NapisałaAdriana Sadkiewicz

#zmiana / odważ się

Marzyła mi się od dawna. No bo jak to tak – tu blog, tu książka, tu co jakiś czas wywiad, a i portfolio trzeba by zrobić… A zdjęć ładnych i profesjonalnych nie mam. Marzyła mi się więc od dawna sesja wizerunkowa. Zawsze jednak ją odwlekałam. W końcu to wydatek. Może nie jest aż tak potrzebna (jest, jest!). Ale najistotniejsze, z jakichś dziwnych powodów sesja zdjęciowa, w której to ja jestem obiektem, w której to muszę jakoś wyjść, jakoś wyglądać, do której się mnie będzie malowało – wszystko to raczej mnie przerażało.

Bo tak naprawdę, choć staram się przełamywać, to ja bardzo nie lubię siebie na zdjęciach. Jestem bowiem niefotogeniczna i zawsze (prawie zawsze) zrobię jakąś dziwna minę, przez którą wyglądam jak pożal się boże… Wierzcie mi, że tutaj, w Lili wrzucam już mocno przesegregowane, wyselekcjonowane zdjęcia, które po długim namyśle uznam, że „jednak ok”.

Taka sesja jest więc dla mnie czymś zupełnie nowym. Niemniej jednak, w związku ze zmianami w Nowym Roku, zdecydowałam się. Zdecydowałam się otworzyć, zaufać i popłynąć z prądem. I zaufałam – Kasi, którą poznałam podczas jednego ze spotkań krakowskich latających kręgów (takie babskie spotkanka). Umówiłam się i już nie było odwrotu.

Wybrałam kilka zestawów ubrań – do osądu Kasi. Odprowadziłam dziecko do przedszkola i pojechałam. I całą drogę chciało mi się śmiać. I stres dopadł mnie spory…

I w jednej chwili minął, jak tylko zobaczyłam Kasię. A jeszcze potem Ewę, która zrobiła mi makijaż.  A robiła go tak, że znowu się śmiałam, ale teraz już spokojniej. Śmiałyśmy się wszystkie razem.

Odważyłam się na sesję wizerunkową i bardzo się z tego powodu cieszę.

I warto, oj warto się odważyć!

Efekty sesji za jakiś czas.

(Po sesji wracałam na tramwaj wzdłuż Wisły. Smog okrutny… Ale słońce w końcu wyszło!)

Kwietnik x 5

Chciałabym w tym roku zaprzyjaźnić się z roślinkami. Innymi niż kaktusy, bo z kaktusami, jak się okazało, potrafię żyć w bardzo przyjemnej zgodzie. Zwyczajnie mi nie umierają!

Pora oswoić rośliny! I dlatego tak w oczy wpadają mi ostatnimi czasy piękne kwietniki!

Oto 5 z nich, istne cuda! I to z Polski!

 

1. Kwietnik Sol / Bujnie

2. Kwietnik czarny / HEXAL design

3. Domek z zielonym dymkiem / Plantarium

4. Makrama – kwietnik / Margo Hupert

5. Kwietnik Nu / Bujnie

 

Zapraszam na warsztat walentynkowy w Krakowie / 11.02

Kochani, zapraszam Was serdecznie w walentynkowy czas na bardzo przyjemny warsztat w uroczej kawiarni Absurdalia Cafe w Krakowie w sobotę 11.02.17. Spędzimy miło czas, pośmiejemy się i stworzymy małe cudeńka dla siebie samych lub bliskiej osoby. Wpadajcie koniecznie, tylko pamiętajcie, że ilość miejsc ograniczona!

Poniżej szczegóły!

Kosmetyki naturalne z Lili Natura
Warsztat walentynkowo-przyjemnościowy

Stwórz idealny wieczór dla Was dwojga lub rozkoszne domowe SPA dla samej siebie!

Czas trwania: 2-2,5 h
Termin: sobota 11 luty 2016, godzina 11.00

Wyczaruj niezapomnianą atmosferę i w naturalny sposób zadbaj o piękne ciało i głęboki relaks. Poznaj tajniki sztuki afrodyzji, aromaterapii i kosmetyki naturalnej!

Warsztat stworzony jest dla osób poszukujących, otwartych i ciekawych świata. Uczestnicy nauczą się, w jaki sposób z produktów dostępnych w kuchni lub łatwo dostępnych sklepach stworzyć romantyczny i upojny wieczór dla ukochanej osoby lub chwilę relaksu dla siebie. Poznają sekrety afrodyzjaków i specyfików naturalnych, odkrywających prawdziwe piękno ciała. Nauczą się jak zaaranżować intymny rytuał rodem ze SPA. Stworzą własne kosmetyki pielęgnacyjne i będą miały okazję i sposobność do zabawy zapachem, kolorem i smakiem. Inspiracje i pomysły dla prawdziwej bliskości i wspaniałej zabawy we dwoje.

