NapisałaAdriana Sadkiewicz

Mydełka jak bursztyny

Pora na trochę zabawy!

Ale jakiej! Bursztynowej!

Dzisiaj zapraszam Was do zamienienia się w totalnie kreatywne, zakręcone, artystyczne dusze! Dzisiaj robimy mydełka jak bursztyny!

Wszyscy, którzy pamiętają lub zrobili już mydełka ametysty z TEGO przepisu, wiedzą jak przyjemne jest tworzenie takich mydlanych kamieni. A jeszcze przyjemniejsze jest mycie się nimi, bo cały czas odkrywa się nowe warstwy, niespodzianki, brokaty, które wcześniej z wielka fantazją w nich ukryliśmy!



Tak będzie i dzisiaj. Zatopimy w naszych bursztynach sporo ciekawych dodatków, które sprawią wrażenie wieloletnich pokładów organiczno-skalnych, a w rzeczywistości fajnie podkręcą pielęgnacyjne właściwości takiego mydełka, bo będą to chociażby… glinki lub pestki truskawek! Co bardziej uważni natkną się także, jak to przecież bywa w bursztynach, na małe, niemal czekoladowe, ćmy i kwiatuszki. To coś specjalnie dla dzieci!

Jak zrobić takie bursztynowe mydła?

Będzie to jeden z tych przepisów bez wielu konkretów. Wymagają one bowiem głównie fantazji. I zebrania składników, które po prostu mogą pasować. Nie chodzi nam tu o idealną formę i powtarzalny kształt. Tutaj ma być tak, jak to jest w naturze – czyste szaleństwo!

Niemniej jednak podpowiem Wam, jak się do tego wszystkiego zabrać!


Do moich mydełek bursztynów (6 sztuk) wykorzystałam:

  • ok. 350 g bezbarwnej bazy mydlanej
  • ok. 150 g białej bazy mydlanej

Wykorzystałam bazy mydlane bez SLS ze ZróbMydełko – w linku macie pełną ofertę.

Bazy mydlane, jak sama nazwa wskazuje są jedynie naszą bazą. Do nich dodajemy składniki, które mogą wpisywać się w bursztynowy temat. Ja wykorzystałam:

  • glinki – zwłaszcza różową i czerwoną
  • pestki – peeling z truskawek
  • brokaty i miki w kolorze starego złota
  • barwniki do mydeł – mieszałam według uznania czerwony, pomarańczowy, żółty i czekoladowy (który jeszcze dodatkowo pachnie czekoladą)
  • zapach – wybrałam olejek o zapachu zielonej herbaty z granatami (ZielonyKlub.pl)

Tutaj raz jeszcze polecam sklep ZróbMydełko (znany też jako Zeem.pl) – znajdziecie tam naprawdę spory wybór takich różnych dodatków do mydełek.

Potrzebne Wam będą jeszcze foremki.

Ja wykorzystałam zwykłe foremki do muffinek i kilka typowo mydlanych. Jeśli nie macie takich przeznaczonych do mydeł, spokojnie możecie wykorzystać te, w których pieczecie babeczki, albo oczyszczone pojemniczki po serkach czy jogurtach.

Do zrobienia małych ciem i kwiatków wykorzystałam plastikową foremkę z Ikei.



Jeśli macie już wszystko przygotowane, zabieramy się do pracy!

Najpierw musimy stworzyć sobie wnętrze naszych mydełek, które nada im ten wariacki, ale też naturalny efekt. W tym celu przygotowujemy kilka ciekawych mydełek, które potem pokroimy w dowolne kształty i dopiero takie zalejemy bursztynową masą.

