Czyli czarowny urok makram i wiązań najróżniejszych, za którym stoi Marysia Ślawska. Jest to też jeden z projektów graficznych, nad którym pracowałam w ostatnim czasie!
Dla Marysi stworzyłam identyfikację wizualną i szereg elementów graficznych, które w formie drukowanej niniejszym Wam tu prezentuję!
Jest delikatnie, subtelnie i bardzo kobieco. Są nawiązania do sznurka i wiązań, jest bawełenka i ulubione roślinki Marysi. Są też oczywiście elementy magiczne! Całość w stonowanych, naturalnych barwach, które odzwierciedlają dzieła Marysi i filozofię marki. Całość jest więc w pełni spersonalizowana!
Na zdjęciach znajduje się makrama, którą niedawno podesłała mi Marysia okraszona naszą grafiką. Czyż nie pasują do siebie idealnie?
Zwróćcie też uwagę na logo wypalone na drewienku i to na końcu – na prezencie z okazji Dnia Babci. Pięknie te wypalenia wpisują się w zamysł marki.
Dla wszystkich tych, którzy, tak jak ja, Walentynki po prostu lubią 🙂
Może znajdziecie coś dla siebie? :*
Jedna z nowości marki Rosa. Panna Poranna – z różanej serii – Macerat z płatków róży stulistnej. Przypominam, że jak cała reszta kosmetyków Rosa, opatrzny moja grafiką 🙂 Idealny olejek do masażu na romantyczny wieczór! / Rosa. Panna Poranna
Naszyjnik Mia Gusta Jewellery – Nowa kolekcja Mia to autorskie rysunki projektantki Gusta opowiadające o kobiecym pięknie. Naszyjnik wykonany z pozłacanego srebra próby 0,925 ozdobiona grawerem oraz logotypem marki / Pakamera
Olejek funkcjonalny – Eros Vera Nord – pobudzająca kompozycja olejków eterycznych, których połączenie tworzy doskonały afrodyzjak / Triny
Zestaw Miłość: olejek do masażu i mydło w płynie – w pudełku z piękną opaską znajdziesz dwa kosmetyki buzujące afrodyzjakami: bestsellerowy olejek do masażu i mydło w płynie o tej samej kompozycji zapachowej. Razem tworzą zmysłowy duet, który zagwarantuje przyjemnie spędzony czas co najmniej jednej osobie / Mydlarnia 4 Szpaki
Kwadratowa chusta z nadrukiem w serca i miejscem do napisania specjalnej dedykacji / Parfois
Świeca sojowa Hagi – ODKRYTE PRAGNIENIA edycja walentynkowa – świeca na bazie ekologicznego wosku sojowego i naturalnych olejków eterycznych z ylang ylang, petitgrain i czarnego pieprzu. Starannie dobrane olejki eteryczne uwiodą i pobudzą zmysły tworząc nastrój pełen namiętności / Hagi
Świeczka sojowa 120 ml N°1 Makaroniki różane Słodyczarnia – Prześliczne świeczki wykonane w 100% z wosku sojowego. N°1 Makaroniki różane – Główna wyczuwalna nuta to delikatne połączenie zapachu dżemu różanego z migdałami, które działa bardzo relaksująco i rozgrzewająco w chłodne jesienne dni! / Pakamera
Pierścionek elastyczny | GRANAT + PERŁA + KRYSZTAŁ GÓRSKI – Pierścionek elastyczny z połączenia kamieni różowego kryształu górskiego, naturalnych pereł słodkowodnych i granatu, w towarzystwie kuleczek ze srebra najwyższej próby, pokrytych warstwą 24 karatowego złota / Tambourine & Co.
