KategorieNaturalna pielęgnacja

Maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką

Mam ewidentną mydlaną chęć tworzenia. Toć i tworzę! A z tych najnowszych mydełek jestem bardzo dumna! Są doprawdy wspaniałe!

Zrobimy dzisiaj bardzo maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką. Z mydlaną bitą śmietanką. O kuszącym zapachu szarlotki. Do schrupania? Nie! Do mycia oczywiście!

Jeśli więc lubicie to uczucie, kiedy po kąpieli skóra jest miękka, wygładzona i cudownie nawilżona, kiedy nie szczepie i nie jest ściągnięta, kiedy aż chce się ją dotykać, zróbcie je koniecznie! Dodałam do nich masę odżywczego masełka shea, które to idealnie dopełnia bazę z… masłem shea! Mamy więc masła pod dostatkiem!

Zawarty w nich peeling kokosowy i różowa glinka genialnie oczyszczają i pielęgnują skórę. Całość okraszona listkami oliwnymi i płatkami róż. Czegóż więcej trzeba?

Do dzieła!

 

Maślane mydełka z peelingiem kokosowym i różową glinką

 

Składniki:

część kokosowa:

część glinkowa

krem

  • 150 g bazy mydlanej Crystal Shea z masłem shea
  • 10 ml ulubionego oleju (dodałam kameliowy)
  • 30 kropelek zapachu do mydeł Szarlotka

Składniki ze sklepu Zeem.pl

Do dekoracji – suszone listki oliwne i płatki róż.

Opcjonalnie, ale praktycznie – alkohol izopropylowy w spryskiwaczu.

Przyda się też foremka do mydeł lub na keks, a jeśli nie dysponujecie podobną, wykorzystajcie karton po mleku.

 

Po więcej i po przepis

kliknij poniżej!

O olejku z drzewa herbacianego

To taki olejek, o którym mówię zawsze podczas moich warsztatów. Nie ma opcji, żeby o nim nie wspomnieć przy okazji choćby wstępu do aromaterapii. Bo olejek z drzewa herbacianego jest niezastąpiony na co dzień! Warto mieć go w domu zawsze pod ręką. Czemu? Co jest w nim takiego specjalnego?

Jestem pewna, że wiele z Was go zna, choć może nie wiele docenia. Zapach ma bowiem dosyć specyficzny i bardzo niewiele osób go zwyczajnie lubi. Nie mylcie go z herbatą, w żadnej mierze nie utożsamiajcie z  tym charakterystycznym pięknym zapachem herbacianym. Ten aromat dr Różański określa jako terpentynowo-żywiczny i ostry. Cóż, nie jest to olejek po prostu zapachowy. Jego szczególna wartość kryje się w wysoce skomplikowanym składzie, a przez to – w istotnym oddziaływaniu na nasz organizm.

Może jeszcze nawiążę do wspomnianej herbaty. Trzeba bowiem na samym początku rozwiać wszelkie wątpliwości. Drzewo herbaciane nie ma bowiem nic wspólnego z krzewem herbacianym, z którego to liści parzymy herbatę – Camelia Sinensis. Tutaj mówimy  całkowicie innej roślinie – Melaleuca alternifolia, która porasta zalewowe obszary Australii. Nazwę swą zawdzięcza eksplorującemu niegdyś te tereny kapitanowi Cook’owi, którego ludzie zaparzali liście rośliny, na wzór Aborygenów i pili, niczym waśnie herbatę. Ponoć, kiedy wody zaleją obszary porastające drzewa herbaciane, otacza je woda o charakterystycznym kolorze herbaty. Sami Aborygeni od zarania dziejów wykorzystywali dobroczynne właściwości drzewa herbacianego, dezynfekowali liśćmi rany i łagodzili oparzenia.

Mniejsza jednak o nazwę, bo to o właściwości głównie nam chodzi. Olejek z drzewa herbacianego (tea tree oil) wraz z olejkiem lawendowym, to jedyne olejki, które spokojnie i bez obaw możemy nakładać bezpośrednio na skórę. Oczywiście – jeśli mamy taką potrzebę!