Odkrawamy więc niewielkie kawałeczki białej bazy mydlanej, kroimy je na mniejsze kostki, przekładamy do zlewki lub miseczki, a tę wkładamy na kilka sekund do mikrofali lub kąpieli wodnej. Nie doprowadzamy do wrzenia. Kiedy masa się roztopi, sprawnie dodajemy wybrany dodatek, kilka kropelek zapachu i przelewamy do tymczasowej formy, np. na muffinkę – tak, jak ja to zrobiłam na zdjęciach. Ewentualne małe elementy, jak ćmy czy kwiaty, przelewamy do takich właśnie foremek. Ja do moich białych baz, oprócz kilku kropelek zapachu, dodałam:

  1. czerwoną glinkę, w takiej ilości, że intensywnie zabarwiła całość
  2. pestki z truskawek (peeling truskawkowy) połączony z żółtym barwnikiem
  3. czekoladowy barwnik
  4. mikę w kolorze starego złota

Każde z takich mydełek odstawiamy w chłodne miejsce do stwardnienia. Gotowe wyciągamy z forem i kroimy dowolnie na mniejsze kawałki.



Następnie zaczynamy tworzyć nasze właściwe mydełka. Rozpoczęłam od “przyklejenia” na spodzie (czyli na górze mydełek) foremek wszystkich drobnych elementów – czyli zatopionych w bursztynie ciem i kwiatów. Ułożyłam je w formach, roztopiłam nieco transparentnej bazy mydlanej, którą zmieszałam z pomarańczowym i żółtym (dla bardziej bursztynowego efektu) barwnikiem, odczekałam, że nieco ostygnie, ale wciąż będzie płynna i delikatnie łyżką zalałam moje drobne elementy. Jeśli baza będzie zbyt ciepła, małe mydełka mogą się nieco roztopić (jak to stało się u mnie). Trzeba więc cierpliwie chwilę odczekać.

Kiedy ćmy i kwiaty przywarły już do foremek, oparłam je o ściankę tacki i zalałam pozostałą częścią bazy, aby stworzyć ciekawszy – skośny efekt.



Teraz do naszych foremek wsypujemy pokrojone kawałeczki wcześniej przygotowanych mydeł. Całkowicie fantazyjnie! Warto też gdzieniegdzie podsypać całość brokatem lub skrzącą się miką. Stworzą się wtedy ciekawe, błyszczące warstwy i wgłębienia, które będziemy odkrywać myjąc się.



Teraz musimy wypełnić nasze mydełka bezbarwną czyli transparentną bazą mydlaną. Aby nadać jej głębię i ciekawszy efekt, również tutaj proponuję zabawę w kolory!

Ja moją bazę podzieliłam na trzy części. Kiedy je roztopiłam, do każdej dodałam po kilka kropelek zapachu oraz:

  1. barwnik żółty i pomarańczowy – dla bursztynowego koloru
  2. barwnik żółty, czerwony i czekoladowy – dla ciemnego bursztynowego koloru
  3. nieco miki w kolorze starego złota


I ponownie – każdorazowo odczekałam, aż bazy ostygną do temperatury pokojowej i łyżeczką, po kolei, zalewałam foremki.

Gotowe mydełka odstawiamy na godzinę do stwardnienia.



Na końcu wyciągamy mydełka z foremek i odkrawamy im nożem boki, formując kształt kamyków.

Pozostanie nam sporo mydlanych skrawków, które również bajecznie wyglądają. Polecam je do zabawy dla dzieci! Ewentualnie można je ponownie przetopić i wypełnić nimi dowolną formę.

Gotowe bursztyny polecam od razu zawinąć w przeźroczystą folię do żywności.

Powodzenia!


Wish List – Nowości

Pojawiło się ostatnio w świecie naturalnych producentów i dystrybutorów sporo ciekawych nowości, które zwróciły moją uwagę.

Najlepszym pomysłem na rozpoczęcie kwietnia będzie więc zaintrygowanie i Was właśnie nimi. Może zainteresują Was nieco bardziej, skuszą i spełnią pokładane w nich oczekiwania? A może wręcz przeciwnie?

A może inaczej – znacie je już dobrze i podzielicie się opinią?

Hmm?

Oto, co mnie najbardziej zainteresowało!