Slow kisses pillow spray Hygge Nights – Zapach, przy którym rozkwitają zmysły. Rozkosznie kiełkują od środka, by po chwili zawładnąć ciałem i duszą. Dokąd Cię zaprowadzą? / Cloudmine
Plakat skandynawski Love no. 19 Myscandi / Pakamera
Kolczyki pozłacane Love in Bloom– Niezapominajka zawsze przypomni Ci o wyjątkowej osobie, dlatego możesz być pewna, że kolczyki z zawieszką o jej kształcie nie będą zwykłą ozdobą. Dzięki swojej mocy dodadzą magii Twojej codzienności / Animal Kingdom
YOPE Zestaw mydło Wanilia + żel Róża – Naturalne mydło w płynie i Naturalny odżywczy żel pod prysznic. Zapach Mydła: korzenny, słodki, smakowity, zapach Żelu: zmysłowy, orientalny jak luksusowe perfumy / YOPE
KOI Zestaw Walentynkowy FLIRT – idealny zestaw do podarowania bliskiej osobie, zestaw zapewnia komfort skóry o każdej porze dnia i nocy. W zestawie Krem nawilżająco-wygładzający i Serum dwufazowe / KOI Cosmetics
OPASKA DO SPANIA “Dzisiaj czuwa Tata” KOLOR TAUPE – uszyta z delikatnej tkaniny o składzie 100% tencel, dzięki czemu jest miła w kontakcie ze skórą / Far Far
Nie da się ukryć, że tej zimy smutności dopadają nas częściej i mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. W powietrzu unosi się aura zwątpienia i marazmu. Zima, wchodząca w fazę lutowo-marcowego zniechęcenia, brei i smogowej szarości zaczyna porządnie dawać się we znaki. Nawet śnieg, który może i sprawiał przyjemność na początku, męczy i zamienia się w koszmar. Nie wspomnę już nawet o tym, co dzieje się na świecie i w kraju, co dobija najbardziej. Kryzys zagląda do portfela, końca pandemii nie widać, a marzenia o ciepłych krajach trzeba na długo odsunąć.
Mi samej dochodzą tu jeszcze coraz większe trudności ciążowe, o których już nawet nie będę Wam tu pisać. Szkoda gadać. Trzeba przetrzymać.
A z nastrojem w tak specyficznym okresie bywa bardzo krucho. Hormony działają. W kilka sekund potrafią mnie te smutności dopaść i odejść nie zupełnie nie chcą.
I właśnie teraz, jak nigdy, potrzebuję z nimi walczyć. I na szczęście mi się to udaje. Muszę odsuwać te smutności dla dobra siebie, dziewczynki w środku i tej już starszej, 9-letniej.
Wiem, że każdy ma swoje sprawdzone sposoby na poprawę nastroju. Trzymajcie się ich, są Wasze, są więc najlepsze. Czasem jednak warto zobaczyć, jak robi to ktoś inny i może się odrobinkę zainspirować?
Pomyślałam więc, że przekażę Wam tych kilka moich sposobów, o których staram się pamiętać na co dzień i na bieżąco z nich czerpię!
Lili-zasada trzech dobrych rzeczy każdego dnia – to mój własny patent, który zawsze działa! Z każdego dnia staram się wyłowić minimum trzy (im więcej tym lepiej) takie momenty, takie rzeczy czy sytuacje, w których doświadczam dobra, radości, szczęścia, w których się uśmiecham, czuję się pewnie, komfortowo i przytulnie. Jeśli dzień bywa trudniejszy i ciężko sobie o takich rzeczach przypomnieć lub zwyczajnie – nie chcą się jakoś zdarzyć, trzeba je sobie po prostu wykreować chociaż na koniec dnia! W takich momentach zatrzymujemy na chwilę czas, bieg wydarzeń, zwalniamy i tylko doświadczamy, ciesząc się chwilą i czując jej pełnię. Co to może być? U mnie najlepiej się sprawdza przyglądanie się śpiącej córce, poranne witanie psa, który cieszy się tylko dlatego, że wstałam, przytulanie – zawsze, z tym, kto tam jest pod ręką (wliczam tu męża, córkę i psa) :), ten moment, kiedy nic już nie trzeba i można sobie na kanapie odpocząć i puścić coś ciekawego, twarz wystawiona do słońca lub halny rozwiewający włosy, obserwowanie w słoneczne dni migoczącego światła przechodzącego przez dom, głośno puszczona piosenka, którą akurat bardzo lubię, spokojna kawa w ciszy i zawsze, ale to zawsze moment, kiedy kładę się do łóżka wieczorem. Uwielbiam spać 🙂 Takie momenty potrafią przywrócić dobry nastrój i wewnętrzną równowagę.
