KategorieUncategorized

Misz Masz 6

Kolejny misz masz czyli kilka rzeczy, zupełnie ze sobą nie związanych, którymi chciałabym się z Wami podzielić!
1. Znalazłam w końcu pierścionki idealne. Takie, które od dłuższego czasu gdzieś tam siedziały sobie w głowie i nie mogły z niej wyjść i nagle się zmaterializowały! Dokładnie takie chciałam, proste, nieduże, delikatne, złote, z małymi geometrycznymi oczkami w odcieniach różu i szarości. No i trzy w komplecie do dowolnego dobierania. Uwielbiam je! A wynalazłam je w jednym ze sklepów I am za całe 24,90zł :):):) (Więcej w kwestii biżuterii, która stała się moim nowym hobby, jeszcze w tym tygodniu przeczytacie!)
2. Rzadko piszę na tym blogu o kosmetykach innych nie te naturalne. Bo i nie temu on służy. Czasami jednak muszę się podzielić małymi moimi zachwytami. Jako, że teściowa moja jest konsultantką Avon, skusiłam się niedawno na taki zestaw na dzień kobiet. I był to strzał w dziesiątkę! Przyznam się… decydującą rolę w decyzji odegrało tu to cudne kwiatowe pudełeczko… Ale co tam opakowanie! W środku za 29zł znalazł się genialny soczysty lakier w truskawkowym odcieniu (chwilowo mój ulubiony; i szybko schnie), tusz do rzęs, który naprawdę sprawia, że są jakieś takie dłuższe i większe oraz buteleczka 30ml perfum Little Black Dress. Ten zapach przypomina mi coś z młodości, z czasów liceum, czego nie potrafię określić. Ale jest to coś naprawdę miłego 🙂 Polecam!
3. Pozostając w temacie kosmetyków… Znowuż, staram się nie opisywać żeli o nie za bardzo naturalnych składach, ale i o tym nie mogę nie wspomnieć! Wszystko przez zapach! I pomysł martketingowców The Body Shop, którzy z okazji walentynek podesłali mi nowy jagodowy żel pod prysznic i film „Jagodowa miłość”. Wprawdzie przez film ledwo przebrnęłam… Ale zapach żelu jest niesamowity! Bardzo jagodowy! Soczysty i smakowity.
4. Nie wspominałam Wam jeszcze o pewnych zmianach w moim życiu. Ponad dwa tygodnie temu rozpoczęłam pracę dla sklepu BliskoNatury.pl. Może znacie? Jeśli nie, to polecam, bo oferta tam jest ciekawa. Dla mnie jest to wspaniała możliwość realizacji kilku pomysłów oraz łączenia pracy z opieką nad dzieckiem – pracuję zdalnie, z domu. Co ważne, rozkręcam się graficznie, uczę się, tworzę swoje pierwsze etykiety drukowane. Ileż to satysfakcji daje!
5. Never Give Up – taki plakat wygrałam kilka dni temu u Magdy na blogu My Pink Plum. Leży mi teraz koło biurka i cieszy oczy. Jak tylko jest trochę smutno, to patrzę na niego i myślę sobie, że ta Magda to dokładnie wiedziała czego mi trzeba! A jej blog polecam Wam chyba co chwilę w Po-Weekendowych Cudach. Tak pełen jest dobrej energii i artystycznej wizji świata.
6. Róża miała w tłusty czwartek swój pierwszy w życiu bal przebierańców w naszej Akademii Maluszka. Ile emocji przy tym było! Ile radości! Postanowiła zostać królewną, ubrałam ją więc w kwiecistą suknię i dokupiłam koronę z pierścionkiem, klipsami i naszyjnikiem. Biżuteria ponoć po kwadransie się znudziła, a do zdjęć udało mi się ją złapać jak już wszyscy z sali wyszli. Ale co tam! Zawsze coś! A o balu do teraz opowiada!
7. Dostałyśmy niedawno dla Różyczki taką cudowną torebkę (proj. Anny Murzyn) z jednym z cudownych ptaszków Wróblewny, które już Wam kilka razu pokazywałam. Kasia, która te ptaszki szyje, to koleżanka moja i po prostu nie mogę Wam kolejny raz jej prac nie polecić! Miałam wprawdzie zrobić jakąś specjalną stylizację, ale poczekam tu chyba do wiosny, jak już kurtka zimowa zniknie nam z oczu. A po ptaszki zajrzyjcie koniecznie do sklepiku – TUTAJ.
Zrobiłam kiedyś takie oto kolaże z moich przepisów, a jeszcze ich nie publikowałam, więc nadrabiam! W tym tygodniu pokażę Wam też mydlane diamenty i rubiny. Świetne wyszły! 

