowania. Niekiedy towarzyszą mu halucynacje. Wtedy to johimbina wpływa na rdzeń nerwowy człowieka i zwiększa dopływ krwi do okolic lędźwiowych, co z kolei skutkuje mocnym ukrwieniem narządów płciowych. Należy pamiętać, że substancja ta może być bardzo groźna dla zdrowia!
Mandragora
Jest roślinką o fioletowych kwiatach i bardzo charakterystycznych, mięsistych korzeniach. Porasta basen Morza Śródziemnego. W magii miłosnej wykorzystuje się zarówno korzenie, jak i jej owoce. Zawierają one substancje blokujące układ przywspółczulny oraz mandragorynę, stanowiącą silny halucynogen o właściwościach hipnotycznych. Powodują one wejście w stany z pogranicza snu, które sprzyjają fantazjom seksualnym. Ponadto, rozczłonkowane niczym małe ludziki korzenie uważa się za miłosne talizmany.
Mucha Hiszpańska – Kantaryda
To jeden z najbardziej znanych afrodyzjaków. Uzyskuje się ją ze zmiażdżenia chrząszczy Cantharis vesicatoria. Jej działanie polega na podrażnianiu organów wewnętrznych, a w szczególności genitaliów i pęcherza. To właśnie dlatego uważa się ją za stymulator seksualny. Problem polega jednak na tym, że specyficzne uczucie swędzenia nie minie po zbliżeniu, a pozostanie na dłużej, rozpraszając uwagę jej użytkownika… Legenda mówi, że markiza de Sade osadzono w więzieniu za podanie naszej muszki kilku niczego nie podejrzewającym prostytutkom, co skończyło się niestety ich śmiercią. 
Piżmo
Zapach piżma jest Wam z pewnością znany! Ciekawostką jest jednak fakt, że piżmo to substancja przyciągająca seksualnie, a produkowana przez gruczoł na podbrzuszu samca jelenia piżmowego, zwanego także piżmowcem. Używa się jej w azjatyckich eliksirach miłosnych oraz w wielu perfumach. Arabowie zwykli wcierać maść składającą się z piżma, mirry, kamfory i innych wonności, w okolice lędźwi. Mówi się, że piżmo uspokaja zmysły, lecz pobudza zwierzęce pożądanie. Jest najdroższą na świecie substancją pochodzenia zwierzęcego.

Według mojego ulubionego Małego słownika afrodyzjaków, Diany Warburton

Polecam Wam też posty o:
Afrodyzjakach w aromaterapii – TUTAJ
Podstawowym podziale afrodyzjaków – TUTAJ
Alkoholach afrodyzjakach – TUTAJ

Zdjęcia: Wikipedia

Warsztaty kosmetyki naturalnej – Festiwal PROGRESSteron w Krakowie

Kochani,

Zapraszam Was na moje dwa warsztaty, podczas zbliżającego się Festiwalu PROGRESSteron w Krakowie. Wkrótce zaproszę Was także na Prolog festiwalu, więc możecie się już szykować:)

Warsztat tworzenia kosmetyków ekologicznych – Na ratunek!

Podczas warsztatu naturalnie, a skutecznie ruszymy na ratunek:
• Ciału – peeling regeneracyjny
• Cerze – dwufazowy łagodzący płyn do demakijażu
• Uczuciom – olejek afrodyzujący do masażu
• Duszy – relaksujący puder kąpielowy
• Umysłowi – pobudzający i stymulujący do działania mini olejek

A wszystko okraszone porządną dawką praktycznej wiedzy o kosmetykach ekologicznych i wiedzy o tym, jak z ogólnie dostępnych w domu produktów wyczarować kosmetyczne cuda. Przeniesiemy się w świat zapachów i łagodnej, naturalnej pielęgnacji.
Szczegóły TUTAJ, rezerwacja TUTAJ.


Naturalna pielęgnacja dzieci

Podczas warsztatu poznamy tajniki łagodnej, naturalnej pielęgnacji dzieci – zarówno najmniejszych paluszków, jak i nieco starszych podrostków. Nauczymy się wykonywać proste i bezpieczne kosmetyki, które z powodzeniem zastosujemy na delikatnej skórze naszych najmłodszych. 

Wykonamy:
• Oliwkę nagietkową
• Balsam nagietkowo-rumiankowy
• Olejek antyprzeziębieniowy
• Woreczki Dobrych Snów

A wszystko okraszone porządną dawką praktycznej wiedzy o kosmetykach ekologicznych i wiedzy o tym, jak z ogólnie dostępnych w domu produktów wyczarować kosmetyczne cuda.

Szczegóły TUTAJ, rezerwacja TUTAJ.

 Zapraszam!
Facebook