NapisałaAdriana Sadkiewicz

Róża używa… czyli kosmetyki naturalne dla dzieci

Kochani,
Róża moja kochana skończyła niedawno 9 miesięcy! I muszę przyznać, że jest już zaiste prawdziwą kobietką. Kosmetyków ma od groma:) Głównie dlatego, że mamusia czasem na niej różne nowości z Lili Sklepu testuje. Cóż, Lili zobowiązuje… Ale muszę też Wam powiedzieć, że w ciągu tych 9 miesięcy wykształcił nam się pewien standardowy zestaw, który z powodzeniem stosujemy na co dzień. Jest to kilka pozycji, w które wierzę i do których przekonałam się w pełni. Na delikatną skórę Róży działają wyśmienicie, łagodzą, leczą, nawilżają. No i oczywiście – wszystko naturalnie ekologiczne i zdrowe. Poniżej zestaw must have dla bobasów!
Całkowicie naturalne masełka, oleje i nagietek, czyli cud miód dla pupci i buzi maluszków. Doskonale natłuszcza i leczy chorą skórkę. Idealny na chłodne i wietrzne spacery. Lubimy!
Naturalne, hand made, bezpieczne, bezzapachowe. No i z nagietkiem moim ukochanym! Do mycia ciałka i włosków Różyczki. 
Z olejkiem morelkowym dobrym dla każdego Maluszka.  Łagodna, nawilżająca konsystencja świetnie sprawdza się na co dzień. Delikatna skórka bardzo go pożąda:)

Z rokitnikiem, którego od jakiegoś czasu cenię sobie bardzo. I z filtrem UV! Stosujemy do przesuszonej centralnym ogrzewaniem twarzyczki. Chłoniemy go pazernie!
Oleje zmieszałam po połowie. Stosujemy je po kąpieli wymiennie z balsamem Coslys. Świetnie natłuszczają ciałko. Olej ze słodkich migdałów mogą stosować nawet noworodki. Taki jest bezpieczny i nie powoduje alergii. Dodatek oleju nagietkowego sprawia, że mieszanina łagodzi podrażnienia i niedoskonałości pojawiające się na skórce.
 No niestety pojawiły nam się tej zimy odparzenia… Stosowałam wcześniej dwa inne kremy i dopiero ten przyniósł nam ulgę! Naprawdę znikają!
Jeśli chcecie poczytać więcej o tych produktach, wejdźcie w linki w ich nazwach. Zapraszam też do Lili Natura.pl – tam je znajdziecie:)

Melonowe kosteczki peelingujące

Kochani,

Ma ktoś ochotę na peeling w kosteczce? Z masełkiem shea? I o cudnym zapachu soczystego melona? Tak? Zatem zapraszam do wykonania go samemu w domu, bo jest on zaiste bardzo prosty:)

Do wykonania melonowych kosteczek peelingujących potrzebujecie

  • łyżkę masła shea
  • łyżkę startego na tarce mydła melonowego
  • łyżeczkę wody
  • ok. 7 łyżek białego cukru
  • foremki np. na lód lub pralinki
W kąpieli wodnej ustawiacie miseczkę, do której wkładacie masełko shea, starte na dużych oczkach mydło oraz łyżeczkę wody. Czekacie aż się rozpuści, co jakiś czas mieszając. Mydło nie musi się do końca rozpuścić – wystarczy, że porządnie zmięknie. Wtedy odkładacie miseczkę z kąpieli i za pomocą widelca mieszacie jeszcze całość dosyć energicznie przez kilka minutek. Do tego dosypujecie cukier i ponownie mieszacie, aż powstanie jednolita masa, którą przekładacie do foremek. Kosteczki powinny teraz ostygnąć i stwardnieć w mniej więcej dwie godziny. Po tym czasie są gotowe do użycia. Należy je lekko rozpuszczać pod strumieniem wody i masować całe ciało. Polecam:)

Lawendowe lodki do twarzy

Kochani,
Postanowiłam w końcu wypróbować na mojej własnej osobistej twarzy masaż kostkami lodu! Tak, tak, zima się kończy, a mi się lodu zachciewa… Ale skusiły mnie pozytywne opisy tej metody. Otóż masaż taki działa niczym lifting. Najlepiej stosowany regularnie, około 5 minut dziennie. Dodatkowo poprawia krążenie i elastyczność, stymuluje do regeneracji. Skóra się odpręża i młodnieje. A żeby wzmocnić działanie samego lodu postanowiłam użyć kostek z naparu lawendowego. Lawendę od dawna cenię sobie, jako roślinę niezastąpioną w pielęgnacji, a w postaci małych lodków do masażu sprawdza się idealnie!
Do wykonania lawendowych lodków do masażu twarzy potrzebujecie:
  • szklankę wrzątku
  • łyżkę suszonej lawendy
  • foremki do lodu
Lawendę zalewamy wrzątkiem i odkładamy do zaparzenia i wystygnięcia. Gotowy napar przelewamy do foremek i odkładamy do zamrażalnika. Kostkami delikatnie, kolistymi ruchami masujemy czystą twarz przez około 5 minut. Nadmiar wody delikatnie usuwamy za pomocą lekkiego ręcznika. Po masażu nakładamy łagodny krem nawilżający. Poczujcie sami, jaka to przyjemność. Trzeba się przyzwyczaić do chłodu, ale po takim masażu twarz faktycznie wydaje się ożywiona! Dodam też na koniec, że masaż lodem ponoć pomaga w walce z cellulitem:)

