NapisałaAdriana Sadkiewicz

Before & After: Nasz zwariowany przedpokój

Nadeszła pora na kolejny post z serii „before & after”! Tym razem przedstawiam Wam nasz szalony przedpokój!

Przedpokój, w którym nie nie jest normalne i standardowe. No… może dużą szafą wnękową z lustrzanymi drzwiami – polecam, genialna rzecz!

Jest to przedpokój, który osobiście uwielbiam! Który wita mnie dobrą energią.

Uwielbiam moje granatowe drzwiczki do schowka pod schodami do sąsiadów, uwielbiam też ich złotą gałeczkę.

Uwielbiam dżunglę, która wita gości i skrywa masę tajemnych zwierząt.

Uwielbiam kojący widok morskiego wybrzeża na brązowej ścianie.

Uwielbiam moje złote kuliste plafony.

Uwielbiam równie złoty wieszak.

I jeszcze, och jak uwielbiam moją ławę z trawy morskiej!

Uwielbiam też zwariowaną podłogę. Kiedyś myślałam, ze położę na niej jakiś chodniczek. Zmieniłam jednak zdanie po pierwszym uruchomieniu ogrzewania, które w przedpokoju jest podłogowe. Jak przyjemnie się po tym chodzi!

Wciąż jednak czekamy na zabudowę wodomierza, który tutaj sprytnie na razie skrywa za sobą mała palma (czy tam cycas). Będzie to biała szafka do sufitu. Taka na wszystko. Ale to jeszcze chwilę na nią poczekamy. Cycas jednak pasuje wyśmienicie. Przynajmniej chwilowo. Bo w sumie coraz częściej wypiera go rower róży, który najprościej nam tymczasowo tu stawiać.

Z braku szafki lub komody do położenia kluczy (tę funkcję będzie pełniła zabudowa wodomierza, a dokładniej dwie otwarte półki), zdecydowaliśmy się zamontować mały biały organizer na klucze i okulary. Sprawdza się wybornie. Zostanie już na zawsze!

 

Ale do rzeczy… na początku było tak…

 

 

A teraz tak!

 

W przedpokoju:

1.Lampa plafon Colours Cimon / Castorama

2. Tapeta Jungle Land Verdant – do zamówienia pod konkretny wymiar ściany / Rebel Walls

3. Plakat nadmorski – pejzaż 55 / Mix Gallery

4. Wieszak – organizer na klucze – ja kupiłam w Tchibo (już nie widzę), ale jest też na Allegro

5. Wieszak Saturnus gold, black XL by pt, / Exito Design

6. Ława z siedziskiem z trawy morskiej / Emako

 

FARBY

Na jednej ścianie –  brąz z palety przytulnego domu – z mieszalnika D2.11.43 Dulux

Na pozostałych – Nieskazitelna biel Easy Care Dulux

 

 

W przygotowaniu wpisu pomogły mi marki Dulux i Mix Gallery. Bardzo dziękuję!

Wyspa Świętej Heleny

Byliście może na Wyspie Świętej Heleny?

Pewnie nie… Ja nie byłam… Mało kto chyba był. No… Napoleon był na pewno. I to przez kilka lat, aż do śmierci… Dla niego było to zesłanie, ale wiecie co? Takie zesłanie to chyba raczej czysta przyjemność!

Od kilku miesięcy tkwię w całkowitym zauroczeniu tą malutką wysepką, ukrytą jakoś w połowie oceanu, w połowie drogi między Afryką a Ameryką Południową. A to za sprawą niezwykłych filmików bardzo utalentowanych twórców z Green Renaissance – kolektywu skupiającego 4 filmowców – wśród nich Warren, Jacky, Michael i Justine. To oni właśnie potrafili w tak malowniczy, subtelny, pełen dobrej energii sposób uchwycić piękno wyspy i jej mieszkańców. Potrafili pokazać czym może być szczęście. Jak żyć, by to życie było dobre.

Wyspa Świętej Heleny jest częścią terytorium zamorskiego Wielkiej Brytanii. Jest maleńka, ma ledwie 122 km², a zamieszkuje ją jedynie ponad 4200 mieszkańców. A jakże zachwyca! Musiałam Wam więc tych kilka filmików pokazać. Są po angielsku, ale mam nadzieję, że uda Was się wsłuchać w słowa, dosłyszeć ich przesłanie. I tak samo jak ja – zauroczyć się!

Zobaczcie też więcej niezwykłych filmów z różnych zakątków świata na Green Renaissance.

 

 

Zauroczona: Natalia Trochowska

Chciałabym Wam dzisiaj przedstawić moje kolejne zauroczenie, a mianowicie młodą, polską artystkę, na której prace natknęłam się niedawno i przepadłam!

