NapisałaAdriana Sadkiewicz

Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny – 29 listopada w Krakowie

Kochani, ogromnie się cieszę, mogąc zaprosić Was na wydarzenie, które organizuję razem z Edytą (EdytaZajac.pl). Nie wiem czy pamiętacie, ale kiedyś, dawno już, pisałam, że marzy mi się warsztat. Ale nie taki zwykły. Marzy mi się nowa jakoś warsztatów! Marzy mi się wspaniale, kreatywnie spędzony czas, który doda skrzydeł i sprawi, że w sercu zrobi się ciepło. Marzą mi się niespodzianki, dobry lunch, pachnąca rozgrzewająca herbata. Marzy mi się po prostu świetne babskie spotkanie!
Pragnę Was więc zaprosić na Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny! Na przekór aurze, już w duchu świątecznym! Poniżej szczegóły!
Rozwojowo-Kreatywny Warsztat Przedświąteczny
Twój dzień, Twoja pasja, Twój sukces
– projekt sukces & naturalna pielęgnacja –

29.11.2014

Będzie pachnąco,
kolorowo, inspirująco, motywująco i…. pysznie!
Będzie przyjaźnie,
ciepło i wesoło!
Będą prezenty i
niespodzianki!
Odkryjesz w sobie
pasje i możliwości, a my pokażemy Ci jak je realizować!
Ogromna dawka
energii, emocji, wiary w siebie i radości tworzenia gwarantowana!
Sprawimy, że
wyjdziesz uskrzydlona!
Zapraszają
Edyta z EdytaZajac.pl
i Ada z LiliNaturalna.com
W
programie