Podczas warsztatu powstaną w miłej atmosferze:

  • pielęgnujące kolorowe serniczki kąpielowe
  • odżywczy olejek do ciała i romantycznego masażu
  • rozgrzewający i pobudzający peeling do ciała
  • najmodniejsze woski zapachowe

Wszystkie wykonane kosmetyki uczestnicy zabierają do domu.

 

Zgłoszenia do 5 lutego. Przedpłata 50% do 5 lutego (ewentualne późniejsze zgłoszenia uzgodnione z prowadzącą). Przy rezygnacji po 8 lutym, przedpłata nie będzie zwracana.

Cena warsztatów: 70 zł

Miejsce: Absurdalia CAFE, Kraków, ul.Brodzińskiego 6 (tuż koło kładki)

Zapisy obowiązkowe: absurdaliacafe@gmail.com

Więcej szczegółów w wydarzeniu na Facebooku – TUTAJ.

Zapisz

Zapisz

#zmiana / kolczyki

Zmian część dalszy, pora jednak na te mniejsze. Takie, które nie powodują wielkiej rewolucji w życiu, ale dzięki nim czujemy się lepiej, pracujemy sprawniej, dzień staje się zwyczajnie ładniejszy, noc mniej straszna, a osoba, która zerka na nas z lustra – taka jakaś przyjemniejsza i bardziej oswojona.

I tak… tylko mnie nie wyśmiejcie… przebiłam uszy!

W wieku 32 lat zebrałam się na odwagę, której przez tyle czasu mi brakowało i wybrałam się do kosmetyczki. Nie, żebym wcześniej odczuwała jakąś specjalną potrzebę noszenia kolczyków. Wydawało mi się wręcz, że takie to nienaturalne, jak z ucha coś zwisa. Nie wiem tylko, że podświadomie nie kierował mną jednak strach przed tym dziwacznym pistoletem dobierającym się do mojego ciała…

No ale, no… sami powiedzcie – gdyby Wam zostało tak dużo, tak pięknych kolczyków, czy nie odważylibyście się na ten milowy krok? Mnie przekonały, zwłaszcza te długie z różowym chalcedonem i kwarcem z inkluzjami. Nie mogłam sobie ich tak po prostu darować, choć przez 3 lata prowadzenia sklepu Lili in the Garden nie przemawiały do mnie tak mocno.

Poszłam więc… nie sama, o nie! Z Różą i siostrą, w ramach wsparcia, bo ze mnie ogromna panikara. Pani, która nas przyjmowała była pewna, że chodzi o Różę właśnie. Kiedy okazało się, że to ja będę się dziurawić, spojrzała tylko dziwnie, uśmiechnęła się i spytała, jakim cudem dziecko urodziłam, skoro się boję… Cóż, sama nie wiem…

No i mam! Teraz muszę odczekać tylko szmat czasu, aż się wszystko zagoi i zaczynam moją przygodę z kolczykami. I cieszę się bardzo. I czuję się bardziej dorosła. I inna trochę.

I dobrze mi z tym!

 

Normalizująca ulubiona seria Vianek

Coś mi te moje plecy nie odpuszczają… Skutecznie blokują normalne funkcjonowanie i zmuszają do spędzania czasu w pozycji poziomej (co ogólnie takie złe nie jest, ale tylko wtedy, kiedy ma się spokojną możliwość przejścia w pion… I czas…). Muszę więc, jak widać, zwolnić na nieco dłużej i doleczyć te moje plecki, zwłaszcza, że za tydzień wyprawa kilkudniowa w góry! Walczę więc z sił całych, a tymczasem – wchodzimy w róż!

Bo i różowo mi się robi na myśl o najnowszym dziecku Sylveco – marce Vianek i jej z kolei młodziutkiej serii normalizującej!

Doceniam ją szczególnie jako posiadaczka cery mieszanej, problematycznej, skłonnej do niespodzianek. Co więcej – posiadaczka ogromnej ilości włosów ze skłonnością do przetłuszczania i wieczną niemożliwością ułożenia.

Mam wręcz wrażenie, że w końcu ktoś zrobił jedną pełną serię dedykowaną właśnie mnie!