Wyłączenie się ze świata! Kiedy po każdych informacjach na temat aktualnych wydarzeń chce ci się płakać, nie pozostaje nic innego, jak na chwilę wyłączyć się ze świata. Nie przyjmować po prostu kolejnej porcji wieści. Wyłączyć telewizor, komputer i telefon i pobyć w spokoju. Zająć się czytaniem, rysowaniem, gotowaniem czy tańczeniem. Ba, nawet pracowaniem! 🙂 Najlepiej byłoby wyjechać gdzieś, blisko czy daleko, ale z tym teraz trudniej…
Foki, kuoki i radosne pieski. Brzmi głupio, ale nic nie wywołuje mojego natychmiastowego uśmiechu tak, jak kolejne zdjęcie bałtyckich fok z helskiego fokarium, zwariowane australijskie kuoki, czy te liczne filmiki z psami upojonymi szczęściem. Tak, potrzebujemy więcej kuok w życiu!
Mam silne, bardzo silne postanowienie zmienić swoją zimową narrację. Mianowicie, zamiast po każdym wyjściu poza dom, mówić sobie, że nienawidzę zimy, zacząć przemawiać do siebie zgoła odwrotnie. A nuż, uda mi się siebie samą zaczarować! Tutaj, przyznaję, jeszcze nie mam spektakularnych sukcesów, ale coraz coraz częściej zauważam, coś, co mogłoby mi umknąć. Te magiczne drobiazgi, które upiększają nawet zimę!
Cytrusy, potężna dawka cytrusów! Wiecie dobrze, że olejki cytrusowe działają energetyzująco i przywracają chęci do życia! Możemy je sobie teraz wdychać wprost z pomarańczy, mandarynek i grejpfrutów! I tych tak słonecznych, pięknych cytryn! Och, jak to pomaga! I nawet ananasy teraz takie dobre! I kiwi! Choć te zapachy tutaj akurat mają mniejsze oddziaływanie. Polecam uzupełnić porcje cytrusową właśnie olejkami, rozlewanymi co jakiś czas w całym domu. Ja jeszcze uzupełniam je zapachem neroli, czyli kwiatu gorzkiej pomarańczy, który działa odstresowująco i kojąco. A mnie przenosi w ciepłe kraje!
Niestety w tej mojej ciąży na zachcianki nie mogę sobie specjalnie pozwolić, ale doprawdy cuda działają choćby dwie kosteczki dobrej gorzkiej czekolady. Najlepiej takiej z pomarańczami! Dawka magnezu i endorfin! Tak, czekolada działa cuda!
Z tą rzeczą będzie trudniej, kiedy nam smutno, ale jeżeli uda się wkręcić w jakiś kreatywny temat, to potem przejmujące poczucie szczęśliwego, artystycznego wyżycia jest naprawdę zauważalne! Ja tak w każdym razie mam, że jak w coś wejdę, w jakiś proces twórczy, zacznę eksperymentować i bawić się tym eksperymentem, czuję się potem wspaniale! To chyba najlepsze z możliwych wyłączenie się ze świata.
I jeszcze, na sam samiutki koniec, dodam, że uwielbiam cieszyć się weekendowymi porankami i specjalnymi, długimi śniadaniami. Takie domowe dobre rytuały są szalenie ważne i potrzebne! (nie, sobotnie sprzątanie się tu nie liczy!)
I jeszcze mały bonus! Trening uważności! Czy potraficie wyłapać magię na tych leśnych zdjęciach?
Spieszę do Was z porządną dawką długo wyczekiwanych wnętrzarskich inspiracji! Tym razem udało mi się znaleźć sporo pięknych perełek, które razem tworzą oryginalny, ale przytulny modernistyczny klimat.
Przygarnęłabym je wszystkie! Zwłaszcza, że mam pewne przeczucie, że oto znalazłam narożnik idealny! Gdybym tylko miała więcej miejsca i się urządzała, to właśnie na niego by padło!
