Datamarzec 2018

Wnętrzarskie zachwyty i aktualności 04

No i się zaczęło!

Niniejszym donoszę, że fachowiec wszedł do mieszkania! Wszedł i zaczął je wykańczać! Na razie powolutku, bo zimno i mokro, ale jednak! Całość staje się w końcu realna.

A ile przy tym załatwiania! Ile decyzji! Jakże trudnych…

To, co mnie cieszy najbardziej, to fakt, że niedawno przyjechały moje wymarzone płytki – duży hiszpański dekor do łazienki Geotiles Manises 60 x 60, który wygląda jak ledwo ściągnięty z jakiegoś barcelońskiego murku. Wyląduje na dwóch ścinach w łazience, do połowy. Do tego mąż wczoraj dokupił co najmniej kilka ton (no… może przesadzam, ale nanosił się biedak z kolegą sporo…) kafli w kolorze betonu i ciemnego drewna. Można więc łazienkę kafelkować!

 

 

Zjechała też podłoga do kuchni. CUDNA! Moja wyśniona kuchenna podłoga! Może nie specjalnie odkrywcza, ale właśnie taką chcę! To te płytki z szaro-czarnym wzorem, nazywają się Calvet Gris Vives, również są hiszpańskie i mam ogromną nadzieję, że ładnie zgrają się z resztą kuchni.

Ach, bo i stolarz ruszył ze swym zleceniem na meble do kuchni! I szafy wnękowe. Dzisiaj także mąż zamówił drzwi i panele. Te pierwsze wybraliśmy proste i ciemne. Panele natomiast, o czym już Wam wspominałam na Facebooku, były dla nas nieco większym wyzwaniem. Od początku bowiem chcieliśmy ciemne. Takie mocno drewniane, ze słojami, ale ciemne. Trwaliśmy przy tej decyzji zawzięcie i uparcie, aż pewnego dnia wybraliśmy się do jednego sklepu z panelami. Był tam taki miły pan, który wyciągnął gdzieś z zaplecza jeden właśnie ciemny zakurzony panel. Mocno zakurzony… Opowiedział przy okazji o swoich ciemnych panelach i trzech psach. I o tym, że po 5 minutach od mycia podłogi, ona znowu tego mycia potrzebuje. I wtedy ten miły pan wyciągnął inny panel i powiedział, że to jest właśnie kolor kurzu i psa (nasza Misia jest taka beżowo-rudawo-jasna). I ten kolor właśnie już z nami zostaje! 🙂

Ostatecznie zdecydowaliśmy się na zakup paneli z montażem w innym miejscu. Będzie to Dąb Ravenna – bardzo podobny do tego fragmentu, który widać na moich zdjęciach, wzór identyczny, tylko odrobinkę jaśniejszy.

 

 

Sporo też się ostatnio głowiłam nad kolorami! Pewny był tylko pokój Róży, który ostatnio Wam pokazywałam i spora dawka białego w pokoju dziennym i kuchni. Ach, no i oczywiście granatowa sypialnia. Kiedy jednak w moje ręce wpadła książka trendów Dulux na 2018 oraz próbka ich koloru roku „Różowy a brąz”, nie mogłam przestać myśleć o palecie „przytulnego domu”. Spójrzcie sami jaka ładna i ciepła! Dokładnie takie zestawienia podobają się i mi i mojemu mężowi, który jak tylko zobaczył fragment deski pomalowany powyższą próbką, stwierdził, że wyląduje na całej jednej ścianie salonu. Co ciekawe, w tej właśnie palecie znajduje się też wybrany przez nas na samym początku myślenia o sypialni „Granat pierwsza klasa”.

Najprawdopodobniej więc sięgniemy po cztery kolory z palety – nasz granat, „różowy a brąz” oraz uzupełniające go – brąz i róż. A przyznam – nie był to łatwy wybór!

 

 

Z aktualności, to jeszcze donoszę, że dziewczyny z pracowni projektowej Jooka pracują obecnie nad wizualizacjami pokoju dziennego. Zapowiada się pięknie! Zapewne jakoś po Świętach Wam pokażę!