Pomysł na słodki prezent wielkanocny

Kochani,

Święta tuż tuż, a ja jeszcze nie umieściłam w zasadzie żadnej świątecznej inspiracji… Spieszę więc z poprawą i mam dla Was pomysł na świąteczny jajeczny słodki prezent! Wybieracie się w odwiedziny do dziecka lub chcecie zrobić swojemu radość? Przygotujcie taki oto zestaw od serca! A wszystko wymyśliła TORIE JAYNE.

Zdjęcia z TORIE JAYNE. A jaja czekoladowe!
 

Oko w oko z Oriflame Ecobeauty oraz wyniki konkursu

Kochani,
Wspominałam Wam już, że poproszono mnie o przetestowanie nowej linii kosmetyków Oriflame – Ecobeauty. Dzisiaj chciałabym więc przedstawić Wam kilka słów w tym temacie…
Do marki Oriflame byłam nastawiona, delikatnie mówiąc, sceptycznie. Muszę jednak przyznać, że producent zauważył potrzeby i zmiany rynku i ewidentnie stara się je zaspokoić. Marka bardzo się postarała, a efektem tych starań są trzy produkty – krem do twarzy na dzień, na noc i krem pod oczy Ecobeauty. Tak się teraz tylko zastanawiam, czy podążanie za trendem ekologicznym w tym przypadku to tylko próba zmiany wizerunku marki, która zakończy się na tych trzech kremach czy początek większych zmian. Jak zapewne wszyscy wiedzą Oriflame posiada bardzo szeroką ofertę. Moim zdaniem linia Ecobeauty to swoisty eksperyment. Twórcy chcą zaobserwować reakcję rynku. Kosmetyki ekologiczne bowiem są skierowane do nieco innej grupy odbiorców niż cała reszta katalogu. Może jednak, że i tu wkrada się eko-moda i osoby, które do tej pory miały nieco ograniczony dostęp do kosmetyków naturalnych i wiedzy o nich, teraz łatwiej będą mogły tą „nowość” wypróbować.
W każdy razie – popieram, Kochani, bardzo popieram wszelkie tego typu inicjatywy. Może trzy kosmetyki w porównaniu z całym wachlarzem katalogu to nie dużo, ale jednak dla tej marki jest to ogromny krok do przodu. Może ma to po prostu poprawić wizerunek firmy, ale przy okazji, za całą kampanią reklamową podąża światełko oświaty ekologicznej czyli to, na czym i mi bardzo zależy – zwiększamy świadomość! Bo tylko świadomi konsumenci są w stanie pomóc nie tylko własnej skórze, ale i spojrzeć szerzej na problemy świata.
Co więcej, jako marketingowiec, muszę wręcz zwrócić uwagę na bardzo profesjonalną i szeroko rozprzestrzenioną kampanię promocyjną. Kosmetyki do testowania dotarły nie tyko do mnie, ale także do kilku innych blogerek, które faktycznie mają i doświadczenie i dużą wiedzę w temacie kosmetyki naturalnej i eko-pielęgnacji. Każda z nas otrzymała także trzy zestawy do przekazania swoim czytelnikom w konkursie. Na podobne konkursy i informacje natykam się także co krok w różnych portalach o tematyce kosmetycznej. Niech wspomnę także o intensywnej kampanii reklamowej w telewizji i świetnej reklamie samej w sobie. Może troszkę jest zbyt ekologicznie nachalna, ale wizualnie po prostu ładna. 

