NapisałaAdriana Sadkiewicz

W świetle księżyca

Brakowało mi go ostatnio… Ukrywał się za grubą warstwą chmur i smogu.

Dzisiaj już za nim wyglądam.

Znów chcę się zapatrzyć.

Tym razem zapraszam Was na małą księżycową inspirację.


/ Fazy księżyca – Cocorrina /

1.MOON NECKLACE GOLDEN z kamieniem księżycowym / MESSH

2. Naszyjnik Star Moon Avilio London / Showroom

3. Kolczyki Gwiezdny Pył / 10 Decoart

4. Kolczyki Fazy Księżyca / 10 Decoart

5. Sukienka ‘Tomelise 2’ / Desires

6. Gradientowy zegarek / Even&Odd

7. Płaszcz zimowy ‘WATERFALL TEDDY COAT’ / Missgiuded

8. Torebka Wieczorowa Mini Mesh / Parfois

9. mySTARlighter Moonlight Gold Naturalne Rozświetlenie – rozświetlacz, który nadaje skórze zmysłowy, promienny blask / MIYA Cosmetics

10. Skórzane niskie kozaki / Tamaris

11. Wyjątkowy naszyjnik z kamieniem księżycowym – ARPELC / Pakamera

12. Kolczyki Falling star złocone / Animalkingdom

Zauroczona: Suter Design & Co.

A już myślałam, że wyrosłam z tamborków..

Kilka lat wisiały na ścianie w starym mieszkaniu. Lubiłam je bardzo. Nic specjalnego – kilka kółek z kolorowymi tkaninami i koronkowymi serwetkami. Lubiłam je, ale nie zabrałam ich przy przeprowadzce. Już myślałam, że z nich wyrosłam.

A tu takie cudo pojawiło się pewnego dnia na ekranie mojego komputera!

Wracam więc do tamborkowej miłości ze zdwojoną siłą! W pełni bowiem i całkowicie zauroczyły mnie nadmorskie wyszywane widoczki autorstwa Fenny Suter z Suter Design & Co.!

Przyznajcie, że Fenny jest ogromnie utalentowana. Potrafi tak wspaniale uchwycić moment letniego szczęścia i przenieść go na płótno za pomocą igły! Magia!

Wszystkie jej dzieła, nawet te nie nadmorskie, mają w sobie coś dobrego. Coś, co koi, coś, co uspokaja. Piękne są, po prostu piękne.

Zachwyćcie się więc tą wyszywaną sztuką tak samo jak ja. Nacieszcie oczy. Wyobraźcie je sobie na Waszych ścianach. Mam nadzieję, że na któreś faktycznie trafią!

Wszystkie znajdziecie na stronie Suter Design & Co.


Małe Manufaktury: Green Anna

Jako, że trafiło w moje ręce ostatnimi czasy całkiem sporo ciekawych produktów tworzonych przez naprawdę malutkie manufaktury, postanowiłam nieco bardziej je w Lili zaakcentować. Powstanie więc seria wpisów, które będą miały za zadanie zaprezentować właśnie takich mikro producentów, ludzi, którzy żyją swoją pasją, zarażają ją i podarowują ją nam w postaci nieraz prawdziwych kosmetycznych cudeniek.

Takie małe manufaktury pojawiały się tu już nie raz, chciałabym jednak, aby miały swoje szczególne miejsce. Bo ja zawsze bardzo wspieram wszelkie tego typu inicjatywy, odwagę ich twórców, zaangażowanie i ogromną dawkę dobrej energii, którą czuć w produktach.

Zaczynamy więc pewną zieloną Anią i jej małym debiutem na rynku kosmetyków naturalnych.

Poznajcie manufakturę Green Anna oraz jej Krem odżywczo regenerujący na noc i Mus oczyszczający!

Zacznijmy jednak od tej trudniejszej strony, która niestety bardzo często jest piętą achillesową takich małych manufaktur.

Zacznijmy od strony graficznej produktów, która tak bardzo wgryza się w moje poczucie graficznej estetyki i tak bardzo wbrew jest jakimkolwiek graficznym zasadom, że nie można zacząć inaczej…

Zielona Aniu, apeluję o zmianę. Nie dlatego, że mi się to naprawdę nie podoba. Ludzie kupują oczami. Cokolwiek by nie mówili, jak bardzo by się nie zapierali, jak wspaniały nie byłby sam produkt – to opakowania sprzedają. Świadczą o producencie, o charakterze manufaktury, o jakości i dbałości o klientów.