Linki do przepisów oczywiście w zakładce z przepisami

PS Musiałam włączyć weryfikację obrazkową w komentarzach bo ilość spamu przeszła jakiekolwiek granice…

W roli głównej: Phenomé Nawilżający olejek do twarzy REPLENISHING

Mam przyjemność przedstawić Wam dzisiaj kolejną gwiazdę naszego cyklu! Tym razem, w roli głównej, zaprezentuje się Wam Nawilżający olejek do twarzy REPLENISHING marki Phenomé!

To naprawdę sama przyjemność, przedstawiać Wam ten olejek. Z czystym sumieniem powiedzieć muszę, że jest to jeden z najlepszych olejków do twarzy jakie znam. Ot, po prostu! Schowany w małej szklanej, brązowej buteleczce z kroplomierzem. Z bardzo charakterystyczną dla Phenomé etykietą, przypmina starodawne lekarstwo. Coś w rodzaju kropli żołądkowych dziadka. Choć nie ukrywam, że taka akurat estetyka w mój gust trafia.
Dopiero w środku odnajdujemy nasz drogocenny olejek. Lekki, o pomarańczowej barwie i fantastycznym cytrusowym zapachu. To właśnie ta nuta cytrusów, z mandarynką na czele, sprawia, że samo używanie kosmetyku jest zwyczajnie przyjemne. Zapach ma duże znaczenie. Ten jest energetyzujący, słoneczny, dodający chęci do działania. 
Olejek oparty jest na frakcjonowanym oleju kokosowym. Oznacza to, że przybiera formę tzw. suchą. Jest olejem, owszem, ale wchłania się ekspresowo i nie pozostawia tłustej warstwy na powierzchni skóry. Pozostaje po nim jedynie unoszący się wokół aromat i miła w dotyku skóra. 
Dodano do niego inne, bardziej wysycone odżywczymi składnikami oleje, takie jak: arganowy, jojoba, ze słodkich migdałów, makadamia, awokado, oliwę z oliwek i buriti. A także nowość dla mnie – olej z cibory jadalnej. No, pierwsze słyszę! Zacytuje więc dla ciekawych: „Olej z cibory jadalnej jest ceniony w przemyśle kosmetycznym ze względu
na szereg zalet. Znajduje się on w składzie wielu różnych produktów do
pielęgnacji skóry i włosów. Słynie ze swoich własności nawilżających –
rozprowadzony na skórze zapewnia odpowiednie nawilżenie, które utrzymuje
się nawet przez 24 godziny. Skóra staje się miękka i przyjemna
w dotyku. Olej z cibory wchodzi ponadto w skład wielu produktów do
pielęgnacji włosów, ponieważ zwiększa puszystość włosów i nadaje im
blask, a także ułatwia ich układanie”.
Olejek, jako serum, stanowi idealne uzupełnienie codziennej pielęgnacji. Pomimo tego, że nie jest tłusty, stosuję go jedynie na noc, pod krem. Cera staje się widocznie miękka, mocno nawilżona i, mam wrażenie, że uspokojona. Olej koi i łagodnie regeneruje. Jeśli dodamy do tego ten cudowny zapach, nie pozostaje nic innego, jak się od niego uzależnić!

Olejek z Phenomé 

Po-Weekendowe Cuda no68

Weekend należał do jednego z tych bardziej intensywnych. Cuda więc odrobinę są okrojone, ale mam nadzieję, że i tak się spodobają!