Ale do rzeczy, nie byłoby reklam, gdyby nie było czego reklamować. Mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że linia Ecobeauty to bardzo przyzwoite kremy do codziennej pielęgnacji. Zarówno ich skład, skuteczność oraz opakowanie nie pozostawiają wiele do życzenia. Słoiczki i kartoniki są estetyczne i funkcjonalne. W składzie znajdziemy m.in. pochodzące ze sprawiedliwego handlu masło shea i olej kokosowy. Bardzo także cenię zawartość rokitnika, o którego niezwykłych właściwościach pisałam już np. TUTAJ. Ciekawym i wartościowym połączeniem jest także ekstrakt z rozmarynu oraz olej z borówki brusznicy.
Nowością dla mnie jest jednak ekstrakt z boskiej trawy. Do tej pory o niej nie słyszałam, ale już wiem co to takiego, więc i Wam powiem. Według stronki witaminy-mineraly.pl, boska trawa (sigesbeckia orientalis) „rośnie głównie na Madagaskarze i jej właściwości wykorzystuje się nie tylko w lecznictwie, ale i w kosmetologii. Od wieków stosuje się wyciągi z tej rośliny jako uśmierzające ból i łagodzące oparzenia, stąd też doskonale sprawdzają się jako środek w walce w bolesnymi poparzeniami, czy to słonecznymi czy powstałymi na skutek wypadku. Roślina ta, a głównie ekstrakt z niej, ma silne działanie pobudzające. Pobudzana jest synteza kolagenu wpływająca na proces naprawy i regeneracji skóry. Redukuje długość oraz głębokość rozstępów sprawiając, że rozstępy oraz blizny są mało widoczne a nowe uszkodzenia nie powstają. Kosmetyki zawierające wyciąg z boskiej trawy wygładzają nierówności skóry i poprawiają jej napięcie, dlatego też są jednym ze składników kremów do twarzy czy też balsamów o działaniu antycellulitowym, ujędrniającym i wyszczuplającym.”
Wszystkie trzy kremy bardzo delikatnie i przyjemnie pachną. Ich minusem jest jednak to, że jeżeli nałożymy ich odrobinę zbyt dużo, mają problem z wchłanianiem się i pozostają na twarzy niczym maska. Wszystkie jednak dobrze nawilżają i łagodzą niedoskonałości czy podrażnienia. Twarz po ich użyciu wydaje się być zrelaksowana i nabiera elastyczności. Ogólnie jestem bardzo zadowolona z kuracji Oriflame i już się troszkę boję, że dla mojej Lili pojawia się nowa konkurencja:) No zobaczymy…
Oficjalną informację wraz z dokładniejszym opisem kremów publikowałam już TUTAJ. Przypomnę tylko na koniec jeszcze, że Oriflame aż tak się postarało, że opatrzyło swoją serię Ecobeauty w aż cztery ekologiczne certyfikaty: Fairtrade, Ecocert, The Vegan Society oraz Forest Stewardship Council ® (FSC ®) (świadczy, że papier pochodzi z odpowiedzialnie zarządzanych źródeł). Budzi to szacunek, prawda?

Dla bardziej zainteresowanych przedstawiam też skład kremu na noc:
AQUA (Water), COCOS NUCIFERA OIL (Fairtrade organic Coconut Oil), GLYCERIN (Organic Glycerin), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, ISOPROPYL MYRISTATE, STEARIC ACID, CETEARYL GLUCOSIDE,SORBITAN OLIVATE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER (Fairtrade Shea Butter), BENTONITE, GLYCERYL CAPRYLATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES EXTRACT, XANTHAN GUM, VACCINIUM VITIS-IDAEA SEED OIL (Swedish Lingonberry Seed Oil), PHENETHYL ALCOHOL, PARFUM (Natural Fragrance – ecocert approved), CITRIC ACID, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, LIMONENE, MALTODEXTRIN, LINALOOL, SIGESBECKIA ORIENTALIS EXTRACT(Sigesbeckia (flower) Orientalis), QUARTZ, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL (Sunflower seed oil), ROSMARINUS OFFICINALIS EXTRACT(Rosemary extract)
A w kwestii konkursu…:)

Bardzo Wam dziękuję kochani za udział oraz za bardzo cenne rady. Myślę, że już z tych kilku wypowiedzi powstało małe vedemecum naturalnej pielęgnacji! Szczególnie jednak chciałabym docenić komentarz o miodzie i zielonej herbacie! Zestawy kosmetyków Ecobeauty powędrują zatem do:

agnieszkazg
joannapyzik1608

Ostatni zestaw wylosowała:
Kobieta
Proszę Was o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl. A wkrótce nowy konkurs:)

Zestaw lodowych dodatków

Kochani,

Złapało mnie jakieś straszne choróbsko i na nic nie mam siły… Mam zatem dla Was tylko małą inspirację w temacie oryginalnych i smakowitych prezentów. Czyż taki zestaw do przyrządzania niesamowitych lodów nie ucieszy każdego? Widzę tu wafelki, sos czekoladowy i posypki wszelakie. Można się wykazać, ładnie zapakować i sprawić komuś dużo radości! Polecam! Znalezione na FAMILY BITES
Zdjęcie z FAMILY BITES.
Facebook