NapisałaAdriana Sadkiewicz

Re-otwarcie Kopalnia-Zdrowia.pl

Oto i w Krakowie coraz bardziej błyszczy pewna zielona gwiazda.

Byłam już kiedyś w sklepie Kopalnia-Zdrowia.pl. Pamiętacie? Zrobiłam Wam nawet specjalną relację z tych odwiedzin (TUTAJ ją znajdziecie). Był to uroczy, ale niewielki sklepik, przepełniony nie tylko naturalnymi kosmetykami, ale też dobrą energią i sercem Edyty – właścicielki. I zapewne dlatego, kiedy dostałam w mailu informację o re-otwarciu sklepu w nowym, większym lokalu, tak bardzo coś się we mnie uśmiechnęło. Bo to jeden z tych dowodów na to, że jeżeli wkłada się w coś tyle pasji i zaangażowania, to to coś się nam odwdzięcza. Po prostu!

Domyślacie się więc, że z radością dołączyłam do wydarzenia. I żałuję tylko, że udało mi się dotrzeć na Wadowicką (w Krakowie), do Buma Square tylko w ten jeden dzień. Bo Edyta zaplanowała cały tydzień atrakcji! Codziennie ktoś inny, ktoś ciekawy odwiedzał sklep. Były twórczynie marek Plantea i Creamy, była pani dietetyk i pan rehabilitant. Mi udało się zajrzeć, kiedy swoje makijaże mineralne wykonywały dziewczyny z Ecolore, a obok fachowo doradzały panie braffiterki z Vanilla Body Shop. Ale to i tak nie było najważniejsze…


Edyta – właścicielka

Przywitała mnie Edyta, cała zaaferowana, zabiegana, ewidentnie bardzo podekscytowana. Dotarłam na miejsce, kiedy jeszcze chwilę było spokojnie. Młyn zacznie się za chwilę, a potem będzie następował falowo – uprzedziła Edyta. Nie myliła się. Zaraz zaczęły napływać panie, Edyta uśmiechnęła się jeszcze bardziej, przeprosiła mnie i ruszyła im na ratunek. A one tak chętnie jej słuchały, tak miło zadawały pytania. Takie ciekawe były wszystkiego. Dłuższą chwilę się temu przysłuchiwałam, kiedy zwiedzałam kolejne półki przepełnione znanymi mi markami i tymi, które wciąż czekają na moje odkrycie. Edyta zaimponowała mi spokojem, otwartością, chęcią i profesjonalizmem. Bo chyba faktycznie zna każdy produkt w swoim sklepie!

Sam lokal jest ewidentnie sporo większy od poprzedniego. Tuż obok niego, więc łatwo go znaleźć. W charakterystycznym w tej części Krakowa biurowcu – Buma Square. Cały czas migrują tam pracownicy okolicznych biur, urzędów i korporacji. Jakby chodzili w kółko. Ale to dobrze. Sporo potencjalnych klientów. I sporo już tych stałych, co widać po ciepłych przywitaniach z właścicielką, po słowach zachwytu i gratulacjach z nowego miejsca. Jest tu przestrzeń, jest gdzie pomieścić cały asortyment, wyminąć się grzecznie z innymi kupującymi.

Zapytałam Edytę, czy ma już u siebie wszystko. Uśmiechnęła się i zaczęła wymieniać marki, które wciąż planuje wprowadzać. Ale po kolei. Regularnie, ale na spokojnie. A i tak wydaje się, że już tu wszystko jest. Kiedy zaczęłam przyglądać się regałom, co rusz witałam znajome nazwy. Najważniejsze jest na stole – powiedziała Edyta. Zaczęłam więc od najważniejszego, czyli od marek unikatowych. Mamy tu Trawiaste, jest Plantea, Sensum Mare, są szampony w kostce Hebrs&Hydro. Zobacz też koniecznie szampony Tinktura, mówi Edyta. Są dostępne tylko stacjonarnie, dystrybutor nie pozwala sprzedawać ich online. No faktycznie, prezentują się wspaniale. Sama nawet nie wiem czy można je gdzieś jeszcze w pobliżu kupić.

I zobacz jeszcze nasz regał z produktami dla dzieci, powiedziała mi na szybko Edyta. Mamy takie, które naprawdę trudno zdobyć. Wszystkie fantastyczne.