Tymczasem, na tej limonkowej etykiecie tekst jest tak mały, pisany jedynie dużymi literami, co już utrudnia odczyt, ale jest także limonkowy, a jest to kolor, który wielu przypadkach wygląda bajecznie, ale jest kolorem ostrym, drażniącym wzrok, kolorem, który stosowany powinien być raczej to wskazania czegoś, przed czym należałoby się wystrzegać, niebezpieczeństwa, zagrożenia. Tymczasem ja, na początku stosowania kremu, wieczorem, po dniu pełnym smogu, kiedy lekko bolały mnie oczy, próbowałam odczytać ten limonkowy napis i zwyczajnie mi się to nie udało. A wzrok mam naprawdę dobry. Zazwyczaj.

Etykiety są więc nieczytelne, niejasne, chaotyczne. Logo, które jest całkiem ok, jest na nich tak ukryte, że, przyznam się bez bicia, dopiero pisząc ten tekst zauważyłam, że ono na nich jest.

Wracając jednak do samego sedna…

Jakiś czas temu napisała do mnie właścicielka manufaktury – Anna i tym mailem ujęła mnie w pełni. Tym, o czym wspominałam na początku tego wpisu – zaangażowaniem, pasją i wiarą w swoje produkty.

Zacytuję: “Nasza historia jest bardzo banalna. Kosmetyki naturalne zaczęłam tworzyć dla mojego syna, który miał ogromne problemy skórne. Nie pomagały żadne maści, kremy ani nawet sterydy. Pomogła zmiana diety, która bardzo złagodziła jego objawy. Do tego syn zaczął smarować dłonie [mój przypis: kremem manufaktury] (tam był problem największy)  i wszystko dosłownie do zera zeszło bez śladu:) “

Tak właśnie często zaczyna się historia naturalnych producentów. I dobrze, potrzeba nam sprawdzonych produktów, świadectw działania natury i rozsądnego podejścia do zdrowia.

Krem, który tak pomógł synkowi Anny to właśnie ten limonkowy Krem odżywczo-regeneracyjny. I to właśnie tym kosmetykiem Green Anna skradła moje serce, choć być może trochę przewrotnie. Mamy tu bowiem jedną z prostszych mieszanin maseł i olejów i przyznam, że niestety na mojej buzi, nawet na noc, takie tłuściochy się nie sprawdzają. Nie stosuję go więc zgodnie z etykietą. Ale go uwielbiam! Bo jak on pachnie! Ten zapach jest jednym z najprzyjemniejszych zapachów jakie znam, a który, nie wiem w sumie czemu, tak rzadko jest stosowany. Jest to w pełni naturalny zapach pomarańczowej czekolady! I właśnie ten zapach świadczy o wysokiej jakości organicznego masła kakaowego, które tak intensywnie pachnie czekoladą. W połączeniu z olejkiem pomarańczowym tworzy zapachowa petardę, która mogę wąchać w kółko!

Krem więc mam po prostu zawsze pod ręką. Stosuję, tak jak synek właścicielki, często do rąk, namiętnie smaruję nim usta, krem ląduje na buzi mojej córki przed wyjściem na tą zimową, mroźną, zanieczyszczoną szarugę. Ląduje też czasem na mojej skórze, po kąpieli i wtedy cała pachnę tak cudnie! Jak to z masłami bywa, jest bardzo wydajny. Ma też idealną konsystencję, lekkość taką maślaną, puszystość. Och no, jeść by się go chciało 🙂

Zupełnie inaczej pachnie Mus oczyszczający, co akurat osobiście uważam za zaletę, choć wiem, że nie wszyscy taki zapach lubią. Jest to połączenie olejku z drzewa herbacianego o silnych właściwościach antybakteryjnych z czymś, czego nie umiem sprecyzować, więc być może jest to zapach któregoś z naturalnych tłuszczy?

Mus także jest mieszaniną olejów z masłem – tutaj shea. Wiem, że sporo jest tu zwolenników podobnych kosmetyków do usuwania makijażu i zanieczyszczeń skóry. Przyznam, że sama do nich nie należę, niemniej jednak jest coś naprawdę przyjemnego w dotyku skóry po takim właśnie oczyszczeniu.

Najlepszym sposobem na wykorzystanie musu jest nabranie niewielkiej jego ilości na dłonie, delikatne rozgrzanie go tak, aby zmienił się w gęsty olejek i masowanie przez chwilę wilgotnej buzi. Na koniec, co chyba tu najważniejsze, najlepiej całość ściągnąć ze skóry papierowym ręcznikiem. Tak, wtedy jest najprzyjemniej. Wtedy zanieczyszczenia schodzą, nadmiar tłuszczu schodzi, a pozostaje to przyjemne uczucie miękkości i odżywienia.

Polecam więc oba kosmetyki. I nie ważne, jak je będziecie stosować. Czy zgodnie z etykietą czy po swojemu, nie da się ukryć, że i jakość i wydajność mają wysoką.