Dzisiejsze inspiracje to wzajemnie się uzupełniające trzy piękne kolory – granatowy, miodowy i brązowy. Czyż one nie pasują do siebie idealnie?
Lubicie takie połączenia?
Lampa wisząca Rope biało-żółta z czarnym pasem, HKliving z ręcznie wykonanym kloszem z papierowej liny / Yestersen
Lustro Plama no.2 Lea – z malowanym wzorem – czyli kolejny piękny wzór Giera Design
Oto i narożnik idealny – Narożnik z funkcją spania Masime U granatowy welur wodoodporny / Selsey
Trochę w nawiązaniu do poprzedniego wpisu, który dotyczył prowadzenia małego biznesu – czyli mojej własnej działalności w trudnych czasach, przybywam dzisiaj do Was z trzema z moich ostatnich graficzno/fotograficznych rzeczy!
Na bieżąco pokazuję je Wam zwłaszcza na Instagramie > Lili Creative, zapraszam tam więc gorąco!
Zatem dzisiaj w programie trzy całkowicie różne efekty moich ostatnich poczynań! Etykietka i wzór na nowy kosmetyk, mały wgląd w profil instagramowy, który prowadzę i pewna ilustracja, którą chciałabym i Wam przekazać!
Zaczynamy więc od tej ostatniej!
Co powiecie na najbardziej energetyczną, pełną południowego słońca tapetę na telefon? Ja mam ją od jakiego czasu na swoim i zawsze, ale to zawsze jak tam zaglądam czuję się tak… cieplej!
Jeśli więc macie już dość zimy i marzą Wam się południowe morza, a te z kolei nie są osiągalne, polecam ściągnąć sobie moje flamingi! Są one częścią projektu, który ostatecznie nie zostanie zrealizowany, pomyślałam więc, że to idealna sytuacja, aby podzielić się nimi z Wami!
Flamingi mają dwie wersje – węższą i szerszą. Tą pierwszą widzieliście już na początku tego wpisu, ostatnią umieszczę do wglądu na końcu. Jeśli więc preferujecie tapety na telefonie, które się przewijają, może sobie swobodnie pokombinować.
Intensywnie ciepłe i słoneczne późne lato (kiedy to przejęłam profil) przechodzi w kolorową jesień!
Specjalnym czasem jest okres świąteczny, który rządzi się swoimi prawami.
Na koniec pewna specjalna premiera!
A dokładniej kolejny projekt, który zrobiłam już dla marki o!figa 🙂
Tym razem nowość, w postaci kosmetyku o rozkosznej nazwie Rokokao (do nazwy też się przyczyniłam :D) oblekłam we wzór, który chyba polubiłam najbardziej ze wszystkich figowych projektów.
Wzór, tak samo jak nazwa, skupia się na trzech głównych składnikach oliwki – olejku z rokitnika, olejku konopnego i ekstraktu z kakao.
Przypomnę, że dla marki o!figa stworzyłam identyfikację wizualną, a na bieżąco tworzę wzory, etykiety, wizualizacje i kolaże produktowe.
Dawno nie było żadnego wpisu z serii Mały Biznes, prawda? Już nawet nie pamiętam, jak to wychodzi z numeracją tych tematycznych postów, więc po prostu ją pomijam. I piszę! I piszę, bo jest o czym, pomimo tego, że wspominałam Wam już kilka razy, że covidowy kryzys dopadł i mnie.
Jak więc się funkcjonuje z taką działalnością, jak moja, w trudnych czasach?
Trzeba się nakombinować! To tak podsumowując. Ale od początku…
Wiecie już, że mam maleńką, bo jednoosobową działalność, która skupiała się na kilku kierunkach
prowadzeniu warsztatów kosmetyków naturalnych i słodyczy kosmetycznych dla firm i instytucji
projektowaniu graficznym
sesjach zdjęciowych produktowych, w głównej mierze kosmetyków
promocji firm na moich kanałach, głównie na blogu
prowadzeniu profili w social mediach.
