KategorieMisz Masz

Świąteczna Lili Gazetka Rabatowa

Czas świątecznych niespodzianek w pełni! Razem z kilkoma świetnymi markami przygotowaliśmy dla Was dzisiaj jedną z nich – Świąteczną Lili Gazetkę Rabatową! Mam ogromną nadzieję, że skorzystacie, bo w każdym z poniższych sklepów znajdziecie wspaniałe prezenty gwiazdkowe! Nie przegapcie takiej sposobności!

Dodatkowo, jeśli jeszcze nie wiecie, spiszę donieść, że jutro, czyli 1 grudnia 2015, jak co roku rusza akcja Dzień Darmowej Dostawy w bardzo wielu sklepach internetowych. Warto skorzystać i już teraz pomyśleć o prezentach! Sklepy z naszej gazetki, biorące udział w akcji, są specjalnie oznaczone!

Zapraszam więc do świątecznych zakupów!

 

Lili Garden

Zaczynamy, a jakże od mojego Lili in the Garden! Bo tylko w Lili biżuteria jest tak wyjątkowa i niepowtarzalna! Wkrótce pokażę Wam i tutaj, na blogu, nasze cudowne nowości!

Rabat na zakupy na stronie LiliGarden.pl

-15% z kodem „gazetka”

ważny w dniach 2-31.12.2015

Sylveco

Jestem pewna, że ogromna większość z Was zna już Sylveco i Biolaven. Sama pisałam już o tych polskich, naturalnych markach wiele. Uwielbiam je! Zarówno lawendowo-winogronowe Biolaven, jak i pełno ziołowego i brzozowego dobra Sylveco. Bardzo polecam Wam zestawy prezentowe obu marek – idealne pod choinkę!

 

Rabat na zakupy na stronie Sylveco i Biolaven

-15% z kodem „lilinatura”

ważny w dniach 3-31.12.2015

Blisko Natury

BliskoNatury.pl to sklep, z którym od dawna współpracuję i który bardzo Wam polecam. Znajdziecie w nim kosmetyki naturalne z całego świata oraz całe bogactwo naturalnych maseł i olejów. Sklep przygotował także szeroką gamę pomysłów na kosmetyczne prezenty, a co rusz zaskakuje nowymi promocjami i niespodziankami.

 

Rabat na zakupy na stronie BliskoNatury.pl

-5% z kodem „liligazetka”

ważny w dniach 30.11-31.12.2015

rizes

Rizes to nowa marka na naszym rynku, o której pisałam Wam niedawno w Lili. Są to kosmetyki na bazie organicznej oliwy z oliwek, oleju arganowego, aloesu i ziół rodem ze słonecznej Krety. Jeśli więc chcecie podarować bliskim nieco słońca zapoznajcie się koniecznie z ofertą sklepu.

Rabat na zakupy na stronie Rizes.pl

-15% z kodem „Lilinatura”

ważny do 31.12.2015

Rabat nie łączy się z innymi produktami będącymi w promocji.

latoille5

Kolejna nowość na rynku – marka Latoille 5. Każdy z kremów Latoille 5 jest wykonywany ręcznie. Ich podstawę stanowi organiczna baza kremowa, wykonana z mieszanki najlepszej jakości olejów roślinnych i nierafinowanego wosku pszczelego, naturalnych emulgatorów i stabilizatorów na bazie roślin oraz niewielkiej ilości nieszkodliwych konserwantów – substancji występujących naturalnie w przyrodzie, obecnych również w olejkach eterycznych. Podstawą kremów  są wysokiej jakości naturalne olejki eteryczne o właściwościach terapeutycznych.

 

Na stronie Latoille5.eu

znajdziecie produkty marki w PROMOCYJNYCH CENACH

promocje  do 01.01.2016

kalva

Kto raz zobaczył niezwykłą porcelanę Kalva, z pewnością się w niej zakochał. Ja trwam w zachwycie od dawna. Codziennie popijam kawę z kubeczka z napisem „to będzie dobry dzień”. Jeśli poszukujecie magicznych, niebanalnych prezentów, z duszą, prostych, ale pięknych, z motywami zwierzęcymi lub radosnymi napisami – skorzystajcie z rabatu!