Więcej znajdziecie na stronie Green Anna.

PS Ptaszki dodałam do zdjęć, bo bardzo je ostatnio lubię! Co zapewne widać i w Lili 😀


Trzy polskie marki, które warto znać

Trzy marki, wokół których nie da się przejść obojętnie.

Trzy marki, które potrafią zauroczyć od pierwszej sekundy.

Trzy polskie marki, które warto znać!

I wszystkie trzy bardzo w stylu Lili! Botaniczne wręcz, roślinne, takie jak uwielbiam. Zupełnie różne, ale mają coś wspólnego.

To coś!

Poznajcie je!

1.

WHITE POCKET

Marka najwspanialszej pościeli, która już kilkukrotnie pojawiała się w Lili Ot, choćby na co dzień gości w naszej sypialni (zobaczcie TUTAJ). Jednakże przy okazji ostatnich nowości, musiałam znowu ją Wam pokazać! Nowe wzory z eukaliptusami i mandarynkami znowu bowiem skradły mi serce. W paprociach to już od dawna jestem zakochana! Wszystko oczywiście z najlepszych materiałów – takich, w których aż chce się spać.

“Uwielbiamy rzeczy zaskakujące, kolorowe i jedyne w swoim rodzaju.
Tworzymy produkty, dzięki którym możesz zmienić swoją domową przestrzeń i wyrazić siebie. Staramy się, żeby nasze wzory były wyjątkowe i zachwycające.
Wszystkie nasze produkty są projektowane, drukowane i szyte w Polsce. Współpracujemy z lokalnymi szwalniami i zakładami krawieckimi. “

Więcej znajdziecie na White Pocket.


2.

BUJNIE



Kwietniki inne niż wszystkie!

Nawiązujące do kwietnikowej klasyki, ale jakże współczesne. Każdy z takich kwietników może stać się wyjątkową ozdobą domu. Jak wspaniale musi być tworzyć domową dżunglę w takim towarzystwie. Kiedyś, jak być może będziemy mieli dom, zrobię sobie specjalny roślinny kąt i powsadzam tam właśnie takie małe dzieła sztuki.

“Bujnie to studio projektowe i manufaktura specjalizująca się w designie roślinnym.
Cechą charakterystyczną naszych projektów jest minimalistyczna, czysta forma i precyzyjne ręczne wykonanie. Nasze produkty tworzone są tak, aby skupiać uwagę na roślinie i umiejętnie eksponować jej piękno. Oprócz cech funkcjonalnych ważna jest dla nas estetyka i to, aby projektowane elementy wyposażenia, stanowił elegancką, graficzną ozdobę każdego wnętrza.
Założeniem naszej pracy jest to, aby ułatwić i uatrakcyjnić wprowadzanie i organizowanie zieleni w domu, biurze i przestrzeni miejskiej. Projektujemy w zgodzie z filozofią biophilic designu, w centrum naszej pracy stawiając człowieka i jego potrzebę obcowania z naturą na co dzień.”

Więcej znajdziecie na stronie Bujnie.


3.

SOWL

No jak, no powiedzcie mi jak, można nie zakochać w takich pokrowcach na laptopa?

I to jeszcze marka szyje te cudne pokrowce dokładnie na wymiar naszego komputera! I jeszcze można dodać personalizowany haft!

Wszystkie pokrowce, które są stanowczo najpiękniejszymi produktami marki, są bardzo kobiece i eleganckie. Podobają mi się roślinne materiały, które znajdują się w środku i głębokie kolory tkanin zewnętrznych.

Ach, i jeszcze bardzo podoba mi się logo!

“SOWL to ręcznie wykonane z unikatowych włoskich oraz hiszpańskich tkanin akcesoria i torby. Produktem flagowym marki jest etui na laptopa, szyte na miarę na każdy rodzaj urządzenia. Akcesoria SOWL wykonane są z ogromną dbałością o każdy szczegół, dzięki czemu ich jakość utrzymana jest na najwyższym poziomie.

Marka tworzy krótkie, limitowane, znikające bezpowrotnie kolekcje uzupełnione o złote dodatki prosto z Francji. Połączenie włoskiej jakości i stylu z hiszpańskim temperamentem oraz francuską elegancją dają efekt niepowtarzalnej synergii.”

Więcej znajdziecie na stronie SOWL.

Warsztaty walentynkowe Magia Miłosna / Kraków

Oj, będzie się działo!

Będziemy czarować! Będzie pachniało!

Będzie kreatywnie, wesoło i przytulnie!

Zapraszam na walentynkowe warsztaty do Krakowa!