Pierwszy raz pokazałam Wam jedno z dzieł Natalii Trochowskiej we wpisie o sztuce dostępnej – TUTAJ. Ogromnie bowiem doceniam fakt, że każdy może na własnych ścianach zawiesić takie perełki polskiej młodej sztuki. Przyszła jednak pora na nieco obszerniejszą prezentację!

A to za sprawą plakatu do warsztatów kosmetycznych autorki bloga Dobre Ziele (zajrzyjcie TUTAJ). To on tak bardzo przykuł moją uwagę, że postanowiłam wgłębić się w twórczość Natalii o ostatecznie i Wam ją zaprezentować!

Kim jest Natalia Trochowska?

Jest absolwentką Liceum Plastycznego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy oraz Grafiki Projektowej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Interesuje się typografią, identyfikacją wizualną oraz ilustracją wydawniczą, czym głównie się zajmuje. Realizuje ilustracje wektorowe lub projekty oparte na rysunkach. Często pracuje przy pomocy ołówka, tuszu, wycinanki, akwareli itp. Inspiruje się fakturami, liniami, kontrastami, jaki i również otoczeniem, emocjami człowieka. Wszystko to buduje przestrzenie, energie, kompozycje w które często wplątany jest portret ludzki.

Odkryjcie ją poprzez jej prace. Zauroczcie się tak jak ja!

Zajrzyjcie koniecznie na jej Facebooka i Instagram!

 

Wrześniowy Wish List

Tyle pięknych i ciekawych rzeczy ostatnio znalazłam, że nie ma wyjścia – pora na kolejną, tym razem po prostu – wrześniową listę życzeń!

Ja chętnie przygarnę wszystko! A może i Wam coś się szczególnie spodoba?

 

 

1.Anne Black mała tacka Ruth M – Pejzaż granatowy / freeDOM

2. Kolczyki z szylkretowej żywicy / Mango

3. Beauty Garden Organiczna Maseczka z Dynią – w 100% naturalna kompozycja z organicznym wyciągiem z dyni, przeznaczona do pielęgnacji każdego typu cery. Skutecznie nawilża, dodatkowo poprawiając elastyczność i sprężystość skóry. Dzięki kremowej, rozpuszczającej się konsystencji przywraca skórze uczucie komfortu / Skarbiec Natury

4. Biżuternik Person / Home & You

5. RIDDER Donica czarna na łańcuszku / Homla

6. Lakier do paznokci 03 Deborah Milano Formula Pura – szybko wysychający lakier zawierający do 80% składników naturalnego pochodzenia. Piękny odcień! / Kopalnia-Zdrowia.pl

7. OYOY Doniczka Toppu Black White / LoftBar

8. JAD Talerz Ptak 02 / Cloudmine

9. Taką chcę przy moim łóżku! Półka TOSSÅSEN / Ikea

10. Rifle Paper Co. Kalendarz ścienny na 2019 „cytryny” – może i jeszcze do 2019 kawałek, ale co tam – on jest piękny! Zobaczcie koniecznie i wnętrze! / Rzeczownik

11. Pędzel do pudru POWDER BRUSH nowej marki SAY, której jestem szalenie ciekawa / SAY

12. Nowa piękna konewka VATTENKRASSE / Ikea

13. Write Sketch & – notes SUPER SPLASH – kolekcja SUPER to hołd oddany wzornictwu włoskiej postmoderny, aktywnej w latach 80 – odważne połączenia deseni i kolorów, lekki ton i radykalność / Papierniczeni

 

Nowe życie

Pytacie, jak się mieszka.

Dla mnie to nie jest po prostu „mieszkanie”.

To raczej jakby… przeniesienie w zupełnie inne życie.

Przeprowadziliśmy się w lipcu. Do naszego nowego mieszkania, o którym piszę i które pokazuję Wam od tak dawna. Nie była to szybka przeprowadzka, a raczej przeprowadzkowy proces. Wciąż na pełne pokazanie na blogu czeka jeszcze kuchnia, salon i przedpokój (poprzednie wpisy z serii „Nasze Miejsce” znajdziecie TUTAJ). Tak, tak, wiem i planuję! Wciąż nie mamy kilku istotnych rzeczy, jak choćby stół czy fotel. Wszystko z czasem.

Wiem już jednak na pewno, że jest to to miejsce, na które tak bardzo czekałam. Że jest takie, jakie miało być.

Otulam się nim. Nie wiem, a wierzcie mi, że szukałam, czy jest bardziej odpowiednie określenie na to, co czuję. Ja się po prostu nim otulam. Chodzę po tych kilku pomieszczeniach z całkowitym spokojem. Bo wszystko jest na swoim miejscu, bo tak mi tu dobrze. To wnętrze otula mnie i koi.