Nastrój mam już bardzo wiosenny i coraz częściej zwracam uwagę na kwiaty. Ten wazonik w kształcie ptaka (1) świetnie do nich pasuje. Cóż… w zasadzie jest cudny! Wpisuje się też w moje uwielbienie dla ceramicznych ptaszyn 🙂
Już Wam kiedyś pokazywałam ten żyrandol. Tak mi się wydaje. Ale natrafiłam na niego ponownie i przypomniałam sobie też moje niedawne probówkowe wazoniki. I musiałam i Wam raz jeszcze pokazać – projekt PaniJurek (2).
Lubię piękne, a proste formy. Dlatego zachwycił mnie ten mały komplet – cukiernica i dwie czarki Barbary Śnieguli (3).
Jak krok po kroku przygotować uroczą kwiatową aranżację – 4. Zdjęcia Paula Player Photography | stylizacja Mimi Nicole Events.
Blueberry Cafe w Południowej Afryce i jej piękne naturalne wnętrza (5).
Cudowne półki z morskich toni (6)! Jestem zachwycona samym pomysłem wykorzystania drewna z morza, jak i sposobem aranżacji. Idealnie pasują do małych nadmorskich chałupek. Czujecie ten klimat wakacji? Z Ocean Swept.
Do zrobienia, koniecznie, podstawki na biżuterię ze zwierzaczkami (7)! Z LuLu*s.
Pomysł na rodzinne popołudnie – karmnik dla ptaków z gliny (8). Proste to to, ładne i funkcjonalne. Z Henry Happened.
Warzywniakowe jabłkowe skarpetki (9) całkowicie podbiły jeden z ostatnich dni. Boskie!

Miłego tygodnia! Wiosennego!

Naturalnie w dobrej cenie – przegląd tanich kosmetyków naturalnych

Jednym z głównych zarzutów wobec kosmetyków naturalnych jest cena. No… może nie jest to nawet zarzut, ile spora bariera w przestawieniu się na naturalną pielęgnację. Często spotykam się z opinią, że to „przez tą modę na ekologię”. Że producenci wykorzystują okazję. Oczywiście w wielu wypadkach cena kosmetyku jest podyktowana marką i jej strategią promocyjną. To jasne, że jeśli coś jest drogie, to wierzymy, nawet jeśli tylko podświadomie, że jest lepsze. Towary luksusowe może nie sprzedają się w takiej ilości jak te codziennego użytku, ale dochód z nich i tak rekompensuje obniżoną sprzedaż. 
To jeden powód. Znacznie jednak tutaj istotniejszym jest fakt, że składniki kosmetyków naturalnych i organicznych są po prostu droższe. Począwszy od samego początku, od rolnika i jego poletka na którym rosną, dajmy na to, róże, nagietki czy aloes, nakłady na produkcję danego składnika znacznie się zwiększają. Rolnik musi dostosować uprawę do pewnych standardów, zrezygnować z niebezpiecznych nawozów i zdać się na naturę. Tak samo podczas „wyciągania” drogocennych ekstraktów z roślin. Takie chociażby oleje – dobrze, żeby były tłoczone na zimno, nierafinowane. Nie wspominając już o tym, że te wszystkie roślinki, nawet nie do końca ekologicznie wyrośnięte, są i tak droższe od chemicznych środków zastępczych. 
Producenci kosmetyków naturalnych często także zwracają uwagę na to, aby opakowanie było zdatne do recyklingu, papier już z niego pochądzący, produkcja odbywała się z wykorzystaniem ekologicznych rozwiązań. To wszystko kosztuje. I to wszystko ma wpływ na cenę końcową produktu. Dodatkowo, jeśli kosmetyki pochodzą spoza kraju, to dystrybutor musi ponieść takie koszty, jak chociażby ich transport, opłaty celne, jeśli są spoza UE oraz badania laboratoryjne, jeśli takowych nie posiadają. Takie drobiazgi, które cenę podnieść muszą. Dystrybutor też człowiek, też zarobić musi. Oddaje je więc do sklepów, które nakładają, w zależności od marki, kolejne 20-50% marży. Sklepy też ludzie, też muszą zarobić.
A co z Wami? Jeśli akurat nie możecie przeznaczyć za dużej kwoty na dobre kosmetyki? I jeśli sami nie robicie w domu własnych pielęgnacyjnych specyfików? Konsumenci też ludzie, też muszą coś kupić. Najlepiej coś całkiem przyzwoitego, ale żeby i starczyło funduszy do końca miesiąca.
Mam dla Was dobrą wiadomość – marek, które oferują kosmetyki naturalne w dobrej cenie, jest coraz więcej. I coraz ciekawszą przedstawiają ofertę. Gdzie ich szukać? Polecam oczywiście internet, ale też sklepy zielarskie.
Wielokrotnie już pisałam, że nie doceniamy sklepów zielarskich. Są na każdym chyba większym osiedlu, zawsze gdzieś za rogiem. Zazwyczaj z bardzo zaniedbaną witryną, która nie zachęca do odwiedzenia. A wewnątrz znajduje się tyyyle dobra! Nie wszystkie kosmetyki w takich sklepach są naturalne, ale zauważyłam tendencję do rozszerzania oferty o takie właśnie produkty. Znajdziemy w nich często znane naturalne marki, ale też ciekawe niszowe perełki. Wstąpcie do takiego sklepu wracając z pracy czy ze spaceru z dzieckiem. Na pewno coś kupicie!
W sklepach internetowych warto zwrócić uwagę na coraz popularniejsze kosmetyki rosyjskie i indyjskie. Te pierwsze dodatkowo zachwycają opakowaniami. W przypadku produktów z Indii opakowania raczej odstraszają, ale zawartość godna jest uwagi. Zachodnie niedrogie marki, które polecam to Neobio, Omia, Marilou BIO. Z polskich na pewno Sylveco i, nieco droższe, AA Eco. Polecam też rossmanową Alterrę. Wprawdzie mam wrażenie, że kiedyś jej kosmetyki miały certyfikat ekologiczny, a od jakiegoś czasu go nie widzę, to trzeba przyznać, że są bardzo atrakcyjną cenowo alternatywą dla sklepowej chemii. I chociaż z nóg nie powalają i czytałam różne o nich opinie (w większości pozytywne), to są to bardzo przyzwoite produkty, a odżywka z granatem do teraz jest jedną z moich ulubionych.
Coraz częściej też wyłapuję młodych polskich gniewnych! Chodzi o przedsiębiorcze dziewczyny, które ukochały sobie domowe kręcenie i o małe manufaktury, które wyrastają jak grzyby po deszczu. Na Zachodzie bardzo popularne jest Etsy.com, na którym znajdziemy tysiące ręcznie robionych kosmetyków. U nas coraz prężniej działa DaWanda, która ma osobny dział „pielęgnacja”, bardzo dobrze ukryty przed wzrokiem przechodniów, w dziale głównym „dom”. Dla ułatwienia skieruję Was o razu TUTAJ. Obserwujcie to miejsce. Jestem pewna, że coraz więcej z Was zacznie tam wrzucać coś wartościowego, co stanie się cennym znaleziskiem pielęgnacyjnym w przystępnej cenie.
Wybrałam Wam dzisiaj kilka kosmetyków, na które sama zwróciłam uwagę, z oferty marek, które Wam dzisiaj polecałam.

