KategorieInspiracje

Szmaragdowe inspiracje

Tak mi siedzi ten szmaragdowy kolor jakoś ostatnio w głowie! Poważnie się nawet zastanawiałam nad jedną szmaragdową ścianą w mieszkaniu. A już najbardziej, choć sami nie będziemy takich mieli, spodobały mi się szmaragdowe heksagonalne kafelki!

Musiał więc, po prostu musiał, powstać szmaragdowy post! A w nim trochę pięknych szmaragdowych inspiracji.

Ach, nie wspomniałam, ze wszystko zaczęło się od tego szmaragdowego kimona… Bajka!

 

 

1.Podwójny naszyjnik z pozłacanego srebra / Parfois

2. Żakardowe kimono z haftem / Zara

3. Kolczyki Tous Vermeil Sul / Tous

4. Szmaragdowa kuchnia / inspiracja Pinterest

5. Pucharek deserowy Koziol CLUB / Wetro.pl

6. Krzesło Cipria / SFmeble.pl

7. Przepiękny projekt łazienki autorstwa pracowni projektowej Jooka – dziewczyn, którym zawdzięczam cudną wizualizację pokoju Róży, a teraz pracują nad naszym pokojem dziennym! / Jooka

8. Prosta sukienka satynowa / Mango

9. Pomysł na szmaragdową ścianę / inspiracja Pinterest

10. Marokański ornament / inspiracja Pinterest

11. A może cały szmaragdowy pokój? / inspiracja Pinterest

12. Kolczyki z łańcuszkami / Mango

13. Puf „Adonie Emerald Green” / Westwing

 

Jej Świat: Haukotella

Dawno nie było wpisów z cyklu Jej Świat. A szkoda, bo bardzo je zawsze lubiłam. Uznałam więc niedawno, że najwyższa pora do nich powrócić i przedstawić Wam kolejne cudowne i inspirujące dziewczyny!

Zaczęłam od zaproszenia Klaudii. Chyba nie mogłabym inaczej. Zwłaszcza dzisiaj – w Dzień Kobiet! Klaudia Halz jest autorką bloga Haukotella, niezwykłą, piękną i porywającą za sobą tłumy dziewczyną. Poznałyśmy się już dosyć dawno, przy okazji sesji z udziałem mojej biżuterii z Lili in the Garden. Już wtedy z chęcią często zaglądałam na jej blog, a potem dołączyłam do grupy facebookowej 365 dni #wspódnicy (choć przyznaję, że sama się nie udzielam, z największą przyjemnością jednak podglądam piękne stroje grupowiczek). Muszę tutaj też dodać, tak tytułem wstępu, że Klaudia została Dziewczyną Roku Glamour 2017!

Poznajcie więc Klaudię, przedstawi się Wam swoimi słowami.

A potem koniecznie zajrzyjcie na blog Haukotella!

 

Piękne zdjęcia to dzieło Joanna Zawiślan Siuda z Elite Wedding.

 

Kim jesteś?

Jestem romantyczką – chyba to sformułowanie opisuje mnie najlepiej. Jestem kobietą – kobiecość jest dla mnie ważną wartością oraz takim “hasłem przewodnim” mojego bloga. Jestem Hauką! To skrót od nazwy mojego bloga – haukotella – ale też prawdziwe przezwisko. Trochę jak źle zapisana “chałka” (którą uwielbiam!). Ale też istnieje takie słowo po fińsku i oznacza “ziewanie”. To cała ja! Mam w sobie słodycz i trochę rozleniwienia – jak sobotni poranek ze śniadaniem w łóżku..

Jak i kiedy odkryłaś, co chcesz tak naprawdę w życiu robić?

Myślę, że cały czas odkrywam – dlatego tworzę nowe projekty i myślę o kolejnych. Traktuję pracę jako wyzwanie i przygodę. Zawsze wiedziałam, że lubię działać, wymyślać, tworzyć nowe rzeczy. Uwielbiam współpracować z innymi ludźmi. Jestem typową ekstrawertyczką, która nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Praca na etat nigdy się u mnie nie sprawdzała, dlatego działam jako freelancer. W tej chwili zajmuję się pewnymi rzeczami (blogowaniem czy stylizowanie sesji), ale mam głowę otwartą na nowe pomysły. I to jest piękne!

Wspólnym mianownikiem moich działań jest piękno, kobiecość i romantyczność. To takie słowa-klucze w całym moim życiu. Dlatego mój blog musi być uroczy, a moje sesje – dopieszczone. Obojętnie, czym się będę zajmować, chcę czynić świat choć trochę lepszym miejscem.

Co Cię motywuje?