Rabat na zakupy na stronie Kalva.pl

-15% z kodem „gwiazdka”

ważny do 10.01.2016

ecofanaberia

Dla wszystkich pragnących żyć w harmonii z naturą! W sklepie ECOfanaberia.pl znajdziecie ogromny wybór naturalnych kosmetyków, zdrową żywność, suplementy diety, a nawet coś dla domu! Całość podana w przejrzysty sposób i okraszona dobrym słowem właścicielki. Rabat nie do przegapienia!

Rabat na zakupy na stronie ECOfanaberia.pl

-5% z kodem „lili”

ważny do 31.12.2015

Rabat nie obejmuje produktów w promocji.

Dodatkowo każdy nowy Klient otrzymuje 5% rabatu na pierwsze zakupy, co po wpisaniu powyższego kodu daje razem 10% zniżki.

green dragonfly

Najpiękniejsze świece, świeczuszki i pachnidełka znajdziecie w sklepie Green Dragonfly. Pisałam Wam już o nich wielokrotnie, ale nie mogę nie wspomnieć raz jeszcze, że tworzone są z ogromnym sercem i pasją z naturalnych produktów. Każda świeczka czy pachnidełko to małe dzieło sztuki o niezapomnianym zapachu. Wszystko zapakowane elegancko i niebanalnie. Na idealne prezenty!

Rabat na zakupy na stronie GreenDragonfly.pl

-7% z kodem „LILI/GD”

ważny do 31.12.2015

Scandinavia

Na koniec zajrzyjcie na nową stronę kosmetyków Scandinavia! Sama zakochałam się w serii o zapachu zielonej herbaty i w różanej świecy do masażu. Jestem pewna, że mogą sprawić ogromną radość na Święta. Teraz kuszą mnie peelingi i balsam pachnące różą z pomarańczą!!! Na stronie sklepu znajdziecie ponadto kremy, mydełka i olejki.

Rabat na zakupy na stronie Scandinaviacosmetics.pl

-10% z kodem „NATURA”

ważny do 31.12.2015

Teraz pozostaje Wam zamienić się w Mikołaja i sprawiać bliskim radość!

INLOVE 12

Rozpieszcza nas słońcem ten listopad. Pomimo strasznego smogu w Krakowie, cieszę się nim. Pomimo tego, że mam komputer przy oknie i przez pół dnia nie da się na nim pracować, bo mi świeci w oczy – cieszę się nim! W słoneczne dni wszystko jest prostsze, radośniejsze i… do zakochania! Co tam więc nowego w naszym INLOVE tym razem? Hmm?

 

inlove 11

 

1. Uwielbiam takie połączenia! Patrze na modelkę i wiem, że sama czułabym się w tym dobrze. No, do zakochania! FW15 collection by Electric Feathers / via Miss Moss

2. Uwielbiam też podglądać blog Justiny Blakeney. Ostatnio stworzyła ona niezwykłą kolekcję tapet dla Hygge & West. Ta tu to moja ulubiona. Fantastyczna! Zobaczcie też inne!

3. Do zrobienia – małe, urocze, gliniane stojaczki do zdjęć w kształcie gór! Proste, a piękne. Sugar & Clotch

4. Nic na to nie poradzę, ale ananasy mnie zwyczajnie przyciągają! The Crafted Blog – pomysł na zawieszenie / Etsy – LILA & LOLA – obrazek

5. Czy nie słodkie? No słodkie! Mega słodkie! Ilustracje Anity Tomala do pokoju dziecięcego z Pakamery

6. Koniecznie do wypróbowania – herbata parzona w cydrze! Szczegóły – The Merrythought

7. Cudny pomysł na świece w… dyniach! Na czasie i oryginalny! Paper & Stitch

Miłego dnia!

Sok sardynkowy i tapety z ptaszynami do ściągnięcia

Dziecko mam chore. Szkarlatyna ją dopadła. Dziwne – choroba ta kojarzyła mi się do tej pory jedynie z czasami zaprzeszłymi. A tu jednak jest nadal. Czekają więc nas wspólne dni, we dwójkę. I już dzisiaj zaczęłyśmy wariować, choć w większości były to wariactwa pełne śmiechu. Cóż zrobić…

W całym tym chorobowym szaleństwie przyśnił mi się dziwny sen. Był to sen, w którym świat niby był normalny, ale… ale wszystko było inne. Na półkach w sklepach stał sok sardynkowy, w lodówkach znalazłam lody cebulowe, sery miały posmak ylang ylang, a w kremach do twarzy znowuż znalazłam ekstrakt z camemberta.