Działamy zatem intensywnie, a Was pozostawiam z kolejną porcją wnętrzarskich zachwytów!

 

 

1.Zdjęcie do druku, na które chyba się skuszę… 🙂 / Etsy

2. Wisząca pisanka / sfmeble.pl

3. Krzesło York niebiesko-drewniane / sfmeble.pl

4. Krzesło Barber jasnoniebieskie / kare24.pl

5. Krzesło Zebra Pop / sfmeble.pl

6. Stoliki Natural Bamboo Madam Stoltz / Loftbar

7. Szaro-złote wielkanocne jajo / sfmeble.pl

8. Konsola metal mosiądz Hubsh / hihaus.

9. Piękna kobieca lampa Umbra / Back Red White

10. Kwietnik Umbra Nesta pojedynczy / All4Home

11. Kwietnik Umbra Nesta podwójny / All4Home

12. Uroczy Stolik kawowy Plateau / kare24.pl

13. Piękna pościel Free Love / HOP Design

 

 

Złote marcepanowe jaja wielkanocne na patyku

Może z góry rozwieję wszelkie wątpliwości… Bo wiem, że z moimi pomysłami to nigdy nie wiadomo, czy coś jest do jedzenia, czy do mycia, czy w ogóle do czegokolwiek. Tym razem zrobiłam Wam pyszne złote marcepanowe jaja wielkanocne na patyku. Do schrupania, a jakże! Bo nie wiem jak Wy, ale ja jestem ogromną fanką marcepanu!

A równie bardzo jak marcepan lubię proste, szybkie i efektowne pomysły.

 

 

Tak jest i tym razem! Na świeżo zerwane wiosenne gałązki, które służą nam za patyki do lizaków, nałożyłam marcepanowe urocze jajeczka. Pomalowałam je na złoto, bo i Wielkanoc zasługuje na złoty blask. Z resztą, jak wiecie, uwielbiam wszelkie złote akcenty. I żeby nie było – za farbkę posłużył mi spożywczy barwnik.

I tak powstały niezwykłe wielkanocne ozdoby. Oryginalny deser, coś, czym z pewnością zaskoczycie gości. Róża swoje wsadziła już do koszyczka do święcenia. A ja polecam położyć przed śniadaniem wielkanocnym każdemu z domowników po jednym takim jaju na środku talerza. Ot, jako miły wstęp do wspólnego świętowania.

Przejdźmy jednak do sposobu ich wykonania…

 

 

Złote marcepanowe jaja wielkanocne na patyku

Składniki:

  • Masa marcepanowa (Lidl)
  • Złoty barwnik spożywczy (Allegro)
  • gałązki wiosenne
  • foremka na jajka-lizaki (markety, Allegro, Aliexpress – moja z tego ostatniego, można też wykorzystać inne dowolne formy)

 

Przygotowujemy foremkę. Urywamy po kawałku masy marcepanowej i przekładamy ją do foremek, dokładnie dociskając, aby wypełniła wszelkie wypukłości. Do każdego jaja delikatnie wsuwamy patyczek. Foremkę odkładamy na godzinę do zamrażalnika. Po tym czasie wyciągamy jaja z foremek.

Barwnik spożywczy mieszamy z niewielką ilością wody – zgodnie z instrukcją. Malujemy nim każde z jaj pędzelkiem. Gotowe odkładamy do wyschnięcia na 1-2 godziny.

Smacznego!

 

 

Szmaragdowe inspiracje

Tak mi siedzi ten szmaragdowy kolor jakoś ostatnio w głowie! Poważnie się nawet zastanawiałam nad jedną szmaragdową ścianą w mieszkaniu. A już najbardziej, choć sami nie będziemy takich mieli, spodobały mi się szmaragdowe heksagonalne kafelki!

Musiał więc, po prostu musiał, powstać szmaragdowy post! A w nim trochę pięknych szmaragdowych inspiracji.

Ach, nie wspomniałam, ze wszystko zaczęło się od tego szmaragdowego kimona… Bajka!