  • Zaczynamy od prezentów i niespodzianek (szczegóły wkrótce!)
  • Projekt Sukces – mocna dawka inspiracji, dzięki której ruszysz w stronę sukcesu. Spędź 3 godziny motywując się i tworząc konkretny plan na wymarzoną przyszłość: 
    • Poznaj kilka niezawodnych sposobów na życie w zgodzie ze swoją największą pasją 
    • Dowiedz się, w jaki sposób zadbać o swój wizerunek – dostaniesz kilka trików, które błyskawicznie wpłyną na Twoją reputację i otworzą Ci drogę do sukcesu 
    • Rozpocznij proces zmian – sprawdź, jakie sposoby mogą pomóc Ci w realizacji Twoich wielkich marzeń niemal od razu mimo trudności, które możesz zauważać w swoim życiu 
    • Zainspiruj się do stworzenia odważnych postanowień na nowy rok, które będą zrealizowane
  • Lunch – pyszny, zdrowy, kolorowy wraz z aromatycznym bufetem herbacianym
  • Dermokonsultacje Sylveco wraz z podarunkami dostosowanymi do potrzeb cery
  • Warsztat tworzenia kosmetyków naturalnych – idealnych na co dzień i na świąteczny prezent!
    • Zaczynamy od aromatycznych, odżywczych balsamów na ciepło czyli świec do masażu w dzbanuszkach 
    • Pełne szaleństwo zapachów i kolorów zamkniemy w kąpielowej soli z Morza Martwego 
    • Zdradzę sekret świątecznych babeczek musujących! Zrobisz jedną według tajemnego przepisu, a drugą całkowicie Twoją! 
    • Dodamy energii Twojej cerze przez bogate aroma-serum olejowe w jednej z dwóch wersji – odmładzającej lub regulującej 
    • Ogrom przyjemności i pielęgnacji zapewni świąteczny cytrusowo-korzenny peeling do ciała 
    • Poza tym – poznasz podstawy kosmetyki naturalnej i aromaterapii, sposób na wykorzystanie najprostszych codziennych produktów pielęgnacji, konkretne przepisy i
      porady. Zainspirujesz się i rozpoczniesz nową przygodę!
    • Dowiesz
      się, jak naturalnie zwalczać stres, senność, wypalenie, jak wzmocnić
      odporność, jak radzić sobie z jesienną aurą i infekcjami, jak się
      zrelaksować i ukoić nerwy!
    • Wszystkie
      wykonane kosmetyki zabierzesz ze sobą do domu!
Godziny (wstępnie)
10:00 – 10:20 – Przywitanie, poznawanie, prezenty i
niespodzianki
10:20 – 13:20 – Warsztat Projekt Sukces
13:20 – 14:20 – Lunch i dermokonsultacje Sylveco
14:20 – 17:20 – Warsztaty kosmetyki naturalnej
Oferujemy
  • dobrą
    zabawę w przyjaznym gronie
  • nowe,
    inspirujące znajomości i kontakty
  • ogromną
    dawkę pozytywnej energii
  • dwa
    wartościowe warsztaty
  • ucztę
    smaków:
    • pyszny
      lunch witalny pachnący domowych chlebem
    • bufet
      herbaciany
    • coś
      niecoś do podgryzania w trakcie warsztatu
  • dermokonsultacje
    marki Sylveco
  • już-prawie-świąteczne
    prezenty!
  • dla
    chętnych – sesja treningowa z Edytą Zając po skończonym warsztacie lub w
    późniejszym terminie -50%
Warsztaty prowadzą:
Edyta Zając
Psycholog, trener kompetencji osobistych i społecznych, life
designer z wielką potrzebą przelewania myśli na blogowy 'papier’. A do tego
żona i podwójna mama. Jak sama mówi, odgrywa w swoim życiu wiele ról: „jestem
mamą, żoną, psychologiem, autorem. Każda z nich kręci się wokół jednej życiowej
misji: chcę rozumieć ludzi, otwierać się na ich potrzeby i wspierać ich w rozwoju
i poszukiwaniu szczęścia. Mocno cenię sobie troskę o innych przy jednoczesnym
dbaniu o siebie. Wierzę w to, że każdy z nas może radośnie realizować siebie,
nie zapominając o dobrym słowie, uprzejmości, oddaniu innym ludziom. Kto wie,
jak piękne rzeczy zrobimy, skupiając się na przekazywaniu ciepła, tworzeniu
miłej atmosfery i pielęgnowaniu więzi? Wartości, którym oddaję moją pracę to
wiedza, życzliwość, umiłowanie piękna i ulepszanie życia.”
Adriana
Sadkiewicz
.
Z
wykształcenia geograf i marketingowiec. Wyspecjalizowana w usługach
turystyki zdrowotnej i wellness & SPA. Pracowała w konsultingu
SPA & wellness oraz bezpośrednio w hotelach SPA w Polsce
i za granicą, dzięki czemu nie obca jest jej profesjonalna kosmetyka
pielęgnacyjna. Pasjonatka kosmetyki naturalnej. Od kilku lat prowadzi autorskie
warsztaty (m.in. podczas festiwali PROGRESSteron, w Meli-Melo Akademii Rozwoju
Kobiet, z Pracownią Poskrzydła oraz dla licznych firm i instytucji), a także
redaguje artykuły do prasy i portali kobiecych. Z powodzeniem prowadzi
inspirujący blog o tematyce kosmetyki naturalnej LiliNaturalna.com. Przez dwa
lata właścicielka sklepu z kosmetykami naturalnymi Lili Natura.pl. Tworzy
przepisy, planuje manufakturę, gromadzi społeczność.
 Sponsorzy!
 Znana Wam marka kosmetyków, które sama bardzo lubię, pełnych naturalnego dobra – Sylveco.
http://sylveco.pl/
Sklep z najlepszymi, naturalnymi masłami i olejami – Blisko Natury.
I oczywiście – najpiękniejsza biżuteria Lili in the Garden!
www.liligarden.pl
Wspaniałe pachnące naturalne świece Green Dragonfy!

Najpyszniejsze desery w świecie przygotuje Candy Company!
W menu:

  • mini babeczki z wiśniami i kremem marcepanowym,
  • nasza specjalność brownie cake pops
  • piernikowy popcorn w paczuszkach
  • świąteczny wieniec z żurawinami
  • cookie pops z cynamonowym nadzieniem


Ręcznie robione naturalne mydełka Veggie Bubbles!

Spełniają kosmetyczne marzenia – Craft’n Beauty!

Sklep z naturalnymi kosmetykami, stworzony z pasji – ECOfanaberia.pl

O niesamowitą oprawę dekoracyjną i urocze opakowania zadba 50th Avenue!

Tworzy najpiękniejsze ptaszki na świecie – Wróblewna!

Ecolore® – marka kosmetyków mineralnych do makijażu,
która powstała abyś mogła cieszyć się czystym i naturalnym pięknem bez
kompromisów.

Świeże kosmetyki Uoga Uoga z drogerii Plants For Beauty!