Znacie już kosmetyki Vianek? Jestem pewna, że wszystkim, którzy choć trochę stawiają na naturalność, marka ta rzuciła się przynajmniej w oczy. Miałam już kilka innych kosmetyków, wszystkie przyzwoite, nie powiem, ale dopiero ta seria wzbudziła we mnie miłość prawdziwą. Czemu?

vianek 4

Wśród kosmetyków do twarzy znajdziemy kremy na noc i na dzień, tonik i żel myjący, do włosów natomiast szampon i odżywkę do włosów normalnych i przetłuszczających się oraz magiczną wcierkę do skóry głowy z ekstraktem pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy. Łącznie siedem kosmetyków zamkniętych w praktycznych, charakterystycznych dla marki opakowaniach z motywem łowickich kwiatów. Jeśli miałabym do nich zastrzeżenia to jedynie do pojemności – za szybko się kończą. Zwiększyłabym ją na pewno w przypadku toniku, żelu i szamponu.  No, koniecznie!

Bardzo podoba mi się podział w działaniu kremów serii. Zacytuję opisy: „Lekki krem matujący do codziennej pielęgnacji cery przetłuszczającej się i problematycznej. Zawiera olej z pestek winogron, oliwę z oliwek i skwalan roślinny, które zapewniają skórze optymalne nawilżenie, nie obciążając jej. Ekstrakt z kory wierzby białej to źródło związków o działaniu ściągającym, przyspieszających redukcję zmian skórnych, które w połączeniu z witaminą B3 normalizują stan skóry.” Na noc sięgamy natomiast po „krem normalizujący do wieczornej pielęgnacji cery przetłuszczającej się i problematycznej. Opracowany pod kątem łagodzenia zmian skórnych oraz odnowy fizjologicznej warstwy hydro-lipidowej, kiedy w skórze zachodzą intensywne procesy regeneracyjne. Zawiera kompleks składników regulujących (bio-siarkę, ekstrakt z pokrzywy, witaminę B3, olejek z drzewa herbacianego i betulinę), które ograniczają powstawanie wyprysków, zmniejszają produkcję sebum i normują procesy łuszczenia. Krem można stosować jako uzupełnienie leczenia dermatologicznego trądziku.”

Krem na dzień jest więc idealnym lekkim kremem, faktycznie delikatnie matującym, który wchłania się szybko, a jednocześnie dobrze nawilża i chroni skórę. Pachnie przyjemnie, lekko ziołowo. Ten wieczorny jest natomiast widocznie gęstszy, cięższy, ale nie bardzo ciężki. Dłużej się wchłania i pozostawia leciutko tłustawą warstewkę, która przez noc regeneruje nam cerę. Z pełnym przekonaniem stwierdzam, że oba kremy faktycznie normalizują. Zwłaszcza jeśli uzupełnimy je o tonik i żel myjący.

Żelem myję twarz 2-3 razy dziennie, wieczorem mieszam go w dłoni z olejkiem, aby lepiej usunął tłustszy makijaż. Jest świetny! „Zawiera ekstrakt z kory wierzby białej o właściwościach ściągających i normalizujących oraz kwas salicylowy, który dogłębnie oczyszcza i odblokowuje pory. Dodatek olejku eukaliptusowego przyspiesza regenerację zmian skórnych.” Lubię pozostawić go na buzi na chwilę, aby dać szansę zadziałać nieco mocniej delikatnemu dodatkowi kwasu i olejku eukaliptusowego. Świetnie oczyszcza i idealnie przygotowuje cerę do dalszej pielęgnacji.

Sięgam więc z kolei po tonik. „Łagodny tonik  o niskim ph (3.0) przeznaczony do codziennej pielęgnacji cery przetłuszczającej się i problematycznej. Ekstrakt ze skrzypu polnego, bogaty w krzemionkę, normalizuje wydzielanie sebum oraz przyspiesza regenerację zmian skórnych, natomiast ekstrakt z aloesu nawilża i łagodzi. Kwas AHA jabłkowy ogranicza powstawanie zaskórników i zmniejsza nadmierne rogowacenie. Dodatek olejku miętowego przyjemnie odświeża skórę i przywraca jej równowagę.” Cóż, opis chyba mówi wszystko. Tonik jest genialny, kwaśny, mocno odświeżający i regulujący. Mam wręcz ostatnio słabość do kosmetyków z dodatkiem mięty – dodają skórze energetycznego kopa!

