NapisałaAdriana Sadkiewicz

W blasku słońca

Mam dla Was garść pięknych, kobiecych inspiracji, skąpanych w blasku ciepłego, letniego słońca.

Bo cieszymy się latem! Oby jak najdłużej! Oby jak najpełniej!

Mamy więc tego blasku sporo! Mamy słoneczne, wakacyjne barwy. Mamy bursztyny i muszle, kraby i perły. I mnóstwo złota! Wprost wyjętego z tej niesamowitej złocistej, wieczornej godziny, kiedy słońce powoli postanawia udać się do krain odległych na odpoczynek.


  1. Big amber necklace – idealny naszyjnik z bursztynami / KOPI
  2. Artystyczne kolczyki z kolekcji Maris – przybrały formę muszli św. Jakuba pochodzących z egzotycznego Mauritiusa / Orska
  3. Słoneczna tunikowa sukienka z miękkiej żakardowej tkaniny / H&M
  4. Claré Blanc pędzel do makijażu Foundation Brush – stworzony z myślą o łatwej i przyjemnej aplikacji podkładu mineralnego zarówno w formie sypkiej jaki i prasowanej / Minti
  5. Grounded UNICORN GLOW PINK SHIMMER OIL – Olej do ciała – odrobina blasku na skórze prosto z bajki / Zalando
  6. Najmodniejsza gumka do włosów Yellow Flower / Kaaskas
  7. MÁDARA Fluid tonujący do twarzy SUN FLOWER – nadaje kolor, rozświetla i wygładza koloryt skóry. Ekstrakt z owoców róży i naturalne pigmenty natychmiast nawilżają skórę i poprawiają jej wygląd / Minti
  8. Uoga Uoga, Naturalny puder mineralny nr 637 AMBER SAND – matujący, antybakteryjny oraz chroniący przed promieniowaniem UV. Pozwala oddychać skórze, nie powoduje zatykania porów, powstawania zaskórników, zawiera dodatek sproszkowanego bursztynu / Ekomaluch
  9. Naszyjnik Summer Blush złocony – zawieszkę możecie dobrać sami, ale ten krab skradł moje serce! / Animalkingdom
  10. Piękne kolczyki Hello Summer złocone / Animalkingdom
  11. Pełna blasku torebka Double Bag – ledowa geometria / Mięta
  12. Spinka big pearl – z mosiądzu oraz perły naturalnej / KOPI
  13. Topshop sandały SABRINA BLOCK HEEL / Zalando

Zupa krem z pieczonych buraków i ziemniaków

Wymyśliłam niedawno taką pyszną zupę, że muszę się z Wami nią podzielić.

Jest to bardzo w sumie prosta zupa, więc prawdopodobnie nie tylko ja ją wymyśliłam, ale nie czepiajmy się szczegółów! Ważne, że jest pyszna, wręcz przepyszna, prosta i efektowna.

Zrobimy dzisiaj, moi drodzy, gęsty krem z pieczonych buraków i ziemniaków w mundurkach, przesycony aromatem rozmarynu i tymianku. Podawany z prażonymi pestkami, aby coś przyjemnie chrupało. Sycący, aromatyczny, no, nie można przestać jeść 🙂



Zupa kram z pieczonych buraków i ziemniaków

Składniki:

  • 10 średnich buraków
  • 6 średnich ziemniaków
  • łyżka rozmarynu
  • łyżka tymianku
  • ok.2-2,5 l bulionu warzywnego
  • 2 serki topione bez dodatków (prostokątne kostki)
  • olej (używam z pestek winogron)
  • sól, pieprz
  • do podania – mix pestek (dyni, słonecznika, sezam, siemię lniane)


Moje kremy zaczynam od przygotowania bulionu – tradycyjnie przez dłuższy czas na małym ogniu gotuję warzywa na rosół, aż stanie się on wypełniony smakiem, a warzywa zmiękną.

Buraki obieramy, kroimy na ćwiartki. Ziemniaki myjemy i także kroimy na ćwiartki (bez obierania). Całość rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Polecamy lekko olejem, posypujemy solą i hojnie rozmarynem. Wstawiamy do piekarnika na 200 stopni, aż warzywa zmiękną i przyrumienią się z wierzchu (ok. 40 minut).