Inni ludzie! Ich radość i satysfakcja, gdy możemy wspólnie coś osiągnąć. Uwielbiam działać z innymi i dla innych. Nie lubię rywalizacji, ale współpracę. I na pewno nie mam motywacji finansowych. Jasne, chcę godziwie zarabiać, ale nie to jest najważniejsze.

Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie rzeczy, które inni mogą uznać za drobnostki. Krótki cytat znaleziony w książce, scena w filmie, obraz, zdjęcie. Uwielbiam chodzić sama do kawiarni i obserwować otoczenie. To źródło mnóstwa ciekawych obserwacji! Kiedy przyjdzie mi do głowy jakiś pomysł i zaczynam powoli rozpisywać go na czynniki pierwsze, potrafię totalnie zapomnieć o rzeczywistości. Niektórzy nazywają ten stan flow, ja czuję wtedy coś w rodzaju przyciągania: jakby dobre pomysły same do mnie przychodziły.

 

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Skuteczne sposoby walki z przeziębieniem! Niestety, u schyłku zimy dopadło i mnie. A jest to ważne, ponieważ moje myśli zaprząta kolejne spotkanie uczestniczek mojego projektu – 365 dni #wspódnicy. Widzimy się już w niedzielę, chcę, aby wszystko było dopięte na ostatni guzik.

Czym się w życiu kierujesz?

Wierzę, że będąc dobrym dla siebie i innych, przyciągamy dobre rzeczy i zdarzenia. Jeśli podejmuję jakąś decyzję, staram się, aby była ona dobra nie tylko dla mnie, ale także dla moich bliskich. To nie jest tak, że nie myślę o sobie – ale chcę się także liczyć z innymi. Uważam, że taka harmonia w relacjach jest bardzo cenna.

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Wyłączam komputer i odłączam się od internetu. Idę do rower, na kawę, na spacer. Pozwalam sobie na beztroskę, nie tworzę presji i daje sobie możliwość “zmarnowania” całego dnia. To jest wspaniałe uczucie, gdy po takim wolnym dniu pomysły i chęć działania zaczynają spływać na nowo.

Czego nauczyłaś się ostatnio?

Przez ostatni rok w związku z projektem 365 dni #wspódnicy nauczyłam się, jak wielką moc ma tworzenie społeczności. Tyle pięknych rzeczy wydarzyło się w związku z tym projektem, że nie jestem w stanie nawet tego zliczyć. Sama nauczyłam się bardziej doceniać i komplementować siebie. To, ile jesteśmy w stanie same sobie dać, jest nieporównywalne z tym, co dostajemy od innych. To ma prawdziwą wartość. To chyba najcenniejsza lekcja, jaką ostatnio uzyskałam.

Szybkie – ulubione!

zapach: dzika róża, ale uwielbiam też zapach herbaty earl grey

kosmetyk: mgiełka różana z Make me Bio

książka: Ania z Zielonego Wzgórza

film: Piknik pod wiszącą skałą

rzecz w domu: maszyna do pisania olivetti z lat 60

rzecz w szafie: sukienka vintage z kolorowych nastrojów

blog: ostatnio w zasadzie czytam tylko bloga Joanny Glogazy i chętnie zaglądam do My Pink Plum

miasto: kocham Kraków, ale bardzo lubię również Gdynię

jedzonko/napój: chałka i kakałko

cytat: Be daring, be different, be impractical, be anything that will assert integrity of purpose and imaginative vision against the play-it-safers, the creatures of the commonplace, the slaves of the ordinary. Cecil Beaton

Raz jeszcze zapraszam na blog Haukotella!

 

Na koniec mam dla Was jeszcze specjalne zaproszenie na pierwszą gdańską edycję targów Ekocuda!

Warsztaty, wykłady, a przede wszystkim możliwość przetestowania, powąchania i zakupienia szerokiej gamy kosmetyków naturalnych – to wszystko i jeszcze więcej czeka na miłośników eko podczas Targów Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które 17 i 18 marca br. po raz pierwszy odbędą się w Gdańsku w Centrum Stoczni Gdańskiej.

Udział  w wydarzeniu jest bezpłatny.

Będziecie? Dla mnie z Krakowa trochę za daleko, ale bardzo kibicuję organizatorom!

 

 

Zmysłowo walentynkowo

Walentynki już jutro, nie mogłam się więc oprzeć i… oto mamy walentynkowy wpis! Ale nie przesłodzony, o nie! Zmysłowy wręcz!

Znalazłam Wam trochę niezwykłych rzeczy, które wprowadzą Was w odpowiedni nastrój.

DOo wykorzystania oczywiście nie tylko w Walentynki! Najlepiej na co dzień!

(ja czekam na Męża!)