Ma on bowiem działanie:

  • przeciwgrzybicze – i to właśnie dlatego jest tak popularnym składnikiem produktów do pielęgnacji stóp, a nawet preparatów zapobiegających grzybicy
  • przeciwbakteryjne
  • przeciwwirusowe
  • przeciwzapalne
  • przeciwbólowe
  • wykrztuśne
  • rozkurczowe

Jest więc naturalnym antyseptykiem, który możemy stosować do dezynfekcji skóry, drobnych zadrapań, bezpośrednio na wypryski czy ukąszenia.

 

 

Na skórę działa ściągająco i regenerująco, normalizuje pracę gruczołów łojowych. Bardzo więc często wykorzystywany jest w produktach do pielęgnacji skóry problematycznej, trądzikowej, tłustej i mieszanej, a także w produktach przeciwłojotokowych czy przeciwłupieżowych. Ma właściwości przeciwświądowe, zmniejsza uczucie bólu na skórze, zapobiega rozprzestrzenianiu się po niej bakterii i przyspiesza naturalne procesy regeneracyjne. Dodajcie więc dwie kropelki do kremu, dolejcie do olejku do twarzy lub do serum, albo nakładajcie punktowo na pojawiające się na skórze wypukłości. Olejek je wysuszy i zregeneruje skórę.

W okresie jesienno-zimowym świetnie wspomaga odporność naszych organizmów. Udrażnia górne drogi oddechowe, oczyszcza zatoki, koi kaszel i tworzy swoistą barierę przeciw bakteriom i wirusom. Idealnie sprawdzają się tu kominki aromaterapeutyczne czy kąpiele z dodatkiem olejku rozcieńczonego w łyżce oleju bazowego (nawet choćby rzepakowego). Osobiście bardzo też polecam nakładać po prostu 1-2 kropelki na sweter czy kurtkę.

Bardzo popularne stało się także wykorzystywanie olejku z drzewa herbacianego w codziennych domowych porządkach. Kilka kropelek warto dodać do prania albo do wody, którą myjemy podłogę czy meble. Przypomnę tutaj, że olejki eteryczne nie pozostawiają tłustych plam, po prostu się ulatniają. Olejek także skutecznie odstrasza owady, jak z resztą większość olejków. Poleca się go w przypadku wszawicy – należy wtedy dolewać kilka kropelek do szamponu i myć regularnie nim włosy.

Gdzie go dostać? Ano, prawie wszędzie! Jest to jeden z tych podstawowych, popularnych, często spotykanych olejków. Będzie na Was czekał w aptekach, w hipermarketach, w sklepach zielarskich i tych z kosmetykami naturalnymi. Nie wspominając już o internecie.

Poniżej zebrałam Wam kilka ciekawych naturalnych produktów z olejkiem z drzewa herbacianego. Polecam!

 

 

1. Alva Olejek z drzewa herbacianego 50 ml / Matique

2. Mokosh Olejek z drzewa herbacianego 10 ml / Mokosh

3. Le Cafe de Beaute – Krem dezodorujący do stóp z olejkiem z drzewa herbacianego i słodkich migdałów – Drogeria Pigment

4. Balm Balm Balsam do twarzy z wyciągiem z drzewa herbacianego – świetnie sprawdza się jako balsam do twarzy do każdego typu cery / Matique

5. ECOLAB MEN – Szampon przeciwłupieżowy – żeń szeń, organiczny olej z drzewa herbacianego, ekstrakt propolisu, pirytionian cynku / Blisko Natury

6. Orientana Maseczka z glinki NEEM I DRZEWO HERBACIANE – składa się z glinek: kaolinowej i bentonitowej oraz z ziemi fulerskiej, które dogłębnie oczyszczają , detoksykują i odżywiają skórę / Orientana

7. Sylveco Oczyszczający peeling do twarzy – hypoalergiczny, kremowy peeling z korundem przeznaczony do oczyszczania skóry ze skłonnością do przetłuszczania, z rozszerzonymi porami / Sylveco

8. Make Me Bio Krem dla skóry skłonnej do wyprysków BEAUTIFUL FACE – Zwęża pory, reguluje poziom sebum, zmniejsza zaczerwienienia i zapobiega błyszczeniu się skóry. Recepturę kremu wzbogacają olej makadmia, olej słonecznikowy, oliwa z oliwek i masło shea / Make Me Bio