 

 

1.Podwójny naszyjnik z pozłacanego srebra / Parfois

2. Żakardowe kimono z haftem / Zara

3. Kolczyki Tous Vermeil Sul / Tous

4. Szmaragdowa kuchnia / inspiracja Pinterest

5. Pucharek deserowy Koziol CLUB / Wetro.pl

6. Krzesło Cipria / SFmeble.pl

7. Przepiękny projekt łazienki autorstwa pracowni projektowej Jooka – dziewczyn, którym zawdzięczam cudną wizualizację pokoju Róży, a teraz pracują nad naszym pokojem dziennym! / Jooka

8. Prosta sukienka satynowa / Mango

9. Pomysł na szmaragdową ścianę / inspiracja Pinterest

10. Marokański ornament / inspiracja Pinterest

11. A może cały szmaragdowy pokój? / inspiracja Pinterest

12. Kolczyki z łańcuszkami / Mango

13. Puf „Adonie Emerald Green” / Westwing

 

O olejku z drzewa herbacianego

To taki olejek, o którym mówię zawsze podczas moich warsztatów. Nie ma opcji, żeby o nim nie wspomnieć przy okazji choćby wstępu do aromaterapii. Bo olejek z drzewa herbacianego jest niezastąpiony na co dzień! Warto mieć go w domu zawsze pod ręką. Czemu? Co jest w nim takiego specjalnego?

Jestem pewna, że wiele z Was go zna, choć może nie wiele docenia. Zapach ma bowiem dosyć specyficzny i bardzo niewiele osób go zwyczajnie lubi. Nie mylcie go z herbatą, w żadnej mierze nie utożsamiajcie z  tym charakterystycznym pięknym zapachem herbacianym. Ten aromat dr Różański określa jako terpentynowo-żywiczny i ostry. Cóż, nie jest to olejek po prostu zapachowy. Jego szczególna wartość kryje się w wysoce skomplikowanym składzie, a przez to – w istotnym oddziaływaniu na nasz organizm.

Może jeszcze nawiążę do wspomnianej herbaty. Trzeba bowiem na samym początku rozwiać wszelkie wątpliwości. Drzewo herbaciane nie ma bowiem nic wspólnego z krzewem herbacianym, z którego to liści parzymy herbatę – Camelia Sinensis. Tutaj mówimy  całkowicie innej roślinie – Melaleuca alternifolia, która porasta zalewowe obszary Australii. Nazwę swą zawdzięcza eksplorującemu niegdyś te tereny kapitanowi Cook’owi, którego ludzie zaparzali liście rośliny, na wzór Aborygenów i pili, niczym waśnie herbatę. Ponoć, kiedy wody zaleją obszary porastające drzewa herbaciane, otacza je woda o charakterystycznym kolorze herbaty. Sami Aborygeni od zarania dziejów wykorzystywali dobroczynne właściwości drzewa herbacianego, dezynfekowali liśćmi rany i łagodzili oparzenia.

Mniejsza jednak o nazwę, bo to o właściwości głównie nam chodzi. Olejek z drzewa herbacianego (tea tree oil) wraz z olejkiem lawendowym, to jedyne olejki, które spokojnie i bez obaw możemy nakładać bezpośrednio na skórę. Oczywiście – jeśli mamy taką potrzebę!

Ma on bowiem działanie:

  • przeciwgrzybicze – i to właśnie dlatego jest tak popularnym składnikiem produktów do pielęgnacji stóp, a nawet preparatów zapobiegających grzybicy
  • przeciwbakteryjne
  • przeciwwirusowe
  • przeciwzapalne
  • przeciwbólowe
  • wykrztuśne
  • rozkurczowe

Jest więc naturalnym antyseptykiem, który możemy stosować do dezynfekcji skóry, drobnych zadrapań, bezpośrednio na wypryski czy ukąszenia.