 

1.Bajkowy Zmysłownik – zupełnie unikatowe dzieło, stworzone z myślą o wrażliwych na wysmakowaną estetykę czytelnikach KUKBUK-a. Każdy miesiąc zdobi wyjątkowy kolaż autorstwa Aleksandry Morawiak, a także garść inspiracji wokół przyjemności płynących z sezonowości. / KUKBUK

2. Widzieliście już całkowicie piękną biżuterię Byrska? / Pakamera

3. Świeca Zmysłowa do masażu No. 18  ALBA 1913 o zapachu ylang ylang – uważanym za afrodyzjak, pomaga wyostrzyć zmysły / ShowRoom

4. Bosko czekoladowe Triple Chocolate Devil’s Food Cupcakes, do zrobienia! / Sprinkle Bakes

5. Ashley Warlick, Smaki miłości, wyd. Chilli Books, Pełna pasji opowieść o kobiecie, która nie bała się spełniać swoich pragnień / Znak.com.pl

6. Perfumy w olejku Swawolny Sandał Shamsa – o za­pa­chu, któ­ry znie­wa­la… Naj­pierw wy­raź­nie i in­ten­syw­nie, aby po kil­ku mi­nu­tach od roz­ma­so­wa­nia na skó­rze, wo­kół rozchodzi się za­pach zmy­sło­we­go drze­wa san­da­ło­we­go z lek­ką nu­tą drze­wa ce­dro­we­go i świe­żym ak­cen­tem ge­ra­nium. Po­łą­cze­nie iście uwo­dzi­ciel­skie i zy­sku­ją­ce na zmy­sło­wo­ści z każ­dą ko­lej­na minu­tą / Skarbiec Natury

7. Olejek do masażu ciała Miłość – pachnie owocami i orientem. Pachnie zmysłowo, pobudzająco i przyjemnie. A wszystko to dzięki olejkom eterycznym: grejpfrutowemu, patchouli i ylang-ylang / Mydlarnia Cztery Szpaki

8. Lubrykant BIOglide wiśniowy – z naturalnym zapachem wiśni łączy długą zdolność poślizgu z naturalnymi, certyfikowanymi komponentami. Całkowicie wolny od syntetycznych substancji zapachowych, konserwujących i barwników / Ecco Verde

9. Farfalla Płyn do kąpieli ” Noc miłości” – to sen o kąpieli z pianą, tak zmysłowy i miękki jak jego zapach! Odświeżający aromat jaśminu, tuberozy, róży girlandowej i drzewa sandałowego otwiera i rozpieszcza serce i zmysły / Ecco Verde

10. Czyż nie genialne? Wypróbuję na pewno! Strawberry Rose Tarts / Sugar Hero

11. Orientalne perfumy w olejku Jadoo Mohani – kobiece, słodkie i zmysłowe. Zapach łączy w sobie nuty jaśminu i lotosu. Nuty goździków i cynamonu uwalniają się wraz z biegiem czasu i czynią zapach cieplejszych, bardziej korzennym i otulającym. / Skarbiec Natury

 

 

5 x tamta epoka

Od jakiegoś czasu, odkąd poszukuję inspiracji wnętrzarskich do naszego nowego mieszkania, ogromnie fascynuje mnie klimat i niezwykła atmosfera otaczająca tą tak zwaną „tamtą epokę”. Czyli wszystko to, co określa się także stylem mid century, modernizmem, uwielbiam design skandynawski z połowy zeszłego wieku, te cudowne perełki designu! To, co nazywa się vintage lub (bardzo uważam nieładnie, ale trudno od tego uciec) wszystko mówiącym słowem – PRL. Bardzo też podobają mi się współczesne odnośniki do tamtych lat, zabawy tamtejszą sztuką i estetyką, fascynacja okresem, przełożona na doprawdy piękne rzeczy użytkowe.

W tym własnie klimacie natknęłam się ostatnio na kilka ciekawych kreacji, które musiałam Wam pokazać!

 

 

1.The Fig House – przepiękne, genialne wręcz wnętrzarskie dzieło Emily Henderson! Jestem całkowicie zauroczona całym pomysłem, tymi wszystkim kolorowymi fotelami, które dekoratorka kupiła vintage, za bezcen, a następnie tchnęła w nie nowe życie. Każde z innej bajki, a każde pasuje! Całość tworzy przytulny i niezwykle oryginalny lounge miejsca otwartego na wydarzenia czy wesela. Zobaczcie też cały proces tworzenia tego miejsca, czyli before & after na blogu Emily Henderson!

1,5. Nie mogłam się oprzeć… musiałam dodać jeszcze jeden wgląd w The Fig House!