Marilou Bio Krem na dzień

Kiedyś, dawno temu, używałam go i byłam bardzo zadowolona. Lekki, o subtelnym zapachu i prostym składzie. Madam Natura, cena: 15,00zł
Węglowe mydło naturalne Mydlofaktura
Ręcznie wyrabiane naturalne mydło z węglem aktywnym. Węgiel aktywny jest
znany ze swoich właściwości adsorbujących toksyny, polecany do skóry z problemami, przetłuszczającej się lub
z trądzikiem. DaWanda, cena: 10zł
Lass Cosmetics Żel przeciwtrądzikowy
Prosto z Indii. Do miejscowego stosowania na problematyczne obszary skóry o
właściwościach przeciwzapalnych i przeciwbakteryjnych, usuwa bakterie
wywołujące wypryski i trądzik, zmniejsza pory. Iwos, cena: 17,50zł
OMIA Dermatologiczny płyn do higieny intymnej ALOE VERA
Składniki płynu poza zdolnościami antyseptycznymi i myjącymi (saponiny) mają też doskonałe właściwości przeciwzapalne, przeciwobrzękowe i przeciwbólowe. BeeEco, cena: 23zł
Glinka biała z kozim mlekiem
Jako maseczka, jako peeling, do twarzy, do włosów. Ma bardzo szerokie zastosowanie. Atelier Brocante, DaWanda, cena: 9,50zł

Hibiskusowy tonik do twarzy Sylveco
To jeszcze gorąca nowość marki. Delikatny tonik do twarzy przeznaczony jest do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Zawiera ekstrakt z hibiskusa i aloes. ecoKraina, cena: 15,20zł 