 

 

Na skórę działa ściągająco i regenerująco, normalizuje pracę gruczołów łojowych. Bardzo więc często wykorzystywany jest w produktach do pielęgnacji skóry problematycznej, trądzikowej, tłustej i mieszanej, a także w produktach przeciwłojotokowych czy przeciwłupieżowych. Ma właściwości przeciwświądowe, zmniejsza uczucie bólu na skórze, zapobiega rozprzestrzenianiu się po niej bakterii i przyspiesza naturalne procesy regeneracyjne. Dodajcie więc dwie kropelki do kremu, dolejcie do olejku do twarzy lub do serum, albo nakładajcie punktowo na pojawiające się na skórze wypukłości. Olejek je wysuszy i zregeneruje skórę.

W okresie jesienno-zimowym świetnie wspomaga odporność naszych organizmów. Udrażnia górne drogi oddechowe, oczyszcza zatoki, koi kaszel i tworzy swoistą barierę przeciw bakteriom i wirusom. Idealnie sprawdzają się tu kominki aromaterapeutyczne czy kąpiele z dodatkiem olejku rozcieńczonego w łyżce oleju bazowego (nawet choćby rzepakowego). Osobiście bardzo też polecam nakładać po prostu 1-2 kropelki na sweter czy kurtkę.

Bardzo popularne stało się także wykorzystywanie olejku z drzewa herbacianego w codziennych domowych porządkach. Kilka kropelek warto dodać do prania albo do wody, którą myjemy podłogę czy meble. Przypomnę tutaj, że olejki eteryczne nie pozostawiają tłustych plam, po prostu się ulatniają. Olejek także skutecznie odstrasza owady, jak z resztą większość olejków. Poleca się go w przypadku wszawicy – należy wtedy dolewać kilka kropelek do szamponu i myć regularnie nim włosy.

Gdzie go dostać? Ano, prawie wszędzie! Jest to jeden z tych podstawowych, popularnych, często spotykanych olejków. Będzie na Was czekał w aptekach, w hipermarketach, w sklepach zielarskich i tych z kosmetykami naturalnymi. Nie wspominając już o internecie.

Poniżej zebrałam Wam kilka ciekawych naturalnych produktów z olejkiem z drzewa herbacianego. Polecam!

 

 

1. Alva Olejek z drzewa herbacianego 50 ml / Matique

2. Mokosh Olejek z drzewa herbacianego 10 ml / Mokosh

3. Le Cafe de Beaute – Krem dezodorujący do stóp z olejkiem z drzewa herbacianego i słodkich migdałów – Drogeria Pigment

4. Balm Balm Balsam do twarzy z wyciągiem z drzewa herbacianego – świetnie sprawdza się jako balsam do twarzy do każdego typu cery / Matique

5. ECOLAB MEN – Szampon przeciwłupieżowy – żeń szeń, organiczny olej z drzewa herbacianego, ekstrakt propolisu, pirytionian cynku / Blisko Natury

6. Orientana Maseczka z glinki NEEM I DRZEWO HERBACIANE – składa się z glinek: kaolinowej i bentonitowej oraz z ziemi fulerskiej, które dogłębnie oczyszczają , detoksykują i odżywiają skórę / Orientana

7. Sylveco Oczyszczający peeling do twarzy – hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami / Sylveco

8. Make Me Bio Krem dla skóry skłonnej do wyprysków BEAUTIFUL FACE – Zwęża pory, reguluje poziom sebum, zmniejsza zaczerwienienia i zapobiega błyszczeniu się skóry. Recepturę kremu wzbogacają olej makadmia, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek i masło shea / Make Me Bio

9. Sylveco Żel punktowy na wypryski – punktowy preparat przeciw niedoskonałościom (pojedyncze wypryski, trądzik) skutecznie redukuje zmiany skórne, znacznie przyspieszając regenerację skóry / Sylveco

10. Płyn do mycia z olejkiem z liści drzewa herbacianego. Tea Tree Skin Wash – Australian Tea Tree – naturalny płyn do mycia skóry całego ciała i twarzy. Skutecznie oczyszcza skórę usuwając niechciane zapachy i brud / Iwos

11. Organic People Żel do czyszczenia gresu i terakoty z olejkami z drzewa herbacianego i pomarańczy – Kopalnia-Zdrowia.pl

Planery tygodniowe do druku

Bardzo spodobały Wam się ostatnie planery do druku, które przygotowywałam. Wiele z Was je ściągnęło. Przypominam, że wciąż czekają TUTAJ. Serdecznie do nich zapraszam.