Gotowe przekładamy do garnka i zalewamy całość bulionem (można też wrzucić z jedną marchewkę z rosołu). Jego ilość dopasujcie do własnych preferencji co do gęstości kremów. Całość gotujemy przez ok. 15 minut. W między czasie przyprawiamy tymiankiem, solą i pieprzem, a na końcu dodajemy serki topione. Ściągamy z ognia i miksujemy na krem.

Na patelni podrażamy pestki. Krem podajemy posypany pestkami.


Turcja 2019

Tak i wybraliśmy się na wakacje do Turcji. Widzieliście już na Facebooku lub Instagramie, prawda? Mam nadzieję, że tak!

Jak to w naszym przypadku od wielu lat bywa, zarówno termin jak i destynacja wakacyjna nigdy nie są pewne. Nasze prace nie pozwalają nam planować, często więc o wyjeździe decydujemy na 1-2 tygodnie wcześniej.

Tym razem zdecydowaliśmy się zapolować na last minute do Turcji właśnie. Czemu? Bo oboje bardzo lubimy te klimaty, ludzi, jedzenie, widoki, a i ceny całkiem przystępne mają.

Wybraliśmy wybrzeże Morza Egejskiego, które odwiedziliśmy już w 2013 roku, z 2-letnią wtedy Różą. W TYM wpisie – relacji z tamtych wakacji pisałam: “Polecam Turcję. Wrócę do niej. Nie wiem kiedy. Kiedyś na pewno…”

No i wróciłam. Sześć lat później. I wrócę ponownie!



Jedno z najdoskonalszych uczuć, które miałam szansę doświadczyć, dopada mnie, kiedy pływam w ciepłym morzu. To szczęście pełne, totalne, to spełnienie, wzruszenie, radość nie do opisania. Nie trzeba udawać, ba – nie trzeba być nawet sobą. Po prostu – się jest. Chwila trwa, odczuwa się ją każdą częścią ciała, każdym jego zakamarkiem. Mrużę oczy od słońca, język zbiera słony smak morza, włosy rozwiewa egejski wiatr. I tylko dłonie wciąż suną do przodu, aby za chwilę się rozdzielić i znowu połączyć. I wciąż, i wciąż. Ten rytmiczny, spokojny ruch działa kojąco, woda oczyszcza umysł. Kąciki ust nie mogą przestać się podnosić w dziecięcym poczuciu beztroski.

No szczęście pełne. Po prostu.



Polowałam na ten hotel od samego początku tegorocznych poszukiwań. Utkwił mi w głowie i wyjść nie mógł. I udało się. Miał to bowiem być hotel, który nie leży w popularnym kurorcie, który jest na uboczu, ale spacerkiem od niewielkiej miejscowości. Hotel już niemal w lesie, po którym można spacerować, a mąż mój może biegać. Hotel przy morzu, z niewielką plażą. Z animacjami dla dzieci i dobrym jedzeniem.

Na miejscu okazało się, że jest jeszcze lepiej. Hotel stanowił kompleks niewielkich domków, rozstawionych pośród sosen i drzewek oliwnych, porośniętych kwiatami. Chodziło się między tymi domkami jak po labiryncie, jak w małym greckim miasteczku. Uwielbiałam to. Tak samo, jak kolorowe kafelki na tarasach i schodach.


Najwięcej było tam Turków, a i tego, przyznam, poszukiwałam wczytując się w opinie i komentarze. Są to bowiem niezwykle mili i kulturalni ludzie. Na pewno milsi i kulturalniejsi od Polaków na wakacjach. A przy okazji sprawia to wrażenie większej autentyczności.


Na śniadanie jadałam bakłażany, pomidory i sery. Na lunch i obiad w sumie też, ale w połączeniu z innymi tureckimi smakołykami. Łącznie z ogromnymi pochłanianymi ilościami cudownie dojrzałych arbuzów!

No bajka, po prostu bajka.



Wieczorem, już po mini disco dla dzieci i codziennym show dla gości, siadaliśmy na leżakach na plaży, wpatrując się w nocny widok zatoki. Wsłuchując się w dobiegającą z oddali muzykę z knajpek z pobliskiego miasteczka lub w śpiewy muezina. Kiedy jednego wieczoru zostałam sama, bo mąż poszedł już położyć Różę, z tych właśnie leżaków przegoniło mnie przechodzące stado dzików. Potem wróciliśmy z Różą w poszukiwaniu powracających dzików, ale niestety już sobie poszły. To podekscytowanie w oczach dziecka, skrzyżowanie radości i lekkiego strachu i ogromna potrzeba zobaczenia zwierzęcia – ten widok mojej córki długo we mnie pozostanie.