Zapisy
Koszt warsztatów: 299zł/os.
Miejsce: Kraków, Meli-Melo Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet, ul. Krowoderska 68/3
www.meli-melo.pl
Zapisy
przyjmujemy mailowo na adres lilinatura@lilinatura.pl. Ilość miejsc
ograniczona. Zapisy zamykamy 22 listopada.
Rezerwacja
miejsca następuje po wpłacie całej kwoty na konto: 49 1140 2004 0000 3402 6210
8514 Stanisław Sadkiewicz (w tytule prosimy wpisać imię i nazwisko uczestnika
oraz słowo: warsztaty)
Przy
zapisach daj nam znać czy
  • chciałabyś stworzyć
    aroma-serum
    • odmładzające (polecane od
      25 roku życia, indywidualnie dopasowane aromaterapeutycznie do Twojej
      cery)
    • czy regulujące (dla cer
      mieszanych, problematycznych, tłustych)
  • jesteś wegetarianką?
  • wolisz srebro czy srebro
    pozłacane?
Jesteś
spoza Krakowa?
Wpadnij na weekend! Spędź wspaniale czas w pięknym mieście!
Podaruj sobie inspirujące chwile! Warto? Warto! Z przyjemnością pomożemy w
znalezieniu noclegu!
Zastrzegamy
sobie prawo do odwołania warsztatów najpóźniej do 25 listopada.
Masz
firmę?
Podaruj swoim pracownicom wyjątkowy prezent motywacyjny – voucher na
warsztaty! Wystawiamy faktury VAT.
Wszelkie
pytania
prosimy kierować do Ady – lilinatura@lilinatura.pl, tel. 608 334161
lub Edyty – kontakt@edytazajac.pl, tel. 511 721 438
Zapraszam też na stronę wydarzenia na Facebooku – TUTAJ! Będziemy tam dodawać aktualności i więcej informacji o naszych niespodziankach!

IN LOVE 01

Kochani, na nowy tydzień mam dla Was kilka nowości!

Po pierwsze – Po-Weekendowe Cuda będę teraz przeplatać z postami nowej serii IN LOVE. W sumie założenie jest bardzo podobne, tylko efekt wizualny nieco inny, bardziej zwarty. Dzisiaj ruszamy!
Po drugie – szykujcie sobie wolną ostatnią sobotę listopada! Razem z Edytą Zając (edytazajac.plthebodynaturally.blogspot.com) zaprosimy Was wkrótce na wydarzenie warsztatowe! Będzie wspaniale, inspirująco, motywująco, przytulnie, pachnąco, kolorowo i smacznie! Zaglądajcie na nasze blogi – juz niedługo zdradzimy więcej informacji!
Po trzecie – zmieniłam system komentowania na Disqus. Mam nadzieję, że ułatwi Wam to pozostawienie komentarzy, a mnie uchroni przed zalewającym Lili spamem. Same plusy 🙂

Ale do rzeczy…

1. Nigdy nie miałam pelerynki, a zawsze mnie kusiła 🙂 W tym zestawieniu podoba mi się bardzo – zwłaszcza z tą torebką. Zara
2. Nerki już nie są sportowe – są stylowe! Złoto-jesienne! Genialne! ANACOMITO/Pakamera
3. Do zrobienia kiedyś – dynia jako latarenka. Cudownie wygląda! A Subtle Reverly
4. Bardzo spodobały mi się takie pomysłowe, geometryczne wieszadełka! L&G Studio
5. Nie mogłabym Was nie zaprosić do Lili in the Garden! Ten naszyjnik – srebrny z ametystem uwielbiam!
6. Jeśli będę urządzała kiedyś uroczysty obiad na przełomie października i listopada, na stole na pewno położę pomalowane na złoto dynie! A Pumpkin & A Princess
7. Cudowne! Ta i inne! Celestina Agostino

W roli głównej: Mleczko samoopalające Green People

Macie może jeszcze ten piękny słoneczny powakacyjny odcień skóry? Jeśli tak, to zazdroszczę! Ja w tym roku lato skończyłam prawie równie blada jak rozpoczęłam. W zasadzie nie lubię opalania, chyba, że podczas wyjazdu nad jakąś miłą wodę, a w tym roku niestety nie było nam to dane. Co robić? Albo zaakceptować swoją bladość, albo sięgnąć po naszą dzisiejszą gwiazdę Mleczko samoopalające Green People.