Mają też środki czystości, o które naprawdę trudno. Mają prawdziwy miód manuka. Mają krem La Le dla osób po chemioterapii. Wielorazowe waciki do oczyszczania twarzy i woreczki za zakupy. I sporo, sporo szalenie ciekawych rzeczy!


Panie braffiterki z Vanilla Body Shop

Jedna z klientek zajrzała tylko po torebkę na prezent. Edyta wyszukała jej specjalną na zapleczu. Inna doskonale wiedziała, co tu się będzie działo, śledzi social media. Wpadła na makijaż mineralny. Obserwowałam ją ukradkiem cały pobyt. Twarz jej jaśniała, kiedy tylko dziewczyny z Ecolore kończyły swoją pracę. Była ewidentnie zachwycona. Nie mogła się nadziwić, jak ładnie podkład współgra z jej cerą. Ewidentnie nie mogła też wyjść! Porozmawiała z paniami braffiterkmi, wypytała Edytę o kilka produktów, wzięła udział w konkursie, zrobiła zakupy. Ponoć stała klientka. A i na pewno – klientka dopieszczona.

Słuchajcie, zbliżają się Święta, wiadomo. Jeśli tylko będziecie w okolicy, zajrzyjcie tam koniecznie. A jak nie, to zawsze możecie wejść na Kopalnia-Zdrowia.pl. Sama znalazłam tam całą masę cudnych pomysłów na prezenty. Były nowe zestawy i zapachy YOPE, był herbatkowy kalendarz adwentowy, były urocze babeczki do kąpieli, sporo ciekawych gotowych zestawów, pachnące świece sojowe, jeszcze więcej po prostu – idealnych na prezent kosmetyków.

Ach, i wiece co – jeszcze nie widziałam tylu testerów ile ma u siebie Edyta! Większość kosmetyków można wypróbować, powąchać, przyjrzeć im się bliżej. I za to ogromny plus, prawda?

Sklep Kopalnia-Zdrowia.pl znajdziecie w Krakowie, na Wadowickiej 6, w Buma Square. Nie sposób go tam nie zauważyć, leży frontem do ulicy. Polecam też sklep online Kopalnia-Zdrowia.pl


Produkty dla dzieci!
I ostatecznie – moje małe zakupy!

Na świąteczny stół

Świąteczny stół po prostu musi wyglądać szczególnie, prawda?

Mam więc dzisiaj dla Was garść stołowych inspiracji! Aby było pięknie, odświętnie i w zgodzie z trendami. Choć, powiem szczerze, że chyba wszystkie dzisiejsze przykłady są po prostu ponadczasowe!

Mamy więc sporo ceramiki, porcelany, szkła i drewna. Jest naturalnie i neutralnie, jest czerwono i skandynawsko, ale jest też elegancko, na złoto – już bardziej karnawałowo!

Wybierzecie coś dla siebie?



  1. Piękna kompozycja na świątecznym stole z produktów H&M Home
  2. Wzorzysty klimatyczny obrus z bawełny / H&M Home
  3. Patera złota drzewko / MIA home passion
  4. Miska z kamionki z zestawu widocznego na pierwszym zdjęciu / H&M Home
  5. Talerz z serii Churchill – Stonecast Barley White / Dajar
  6. Talerze z serii Churchill – Stonecast Nutmeg Cream / Dajar
  7. Piękna jesionowa taca z palonego drewna i równie piękne łyżki / Littlewood
  8. Komplet śniadaniowy z kamionki w śnieżynki / Zara Home


Piękna świąteczna kompozycja z H&M Home. Na zdjęciu m.in. nieregularne talerze ze złota obwódką / H&M Home



  1. Ręcznie malowany talerz Wiewiór – JAD / Cloudmine
  2. Zestaw na herbatę NATURA / Modus Design
  3. Kubek skandynawski DUKA SCANDIK 800 ml / DUKA
  4. Świąteczny talerz porcelanowy Villeroy & Boch- vintage – Seria Design Naif od Villeroy & Boch od lat cieszy się uznaniem nie tylko wśród wielbicieli tej wyśmienitej marki, ale także wśród amatorów sztuki naiwnej. Rysunki autorstwa Gerarda Laplau na prostych, niemal rustykalnych naczyniach z wyśmienitej jakości porcelany to doskonały design / Morasko Interiors
  5. Cudownie czerwony zestaw z kamionki / Zara Home
  6. Talerz obiadowy DUKA JUL 27 cm / DUKA
  7. Bulionówka DUKA JUL 400 ml / DUKA