  1. PIANKA Szampon Brzoskwinia i Kolendra – do suchej i wrażliwej skóry głowy ANWEN – ciekawa nowość w pięknym opakowaniu! “Bazuje na naturalnych detergentach o łagodnym działaniu. Ekstrakty z shikakai, kolibła egipskiego i gipsówki wiechowatej – dzięki wysokiej zawartości saponin – pomagają skutecznie, a zarazem delikatnie oczyścić skórę głowy.” / ANWEN
  2. Perfumy w wosku pszczelim ZIELONE POMIDORY. Ale ciekawe! Jak one muszą intrygująco pachnieć? Uwielbiam takie gadżety do torebki! ” Świeży, kwiatowo-owocowy aromat skąpanych w słońcu aksamitek, cytrusów i czarnej porzeczki, pośród liści dojrzewających pomidorów. Zapach intrygujący, bogato zbudowany, wielowymiarowy. ” / Miodowa Mydlarnia
  3. Make Up! Naturalna pomadka i róż 05 – nie tylko dla romantyczek! Pomysł praktyczny i uniwersalny. “Pomadka i róż, której odcień powstał z czystych naturalnych minerałów, a aromat – z organicznych olejków eterycznych. Wzbogacona luksusowymi olejkami z arganu, jojoby i malin – które odżywiają i zmiękczają usta.” / Make Me Bio
  4. Tonik dwufazowy / Skóra trądzikowa, mieszana, problematyczna – ten szałwiowo-konopny płyn stanowi część całego systemu oczyszczania skóry, który proponuje marka Purepura. Warto przyjrzeć mu się lepiej! / Purepura
  5. Szampon w kostce Dziegieć – czyli jedna z nowości Herbs & Hydro.
    Nie do pomylenia z niczym innym zapach: dymu, lasu, ogniska, przygody. Niezastąpiony przy problemach skórnych, łupieżu, AZS . Tradycyjnemydlo.pl
  6. Dalej w tym trendzie, ale to coś, czego jeszcze nie widziałam – Lamazuna Naturalna kostka do mycia zębów bez fluoru Mięta Pieprzowa! Ta ekologiczna kostka do zębów jest idealnym sposobem na ograniczenie plastiku w naszym życiu. Jest wykonana w 100% z naturalnych składników i odpowiednia dla wegan / PANDAWANDA
  7. Równie ciekawy – Lamazuna Szampon w kostce do włosów normalnych Pomarańcza-Cynamon-Anyż
    produkowany ręcznie na południu Francji, tylko z pomocą naturalnych składników. Kostka mieni się mineralnym brokatem / PANDAWANDA
  8. Biolu Płyn do higieny intymnej w pięknym opakowaniu – działa kojąco na skórę dzięki wartości pH 4, chroni wrażliwą skórę okolic intymnych / Ecco Verde
  9. Manna Kremowa maseczka do twarzy z różowej glinki, z masłem aloesowym – totalnie kobieca! To mieszanina naturalnych maseł i olejów z różową glinką czyli odżywczo-oczyszczający miks w pięknym kolorze / Manna
  10. A może w klimacie wielkanocnym? Co zając może przynieść zamiast słodkości? Ano Leo & Lili – Krem do rąk Małe powitanie wielkanocne! Co powiecie na taki pomysł? / Ecco Verde
  11. Yope, Pomarańcza i jabłko, Naturalny żel pod prysznic dla dzieci – kolejna nowość marki Yope, która idzie jak burza. Spośród nowych żeli właśnie ten wydaje mi się mieć najbardziej energetyzujący zapach. / Drogeria Pigment
  12. Peeling Enzymatyczny KALI MUSLI – czyli część nowej serii Orientany. “Naturalny peeling enzymatyczny do twarzy, delikatnie złuszczający skórę, bez konieczności tarcia. Bogaty w ekstrakty roślinne. usuwa martwy naskórek, wzmacnia cerę wrażliwą i naczynkową oraz pobudza do odnowy.” / Orientana


Wiosna w sercu

Chwyciła mnie ta moja rwa jakieś 4 tygodnie temu. I klops…

Pisałam Wam ostatnio o tym, jak to jest, kiedy freelancer jest chory. Teraz muszę uzupełnić ten tekst jeszcze o to, co się dzieje z freelancerem tzw. kreatywnym, kiedy dopada go coś takiego jak rwa.