Tymczasem postanowiłam stworzyć nowsze, nieco inne. Prostsze i bardziej przejrzyste. Weekend tym razem zamknęłam w jednej ramce, ale dodałam nieco miejsca na notatki na dole. Całość w towarzystwie ptaszków i kwiatów – do wyboru!

Ściągnijcie więc sobie planery na komputer, wydrukujcie i trzymajcie gdzieś pod ręką – na lodówce, na korkowej tablicy, na komodzie w przedpokoju, na biurku. Abyście mieli dostęp do nich Wy i Wasi bliscy. Aby nic nie umknęło. Aby wszystko zapamiętać i ogarnąć.

Mam nadzieję, że się przydadzą!

Planer z ptaszkami

Ściągnij klikając poniżej

– [download id=”8644″] –

 

 

Planer z kwiatami

Ściągnij klikając poniżej

– [download id=”8647″] –

 

O czym warto pamiętać projektując pokój dziecięcy – pokój Róży

Niesamowite, jak  można wyciągnąć coś komuś z głowy i jeszcze piękniej to pokazać!

Miałam mały problem z pokojem Róży w naszym nowym mieszkaniu. Bo niby całość była wymyślona (pokazywałam Wam TUTAJ), ale zupełnie nie wiedziałam, jak to się faktycznie rozmieści, czy wszystko będzie pasowało, czy starczy miejsca. Wiecie jak to jest – coś tam w głowie siedzi, ale gdy brakuje zaplecza, przygotowania i twardszego stąpania po ziemi, to wyobrażenia mogą nie sprostać rzeczywistości.

I wtedy na pomoc przyszła mi Aga z pracowni projektowej JOOKA!

Wypytała o moje pomysły, sprawdziła wymiary i stworzyła całkowicie cudowny pokoik dla naszej prawie 7-letniej córeczki. Nie mogę przestać na niego patrzeć!

Głównym jego elementem jest różowa ściana ze złotymi, naklejanymi kółeczkami. Wymyśliłam ją dawno i choć podsuwałam po drodze Róży i inne pomysły, piękne tapety i kolory, to ta ściana jednak każdorazowo wygrywała. I dobrze! Kiedy Róży przejdzie okres różowo-księżniczkowy, po prostu ją zamalujemy na inny kolor.

Nie bardzo za to wiedziałam, co zrobić z przeciwległą częścią pokoju. Tutaj Aga wraz z koleżankami z pracowni podpowiedziały bardzo proste rozwiązanie, na które sama pewnie bym nie wpadła – wstawiły regał-szafkę modułową Besta z Ikei. Dzięki temu zmieści się nam też spokojnie wymarzona huśtawka-hamak!

Muszę stwierdzić, że takie wizualizacje są nieocenioną pomocą w projektowaniu wnętrz. Ich wartość odczułam, kiedy zrobiliśmy projekt łazienki. O ileż łatwiej było zdecydować się na rozmieszczenie i wybór kafelek, kiedy miało się całość przed oczami!

Tak samo tutaj! I choć może trochę to potrwa, zanim wszystko stanie się równie idealne jak na obrazkach, właśnie do takiego efektu będziemy dążyć. Do pokoiku marzeń małej dziewczynki, która wkrótce wkroczy w nowy, szkolny świat, ale głowę wciąż ma w chmurach i w baśniowych krainach.

Ach, muszę jeszcze dodać, ze na wizualizacjach nie widać szafy ubraniowej, bo po prostu cała ściana na przeciw okna nią jest! To będzie duża biała szafa wnękowa z przesuwnymi drzwiami.