Nie da się ukryć, że jest to jakieś wyjście dla wszystkich zbyt bladych. Cóż… pomimo tego, że nie lubię opalania, lubię mieć opaloną skórę. Jeśli więc już sięgam po coś, co zastąpi mi ciepłe promienie (choć bardzo zwodnicze) słońca, musi to być bezpieczne, ekologiczne i łagodne. Tutaj mamy 89% organicznych składników i uznaną w świecie ekokosmetyków markę. Producent informuje, że mleczko „jest bezpieczne także dla osób ze skłonnościami do egzemy i łuszczycy”. Przekonałam się!
Jak to działa? Cytuję: „mleczko zawiera DHA otrzymywany z cukru, reaguje z aminokwasami
znajdującymi się w zewnętrznej warstwie skóry, tworząc brązowe pigmenty. Pomaga uzyskać zdrową, naturalnie wyglądającą opaleniznę bez szkodliwej ekspozycji na słońce.” Warto też dodać, że uzupełniono go w liczne pielęgnujące oleje, ekstrakty i w mój ulubiony – aloes!
Ale co z ta opalenizną? Rzeczywiście widać ją już następnego dnia po wieczornej aplikacji. Mleczko wystarczy rozsmarować na skórze, jak tradycyjny lotion. Nazajutrz – cuda! Zmieniliśmy kolor. Uprzedzam od razu i niestety, że nie jest to taki kolor, jaki daje prawdziwe słońce. Mam wrażenie, że bardziej wpada w pomarańczowy. Pomimo tego warto, bo różnica jest znaczna i to na plus. Mleczko jest więc bardzo łatwe w użytkowaniu, nie pozostawia smug ani plam.
Ma jednak swoje minusy. I to dosyć znaczne. Zacznę od informacji na opakowaniu „great aroma”. Cóż, wspaniały zapach to to nie jest. Jest wręcz nieprzyjemny, choć wiem, że to kwestia gustu. Tworzą go trzy olejki eteryczne – z drzewa sandałowego, wetiweru i geranium. Znam te zapachy i sama nigdy bym ich nie połączyła. Co najgorsze – aromat jest dosyć intensywny i widocznie przeszkadza mi w używaniu kosmetyku.
Za kolejny minus uważam lekko pomarańczowy osad na skórze. Nie jestem pewna czy to pozostałości niewchłoniętego balsamu czy naskórek, który zmienił kolor. Ewidentnie, kiedy zadrapię skórę na nodze, mam go widocznego pod paznokciami. I bardzo mi się to nie podoba. Barwi też nieco piżamy… Rozwiązaniem są częste peelingi, które dodatkowo wzmocnią działanie mleczka i pozwolą substancjom w nich zawartym na lepszą penetrację.
Ogromną zaletą jest opakowanie mleczka. Odpowiednio duże (200ml), jest proste, estetyczne, a co najistotniejsze, bardzo praktyczne. W prosty sposób i bez wielkiego wysiłku naciska się pompkę nawet wtedy, gdy jesteśmy w trakcie smarowania i obie ręce są tłustawe. 
Jest to produkt bardzo wydajny – wystarczy niewielka ilość na całe ciało! A samą „kurację”należy powtarzać co kilka dni. Wystarcza więc na bardzo długo. W takim kontekście, wydatek wcale nie jest aż taki duży (92zł).
Polecam mleczko! Bo choć ma swoje wady, najważniejsze dla mnie jest to, że działa – sprawia, że skóra w końcu wygląda na opaloną!
Mleczko z i-apteka.pl