I obudziłam się. Na szczęście.

I pomyślałam, jak to dobrze, że jest normalnie.

Po prostu normalnie.

Zawsze jest czym się cieszyć, prawda?

Macie może ochotę na zmiany na pulpicie! Mam dla Was ptaszyny! Nie do końca normalne, ale za to przenoszą w krainy pełne słońca!

tap10

Ptaszyny nr 1 –> [download id=”3984″]

tap11

Ptaszyny nr 2 –> [download id=”3986″]

tap12

Ptaszyny nr 3 –> [download id=”3988″]

tap13

Ptaszyny nr 4 –> [download id=”3993″]

Ptaszynki z Oiseaux brillans du Brésil.Descourtilz, J. T. (Jean Théodore). Paris,1834

Zauroczona: Magia i globusy Bellerby & Co Globemakers

Tak się jakoś składa, że ostatnio często trafiam w internecie na globusy. Przeznaczenie? A może po prostu zwracam na nie specjalną uwagę? Miłość? Niedawno pokazywałam Wam ich trochę. Tym razem również nie mogłam się oprzeć i musiałam udostępnić nieco tej totalnej magii!

Nie wiem, czy może być bardziej romantycznego dla geografa, niż pracownia globusów. No powiedzcie! Całość jakby żywcem przeniesiona z bajki! Zakochałam się więc w Bellerby & Co Globemakers – w ich globusach, w ich pracowni, w tym niezwykłym sposobie na życie.  I zastanawiam się, jakby to było całymi dniami tworzyć ręcznie globusy, wędrować palcami i pędzlem z klejem przez wszystkie kontynenty i morza. Czarować coś tak niezwykłego, tak niespotykanego w naszym świecie. Ach…

Zdjęcia Bellerby & Co Globemakers – Instagram

Więcej na stronie Bellerby & Co

405-tile

Kiedy nic nie wychodzi + wyniki konkursu

Taki był piękny plan. Wymyśliłam sobie post: „dzień z życia prowadzącej warsztaty kosmetyki naturalnej”. Wczesna jesień jest na to świetnym czasem – to sezon na wszelkiego typu wyjazdy i spotkania integracyjne w firmach, a właśnie podczas takich eventów najczęściej prowadzę warsztaty. Postanowiłam wykorzystać idealną, zbliżającą się okazję, wykorzystując przy okazji fantastyczny plener – warsztaty w pięknym hotelu w Bieszczadach. Zaraz po nich wybieraliśmy się z przyjaciółmi na weekend w Pieniny.

No i wszystko zaczęło się psuć.

A w zasadzie to głównie pogoda. Były to bowiem trzy dni pełne nieustającego deszczu. W piątek wstałyśmy skoro świt – ja i moja siostra, która często podczas wyjazdów warsztatowych pomaga mi jako kierowca i asystentka. I co? I było szaro, buro i mokro. Aparat, który miał nam towarzyszyć od początku schowałam głęboko – szkoda było, żeby zamókł… Cóż, trudno. Około 7 wyjechałyśmy na wschód daleki, nową piękną autostradą. I jechałyśmy. Po zjeździe z autostrady już nie tak szybko, minęłyśmy Rzeszów, mniejsze miejscowości, aż wokół zaczęło się robić pusto. Domy pojawiały się sporadycznie. Stacji, sklepu czy knajpki to już w ogóle przestałyśmy nawet wyszukiwać. Dobrze, że sygnał GPS do nas jakoś w tej głuszy docierał. A musicie wiedzieć, że pomimo pogody, głusza ta była piękna. A może właśnie dzięki niej? Co rusz docierająca do nas, wędrująca po polach i nieckach mgła, lekka mżawka, nisko zawieszone, ciężkie chmury, wilgoć w powietrzu – wszystko to sprawiało, że pogórza, które mijałyśmy otoczone były niezwykłą aurą. Niemal magiczną, bardzo tajemniczą, pełną bólu przemijania i ciekawości rozpoczynającej się właśnie jesieni.