Otóż wtedy kreatywność bliska jest zeru. A to jest doprawdy scenariusz najczarniejszy. Człowiek myśli tylko o tym, że boli, że znowu zaraz zaboli, i czemu aż tak boli. Jest zły na siebie, na sytuację, na swoje ciało, na świadomość kruchości i śmiertelności, którą sobie nagle uzmysławia. Wszystko to zupełnie, ale to zupełnie nie sprzyja pracom kreatywnym. Tym bardziej niemożność usiedzenia przed komputerem.

I dopiero kiedy taki oto niemądry, za mało ćwiczący freelancer uświadamia sobie, że coś jest nie tak… że są takie momenty, że nic nie czuje… że mózg zaczyna pracować, pojawiają się pomysły i chęci… wtedy właśnie freelancer wraca do życia. I może tworzyć!

Och, jakie to jest wspaniałe uczucie, kiedy nic nie czuć! Kiedy plecy i noga nie doskwierają! Jakże rzadko to doceniamy!

I choć jeszcze mi do tego uczucia ewidentnie trochę pozostało, wiem oto, że wracam do życia!

W domu kwitnie mi wiosna! Moje ulubione kwiaty mirabelek! W kieliszku wdzięczą się fiołki. Azalia z Biedronki rozbujała jak oszalała i tak trwa już od dawna. I nawet palmę kokosową, która to wyrasta sobie z kokosa, zakupiłam i oczy nią cieszę. Ba! W naszym mini ogródku wkopałam małe drzewka – wiśnię i czereśnię i już widzę, że ta pierwsza zaraz rozkwitnie!

Wracam więc do żywych wraz z wiosną. Co cieszy mnie tym bardziej, że udało mi się dziś skończyć jeden fajny projekt graficzny, który Wam niedługo pokażę. Wracam do mojej Lili. Wracam do tworzenia! Wracam do siebie!

Dobrej wiosny kochani!


Ach, a i jeszcze fajne nowe kremiki Mokosh czekają na sprawdzenie. To też cieszy!

A może je znacie?

Mały biznes 08 – chory freelancer

Dawno nie było wpisu o życiu drobnego przedsiębiorcy, zacznę więc od przypomnienia tych poprzednich. Zapraszam na nie TUTAJ. Zawsze mam nadzieję, że się Wam przydadzą, bo, co jak co, ale coraz więcej osób ma własną działalność, pracuje zdalnie czy dorywczo. Łączmy się więc!

Tymczasem, dzisiejszy wpis, mocno inspirowany ostatnimi czasy, dotyczy freelancera w chorobie.

Bo musicie wiedzieć, że chory freelancer to ma naprawdę przerąbane.

Freelancer nie ma czegoś takiego jak L4. To znaczy, może sobie sam na nie pójść, może na chwilę odpuścić, ale no niestety – nikt mu za to nie zapłaci.

I choć freelancing ma masę zalet, to jest jedna z jego największych wad.

I mnie to czasem dopada. Pół biedy, kiedy akurat jest i tak gorszy sezon i odpocząć po prostu się da. Gorzej, kiedy terminy gonią, są potwierdzone i zaplanowane, a rachunki czekają na zapłacenie.

Co więc wtedy robić? Odpuszczać i pozwolić organizmowi się zregenerować, czy mobilizować wszystkie siły i dotrzymać zobowiązań?

Jest to jedno z trudniejszych pytań w tego typu pracy. Rozsądek i bliscy nakazują odpocząć, bo nie jesteśmy maszynami. Szczęśliwi ci, którzy mają tu oparcie w najbliższej osobie. I to nie tylko psychiczne, nie tylko w takim codziennym wyręczaniu czy pielęgnowaniu, ale i to, jakże tu istotne – finansowe. Bo doprawdy nie da się ukryć, że idealną sytuacją dla freelancera jest świadomość, że jest ta druga osoba, która zapewnia bezpieczeństwo materialne w tak niestabilnej pracy, jak na przykład moja.