9. Sylveco Żel punktowy na wypryski – punktowy preparat przeciw niedoskonałościom (pojedyncze wypryski, trądzik) skutecznie redukuje zmiany skórne, znacznie przyspieszając regenerację skóry / Sylveco

10. Płyn do mycia z olejkiem z liści drzewa herbacianego. Tea Tree Skin Wash – Australian Tea Tree – naturalny płyn do mycia skóry całego ciała i twarzy. Skutecznie oczyszcza skórę usuwając niechciane zapachy i brud / Iwos

11. Organic People Żel do czyszczenia gresu i terakoty z olejkami z drzewa herbacianego i pomarańczy – Kopalnia-Zdrowia.pl

W roli głównej: Szafranowe nowości Orientana

Miałam przeczucie. Nie wiem nawet czemu i skąd. Od razu jednak, kiedy tylko zobaczyłam nowości Orientany, wiedziałam, że mi się spodobają. I choć nie bardzo potrafiłam na początku wymówić kumkumadi, zaprzyjaźniłam się mocno z szafranowymi kosmetykami. I kumam teraz to kumkumadi bez problemu!

Ale od początku…

Nasza rodzima marka Orientana, którą znam jeszcze od czasów, kiedy sama milion lat temu prowadziłam sklepik z kosmetykami, a która bazuje na azjatyckich składnikach i recepturach, wypuściła niedawno ajurwedyjskie nowości. W zasadzie dosyć często je wypuszcza, co osobiście cieszy mnie bardzo, bo trzymam za nią kciuki. Ale to właśnie te cztery nowości najmocniej mnie zaintrygowały. Może dlatego, że bazują na szafranie i kurkumie, a sama mam do nich słabość i cenię ogromnie ich silne działanie antybakteryjne i antyoksydacyjne. Co to za nowości? Dwa bogate kremy i dwie żelowe hydrokuracje – Turmeric z kurkumą i Kumkumadi – z szafranem (spokojna głowa – i tutaj znajdziemy sporo kurkumy!).

Swoją przygodę rozpoczęłam od szafranu i choć nie miałam okazji wypróbować tych kurkumowych kosmetyków, przy szafranie już pozostanę. Czemu? Bo całkowicie i w pełni mi odpowiada!

 

 

Mamy więc dwa uzupełniające się produkty. Chciałoby się rzec – dla każdego coś dobrego. Sama jednak znalazłam dla nich pewien mój własny, wyjątkowy sposób – leciutki, pomarańczowy żel stosuję jako… serum. Nakładam na oczyszczoną buzię, która przez krótką chwilę staje się kolorowa, ale barwa ta zaraz znika, żel się wchłania i pozostaje jedynie miłe uczucie lekkości i nawilżenia. Na to nakładam, a właściwie wklepuję warstwę bogatego kremu. I właśnie wtedy czuję, że skórze jest dobrze… Jest jej miło i miękko. Jest nawilżona i odżywiona. Zaznaczam jednak, że tak robię teraz i teraz mi się to idealnie sprawdza. Teraz – czyli w zimie i przedwiośniu, kiedy to moja skóra jest przesuszona, podrażniona i poszarzała po tych długich zimnych miesiącach. Dostarczam jej więc indyjską kurację, trochę południowego słońca i zastrzyk energii. Myślę, że w lecie sama hydrokuracja sprawdzi się świetnie.

A bogaty krem? O każdej porze roku! Bałam się, że jako „bogaty” będzie po prostu tłusty. Że będzie za tłusty. Nic z tych rzeczy! Po nałożeniu na palec najpierw uwagę zwraca cudny różowy kolor. Potem niezwykły, głęboki, indyjski zapach. Taki z rodzaju tych hipnotyzujących, które się albo kocha, albo nienawidzi. Osobiście uwielbiam, choć Róża niestety nie chce dać się pocałować po ich użyciu 🙂 I kiedy już rozpoczynamy rozsmarowanie kremu, rozumiemy, że co jak co, ale konsystencję to on ma dobrą, wbrew pozorom – lekką. Wchłania się błyskawicznie, wspaniale koi i odżywia. Pozostawia skórę jakby pod kołderką z naturalnego dobra. Nawilża i chroni. Łagodzi i zabezpiecza.