No bajka, po prostu.



Szwendaliśmy po tym niedalekim miasteczku. Po lasach i pagórkach okolicznych. Pojechaliśmy zobaczyć dalsze miasto z ogromnym deptakiem zapełnionych całymi tureckimi rodzinami (oni na wakacje jeżdżą wielopokoleniowo). Raz jednak, kiedy moi wybrali granie w gigantyczne szachy, poszłam sobie w las sama. Było cicho, spokojnie, pachniało igliwiem i morską bryzą. Weszłam w las ledwie widoczną ścieżką, które po jakimś czasie zmieniła się w wąską dróżkę, aby za chwilę całkowicie zaniknąć. Mimo to szłam dalej. Wyżej. Aby zobaczyć co jest z drugiej strony zatoki. Za horyzontem. Światło stało się złote. Wszystko zaczęło się złocić. Gdzieś w oddali majaczyły wysepki. Morze co chwilę wychylało się z zarośli. Znalazłam w końcu miejsce z widokiem na drugą stronę. I stałam tak długą chwilę. Wpatrywałam się jak najmocniej, aby wyryć sobie ten obraz w pamięci. Aby stał się tarczą na nasze lutowe i marcowe szarości.

No bajka. Po prostu.



Wysyłam więc i Wam trochę tej bajki. Tego mignięcia ledwie zwanego wakacjami. Tej chwili krótkiej, która pozostaje w nas najdłużej.


(Wybraliśmy wakacje z biurem Itaka, w hotelu Roxy Luxory Nature, w Akbuku, niedaleko Didymy.)



HOTEL



Wędrówki


Pakowanie!

Wiecie, jak wygląda planowanie wakacji freelancera?

A dokładniej wakacji freelancera i mojego męża, którego sytuację zawodową zawsze trudno określić, ale na pewno jest po prostu wysoce nieprzewidywalna.

My wakacji nie planujemy pół roku wcześniej. My co najwyżej ustalamy sobie, że chcemy je mieć, a potem czekamy na odpowiedni moment.

I czekamy…. I czekamy….

Moment odpowiedni następuje wtedy, kiedy oboje możemy wygospodarować nieco spokojnego czasu. Tak i oto w zeszłym tygodniu ustanowiłam sobie 2-tygodniowy urlop, mąż zaakceptował i przedwczoraj podjęliśmy ostateczną decyzję – lecimy na wakacje! No i lecimy! Jutro!



Ciężko mi za to wyszło moje urlopowe postanowienie. Bo i wczoraj i przedwczoraj pół dnia pracowałam, a pół – ogarniałam dom i jutrzejsze wakacje. Wszystko jednak spokojniej, na zwolnionych obrotach, sypiając do dziesiątej. Może więc jednak jest to urlop, co? Nie mogę narzekać, zwłaszcza, że jeszcze na kilka dni weekendowych wyrwaliśmy się na wieś z przyjaciółmi. Szalony czas!

Bardzo lubię ten wakacyjny rozgardiasz. Planowanie, przeszukiwania internetu, a potem szaf – po wakacyjne torby, ubrania, cały ten plażowy rozgardiasz. Zawsze jest też nieco nerwów, prania, prasowania, zawsze walizki nie chcą się dopiąć. Ma to jednak swój czar, za którym potem tęskno.

Już dawno przygotowałam sobie wakacyjną książkę. Jak tylko zobaczyłam ją w księgarni, wiedziałam, że będzie idealna na wyjazd (znam inne pozycje autorki). Czekała sobie wiec razem z nami. Schowana głęboko w szufladzie. Na wszelki wypadek. Gdyby wakacje nie wyszły. I żeby nie kusiła!

Wyszukałam piękną wakacyjną sukienkę, idealne kimono i zwariowaną, żółtą opaskę do włosów. Zaopatrzyłam się w ulubioną gazetę, kremy z filtrem i balsamy chłodzące (widzieliście już mój wakacyjny kosmetyczny niezbędnik? Wpadnijcie TUTAJ).

Jutro podlewam kwiatki, ustawiam autoresponder na mailu i uciekam. Choć na chwilę!

Wrócę do Was niedługo! Z pięknymi wpisami!