No dobrze, ale wciąż pozostają zobowiązania. Czekają klienci, na których stratę nie mogę sobie pozwolić. Bo odbije się to na całej mojej działalności i to na długo.

Co robić kiedy freelancer jest chory?



Ja zazwyczaj robię tak, że dzielę swoje obowiązki na dwie części – na te, których za nic nie mogę odpuścić i te, z których mogę zrezygnować lub odsunąć je w czasie.

Mam to szczęście, ze część moich klientów jest bardzo wyrozumiała. Są to wspaniali ludzie, którzy rozumieją, że sytuacje losowe się po prostu zdarzają. Tym właśnie dobrym ludziom mogę wprost napisać, że dopadła mnie rwa i postaram się wszystko zrobić w najszybszym możliwym terminie, niemniej jednak opóźnienia będą. Postawienie sprawy jasno działa tutaj najlepiej.

Cześć rzeczy odpuszczam na trochę całkowicie lub w dużej części. Zazwyczaj jest to moja działalność blogowa i w social mediach (pomijając sytuacje, kiedy to umawiam się z kimś na konkretne publikacje w konkretnym dniu). I choć wiem, że mogę sobie tu pozwolić na przerwę, równie mocno tkwi mi w świadomości fakt, że może to się wiązać z trudnymi do przywrócenia stratami, np. w ilości odwiedzin, z mniejszym zainteresowaniem kanałami, ze znacznie gorszymi statystykami itp. Być może przez to przepadają mi jakieś wyjątkowo ciekawe okazje na nowe współprace lub nowi klienci. Ale cóż… To jest właśnie to ryzyko, które sama zdecydowałam się kiedyś podjąć.

Są i w końcu te zobowiązania, z których zrezygnować nie mogę. No, nie mogę i kropka. To znaczy, gdyby sytuacja była bardzo ciężka, to i tak nie byłoby wyjścia. To jasne. Jeśli jednak potrafię zmobilizować się na tyle, aby zrealizować coś, do czego się zobowiązałam, na należytym poziomie (to bardzo ważne!), robię co w mojej mocy, aby to zrobić. Biorę więc środki przeciwbólowe i jadę na ważne warsztaty, ale po nich pozwalam sobie na znacznie dłuższy odpoczynek. Pracuję, kiedy mi na to organizm pozwala, czasem na spokojnie, późno w nocy. Ale działam, na ile daję radę.

Nie są to łatwe decyzje. Wiążą się z długą nauką zachowywania odpowiedniej równowagi. Tego szczególnego balansu, który pomaga jednocześnie pracować, robiąc to, co się lubi, ale z drugiej strony zachować zdrowie, dobre samopoczucie i zwyczajnie – nie zwariować w tej nieustającej gonitwie.

Ja wciąż się tego uczę, choć pracuję na własny rachunek już wiele lat.

A jak Wy sobie radzicie w chorobie? Pozwalacie sobie na pełen odpoczynek czy pomimo wszystko – dalej pracujecie?


(PS dobra wiadomość jest taka, że wiosna przyszła!)


Back in time

Wprost nie można nie pozachwycać się coraz częstszym nawiązaniem marek modowych do jakże ciekawych lat zeszłego stulecia. Wciąż i wciąż napotykam cudowne nawiązania do lat 60-tych i 70-tych. Serce mocniej bije na ich widok! Stanowczo!

Nie mogło więc zabraknąć tych pięknych modowych inspiracji i w Lili!

Nawiązania do dawnych czasów są tu bardzo widoczne, wszystko jednak płynnie wpisuje się we współczesność. Mamy więc szalenie kobiece ubrania i akcesoria w łagodnych kolorach ziemi, czasem z mocnymi wzorami, efektem szylkretu czy charakterystycznym akcentem. Wszystko piękne!