Balsam z algami morskimi (na wagę, w kostce)
Maślano-oleisty natłuszczacz ciałka. Oparty ma maśle shea, kakaowym, oleju kokosowym, ze słodkich migdałów i ryżowym, Atelier Brocante, DaWanda, cena: 12zł
Scrub do ciała Craft’n’Beauty
Pachnące nowości koleżanek blogerek. Stosują one naturalne ścierniwa jak sól, cukier, suszone kwiaty. Całość zanurzona w
szlachetnych olejach i masłach pielęgnuje skórę, złuszcza martwy
naskórek i pozostawia jedwabiście gładkie ciało. DaWanda, cena: 25zł 
Alterra Odżywka do włosów Granat i aloes
Odżywka, którą polubiły moje włosy i do której regularnie powracam. Rossmann, cena: 9,50zł
Neobio Krem balansujący na dzień
Lekka konsystencja, oparta na bio-oleju z pestek moreli i hibiskusa, a jednocześnie intensywne działanie substancji aktywnych – bio-masła shea i bio-oleju sojowego. Skarbiec Natury, cena: 15,90zł

Organic Shop – delikatny peeling do twarzy BRZOSKWINIA I MANGO
I zwrot ku Rosji, choć to może mało politycznie teraz słuszne. Peeling enzymatyczny, delikatnie złuszczający i zmiękczający skórę. Pozostawia ją miękką i oczyszczoną. Triny, cena: 15zł
Natura Siberica – Maseczka do twarzy INTENSYWNA na NOC
Stworzona na bazie oleju z cedru syberyjskiego. Jej formuła promuje aktywną regenerację komórek, spowalniając proces starzenia się skóry. Triny, cena: 18,50zł

PS Grafika odzwierciedla doskonale mój dzisiejszy nastrój 🙂

Uśmiechamy się, bo mamy siebie – plakaty przypominające do druku!

Każdy tak ma, że dopada go chandra. Lekki spadek nastroju, chwilowy, przemijający. Lub gorzej – totalna czarna przytłaczająca rozpacz. Jeden mail, złe słowo szefa, negatywny komentarz czy głupia uwaga starszej pani w sklepie potrafią zepsuć humor na długo. Do tego dochodzi zmęczenie, terminy w pracy, luty, smog, niedobór magnezu, mąż nie w sosie, dziecko, które nie spało drzemki, pies, który dorwał jakąś słoninę pod blokiem i ciężkie zakupy. 
Znacie to? Na pewno! Co wtedy zrobić? Usiąść. Na chwilę chociaż. Zamknąć oczy i przypomnieć sobie o tym, o czym zazwyczaj zapominamy. O czymś najoczywistszym. O tym ile mamy szczęścia, że mamy wokół siebie akurat tych ludzi. Że mamy to akurat najcudowniejsze dziecko (lub dzieci), tego męża, chłopaka, przyjaciółkę. Tego psa, kota i papugę. Docenić i nie dać się emocjom. Wytłumaczyć sobie, tak racjonalnie, że nie jest tak źle. Że to przejdzie. A oni pozostaną. Bo jakby ich zabrakło… Och, szkoda nawet myśleć.
Uśmiecham się, bo mam ich.
A żeby na pewno nigdy o tym nie zapomnieć, przygotowałam Wam specjalne przypominające plakaty. Mój zawisł przy biurku, bo to tutaj spędzam dużo czasu i tutaj zdarza mi się odpłynąć czasem w złym kierunku. Wystarczy wtedy rzucić okiem na wypisane imiona i powrócić na dobry kurs. Bo te maile, te uwagi, te terminy nie liczą się tak bardzo. Tak bardzo jak oni.
Plakaty zrobiłam w dwóch wersjach. W pierwszej to Wy sami możecie uzupełnić puste miejsce, wpisując imiona. Możecie poprosić bliskich, aby sami je Wam wpisali. Możecie dopisać też to, na co macie ochotę. Ważne, aby był to powód do uśmiechu! Wersja druga jest bardziej uniwersalna i rodzinna, bo w liczbie mnogiej. Uśmiechamy się, bo mamy siebie. 
Plakaty ściągnięcie klikając
W każdej linii, na końcu po prawej stronie, najeżdżamy na strzałkę i wybieramy opcję drukowania lub ściągnięcia.
Plakaty drukujemy, uzupełniamy, oprawiamy lub przybijamy pinezką gdzieś w zasięgu wzroku. I pamiętamy! I uśmiechamy się do siebie. I wynosimy te zakupy na któreś piętro z dzieckiem pod rękę. I odpisujemy na kolejny mail spokojnie i grzecznie. I nie dajemy się pogodzie!