Na zdjęciach:


Opaska H&M / Sukienka Reserved / Kimono Parfois / gumki do włosów H&M / MÁDARA AGE DEFYING SUNSCREEN Przeciwzmarszczkowy krem z filtrem SPF 30 – Matique / Bania Agafii – Ekspresowa maseczka do twarzy ODŚWIEŻAJĄCA – Blisko Natury / Hydrolat Kwiat Lotosu Różowego – Manufaktura Natura / Kolczyki Parfois / Córka zegarmistrza Kate Morton – Wydawnictwo Albatros


To ostatnio moje ulubione połączenie kolorystyczne – głęboki granat, buraczkowe bordo i miodowo-cytrynowa żółć!


Sesja produktowa Zielko

Spieszę do Was z kolejną nowością w moim portfolio – sesją produktową środków czystości Zielko!

Zielko to nowa marka w ofercie znanego zapewne już wszystkim Sylveco. Na moje oko – strzał w dziesiątkę. Na początek mamy kilka produktów do czyszczenia kuchni, łazienki i szyb. Wiem jednak, że grupa ta będzie się powiększać.

Jestem pewna, że produkty te wygrają na rynku dzięki wspaniałym zapachom! Każdy jeden przyjemny, soczysty, odpowiednio intensywny. Każdy umila sprzątanie. Wiem dobrze, bo już cały dom mi nimi pachnie! A sprząta się lekko i sprawnie.

Pozostawiam je więc Waszej uwadze (wszystkie znajdziecie na stronie Sylveco) i polecam, jak zawsze moje portfolio – LILI CREATIVE!

Poniżej część zdjęć 🙂


Hela Foka i inne książki na lato dla dzieci

Jak tam? Pakujecie się już na wakacje? A może próbujecie jakoś ciekawie wypełnić dzieciakom czas w domu?

My właśnie szykujemy się do urlopu! A w związku z tym, jak zawsze, pojawia się pytanie – co zabrać ze sobą, aby w spokojniejszych chwilach, w samolocie czy w samochodzie, wieczorami lub kiedy trzeba odpocząć od słońca, zapewnić dziecku dobre zajęcie.

Do mojej Róży ostatnio trafiły pewne szczególne książki, uznałam więc, że to świetny pomysł na przekazanie i Wam tych kilku inspiracji. I to nie tylko książkowych, bo nie mogłam odmówić sobie i zaprezentowania niezwykłych… tatuaży, na które się w moich poszukiwaniach natknęłam! Czyż jest coś bardziej wakacyjnego niż uśmiechnięte dziecko w krótkich spodenkach i z rekami pokrytymi takimi zmywalnymi tatuażami? Moja córcia je uwielbia!



Te szczególne książki, o których wspomniałam, to dzieła znanej z TVN reporterki – Renaty Kijowskiej. Jako pierwsza, nakładem wydawnictwa Znak ukazała się książka Kuba Niedźwiedź, historie z gawry, nowością za to jest Hela Foka, historie na fali.

Drodzy moi, w czasach, kiedy to trzeba, no trzeba, bo innej możliwości nie ma, budować już we wczesnym dzieciństwie świadomość ekologiczną, trafiają do nas historie, które nie tylko urzekają i wciągają, ale jednocześnie edukują. I to nie tylko dzieci, bo sporo ciekawych rzeczy i ja się dowiedziałam, śledząc przygody pewnej odważnej, wesołej foki.

Wybieracie się w tym roku nad Bałtyk? Nie ma innej opcji – musicie koniecznie zaopatrzyć się w Helę Fokę i odwiedzić Stację Morską na Helu! No dobra, jeśli planujecie wakacje gdziekolwiek indziej to tym bardziej. Zwłaszcza, jeśli posiadacie dzieci w wieku, jak na moje oko – 6-9 lat! Czemu?



Bo mamy tu historię, dziejącą się u nas! W naszym polskim morzu! Historię foki Heli, która została wypuszczona na wolność z fokarium Stacji Morskiej Instytutu Oceanografii Uniwersytetu Gdańskiego przez swoją opiekunkę Polę. Hela odkrywa niezwykły tajemniczy świat bałtyckich głębi, o którym sama nie miałam pojęcia! Hela poznaje przyjaciół, o których nie zdawałam sobie sprawy, że żyją w Bałtyku np. morświny czy krewetki. Ratuje wielorybicę, która się zagubiła (a to, jak się okazuje, się zdarza!) i odkrywa nieśmiertelne galaretowate zwierzęta! Jakie? Sprawdźcie koniecznie!