  1. Przepiękna kolekcja SAKRED autorstwa Karima Rashida jest początkiem nowej ambitnej drogi wyznaczonej dla KROSNO Glass S.A. czyli Krośniejskiej Huty Szkła. Nawiązuje do trzech podwalin świętej geometrii: okręgu, linii i trójkąta, energii, relacji i równowagi. Cudo! / Krosno D’SIGN
  2. Fragment kolekcji First Gold Vola Wszystkie elementy kolekcji zdobione są złotem w 4 różnych wzorach z możliwością dowolnego połączenia, zgodnie z ideą “mix & match”. 100% polska produkcja, myśl techniczna i idea, z użyciem tylko najlepszych polskich materiałów (ręcznie dmuchanego szkła oraz porcelany w najlepszym gatunku) / Vola
  3. Dzbanek z podgrzewaczem do grzanego wina Sagaform Winter / Deco Skład
  4. Karafka 2,7L Miranda Gold / MIA home passion


Zastawa stołowa z terakoty / Zara Home


Na koniec mam jeszcze dla Was kilka pięknych obrazków z mojego ulubionego, choć niestety niedostępnego u nas – Anthropologie!

Wszystko znajdziecie na Anthropologie.com


Świąteczne musujące figurki do kąpieli

Usiadłyśmy sobie niedawno z moją Różą wieczorem przy stole zapełnionym cukrowymi posypkami. Roztopiłam białą i mleczną czekoladę i zabrałyśmy się do dekorowania… nie, nie pierniczków… Świątecznych musujących figurek do kąpieli!

Zrobiłam je dzień wcześniej. Lepiłam, niczym śnieżki. Małe urocze bałwanki, choineczki i dzwonki. Najpierw wyrobiłam standardowe musujące ciasto i po kolei formowałam z niego te maleństwa. Potem odstawiałam je do wyschnięcia, na noc całą.

Rano przywitały Różę, a ona już nie mogła się doczekać, kiedy będziemy je ozdabiać.



I ozdobiłyśmy. Po naszemu. Nie są to idealnie piękne figurki. Cóż, no… nie umiemy. Radzimy sobie jak możemy. Ale i tak jesteśmy z nich szalenie dumne!

Zwłaszcza Róża ze swojego bałwanka z jakże wyłupiastymi oczami, z którego nie mogę przestać się śmiać. W tym jego spojrzeniu jest tyle poczciwości!

Figurki oczywiście są po prostu świąteczną wersją musujących kul do kąpieli. Wrzucamy je do wanny, a one pielęgnują nam skórę i pięknie pachną!



Świąteczne musujące figurki do kąpieli


Składniki / na 16 figurek:

  • 10 dużych, czubatych wręcz łyżek sody oczyszczonej
  • 5 dużych łyżek kwasku cytrynowego
  • 5 dużych łyżek skrobi ziemniaczanej
  • ok. pół szklanki oleju (użyłam z pestek winogron)
  • łyżeczka olejku eterycznego lub zapachowego (użyłam różanego z ZielonyKlub.pl)
  • odrobina wody w spryskiwaczu
  • do dekoracji – czekolada biała, mleczna, posypki cukrowe

Do wykonania moich figurek wykorzystałam foremki na ciastka marki Tescoma – znajdziecie je TUTAJ lub TUTAJ.

Te najładniejsze posypki – ostrokrzew i pierniczki marki Wilton znajdziecie TUTAJ i TUTAJ.

W dużej misce mieszamy sodę, kwasek i skrobię. Dolewamy olej i olejek zapachowy i wyrabiamy nasze “ciasto” aż będzie na tyle zwarte i wilgotne, że po ściśnięciu go w dłoni pozostanie nam zbity kształt. Ewentualnie można dolać oleju. Na koniec spryskujemy jeszcze całość lekko wodą, dzięki czemu wszystko się dobrze zwiąże i ponownie wyrabiamy.