Wieczór, pizza i 10 filmów

Zapraszam dzisiaj do spędzenia wieczoru w domu! Na spokojnie, na luzie. Bez specjalnych wyjść, bez pracy, bez zmartwień. Bo mam dla Was kilka moich ulubionych poleceń! Portal Foodpanda poprosił mnie o zestawienie 10 najciekawszych filmów do obejrzenia przy pizzy. A jak przy pizzy to musi być lekko, musi być ciepło i do tego koniecznie zabawnie! Celujemy więc w radosny humor, doprawiamy miłostkami i pięknymi widokami. 
Powiem Wam, że bardzo się ucieszyłam z możliwości przygotowania takiego przeglądu. Niedawno, w walentynki, kilka osób polecało mi swoje ulubione filmy na Facebooku. Myślałam o tym, żeby się odwdzięczyć. I oto jest mój wybór. Część z filmów oglądałam z moim mężem. Podobało mu się, więc spokojnie możecie zaplanować wieczór we dwoje. Polecam je jednak jako idealne czasoumilacze, gdy jesteście sami lub w gronie przyjaciół – na babski wieczór wręcz stworzone! Pizzę w końcu najprzyjemniej je się w towarzystwie!

Mamma Mia!

Czy istnieje bardziej słoneczny i ciepły film, który nawet najzimniejszą zimą wyczaruje wakacje? No… nie! Uwielbiam go za widoki, za humor, za piosenki Abby i za cudowne role Colina Firtha i Pierca Brosnana.
Czas na miłość
Nasz najnowszy hicior! Kto oglądał, ten wie czemu. Piękna, wzruszająca historia o miłości, przepełniona brytyjskim humorem. Zaznaczam, że nie tylko o damsko-męskim kochaniu tu mowa. Jest tu też o dzieciach i rodzicach. Film, po którym jest ciepło w sercu przez następny tydzień!
Notting Hill
To już klasyka. Cudna kreacja Hugh Granta i znowuż moje ulubione brytyjskie poczucie humoru. Można oglądać w kółko.
Pamiętnik
Jedna z najpiękniejszych historii miłosnych. O tym, jak starszy pan czyta pamiętnik pewnej starszej pani. Czyta o dwojgu ludzi, którzy się kochali tak mocno, że nie mogli bez siebie żyć. Ach…
Totalna magia
To film, który sprawił, że zainteresowałam się kosmetyką naturalną. Magiczny. O kobietach. Czarujących. I o miłości oczywiście.

Wojna domowa

Zabawna komedia o pewnej angielskiej arystokratycznej rodzinie i jednej nowoczesnej Amerykance, dziejąca się niedługo po I wojnie światowej. Ze świetnym Colinem Firthem i Jessicą Biel.
Francuski pocałunek
Mocne lata 90-te, z uroczą Meg Ryan. Film zabiera w podróż po Francji, od Paryża, przez małe wiejskie winnice, aż po Lazurowe Wybrzeże. Marzenie!
Był sobie chłopiec
Znowu genialny brytyjski humor i znowu Hugh Grant. Ciepła historia przyjaźni małego chłopca z nieco starszym. Stanowczo jeden z moich ulubionych filmów.
O północy w Paryżu
Ten lub inne filmy Woodego Allena! Wybrałam akurat O północy w Paryżu, bo widzieliśmy go niedawno i bardzo nam się podobał. Jak zwykle nieco nierealne sytuacje, jawa miesza się ze snem, rzeczywistość z nierzeczywistością. I ten Paryż w tle…
Dźwięki muzyki
Na koniec polecam Wam totalną klasykę. Musical z 1965 roku o dziewczynie-przyszłej zakonnicy, która przyjeżdża do pewnego barona by zaopiekować się jego siedmiorgiem dzieci. A wszystko w Austrii, na początku wojny. I wszyscy tam tak pięknie śpiewają 🙂
Znacie te filmy? A może polecicie coś nowego?
Post powstał we współpracy ze, skądinąd bardzo ciekawym, portalem Foodpanda, który oferuje możliwość zamówienia jedzenia (w tym pizzy) online, gdziekolwiek jesteście, z jednej z licznych restauracji, również poprzez aplikację mobilną.
Facebook