Hela musi też stawić czoło zagrożeniom, które dotykają bałtycką faunę. Musi udobruchać bałtyckich rybaków, którzy konkurują z fokami o… ryby. Ale wraz z przyjaciółmi musi także uratować ekosystem – odkrywają bowiem pod wodą wrak statku, z którego wycieka paliwo. Jak myślicie, uda im się?



Wciągających przygód mamy więc sporo, ale co najistotniejsze – te przygody małej foki uświadamiają nam ogromne, prawdziwe problemy, które dotykają nasz Bałtyk. Jednocześnie pokazując tak wspaniały świat morskich stworzeń, ich bogactwo i różnorodność. Dla mnie osobiście najciekawsze były takie specjalne niebieskie strony, które stanowiły rodzaj przerywnika w całej historii. Na tych niebieskich stronach autorka przekazuje fakty i ciekawostki w sposób dostępny dla dzieci. Muszę tu jednak napisać, że są to doprawdy ważne i ciekawe informacje, które dla mnie nieraz były prawdziwym odkryciem!

Czemu więc sięgnąć po Helę Fokę? Bo, raz jeszcze to napiszę, w sposób przyjazny dzieciom edukuje i uświadamia ekologicznie! Pokazuje, co ma wspólnego foliówka zakupiona na górskim deptaku z problemami morskich zwierząt. Co zrobić, kiedy znajdziemy na plaży morświna. Albo chociażby – jak zachować się w fokarium.



Ta druga książeczka – Kuba Niedźwiedź, historie z gawry – dopiero przed nami. Nie było innej opcji z córką – trzeba było zacząć od foki! Ja jednak przejrzałam sama historię tego niedźwiadka i wierzcie mi – tak się wzruszyłam, że omal się nie popłakałam. Bo tak wzruszająca jest opowieść o pierwowzorze Kuby – prawdziwym niedźwiedziu. O tym, jak trzeba go było z matką w dzieciństwie odłowić i wywieźć do zoo i wszyscy przy tym płakali. Albo jak trzymano go przez 10 lat w ciemnym bunkrze… Albo jak niedźwiedzica miała wadę serca, a przy tym nie mogła zaaklimatyzować się w zoo i… Poczytajcie sami… Potrzeba nam takich wzruszeń. Nam i naszym dzieciom. Musimy zdawać sobie sprawę, co dotyka otaczającą nas przyrodę.

Ale nie tylko same historie stanowią siłę tych dwóch pozycji. Równie istotne są tu ilustracje Anny Łazowskiej! Są całkowicie przepiękne! Jedne z najładniejszych, jakie widziałam! Tworzą klimat, oddają emocje, świetnie obrazują treść i pokazują opisywane zwierzęta. Zakochałam się w tych obrazkach i ja i moja Róża!

Obie książki znajdziecie na Znak.com.pl



No to jedna czy dwie książeczki na podróż już mamy. Coś jeszcze by się przydało do tego dobrać, prawda?

Idealne książki wakacyjne, książki na podróż dla dzieci, muszą angażować. To, co najlepiej sprawdza się u nas, a i znajomi polecają to zwłaszcza dobre tzw. szukajki, czyli książki wypełnione ilustracjami, na których dużo, oj dużo się dzieje. W których można przepaść bez pamięci na długi czas. Zatopić się po prostu w inny świat i odkrywać go za każdym razem na nowo. Dobrze też mieć pod ręką wszelkiego rodzaju książeczki do bazgrania, pełne zagadek i kolorowanek. Idealnie sprawdzają się labirynty i łamigłówki. A dla dzieci w wieku mojej Róży, które czytają, ale jeszcze nie idealnie płynnie – komiksy. I to nawet klasyka znana z naszej młodości, choćby Donaldowe Giganty!

Zobaczcie, co Wam tu wybrałam!