„Jest oparty o masło shea i olejek ze słodkich migdałów wraz z wysoką zawartością między innymi szafranu, ashwagandhy, kurkumy, lukrecji i marzanny indyjskiej. Krem ma treściwą i gęstą konsystencję ze względu na bogaty skład: aż 3 masła roślinne, 6 olejów roślinnych i 7 ekstraktów roślinnych. Krem zawiera cenny składnik – szafran, który jest najdroższą przyprawą świata! Ma silne działanie antyoksydacyjne – zwalcza wolne rodniki będące jedną z głównych przyczyn starzenie się skóry. W istotny sposób zwiększa nawilżenie skóry, ogranicza utratę wilgoci oraz mocno odżywia. Rozjaśnia przebarwienia i wyrównuje koloryt cery dzięki zawartości kwercetyny. „

Wprawdzie tego rozjaśniania i wyrównywania kolorytu nie zauważyłam, ale myślę, że to kwestia nie wystarczająco długiego użytkowania. Jestem jednak pewna, że wkrótce wybiorę się na zakupy i właśnie te kremy staną się ich podstawą!

 

 

Muszę jeszcze powrócić do hydrokuracji, bo jest to kosmetyk, który wzbudza największe zaciekawienie. Barwę ma iście ognistą, niespotykaną. Jak już jednak pisałam powyżej – nie ma się co jej obawiać! Znika po chwili! W tak niezwykłym żelu twórcy zawarli całą masę dobra. Oparty jest na wodzie, wodzie różanej i glicerynie. To wzbogacono aloesem i bogactwem ekstraktów roślinnych – lukrecją, kurkumą, zieloną herbatą, drzewem sandałowym, ogórkiem, gumą kamforową, miętą, brahmi i oczywiście szafranem. Żel ma ten sam intensywny, piękny zapach, co krem. Sama nazwa „hydrokuracja” jest tu trafiona w punkt. Kosmetyk stanowi jakby taki łyk odżywczej wody dla biednej mojej skóry. Będzie idealny na lato, kiedy to właśnie takiej lekkości będę poszukiwać. Teraz także polecam – jako wspomożenie pozimowej pielęgnacji.

Oba produkty dostępne na stronie Orientana.

 

Ekotyki – Targi Kosmetyków Naturalnych w Krakowie

Zbliża się w Krakowie prawdziwa gratka dla miłośników naturalnej pielęgnacji! A że Krakuską jestem najprawdziwszą, a na dodatek zostałam zaproszona do objęcia patronatu medialnego nad wydarzeniem, nie mogłam Was szczególnie nie zaprosić na Ekotyki czyli targi Kosmetyków Naturalnych!

Szykujcie się na nie już 10 marca, w sobotę! Gdzie tym razem (to już trzecia edycja)?

„Miejscem spotkania naturalnych marek kosmetycznych z ich fanami będzie Skład Długa – a dokładnie lokal na parterze budynku przy ul. Długiej 72 w Krakowie. Wstęp dla odwiedzających jest darmowy.”

Polecam odwiedzić wydarzenie na Facebooku, w którym znajdziecie wszystkie informacje – TUTAJ!

Targi to doskonały sposób, na zakup znanych i lubianych marek – z przyjemnością odwiedzę Sylveco, Orientanę, Ministerstwo Dobrego Mydła, IOSSI czy Hagi. Przyznam, że jednak jeszcze chętniej poznam nowości.

Wybrałam Wam 5 ciekawych marek, które najbardziej przykuły moją uwagę w związku z tym wydarzeniem.

Ciekawa jestem czy już je znacie?