Wish list kosmetyczno-jesienny

Takie jesienne zachciewajki! Tak… one stanowczo mogą poprawić humor szarą, zimną i deszczową porą!
Cóż tam więc mi siedzi w głowie! Sami zobaczcie:
1. Nowości Sylveco – peelingi z korundem. Z chęcią wypróbowałabym ten ze skrzypem polnym do cery mieszanej – normalizujący, regenerujący, dotleniający. Sylveco, cena: 18,95zł
2. Kokos znany jest ze swych właściwości pielęgnujących włosy. Jeśli do tego dodamy nieco ajurwedyjskiej mocy rodem z Indii, efekt może być świetny. Kokosowa terapia włosów, Orientana, cena: 22zł
3. Ponoć znane i lubiane za wielką wodą – kosmetyki Avalon Organics. Przydałoby mi się Serum z witaminą C. „Wyrównuje kolor skóry i usuwa widoczne ślady fotostarzenia. Cera
jest gładsza, miększa i promienna. Usuwa plamy i przebarwienia.” No właśnie 🙂 Iwos, cena: 67,90zł
4. Dla mnie nowość – szampon Bio Plasis do włosów przetłuszczających się. Zaciekawiło mnie to: „unikalny składnik – olej mastyksowy, pozyskany z balsamu drzewa Pistacia lentiscus z greckiej wyspy Chios, działa przeciwbakteryjnie i przeciwstarzeniowo”. BioEkoDrogeria, cena: 36,99zł
5. O marce Organic Surge słyszałam już kilka razy dobre opinie. Przyznam bez bicia – trafiła na listę, bo bardzo spodobały mi się opakowania! Do wypróbowania Peeling do twarzy z rozmarynem, cytryną, gingko biloba, rumiankiem i olejem migdałowym. Brzmi dobrze! BioEkoDrogeria, cena: 33,99zł
6. Jedna z najlepszych i najbardziej znanych marek kosmetyków do pielęgnacji włosów. Zwłaszcza za oceanem. John Masters Organics zawsze mnie kusi. Jako, że lubię bardzo odżywki bez spłukiwania, ta z nagietkiem i zielona herbatą powinna być idealna. Matique, cena: 149zł
7. Jak dla mnie cienie idealne! Uwielbiam takie kolory. A jeśli są jeszcze mineralne – cudownie! Edycja limitowana Lily Lolo – Laid Bare Eye Palette. Costasy, cena: 105,90zł
8. Opis tych perfum przekonał mnie od razu! Biorę w ciemno! Florascent Parfum de Poche – CAPRI. „To zapach kwiatów jaśminu, mandarynki, pomarańczy i bazylii – zielone nuty bazy przywodzą na myśl egzotyczne wakacje pełne słońca.” !!! Eko365.pl, cena: 117zł

Stany obniżonego nastroju

Ładnie to to określają… Stany obniżonego nastroju. Czasami każdego dopadają. Mnie dopadły dzisiaj. I to ze wzmożoną mocą. Z różnych powodów, które nawarstwiają się, zalegają, obciążają codzienność. Do tego doszło dzisiejsze załamanie pogody, deszcz od samego rana, szaruga, zimno (śnieg w Tatrach). Zbliżająca się zima. Zmęczenie. I to i tamto. Wymieniać można by długo, ale nie o narzekanie dzisiaj chodzi. Dzisiaj stany te bowiem postanowiłam zwalczyć!
I to zwalczyć skutecznie, zanim wrzucą mnie pod kołdrę z pierwszym lepszym serialem. Spójrzmy prawdzie w oczy – nawet chętnie stanom tym bym się poddała, ale zwyczajnie nie mam czasu. Wyjęłam więc już z rana całe oręże i walczę dzielnie. Kilka bitew zwyciężonych, do końca wojny jednak daleko. Nie poddaję się, a ten post traktuję jak część mojej walki (miało być dzisiaj o czymś innym)!
Oto więc moje sposoby na zwalczanie stanów obniżonego nastroju (lub jak kto zwał – doła…)
  • Ład! A dokładniej ład i porządek! Charakter przestrzeni, w której przebywamy, jej estetyka i uporządkowanie mają kluczowy wpływ na nasze samopoczucie. Zadbajmy więc o porządek w miejscu, w którym spędzamy najwięcej czasu. Sama pracuję w domu i chociaż mam wieczne poczucie, że nie jest wystarczająco posprzątany, zanim zasiądę do komputera, ogarniam wszystko wokół. Zapewnia to tak zwaną higienę umysłu. W chaosie bowiem źle się czujemy.
  • Ziółka – mają moc wielką! Sięgam więc po ziołową herbatkę – najprostszą melisę, ale z pomarańczą, dla smaku. Może nie zamiast kawy, bo kawa to chyba nawet bardziej mi potrzebna, ale zaraz po niej. Warto też pomyśleć o dostępnych w aptekach suplementach opartych na ziołach, które łagodzą skutki stresu, przemęczenia i właśnie – stanów obniżonego nastroju.
  • Aromaterapia – moc równie wielka jak ziół, a bardzo niedoceniana. Chwytam oczywiście te olejki, które dodają najwięcej energii, są antydepresantami i mobilizują do działania, czyli olejki cytrusowe. Wśród nich te o najmocniejsze – bergamotka i pomarańcza. Koło komputera mam ustawiony kamień aromaterapeutyczny i polewam go od czasu do czasu kilkoma kroplami olejków. Robię sobie cytrusową bombę – mieszam różne! I wdycham, wdycham, wdycham… Możecie tu spokojnie wykorzystać kominki, świece lub nanieść po kropelce na ubranie. Albo, najprościej, zjeść sobie w przerwie sam owoc!
  • Comfort food – czyli jedzenie, które poprawia nam nastrój. Z tym to trzeba uważać, żeby nie przesadzić, a potem nie być na siebie jeszcze bardziej złym. Po co więc sięgam? Dawno odkryłam, jak cudowna jest tu moc… zupki pomidorowej! Mamy dzisiaj cały świeżutki gar. Zwykłej, domowej. Jest lekka, bo na bulionie warzywnym i z jogurtem greckim. Mocno pieprzna. Jem od rana! Bardzo pomaga!
  • A w pracy… na ile to możliwe, trzeba spróbować odłożyć na później nudne, monotonne zadania i zająć się tymi, które wymagają od nas kreatywności. Trzeba wejść w zadanie, wysilić się i zapomnieć o tym całym „zewnętrzu”.  I tworzyć, tworzyć, tworzyć! Czeka mnie dzisiaj na przykład spotkanie, podczas którego będę tworzyła coś dla Was, na co się bardzo cieszę. Będzie to wydarzenie warsztatowe, które musimy zaplanować, zorganizować, rozpromować. Już samo myślenie o nim, nowe pomysły, możliwości, sprawiają mi przyjemność.
  • Nie dajemy się! Staram się przynajmniej! Kiedy już czuję, że nadchodzi nieco większa, poważniejsza fala tych całych „stanów”, a czuję ją naprawdę fizycznie, w brzuchu i głowie, wstaję, włączam muzykę głośniej, ruszam się, dotleniam, idę po zupkę, przytulam do psa i ciągnę go za uszy, ba… nawet dywan szybko oczyszczę. Pomaga! Bardziej pomógłby większy ruch, z pół godzinki ćwiczeń. Zaraz sobie zacznę!
  • Na koniec szybka rada od mojej szefowej (właśnie skopiowana z Facebooka): „na takie dni najlepiej zaszyć się w kuchni i pogotować albo upiec jakieś ciasteczka”.  To do dzieła!