Znajdziecie coś dla siebie?


  1. Drewniana torebka do ręki i na ramię / Zara
  2. MEDIUM AMBER DONUTS – pozłacane kolczyki z naturalnymi bursztynami / KOPI
  3. Sukienka ze sprzączką / Zara
  4. Skórzane sandały z ciekawym obcasem / Reserved
  5. Słomkowy kapelusz z szerokim rondem / Mohito
  6. Peeling Mechaniczny z Pyłem Bursztynowym – do regularnego złuszczania naskórka twarzy, szyi i dekoltu pyłem z bałtyckiego bursztynu / Alba 1913
  7. Natalia scarf – apaszka z autorskim nadrukiem, zaprojektowanym przez Natalię Trochowską / KOPI
  8. Buty skórzane na geometrycznym obcasie / Mango
  9. Dwukolorowa sukienka / Uterqüe
  10. Zamszowe sandały na marmurowym obcasie / Uterqüe
  11. Torebka z drewnianych koralików / Mango
  12. Okulary przeciwsłoneczne z zwierzęcej oprawce / Zara
  13. Spódnicospodnie o kopertowym kroju w nadruki / Zara
  14. Jedwabny pasek HELLMUTH STUDIOS / Showroom
  15. Buty ze złotym brokatem Glamoursy / Showroom
  16. Okulary cat eye z efektem szylkretu / Mohito
  17. Koralowa sukienka z bawełny i Tencelu™ / Reserved
  18. Sandały z ozdobnym obcasem / Mohito

Kobiece radostki

Dzisiejszy wpis jest w pełni inspirowany jutrzejszym Dniem Kobiet!

Z tej bowiem okazji zebrałam Wam co nieco kobiecych radostek czyli wszystkich tych rzeczy, które, spójrzmy prawdzie w oczy, po prostu cieszą kobiety!

Znajdziecie coś dla siebie?



  1. Kartka pop-up „koperta” pełna kwiatów – na pewno wywoła uśmiech! / Rzeczownik
  2. Mobile Earrings – Kolczyki wykonane ze srebra oraz nieregularnych naturalnych pereł / KOPI
  3. FEMI Nawilżająca Śmietanka do demakijażu – pielęgnacja cery śmietanką zasobną w wodę różaną i olej z oliwek oraz wyszukane ekstrakty roślinne, przynosi łatwo osiągalne efekty szybkiego nawilżenia i wygładzenia skóry, łącząc niezwykłą skuteczność z przyjemnością, niezależnie od pory w jakiej się ją stosuje / FEMI
  4. Pierścionek wykonany ręcznie ze złota żółtego 8K (333), ozdobiony pięknym, naturalnym turmalinem / Dawid Pandel
  5. I kolejne kolczyki z perełkami / Zara
  6. NCLA Lakier do paznokci – Prima Ballerina / Organicall
  7. Eksplozja energetycznych kolorów – Szlafrok bambusowy PAPAYA DREAM / Yellow Meadow
  8. Piękne, eleganckie Czółenka na słupku / Marie Zélie
  9. Urocza torebka z koralikami / Zara
  10. Make Up! Naturalna pomadka i róż 02 z wyciągiem z borówki – czyli nowość Make Me Bio, wzbogacona olejkami z arganu, jojoby i malin – które odżywiają i zmiękczają usta / Make Me Bio
  11. PANTER SCARF – Apaszka z autorskim nadrukiem, zaprojektowanym przez Natalię Kopiszka – KOPI / KOPI
  12. Porcelanowy jednorożec imkadesign / Pakamera
  13. Blue Moon – Zestaw 7 bransoletek z kamieni półszlachetnych, pozłacanego srebrna z zawieszkami i chwostami / Mokobelle
  14. COCCOLE x C by COSIMA BORAWSKA Opaska czarno-srebrna / CLOUDMINE
  15. MÁDARA MULTIMASKING TREATMENT Zestaw maseczek / Biomania
  16. Poszewka z energetycznym haftem / H&M Home
Facebook