 

 CHIC CHIQ

„Naturalne kosmetyki inspirowane Ajurwedą. Jej produkty podążają trzema podstawowymi zasadami Ajurwedyjskiej pielęgnacji urody: oczyszczanie, odżywianie i nawilżanie. Do produkcji używamy naturalnych składników pochodzących z całego świata. Czy to biała kurkuma zbierana w Indyjskich Himalajach, delikatne płatki róż z Bułgarskich pól, czy też odżywcze algi z mórz i oceanów. Poznaj pielęgnacyjne rytuały dla harmonii umysłu, ciała i duszy!” / CHIQ CHIQ

 

 

ZOJO Elixirs

Marka organicznych suplementów diety dla zdrowia, urody i pięknej sylwetki. W ich składzie są wyłącznie certyfikowane, organiczne superfoods oraz zioła lecznicze. Wegetariańskie, wolne od GMO, laktozy, glutenu, bez konserwantów i sztucznych substancji barwiących i słodzących./ ZOJO Elixirs

 

 

Republika Mydła

„Starannie dobrane, najwyższej jakości oleje oraz masła roślinne, zioła pochodzące z polskich certyfikowanych upraw ekologicznych, naturalne barwniki, glinki oraz 100% olejki eteryczne. W ofercie jest też super delikatne, jedyne w swoim rodzaju mydło z atestem hipoalergicznym.
Wszystko to oddane w Wasze dłonie prosto z autorskiej pracowni w Ćmiłowie, położonym na pięknej i zielonej lubelszczyźnie. Republika Mydła – oryginalnie naturalne!” / Manufaktura Mydła

 

 

ONLY BIO

Świat ekologicznych, bezpiecznych kosmetyków do pielęgnacji ciała i sprzątania domu, stworzonych na bazie naturalnej biosurfaktyny z rzepaku! Only Bio to naturalne kosmetyki dla dzieci i dorosłych, a Only Eco – naturalne środki czystości. Zawierają przynajmniej 99% składników pochodzenia naturalnego. Produkty wegańskie! / Only Bio Only Eco

 

 

Manufaktura Mewa

Oferuje ręcznie wytwarzane, tradycyjną metodą, naturalne mydła oraz naturalne kosmetyki: masła do ciała, peelingi cukrowo-owocowe, naturalne toniki, sole i kule do kąpieli. Oprócz najwyższej jakości kosmetyków, na ich stoisku znajdziecie też ciekawe akcesoria, jak drewniane mydelniczki oraz organizery na kosmetyki./ Manufaktura Mewa

 

To jak? Będziecie na Ekotykach? 🙂

 

Słodkie babeczki-masełka do ciała – kawowe i kokosowe

Tym razem zrobiłam coś mega słodkiego! Coś z mojej ukochanej kategorii słodyczy kosmetycznych. I wierzcie mi, bardzo żałuję, że tych babeczek- masełek do ciała nie ma w mojej książce Cukiernia kosmetyczna. Stały by się doprawdy jej gwiazdami!

A co to te babeczki?

Samo dobro! Genialne, leciutkie, pachnące, naturalne masełka do ciała! W podstawie ciemniejszej babeczki mamy masło kawowe, zrobione po prostu z kawy, a w tych jasnych mamy sporo oleju kokosowego. Krem to połączenie właśnie jego z masełkiem shea. Całość jest dosyć miękka, choć spokojnie trzyma formę. Po nałożeniu na dłonie bardzo szybko się roztapia i zamienia w odżywczy olejek, który możemy wmasować w wilgotną skórę po kąpieli albo sięgać po niego, kiedy tylko nam potrzeba – kiedy mamy suche dłonie, spierzchnięte usta czy szykujemy komuś masaż 🙂

Wstawione do małego pudełeczka zamienią się w cudowny prezent!

Ach, babeczki udekorowałam po swojemu – kokardkami z wosku pszczelego i różowej miki. Możecie jednak dekorować je na różne sposoby – lekko oprószyć kakao czy cynamonem, dodać czekoladowe serduszko czy wsadzić ususzony kwiat. Niechaj wyobraźnia Wam podpowie!

Słodkie babeczki-masełka do ciała

kawowe i kokosowe

 

Składniki:

Kokardki:

  • odrobina bielonego wosku pszczelego
  • odrobina różowej miki
  • silikonowe foremki

Spód kawowy 1 szt. – masełko kawowe (przepis nieco inny niż ten z Cukierni kosmetycznej)

  • 30 g masła shea rafinowanego
  • 2 g wosku pszczelego bielonego
  • 5 g kawy mielonej
  • gaza do przecedzenia

Spód kokosowy 1 sz.