Wciąż w mojej głowie krąży to dziwne uczucie przeniesienia w inne życie. W relatywnie krótkim czasie zmieniło się tak wiele. Zmieniła się codzienność, zmieniło się otoczenie. Pojawiło się sporo nowych ludzi. Takich… codziennych ludzi, których już bardzo doceniam. Takich, których mogę poprosić o pierwszej w nocy, aby podeszli podać mi kołdrę i proszki, bo tak bardzo bolą mnie plecy 🙂 A na dodatek, Róża rozpoczęła szkołę i wciąż wdrażam się w ten całkowicie inny rytm (dwa dni ma na 8 rano, dwa na 13… A jak ma na 8, to ja jeszcze muszę zdążyć zrobić jej śniadanie, które ona musi zjeść! Takie rzeczy! :)).

I choć co chwilę wyskakują rzeczy, które mogłyby zaburzyć to poczucie spokoju… Choć drzwi niewyregulowane, choć na płycie indukcyjnej tylko dwa stanowiska działają, chociaż właśnie się okazało, ze dwa grzejniki jakimś cudem nie grzeją – nic to. Dzwonię, załatwiam, naprawiają. Nic to. Bo w gruncie rzeczy mieliśmy sporo szczęścia. I bardzo to doceniam. Dziecko ma tu grupę dzieciaków, z którymi się już w pełni zżyło. Ba, z dwoma kolegami – sąsiadami chodzi do klasy. Pies ma swój własny wybieg, gdzie w pełni szczęśliwy może poszczekać na przechodniów. Ja mam mój idealny kącik do pracy (mąż też!). Dookoła jest wieś, podmiejska, ale jednak wieś.

Tylko aktualnie męża mi brakuje, który znowu wyjechał na długie miesiące. Ale to już inna historia…

Pytacie, jak się mieszka. A ja mówię, że lubię to nasze nowe życie. Lubię ten spokój w sobie. Lubię obserwować wędrujące po wnętrzu światło słoneczne. Lubię zapatrzeć się w widok za oknem. Lubię zawisnąć w hamako-fotelu i wisieć tak godzinami. Lubię czekać na ciasto ze śliwkami. Lubię, oj, jak ja ją lubię, naszą zmywarkę, bo nigdy jej nie miałam i nawet nie wiedziałam, jakie to fajne. Lubię chodzić po Różę do szkoły i widzieć jej radość na mój widok. Lubię podlewać trawnik, który jakoś nie specjalnie chce nam rosnąć. No, lubię, no!

Też tak mieliście po przeprowadzce?

A może dopiero Was to czeka?

Rodzinny obiad, który sam się robi

Co powiecie na pyszny, rodzinny obiad, który w zasadzie robi się sam?

Bo ja powiem – pychota!

No… tak dokładnie to trzeba mu trochę pomóc, żeby mógł się sam zrobić, ale zaręczam – jest szybko, prosto, pysznie i wszyscy (jeśli jedzą mięso), zjedzą z największą ochotą!

Obiadek jest jesienny, więc idealnie wpisuje nam się w nowy sezon. A kiedy się piecze, to w całym domu pachnie tak, że tylko wszystkim ślinka cieknie!

Do dzieła więc!

 

Rodzinny obiad, który robi się sam

Składniki:

  • podudzia z kurczaka – ok. 4-5 / 1 tacka / lub po prostu według potrzeby
  • 1 marchewka
  • pół jabłka
  • 1 cebula
  • 1 mała żółta papryka
  • kilka ziemniaków – według zapotrzebowania
  • 2 listki laurowe
  • rozmaryn
  • 2 ząbki czosnku
  • tymianek
  • grecka przyprawa do kurczaka bifteki lub inna ulubiona (ewentualnie trochę czerwonej papryki, cząbru, imbiru)
  • sól i pieprz
  • olej rzepakowy

 

 

Na dużej blasze rozkładamy papier do pieczenia. Podudzia kroimy na paski szerokości ok. 3-4 cm i wykładamy je na środek papieru. Zwilżamy z wierzchu olejem, doprawiamy solą, pieprzem i wybraną przyprawą do kurczaka. Lekko mieszamy, aby przyprawy oblepiły całe mięso.

Marchewkę i paprykę kroimy w słupki, cebulę w piórka, a jabłko w kostkę. Mięso posypujemy cebulą, na to kładziemy równomiernie warzywa i jabłko. Posypujemy całość  płaską łyżeczką majeranku i tymianku. Czosnek kroimy w wąskie plasterki i układamy pomiędzy warzywa i mięso. W dwóch miejscach układamy liście laurowe.

Umyte ziemniaki kroimy w cienkie plasterki i układamy równomiernie dookoła naszego dania na blasze.

Całość lekko skrapiamy olejem i doprawiamy solą i pieprzem (polecam zwrócić uwagę, aby ziemniaki były całościowo posolone). Na końcu posypujemy wszystko, zwłaszcza ziemniaki, łyżeczką rozmarynu.

Wsadzamy do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na 40-50 minut, aż ziemniaki będą miękkie i lekko przyrumienione.

Smacznego!

 

 

 

Facebook