Do zamkniętych foremek przekładamy po kolei nasze musujące ciasto. Bardzo mocno je dociskamy, ubijamy i wypełniamy aż po sam koniec. Po kilku chwilach delikatnie otwieramy foremki i lekko wyciągamy gotowe figurki. Odstawiamy je na noc do stwardnienia. Foremki ponownie wypełniamy masą i ponownie wyciągamy figurki. Jeżeli za którymś razem nam nie wyjdzie i figurka się rozpadnie, wyciągamy całe ciasto z powrotem do miski, mieszamy je i wypełniamy foremkę od początku.

Nazajutrz dekorujemy figurki. Za “klej” może nam posłużyć lukier. My użyłyśmy roztopionej białej i mlecznej czekolady. Dowolność i kreatywność są tu wskazane! Aby przykleić posypkę do figurki, nabieramy odrobinę roztopionej czekolady na patyczek lub wykałaczkę, nakładamy ją na figurkę i umieszczamy na niej posypkę. Jeżeli się nie przyklei, bo jest za duża, trzeba po prostu dać odrobinę więcej czekolady.

Do wanny z wodą wrzucamy 1-2 figurki i cieszymy się relaksująca kąpielą.


Święta z błyskiem – rozświetlenie Annabelle Minerals

Święta bez świątecznego błysku? Nie ma opcji!

Bo kiedy indziej można aż tak błyszczeć jak nie w Święta i zaraz po nich – w karnawale? Toż są to najlepsze z możliwych okazji! Choć, nie ukrywam, że i na co dzień sama osobiście odrobiny blasku potrzebuję i chętnie sobie serwuję!

Postanowiłam więc pokazać Wam idealny sposób na Święta z błyskiem! W pierwszej odsłonie polecam rozświetlenie cudownymi produktami Annabelle Minerals!



Co tu mamy? Błysk w swej najlepszej odsłonie! Są dwa rozświetlacze mineralne – ten złoty to Royal Glow, a ten bardziej miedziany -Diamond Glow. Mamy też pięknie pobłyskujący róż mineralny Lily Glow i to, co osobiście zazwyczaj najbardziej lubię w całym mineralnym makijażu Puder rozświetlający.

Może zacznę od tego ostatniego. Jako jedyny nie zawiera on tych pobłyskujących drobinek i bardzo dobrze. Ma nam wykończyć cały makijaż, a jeśli użyjemy któregoś z pozostałych produktów, błysku będzie już aż nadto. Mimo to faktycznie pozostawia on buzię cudownie rozświetloną, jakby aksamitną, jakby pokryła ją warstwa leciutkiego jedwabiu. A i muszę tu zaznaczyć, że zawiera on właśnie jedwab. I glinkę, która przyjemnie matuje. I tlenek cynku, który sprawdza się przy mojej problematycznej cerze. Puder musicie po prostu wypróbować same, tylko wtedy można w pełni poczuć na własnej skórze jego działanie.


Puder rozświetlający

Natomiast pozostałe trzy kosmetyki to doprawdy pobłyskująca uczta! Niezbędne na każdą firmową czy przyjacielską wigilię, na karnawałowe bale i sylwestrowe imprezy. Są to też produkty bardzo uniwersalne. Bo o ile na co dzień nie nadaję swoim policzkom za dużo błysku, to na przykład ten miedziany rozświetlacz świetnie wygląda na powiekach. A ten złoty w ich kącikach, odrobinkę. Złotym można też oprószyć dekolt, ręce czy nogi, aby nieco wzmocnić wyjściowy wygląd.

Jedynie na co warto zwracać uwagę, to pamiętajcie, że wskazany jest tu umiar. Kosmetyki są przepiękne, ale muszą ładnie stopić się z resztą makijażu. Sama dopiero w sumie nad tym pracuję, ale jakaż to jest przyjemna nauka!

Pobłyskująca!

Wszystkie produkty znajdziecie na stronie Annabelle Minerals.


O lewej – Rozświetlacz Royal Glow, Rozświetlacz Diamond Glow, Róż Lily Glow

Waniliowo-pomarańczowy balsam do ust

Jeśli miałabym wymieniać najpiękniejsze połączenia zapachowe, to stanowczo wanilia z pomarańczą byłyby na samym szczycie listy.

Bo ojej… no jej… jaki to cudny zapach! Jaki smakowity! A wanilia taka prawdziwa, najprawdziwsza, prosto z waniliowej laski, z waniliowymi drobinkami! A pomarańcza taka soczysta, taka intensywna, zaklęta w wyciskanym z pomarańczowych skórek olejku.