  • 25 g oleju kokosowego bio nierafinowanego (pachnącego)
  • 2 g wosku pszczelego bielonego

Krem

  • 25 g masła shea rafinowanego
  • 25 g oleju kokosowego bio nierafinowanego
  • 2 g wosku pszczelego bielonego
  • 15 kropelek olejku o zapachu lodów kokosowych (lub innego dowolnego, można tez pominąć)
  • woreczek lub rękaw cukierniczy

 

Rozpoczynamy od przygotowania kokardek. W kąpieli wodnej lub w mikrofali roztapiamy nieco wosku – jego ilość dostosowujemy do wielkości foremek, jakimi dysponujemy. Do roztopionego dodajemy nieco miki, do uzyskaniu preferowanego koloru, mieszamy i przelewamy do foremek. Po 15 minutach wyciągamy kokardki. Jeśli nieco wosku nam się wylało i kokardki nie mają odpowiedniego kształtu, modelujemy je za pomocą wykałaczki.

Robimy masełko kawowe. Do miseczki przekładamy masło shea, wosk i kawę, wstawimy ją do kąpieli wodnej. Roztapiamy masło i wosk, co jakiś czas mieszając. Pozostawiamy całość na niewielkim płomieniu na 20 minut, co jakiś czas mieszając. Po tym czasie przelewamy roztopione masło przez gazę do małej foremki na muffinkę – odcedzamy zmieloną kawę. Masełko w foremce odstawiamy do stwardnienia na około godzinę.

 

 

Zabieramy się za spód kokosowy. Roztapiamy w kąpieli wodnej olej kokosowy z woskiem, dokładnie mieszamy i przelewamy do drugiej foremki na muffinkę. Odstawiamy do stwardnienia w chłodne miejsce na około godzinę.

Gdy oba spody będą twarde, wyciągamy je delikatnie z foremek. Warto wcześniej wsadzić je na chwilę do zamrażalnika. Spody nacinamy delikatnie nożem, ale krem lepiej się trzymał.

 

 

Robimy krem. W kąpieli wodnej roztapiamy masło, olej i wosk. Gdy będą płynne, ściągamy z ognia, przelewamy do wysokiego naczynia do miksowania i odstawiamy do wystudzenia. Kiedy lekko zmętnieją, dolewamy olejek zapachowy i miksujemy na niewielkich obrotach, aby stały się puszyste. Odstawiamy do lodówki (lub za okno) na kilka minut, aż ponownie całość lekko stwardnieje i ponownie miksujemy. Mieszaninę przelewamy do woreczka lub rękawa cukierniczego i znowu odkładamy, aż całość uzyska konsystencję kremu. W między czasie warto zamieszać lub pouderzać o stół woreczkiem, aby masła twardniały równomiernie.

Kiedy osiągną konsystencję kremu (trzeba dobrze wyczuć odpowiedni moment), odkrawamy róg woreczka i nakładamy krem na babeczki. Mi same jeszcze daleko tu do perfekcji, ale kto powiedział, że musi być idealnie? Pamiętajcie tylko, aby zacząć od środka. Gotowe babeczki dekorujemy kokardkami (lub tym, co wybierzecie) i odkładamy w chłodne miejsce na godzinę do stwardnienia.

Jak ich używać? Tak jak pisałam we wstępie – są wielofunkcyjne. Wystarczy oderwać kawałeczek, który zaraz w dłoniach się roztopi.

No cudo!

 

Sprawdź też inne lili-przepisy!

>>> TUTAJ <<<

 

Nowości kosmetyczne do wypróbowania

Zauważyłam ostatnio kilka bardzo ciekawych nowości na naszym kosmetycznym naturalnym rynku. Część z nich faktycznie niedawno dopiero weszła do sprzedaży, część jest zapewne nowa tylko dla mnie. Łączy je wszystkie to, że mam na nie chrapkę!

A może już któryś z tych kosmetyków znacie?