 

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 

Przy okazji poprosiłam Agę o kilka słów na temat tego, o czym warto pamiętać, projektując pokój dziecięcy. Są to te najistotniejsze podstawy, bez których ani rusz. Mam nadzieję, że się i Wam przydadzą!

 

O czym warto pamiętać projektując pokój dziecięcy

1.

Przede wszystkim warto zastanowić się nad realnymi potrzebami dziecka, nad tym jak ono lubi spędzać czas, jakie aktywności lubi, jak chcielibyśmy kształtować te zachowania? W jakich godzinach siada do biurka? Czy to będzie środek dnia i przyda się bezpośredni dostęp do okna? Czy nie obejdzie się bez komputera? Telewizora? Czy przyjmuje się przyjaciół dziecka? Czy oni nocują i czy można im zorganizować większy komfort tego noclegu? Czy dziecko z koleżanką/ kolegą raczej gra w piłkę czy raczej bawi się w skupieniu klockami? Odpowiadając sobie szczerze na te pytania tworzymy „program funkcjonalny” dziecięcej przestrzeni i już mniej więcej wiemy co musi ona pomieścić i w jakiej konfiguracji.

2.

Nadać charakter. Świetnym pomysłem jest tworzenie pokoju razem z dzieckiem. Umożliwienie mu zindywidualizowania jej poprzez wykorzystanie ulubionej kolorystyki, dodanie motywu z ulubionej bajki, fototapety z mapą świata/ kosmosem czy dinozaurami. Cech, które sprawią, że dziecko poczuje się współautorem. Dajmy możliwość wyrażania siebie. Rodzi to odpowiedzialność za efekt końcowy, za utrzymanie porządku, za to jak ta przestrzeń funkcjonuje w praktyce. Jak już jesteśmy przy porządku:

3.

Wszystko powinno mieć swoje miejsce. Zaplanowane. Czytelne. Łatwe do segregacji, z łatwym dla dziecka dostępem. Wspólnie ustalone. Wiadomo, że zależnie od wieku dziecko ma różne umiejętności w zakresie utrzymania tego porządku. Na pewno jednak możemy zrobić wiele by te działania wspierać.

 

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

4.

Wygoda, inaczej zwana ergonomią. Wszystkie elementy wyposażenia pokoju dziecięcego MUSZĄ być dostosowane do rozmiarów dziecka. Dobra wysokość krzesła, wysokość blatu biurka, długość materaca, dostępność rzeczy na półce, w szafce. Nie chodzi tu o komfort, chodzi o kształtowanie zdrowych nawyków zdrowego organizmu, rzecz priorytetową.

5.

Ponadczasowość. Warto zadać sobie pytanie- na ile lat ta przestrzeń ma spełniać potrzeby dziecka? Znam dwie skrajne postawy. Są rodzice, którzy nie organizują dziecku pokoju zanim nie pójdzie ono do szkoły. Bo wcześniejsze meble kilkulatek i tak zniszczy, ściany porysuje a poduszki poplami. Dziecko tkwi więc w całkowicie przypadkowym zestawie przedmiotów, które nie pasowały nigdzie indziej w całym domu. Czego to uczy? Na pewno nie szacunku do przedmiotów ani też szacunku do siebie samego.

Są też rodzice, którzy niemowlakowi kupują zestaw mebli z pastelowymi misiami na frontach i już po trzech latach te meble są nieaktualne…

Dobrze jest zbudować neutralną „bazę”. Takie elementy, które zachowamy na dłużej. Pamiętajmy, że o wiele łatwiej jest przemalować ścianę, zmienić tapetę, uchwyty czy lampkę niż- szafę, komodę i łóżko. Jest to też rozsądniejsze finansowo 😉

 

 

Jeżeli nie czujemy się na siłach by zaprojektować czy zrealizować pokój dziecięcy, zwróćmy się o pomoc do architekta wnętrz.

Zapraszam oczywiście do naszej pracowni JOOKA.PL. Chętnie dzielimy się tu pasją i wieloletnim doświadczeniem w projektowaniu wnętrz.

 

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

Facebook