Na tak oczyszczoną skórę nakładam jeden z kremów, czasami wzbogacam całość kojącym aloesem lub serum. Czasem też, zwłaszcza teraz, zimą, zamieniam nocny krem nieco tłustszy, bardziej kojący, najchętniej Naffi marki IOSSI. I z czystym sercem mogę powiedzieć, że jestem z takiej pielęgnacji bardzo zadowolona.

vianek 3

A co z włosami? Muszę je myć bardzo często, niestety. Mam jednak wrażenie, że kosmetyki serii normalizującej nieco wydłużają im zdatność do pokazywania 🙂 Trio to stanowi, jak dotąd, najlepsze naturalne produkty do włosów, jakie miałam okazję wypróbować. Szampon dobrze się pieni i oczyszcza. „Zawiera ekstrakt z liści pokrzywy zwyczajnej o działaniu regulującym pracę gruczołów łojowych, wzmacnia jednocześnie cebulki i hamuje wypadanie włosów. Olejek eukaliptusowy odświeża i tonizuje skórę głowy, a panthenol i kwas mlekowy nawilżają, zapewniając włosom miękkość, gładkość i elastyczność.” Pozostawia jednak włosy nieprzyjemne w dotyku, szybciutko więc sięgam po sporą dawkę lekkiej odżywki. Ta z kolei „zawiera zieloną glinkę i skrobię, które absorbują nadmiar sebum. Panthenol regeneruje i wzmacnia włosy, a olejek miętowy normalizuje, zapewniając przyjemne uczucie chłodu i świeżości.” Czasami zastępują ją ekspresową maską Kąpiel Agafii. Włosy stają przyjemne w dotyku, gładkie i takie… lekkie.

Ale to jeszcze nic! Bo prawdziwa gwiazdą włosowej serii, co już potwierdziło mi kilka osób, jest normalizujący tonik-wcierka do skóry głowy! „Preparat w formie toniku do stosowania na skórę głowy, normalizujący pracę gruczołów łojowych. Zawiera kompleks ekstraktów z pokrzywy, skrzypu, łopianu, szałwii i brzozy, bogatych w składniki mineralne (cynk, miedź, krzem) oraz witaminy, które wzmacniają cebulki, znacząco przyspieszając wzrost włosów. Olejki rozmarynowy i eukaliptusowy odświeżają, pobudzają i odżywiają skórę głowy. Systematycznie stosowanie sprawia, że włosy rosną mocniejsze i grubsze, stają się bardziej odporne na uszkodzenia.”

Wcierka idealnie uzupełnia pielęgnację i ma faktyczne, bardzo korzystne działanie nie tylko na skórę głowy, ale właśnie na same włosy. Jest leciutka, pachnie mocno orzeźwiająco naturalnymi olejkami z rozmarynu i eukaliptusa, które bardzo lubię. Bo musicie wiedzieć, że zadziałają Wam one nie tylko zgodnie z przeznaczeniem, ale poprawią także jasność myślenia, wzmocnią odporność i dodadzą energii. Ot, taki gratis od natury.

Reasumując – jeśli tylko macie cerę wymagającą  uregulowania i ciężkie, przetłuszczające się włosy – sięgnijcie po kosmetyki Vianek koniecznie. Zwłaszcza, że cenowo wychodzą bardzo atrakcyjnie.

Kosmetyki dostępne na stronie Sylveco – TUTAJ.

vianek 1

 

 

Biżuteria (nie moja) do zakochania

Teraz, kiedy sama nie prowadzę już sklepu z biżuterią, mogę z czystym sercem polecać tę, na którą natykam się w mediach, a która doprawdy porywa za serce! Poniżej kilka przykładów.

Przy okazji odkryłam, że mam słabość do kamieni, kolorów, złota, motywów z przymrużeniem oka, przypinek i…. robali 😀

 

bizu1

 

1. Chmurka z deszczem do przypinania – 10 DECOART

2. Eye pin – 10 DECOART

3. Kolczyki wiszące EYES – 10 DECOART

4. Rose of the Winds pin – 10 DECOART

5. Pin biedronka – 10 DECOART

6. Pin kaktus – 10 DECOART

7. Coco pin – 10 DECOART

 

bizu2

1. Naszyjnik z zielonym skarabeuszem Lilou

2. Naszyjnik z liliowym skarabeuszem Lilou

3. Broszka z kolekcji MOTYLE 1 – W.KRUK

4. Broszka z kolekcji MOTYLE 2 – W.KRUK

5. Broszka z kolekcji MOTYLE 3 – W.KRUK

 

 

bizu3

 

1. Naszyjnik Tous Hand Vermeil – Tous

2. Naszyjnik Tous Happy Moments Gold – Tous

3. Naszyjnik GAIA z różowym chalcedonem Linni Lavorova

4. Naszyjnik ze srebra złoconego, jedwabiu, pereł, lapisu lazuli i kwarcu różowego Jagg Jewels

5. Bransoletka Tous Miamix z rubinem i turkusem – Tous

6. Kolczyki Tous Miami – Tous

7. Kolczyki Tous Vermeil Face – Tous

 

Na koniec muszę jeszcze polecić świetny blog o biżuterii – Pica Pica. Odkryłam go niedawno i jestem pod ogromnym wrażeniem profesjonalizmu dziewczyn, które go prowadzą. –> picapica.pl

 

120

Facebook