I to wszystko razem połączone w cudownym balsamie do ust, w którym można się zakochać. Lub uzależnić. A na pewno pokochają go usta. I ci, którzy te usta całują!



Rozpoczynamy dzisiaj serię moich świątecznych pomysłów na najlepsze, domowe, pachnące gwiazdką prezenty kosmetyczne. Balsam do ust właśnie do nich należy! Jest bardzo prosty w wykonaniu. Ba, zapewne wiele z Was już sobie takie balsamy robiło. Ale jeśli jeszcze nie próbowaliście dodać do nich własnego oleju waniliowego i połączyć go z olejkiem pomarańczowym – zróbcie koniecznie! Dla siebie i dla bliskich!



Waniliowo-pomarańczowe odżywczy balsam do ust


Składniki / na słoiczek 15 ml:

  • 2 g wosku pszczelego bielonego
  • 5 g masła shea rafinowanego
  • 3 g masła kakaowego
  • 5 ml oleju waniliowego z jak największą ilością waniliowych drobinek (sposób przygotowania poniżej)
  • 3 kropelki olejku pomarańczowego

W kąpieli wodnej rozpuszczamy masła i wosk. Kiedy będą płynne, ściągamy całość z ognia, dolewamy olej waniliowy i mieszamy. Dolewamy olejek pomarańczowy  i przelewamy całość do słoiczka. Masełka zaczną szybko twardnieć, polecam więc delikatnie w słoiczku mieszać np. mieszadełkiem lub szpatułką, dzięki czemu nie opadną wszystkie ziarenka wanilii. Kiedy całość będzie już bardzo gęsta, odstawiamy do stwardnienia.


Do przygotowania domowego olejku waniliowego potrzebujecie 50 ml ulubionego, łagodnego, bezzapachowego oleju – polecam z pestek winogron, ryżowy, z pestek moreli lub brzoskwini. Przelewacie go do słoiczka. Dwie laski wanilii rozkrawamy, za pomocą noża ściągamy waniliowe nasionka i przekładamy je do olejku, tak samo jak rozcięte laski wanilii. Dociskamy je tak, aby wszystko było pokryte olejkiem. Słoik zamykamy i odstawiamy w suche miejsce na 2 tygodnie, co jakiś czas nim wstrząsając. Po tym czasie mamy cudownie pachnący waniliowy olejek. Można go przecedzić, osobiście jednak bardzo lubię te waniliowe drobinki, które nadają balsamom wygląd lodów waniliowych. Olejek można stosować np. do balsamów do ust, do innych kosmetyków, do masażu, co ciała po kąpieli lub do samej kąpieli.

Zauroczona: Teddy and Wool

Wraz z modą na boho we wnętrzach, swój rozkwit przeżywają także wszelkiego typu makramy. Zachwycam się nimi wraz z Wami, tutaj w Lili, co jakiś czas. Napotykam nieraz na nieraz prawdziwe cuda. Ale moje dzisiejsze odkrycie to już chyba szczyt makramowego rzemiosła!

Poznajcie makramy Teddy and Wool i zauroczcie się razem ze mną! Są niezwykłe, tak inne od wszystkich, jakie do tej pory widziałam. Stworzone z pomysłem, z wyczuciem barw i wzorów, kształtów i połączeń. Stanowią nie tyle oryginalną dekorację ścienną, ale prawdziwą sztukę. A co ważne, pięknie wpiszą się nie tylko we wnętrza typowo boho, ale także i w te współczesne, i te z nutą vintage i nawet pięknie zagrają w klasycznych aranżacjach.

Wszystkie powstały w Holandii i są dziełami Rianne Aarts. Jest to artystka zakochana w architekturze wnętrz i naturalnych włóknach oczywiście. Z połączenia tych pasji powstają jej makramy. Do niektórych używa nawet włóczki prosto ze świeżo ostrzyżonych owiec. Idealnie łączy prostotę boho ze stanowczo bardziej wytworną elegancją. Każda makrama jest tworzona ręcznie, dzięki czemu jest unikatowa i jedyna w swoim rodzaju.

Zobaczcie koniecznie stronę Teddy and Wool oraz jej sklep na Etsy.


Facebook