Z tym, że stanowczo największą cześć moich dochodów stanowiły właśnie warsztaty. Przed pandemią bardzo ładnie się rozkręcały. Musiałam coraz częściej zatrudniać pomoc. Zjeździliśmy pół Polski i spotykaliśmy całą masę cudownych ludzi. Czułam się już pewnie i stabilnie finansowo.
Aż tu trach… Posypało się… Straciłam praktycznie wszystkie warsztatowe zlecenia. Wyjątkiem było lato, kiedy to udało się przeprowadzić trzy warsztaty na Podhalu i okres świąteczny – zadebiutowałam z warsztatami online. Wraz z pandemią straciłam także mojego stałego, comiesięcznego klienta, dla którego tworzyłam grafiki do sklepu internetowego i prowadziłam Facebooka. Niestety sklep nie dał rady kryzysowi.
Mam to szczęście w nieszczęściu, przynajmniej w porównaniu do innych firm dotkniętych aktualną sytuacją, że nie posiadam wielkich kosztów stałych – ciążących kredytów, czynszów czy pracowników. Moje comiesięczne koszty zamykają się na ZUSach, księgowej (bez której nie wyobrażam sobie funkcjonowania) i abonamencie za pakiet Adobe. Pracuję w domu, co sporo teraz ułatwia (zwłaszcza, kiedy córka miała zdalne nauczanie, a potem ciągłe ferie). Na początku udało mi się skorzystać z kilku form pomocowych z pierwszych tarcz antykryzysowych, ale od dawna one już mi nie przysługują. Co pozostaje?
Pozostaje dziękować za to, że nie skupiłam się kiedyś na tylko jednej formie działalności, a zdecydowałam się na coś, co ładnie określają dywersyfikacją przychodów. Mogę się więc skupić na tym, na co nawet w tak trudnym czasie jest zapotrzebowanie – na grafice.
W zasadzie nie mam innego wyjścia. Na warsztaty praktycznie nie ma nawet zapytań – nie wiadomo kiedy się to wszystko kończy, firmy obcinają budżety na tego typu wydatki, a i muszę przyznać, że forma warsztatów online bardzo mi tu nie leży. Czuję, że muszę mieć kontakt z grupą i nadzorować poczynania moich uczestników. No, a poza tym i tak teraz musiałabym na dłuższy czas z nich zrezygnować – jestem w szóstym miesiącu ciąży. Mam nadzieję wrócić do tej formy działalności jak wszystko się uspokoi, a dzidziuś już mi na to pozwoli.
Skupiam się więc na grafice, z radością przyjmując także inne zlecenia, które na szczęście co jakiś czas do mnie schodzą. Pojawiają się więc tutaj w Lili wpisy sponsorskie, niedawno zaczęłam prowadzić nowy profil na Facebooku i Instagramie jednej wspaniałej kobietki, zaraz też będę robić sesję produktową.
Czyli, podsumowując, przeszłam na etap drobnych zleceń, które w sumie muszą pozwolić przetrwać mojej małej firemce. Najpierw do narodzin Maluszka, potem do momentu, aż znowu odzyskam stabilność finansową na satysfakcjonującym poziomie. A aby to uzyskać muszę albo poczuć się pewnie w pracy graficznej, albo musi powrócić czas warsztatów. Największą więc energię skupiam teraz na osiągnięciu tego pierwszego celu, bo z bobasem na ręku i tak trudno mi będzie tak intensywnie warsztatować, jak to się działo przed pandemią.
Plan jest więc następujący! Ćwiczyć, trenować, kombinować, uczyć się graficznie ile się da w i każdym możliwym momencie. Dopieszczać aktualnych moich klientów tak, aby wracali do mnie z każdą nową potrzebą. Rozwijać portfolio, zwłaszcza to na Instagramie (zapraszam na @lilicreative), bo zauważam, że spory ruch uzyskuję właśnie po kolejnych tam publikacjach. Całkiem to realny plan, prawda?
Nie jest łatwo, ale trzeba być dobrej myśli, czyż nie?
Mam nadzieję, że Wasze małe biznesy mają się dobrze i wyjdą cało z tego pandemicznego kryzysu! Tego Wam, i sobie, życzę z całego serca!
Mam też szczególne przesłania od wyjątkowych księżycowych rybek!