Magia miłosna

Kosmetyki pełne afrodyzjaków

KRAKÓW, Absurdalia Cafe

16.02.2019


PROGRAM

Część pierwsza – 10:30- 13:00

Zrobimy:

  • Delikatny owsiano-lniany krem oczyszczający
  • Różowy tonik kwaśno-kwiatowy
  • Bąbelkowy miętowo-miodowy płyn do kąpieli
  • Czekoladową maseczkę odżywcza

30 minut przerwy (polecamy lekki lunch – w Absurdaliach zjecie pyszne panini, tosty i sałatki oraz najpyszniejsze ciasta – także wegańskie)


Część druga – 13:30 – 16:00

Zrobimy:

  • Suchy eliksir nabłyszczający
  • Balsam całuśny do ust
  • Afrodyzującą świecę do masażu
  • Serniczki kąpielowe z tajemnym przesłaniem-niespodzianką


KOSZTY

Koszt warsztatów – 250 zł / os.

W cenie:

  • porządna dawka wiedzy, dobrej energii i inspiracji
  • Gorący napój – herbata, kawa lub kakao
  • Wszystkie powyższe kosmetyki, które zrobicie sami, zabierzecie do domu
  • Pisemne materiały z przepisami na warsztatowe kosmetyki

MIEJSCE

Absurdalia Cafe, ul. Brodzińskiego 6, Kraków / koło kładki. Polecamy Absurdalia na Facebooku.


Zgłoszenia przyjmujemy do 7 lutego 2019 drogą mailową, na adres lilinatura@lilinatura.pl. Warunkiem zapisu jest wpłacenie całości kwoty za warsztaty w ciągu 3 dni od zgłoszenia, na przesłane mailowo konto.

Ilość miejsc ograniczona, mocno.

Zastrzegam sobie możliwość odwołania warsztatów, w przypadku nie zebrania grupy.

W przypadku odwołania uczestnictwa:

  • do 7.02.2019 – zwracamy całość kwoty
  • po 7.02.2019 – zwracamy 50% kwoty, chyba, że znajdziemy zastępstwo na wolne miejsce, wtedy zwracamy całość.

Zapraszamy cieplutko!

Wnętrzarskie inspiracje 01

Jako, że nadeszła w końcu pora oddzielić to, co związane z cyklem “Nasze Miejsce” od wszystkich wnętrzarskich inspiracji, które Wam przy okazji podrzucałam – niniejszym rozpoczynam nowy cykl.

W zasadzie mocno nawiązujący do innych wnętrzarskich postów, ale uznałam, ze trzeba go jednak wydzielić, wyodrębnić, podkreślić wręcz specjalnie.

A że zebrało mi się ostatnio sporo linków, sporo całkowicie pięknych rzeczy do pokazania, witam Was w nowej serii.

Zauroczcie się, tak jak ja!

1.Takie lustro widzę w swojej sypialni – z frędzlami! / H&M Home

2. Niby prosty, a jednak zupełnie wyjątkowy – Regał FRISK Maxi z szufladami M4 / Plywood Project

3. Jaki ładny! Fotel String / Kare Design

4. Zegar biurkowy Diamond George Nelson Vitra – cudny / NAP

5. Genialny, prosto z mid century – Regał Soft Walnut / Sfmeble.pl

6. Zielono Bordowy Dywan Okrągły – SAHARA ROUND BURGUNDY / Carpets & More

7. Piękna prostota – i to rozkładana! Sofa Indie z drewnianym stelażem / SOMPRODUCT

1.Widzę go przy jakiejś wyjątkowej toaletce – Fotel Claque / Sfmeble.pl

2. Takie zwariowane zwariowanie to ja lubię! Wazon Nana Malwina Konopacka / PORCELANOWA

3. Budzik Arne Jacobsen Station, niebieski, Rosendahl / Deco Skład

4. Komoda o zacnym imieniu Zofia. Oj, cała jodełkowa seria podbiła moje serce! / Table4U

5. Poducha z miękkim haftem / H&M Home

6. Jeden z foteli, który ostatnio skradł mi serce. Poważnie rozważam go do naszego mieszkania, ale wciąż waham się pomiędzy nim i tymi dwoma z końca listy. / Mebel Partner

7. Cudny beżowo-fioletowy Dywan Okrągły – SAHARA ROUND PINK / Carpets & More

8. Przeurocza dziewczęca pościel / H&M Home

9. Ale zwariowany! I jakże w trendach 🙂 Djeco: drewniany mobil Expression / Noski Noski

10. Najładniejsze, jakie widziałam! Łóżko metalowe dla dziewczynki Wave / Bogate Wnętrza

11. Fotel uszak z ciekawym tyłem – można mu dobrać inne materiały / PolskiMebel24

12. I jeszcze – uszak w obłędnym kolorze / Meblovnia

Facebook