  1. Miasto w chmurach. Miasto pod ziemią, Tomasz Kowal – ma formę harmonijki, którą można oglądać strona po stronie jak tradycyjną książkę lub rozłożyć w całości niczym mapę. A raczej dwie mapy, bo znajdziemy tutaj panoramy dwóch miast: Podniebna z jednej strony harmonijki i Podziemina z drugiej! / Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  2. Kieszonkowa książeczka do bazgrania i kolorowania, Fiona Watt, wyd. Olesiejuk – Rysujcie, bazgrajcie, uzupełniajcie niesamowite wzory oraz kolorujcie ilustracje, które znajdują się w tej niewielkiej książce. Warto mieć ją zawsze przy sobie, umili np. czas podróży. Dzięki niej powstaną niezwykłe dzieła sztuki! / swiatksiazki.pl
  3. I druga część – Podręczna książeczka do bazgrania i kolorowania, Fiona Watt, wyd. Olesiejuk / swiatksiazki.pl
  4. Absolutnie fantastyczne łamigłówki, William Potter – Książka pęka w szwach od kolorowych łamigłówek obrazkowych, językowych i matematycznych, labiryntów, a także zadań typu: znajdź różnice, połącz kropki, dopasuj, wyszukaj szczegóły i wielu innych / Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  5. Absolutnie fantastyczne labirynty, Becky Wilson – Ponad 100 wystrzałowych, rewelacyjnych, kapitalnych labiryntów! Dla początkujących i zaawansowanych / Wydawnictwa Nasza Księgarnia
  6. Książka do bazgrania. Oko w oko z potworami, Inka Vigh – Zanurz się w świecie pokrętnych, mrocznych labiryntów, niebezpiecznie twórczych zabaw i najstraszniejszych potworów… / Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  7. Ostatnio nasza ulubiona szukajka – Gdzie jest Wally TERAZ? / wyd. Mamania – Światowy bestseller podbił serca wnikliwych czytelników z całego świata. Poszukaj Wally’ego i jego przyjaciół w epoce kamienia łupanego, w starożytnym Egipcie i Japonii oraz na paryskim balu. / Noski Noski
  8. A to już nasz klasyk – najlepsza! Detektyw Pierre w labiryncie. Na tropie skradzionego Kamienia Chaosu / IC4DESIGN, Hiro Kamigaki, Chihiro Maruyama – Ta zachwycająco zilustrowana książka z labiryntami i zadaniami polegającymi na wyszukiwaniu szczegółów to przygoda, jakiej dotąd nie było! / Wydawnictwo Nasza Księgarnia
  9. Podwodnik – Szkicownik odkrywcy podwodnego świata, tekst i ilustracje: Aleksandra i Daniel Mizielińscy / Wyrusz na rysunkową wyprawę w głębiny mórz i oceanów! Naucz się języka nurków, zaprojektuj okręt podwodny i wydobądź skarb z dna morza. Stwórz własną rafę koralową, znajdź najkrótszą drogę przez wrak Titanica i wyrwij się z macek ogromnej kałamarnicy. Rysuj i czytaj ciekawostki. Baw się i poznawaj świat! / Wydawnictwo Dwie Siostry
  10. Harry Potter. Magiczne stworzenia do kolorowania, Wydawnictwo Otwarte – Dzięki tej kolorowance bez trudu przeniesiesz się do Zakazanego Lasu, a nawet będziesz towarzyszyć Harry’emu, Ronowi i Hermionie w spektakularnej ucieczce z Banku Gringotta na smoczym grzbiecie / Livro.pl
  11. Dziecięca klasyka – Gigant Poleca. Tom 3/2019. Nocna wyprawa / Egmont
  12. Przygody Tintina. Skarb Szkarłatnego Rackhama. Hergé / Tintin, reporter i detektyw-amator, wraz kapitanem Baryłką i pieskiem Milusiem, szuka na Karaibach pirackiego skarbu! / Egmont

Na koniec – obiecani przyjaciele dziecięcych szalonych wakacji – zmywalne tatuaże!

Ojej, jakie one teraz je cudne robią! Prawda?



  1. Tatuaże tęcza Meri Meri / Extra Mama
  2. Kwiatowe tatuaże Djeco / Noski Noski
  3. Pirackie tatuaże Djeco / Noski Noski
  4. Jakie to ładne! Tatuaże dla dzieci Paryż, Moulin Roty / Druga Świnka
  5. Przecudny zestaw tatuaży projektu Katarzyny Stróżyńskiej Goraj / Mysiogonek.pl
  6. Tatuaże dla dzieci Mały Czarodziej, Moulin Roty / Druga Świnka
  7. Tatuaże dla dzieci Wyścig, Londji / Druga Świnka
  8. Tatuaże dla dzieci Magiczny Moment, Moulin Roty / Druga Świnka
  9. Tatuaże na palce Apli Kids – Potworki / Extra Mama
  10. Tatuaże flamingi Meri Meri / Extra Mama
  11. Tatuaże piraci Meri Meri / Extra Mama
  12. Tatuaż dla dzieci XXL Brokatowa Syrenka, Djeco / Druga Świnka
Facebook