 

1.Krem brązujący do twarzy PULPE DE VIE – nawilżający krem z kwasem hialuronowym, oliwą z oliwek oraz pigwą, marchewką i lnicznikiem siewnym nadający skórze zdrowy wygląd. Krem nawilża, działa kojąco i dodaje skórze złocistego koloru naturalnej opalenizny dzięki roślinnym składnikom brązującym. Przeznaczony do każdego rodzaju skóry, szczególniej tej suchej i wrażliwe / Marsylskie.pl

2. Naturalne mydło dla dzieci Nagietek YOPE – zawiera 94% składników pochodzenia naturalnego. Ekstrakt z kwiatów nagietka pobudza proces regeneracji naskórka, przyspiesza gojenie się ran i podrażnień. Działanie łagodzące ma także żel z aloesu, który dodatkowo doskonale nawilża. Mydło ma neutralne dla skóry pH, dzięki czemu nie narusza jej naturalnej bariery ochronnej / YOPE

3. MIST N’ROSES Różane serum w płynie Be The Sky Girl – „Jestem jak bukiet pachnących róż z lawendą, rozmarynem, kokosem i aloesem. Zabierz mnie na trening, do samolotu, do biura lub na plażę – spryskaj mną skórę, a ja zadbam o jej ukojenie, nawilżenie i ujędrnienie. Używaj mnie tak często, jak tylko masz ochotę. Jak pachnę? Jak Królowa! Cudowny różany aromat z nutką delikatnej lawendy, zmysłowy, kobiecy, otulający, pełen dobrej energii zapach” / Be The Sky Girl

4. Naturalne perfumy do włosów Brume Fruitée – La Brûméeduet pikantnej moreli oraz świeżego granatu – słodki, owocowy i soczysty zapach naturalnych perfum do włosów, wykonanych z certyfikowanych, organicznych składników. Dzięki zawartości soku z aloesu nawilżają włosy, certyfikowane eteryczne olejki niwelują wchłanianie się nieprzyjemnych zapachów / Organicall

5. KREM DO UST (papierowy sztyft) Jan Barba – chroni usta przed warunkami atmosferycznymi, przyspiesza proces gojenia się spękanych ust dzięki ekstraktom ziołowym, nadaje im jędrność i blask. Zapobiega podrażnieniom, odżywia i pielęgnuje / Jan Barba

6. Mydło z węglem i propolisem Ajeden – delikatnie usuwa zanieczyszczenia, nadmiar sebum i martwe komórki naskórka. Wykazuje działanie złuszczające i antybakteryjne. Mydło dodatkowo zostało wzbogacone o propolis, który ma szereg drogocennych właściwości dla naszej skóry: skutecznie regeneruje podrażnienia, działa przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowo, zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się skóry, przyspiesz gojenie ran, łagodzi zaczerwienienia / Ajeden

7. Delikatny peeling enzymatyczny Clochee – Enzymy pozyskane z owoców posiadają silne właściwości złuszczające i wygładzające skórę. Oczyszczają bez konieczności pocierania, dzięki czemu peeling nadaje się do skóry wrażliwej i naczyniowej. Rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe i posłoneczne. Skóra staje się wygładzona, rozjaśniona i przygotowana do dalszych zabiegów kosmetycznych  / Clochee

8. MÁDARA SMART ANTI-POLLUTION Regenerująca maska Węgiel & Błoto – oczyszcza i wspomaga regenerację komórkową. Usuwa nieczystości i nagromadzone toksyny. Dostarcza super dawki przeciwdziałającej starzeniu witaminy A, korygującej skórę witaminy B3 (niacyny), 17 aminokwasów i cennych minerałów których działanie redukuje pierwsze oznaki starzenia oraz napełnia energią i blaskiem / Matique

9. Hydrokuracja z KURKUMĄ Orientana – intensywna hydrokuracja w formie żelowej na dzień i na noc do cery tłustej i mieszanej, do cery tłustej i mieszanej.
Ekstrakty roślinne zostały dobrane według zasad indyjskiej Ajurwedy. Wysoka zawartość hydrolatu z kwiatów róży została wzmocniona aktywnymi składnikami roślinnymi: kurkumą, aloesem i lukrecją / Orientana

Facebook