A może podsuniecie mi jakieś Wasze sposoby? Coś takiego, co można w codzienność dosyć prosto wprowadzić?

Po-Weekendowe Cuda no95

Bluza słowiańska! Jeszcze nie widziałam podobnego mariażu folkloru i współczesnego casualu, który tak bardzo by mi się podobał! Można być dumnym z tradycji! MONKYNAOKO (1).
Idealne sfery na idealne roślinki! Chciałabym mieć kiedyś taki kosmos nad drewnianym tarasem czy werandą! Terrain (2).
Taki uroczy zestaw! A tak łatwo zrobić coś podobnego samemu (i chyba się kiedyś skuszę!). To zestaw nasionek roślinek, które przyciągają ptaki. Żeby do nas przylatywały, żeby cieszyły oko! Terrain (3).
Chciałabym, aby takie kwiaty rosły u nas jesienią! I bardzo podoba mi się pomysł na ich pokazanie! Zwłaszcza cudowna jest bawełna i granat! Green Wedding Shoes (4).
Proste, zabawne i zgodne z trendami! Bardzo podobaj a mi się takie banerki na ścianę! Pan Lis (5).
Z kategorii „cuda zaiste” 🙂 Bo choć pomysł fajny, roślinny, zabawny nawet, to nie bardzo wiem, jak się na tym siedzi 🙂 Ale ładne! Happy Barok (6).
Ależ spodobały mi się te porcelanowe łyżki! Sałatki bym nimi podawała! Spartan Shop (7).
Idealny organizer na biurko! Z drewna, z miejscem na kwiatuszek… no, świetny! My Flower Meadow (8).
Kolejny cudny pomysł na sukulenty! W ręcznie malowanych filiżankach staną się ozdobą wspaniałą! Do zrobienia – OH No Rachio (9)

Ach… to teraz kilka nowości z Lili in the Garden – zapraszam do sklepu TUTAJ!

A na koniec polecam Wam konkurs na blogu Śliwki Robaczywki, do którego nieco się przyczyniłam 🙂 Trzeba rozpoznać masełka, żeby je wygrać! Hop, hop – tutaj!

Facebook