Hotel Arłamów wyłonił się z mgły nagle, wręcz niespodziewanie, tuż za ostro pnącą się w górę, prawie pionową drogą (takie przynajmniej sprawiała wrażenie). Jest ogromny, położony pośród niczego, w miejscu wymarłej wioski Łemków. Byliście tam? A może słyszeliście o tym miejscu – tutaj internowany był Wałęsa? Sama byłam pod ogromnym wrażeniem tego miejsca. Hotel jest nowy, zbudowany z ogromnym rozmachem, bardzo ładny. Szczególnie spodobały mi się wyciągi narciarskie, podchodzące niemal pod samą recepcję. A także olbrzymia sala restauracyjna pod szklanym dachem, służąca także za audiowizualną salę widowiskową. Ponoć z hotelu rozciąga się piękny widok na Bieszczady. Cóż… my widziałyśmy jedynie mocno romantyczną, ale jednak zaburzającą całość obrazu, mgłę…

No dobra… przesadziłam z tym, że nic nie wychodzi. Warsztaty bowiem (oczywiście) wyszły. Zupełnie jednak nie zrealizowałam swojego planu związanego z pokazaniem Wam warsztatowej codzienności. Pozostawiam to więc na przyszłość, może w przyszłym tygodniu mi się uda…

To jednak nie koniec złej passy. Cały weekend, który zapowiadał się tak pięknie – z przyjaciółmi, w Pieninach, w drewnianych domkach – też lało. Znudzone dzieci musiały rozrabiać wewnątrz, zamiast latać z niczego nie spodziewającymi się owcami po halach (choć i tego spróbowaliśmy!). Na dodatek, cały ten wspaniały weekend zakończył się kłótnią z mężem i jakimś okropnym choróbskiem, które musiałam przezwyciężyć do czwartku – do kolejnych warsztatów w Warszawie.

Nie przezwyciężyłam… Do teraz mi źle. Źle mi też, że nie udało mi się zrealizować planów, że przez chorobę mam sporo zaległości, że byłam w stanie realizować tylko najpilniejsze zadania (maile, wysyłki, nieco marketingu dla Blisko Natury), itp., itd…

Ale wiecie co? Przez dwa dni prawie cały czas mogłam sobie spokojnie leżeć i czytać. A akurat trafiła się fajna książka!

Kiedy więc nic nie wychodzi… no… nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czasem trzeba po prostu na chwilę się zresetować.

warsztaty

Jeszcze z jednego powodu mi źle… że Was tak długo przetrzymałam z wynikami konkursu z Lili in the Garden

Już to naprawiam!

Naszyjnik (jeden z moich ulubionych, sama mam podobny na zdjęciu powyżej), wygrywa…

Anna S (AnnaAr)

A dla wszystkich…

15% rabatu

na zakupy w Lili in the Garden, do końca października

z kodem „konkurslili”

Gratuluję i proszę o dane do wysyłki na lilinatura@lilinatura.pl! Dziękuję wszystkim ciepło za udział!

wgrywa druzy

Te 3 rzeczy czyli gadżety do zakochania

Są takie rzeczy, w których można się zakochać od pierwszego wejrzenia!

Dawno nie było żadnego posta z serii „x3”, odświeżam więc temat. Trochę inaczej! Ale przecież co chwilę natykam się na rzeczy, które po prostu muszę Wam pokazać!

Oto dzisiejsza trójka!

gad1

KUBEK GOAT STORY MARSALA / My Equa

Całkowicie odlotowy kubek na kawę! Przyznajcie sami! W najmodniejszym z kolorów w tym roku – marsali. Do zawieszenia na paskach, więc nie trzeba go trzymać w ręce. Kształt w sam raz do „wiszenia” i do samochodu. A jak chcemy go postawić, wystarczy przełożyć uchwyt na druga stronę.

gad2

 

gad3

Luna / Luna-the-Moon / Indiegogo

Mieć swój własny księżyc w domu… Świecący całą noc. W pełni! Odkryłam (dzięki Mała Mu!) lampy idealne! Lampy księżycowe. Ach… marzenie do spełnienia!

via boredpanda

 

 

Facebook