2. Babcine kilimy na ścianach? Odżywają w całkowicie współczesnej wersji! I to takiej, że wow! Oto jeden z najpiękniejszych, jakie widziałam – Hello Sonia wallhanging / designed by Studiopepe – na cc tapis.

3. A to to już oryginał! Gdyby tylko miała trochę więcej miejsca… gdybym tylko nie uśmiercała wszystkich roślin… A może inaczej – gdybym miała miejsce na taki piękny kwietnik z lat 60-70-tych, to i o rośliny nauczyłabym się dbać! Ogromnie mi się podoba! A i cena dobra. / Allegro

4. Czy to nie jest świetny płaszcz? Całkowicie wyjątkowy! To nowa pozycja w ofercie Pan tu nie stał z grafikami Malwiny Mosiejczuk. Cieplutko by w nim było 🙂 / Pan tu nie stał

5. Na koniec kolejne moje ostatnie zauroczenie! Nowa kolekcja biżuterii KOPI w totalnie piękne sesji! Zobaczcie całą na Facebooku, a potem zajrzyjcie do KOPI! Fot: Murgrabia Photography / model: Julia Borowiecka / mua: Klaudia Markowska / styl. : KAS KRYST

Wish list przytulny

Postanowiłam ostatnio wybrać się popołudniu do Agata Meble, zobaczyć, czy jest tam coś ciekawego. Sama, bo samej to w tym przypadku najlepiej mi się chodzi – powoli, spokojnie, w swoim tempie. Zebrałam się więc jakoś po 17, wyszłam z domu i stanęłam jak wryta. Było ziemno, zacinał taki przeszywający na wskroś deszcz, wiał wiatr, było po prostu okropnie. Tylko jedno pytanie kłębiło mi się w głowie: „jejuniu, czemu ja wychodzę z domu?!”.

W listopadowe wieczory, jak nigdy, potrzebujemy przytulności, ciepła i odrobnych radości. Dzisiaj mam więc dla Was mój wish list przytulny, inspirowany tamtym właśnie wyjściem…

 

Czego mi teraz potrzeba? Ano tego:

1.Świeca sojowa Słodka Wanilia / Hagi

2. Kimono z kreszowanego aksamitu / H&M

3. Babeczka kąpielowa Ecoworld – bio czekolada / Skarbiec Natury

4. Szare spodnie od piżamki / Etam

5. Kosmiczny brelok do kluczy / Promod

6. WALOU Kosmetyczka z motywem kotka / Etam

7. Kolorowe kapcie z futerka / Oysho

8. Tom Hanks, Kolekcja nietypowych zdarzeń, Wyd. Wielka Litera – zapowiada się bardzo ciekawie! / Znak.com.pl

Halloween – wymiotująca dynia

Pokazywałam Wam niedawno na Facebooku filmik z pomysłami na halloweenowe zabawy z dziećmi. Przyznam, ze szczególnie ujęła mnie koncepcja wymiotującej dyni. Równie mocno spodobała się mojej Róży, a że wybiera się ona na swoje pierwsze „straszne” party, pomyślałyśmy, że taka dynia zapewni świetną rozrywkę małym uczestnikom.

Polecam takie domowe zabawy. Bardzo proste w przygotowaniu, a dzieciaki będą zachwycone!

Zasada działania wymiotującej dyni jest identyczna jak bomb kąpielowych – do zasady (sody) dodajemy kwas (kwasek cytrynowy lub ocet). Dzięki temu całość się pieni i wydostaje z wnętrza dyni. Dodatkowe efekty kolorystyczne zapewnia barwnik do mydeł i płyn do mycia naczyń. Przynajmniej ładnie się wszystko potem zmywa!

 

 

Przygotujcie więc:

(na oko, tu nie potrzeba dokładnych wielkości)

  • dynię
  • dwie garści sody oczyszczonej
  • zielony barwnik do mydeł lub spożywczy
  • płyn do mycia naczyń w zielonym kolorze
  • kwasek cytrynowy (opcjonalnie ocet)
  • bardzo ciepłą wodę

 

Dynię wydrążamy i wycinamy uśmiechniętą buźkę. W miseczce ucieramy sodę z kilkoma kroplami barwnika i płynem do mycia naczyń tak, aby całość miała konsystencję pasty. Dolewamy wtedy 3-4 łyżki wody i wszystko mieszamy. Do połowy szklanki przelewamy bardzo ciepłą wodę i dosypujemy drugie tyle kwasku cytrynowego. Całość mieszamy aż się rozpuści (można tutaj wykorzystać ocet). Do dyni przekładamy pastę z sody i zalewamy kwaśnym roztworem.

Dobrej zabawy!

Zapisz

Facebook