NapisałaAdriana Sadkiewicz

Najlepszy kosmetyk

Mówią, że najlepszym kosmetykiem jest uśmiech.

Wierzę w to mocno.

Widzieliście kiedyś uśmiechnięta kobietę, na którą nie chciałoby się patrzeć? Chodzi oczywiście o taki wewnętrzny, ciepły uśmiech od serca. Uśmiechnięta kobieta zawsze będzie piękna.

Jest jednak coś co działa jeszcze lepiej. Przynajmniej na mnie. To weekend na wsi! Lub dłuższy czas oczywiście, zazwyczaj jednak do dyspozycji mamy tylko weekend.

Nic, naprawdę nic nie pomaga mojej cerze tak, jak te kilka dni spędzone na świeżym powietrzu, kiedy pielęgnację sprowadzam do totalnego minimum.

I może chodzi tu o lepszą wodę niż to coś, co leci z kranów w Krakowie. Może o lepsze powietrze, które w naszym mieście wyjątkowo nie sprzyja skórze. Może o to, że łazienka jest tam mała i ciemna, a i tak nie ma czasu na marnowanie go przed lustrem. W końcu las wzywa, ogród z leżakiem tym bardziej. Może mniejszą tam mam ochotę zastanawiać się nad tym jak wyglądam, a większą, aby po prostu żyć.

I słońce na mnie działa wspaniale. Z wiekiem nauczyłam się wprawdzie nakładać na twarz filtry, ale i tak uwielbiam to muśnięcie słońcem na skórze i piegi, które pojawiają mi się zawsze latem.

I wiatr uwielbiam, który lekko i delikatnie osusza moją mieszaną cerę. I wilgoć wieczorną, tą z lasu, która ją nawilża.

Naprawdę wystarcza wtedy jedynie coś do przemycia skóry rano i wieczorem, naturalny tonik i nawilżający krem. I oczywiście balsam z filtrem (ten o którym pisałam TU), który nakładam 2-3 razy dziennie po przemyciu twarzy wodą.

To i uśmiech wystarczają, żeby czuć się pięknie.

No… może jeszcze kilka odpowiednich słów z ust męża, jeśli akurat znajduje się blisko. Na to poczekam do września 🙂

Tez tak macie? Też to zauważyłyście?

Sierpień

Należę do osób beznadziejnie zakochanych w sierpniu. W lipcu i wrześniu też oczywiście, ale sierpień kojarzy mi się wyjątkowo beztrosko. W dzieciństwie zawsze w tym miesiącu wyjeżdżaliśmy na wakacje, do domków campingowych, w różne części Polski. Dlatego tak błogo mi w sierpniowe, lekko chłodne wieczory, dlatego tak bardzo lubię to sierpniowe, ciepłe światło, nie tak ostre jak w lipcu. Lubię kolor liści, ich dojrzałą zieleń, przechodzącą w żółcie i czerwienie. Lubię skoszone pola, wszechobecne kombajny, przysiadające na drzewie bociany i oczywiście te magiczne deszcze spadających gwiazd.

I tak bardzo, bardzo się cieszę, że w sierpniowe weekendy możemy wyjeżdżać z Różą z Krakowa na wieś, do domku rodziców, do przyjaciół. Gdzie tam nas akurat plany i zaproszenia niosą. Korzystamy chętnie i radośnie. I nawet te niedzielne powroty drogami wciśniętymi w pola i lasy, przy zachodzącym słońcu, po prostu kocham.

Postanowiłam sobie, że w sierpień będzie nieco lżejszym zawodowo miesiącem. Nie chcę go przegapić, a siedząc w nadmiarze przed komputerem tak się właśnie dzieje. Oczywiście pracy jest sporo, ale możemy siedzieć dłużej z Różą w łóżkach rano, dłużej spacerować, czerpać z lata ile się jeszcze da.

Jesteśmy jeszcze same, mój mąż wróci do nas we wrześniu dopiero. Wtedy też planujemy wakacje, które już teraz siedzą mi w głowie. Tymczasem zawożę Różę codziennie do dziadka, gdzie ma duży ogród i basen, gdzie i ja mogę sobie wieczorami chwilę posiedzieć i podjeść malin. Takie powinno być właśnie jej dzieciństwo, tak ja je widzę. Chcę, żeby tworzyła sobie wspomnienia lata z babciami, dziadkami, słodkim lenistwem i zabawami. Chciałabym żeby i ona tak bardzo kochała sierpień.

Prace nad książką powoli zmierzają ku końcowi. Jednocześnie mnie to mocno ekscytuje i stresuje, cieszy i wprawia w zdenerwowanie. Sama bardzo ciekawa jestem efektu. No… zobaczymy jesienią 🙂

Zostawiam Was więc z kilkoma zdjęciami-migawkami z książkowych sesji, które na szczęście już dobiegły końca.

I życzę Wam magicznego długiego weekendu. Pamiętajcie, żeby patrzeć nocą w niebo i liczyć perseidy. I życzyć sobie czegoś miłego!

4 5 3 2 1

Nowości i ciekawostki ze świata kosmetyki naturalnej 03

Jak to dobrze wracać do tej mojej Lili! Musiałam się ostatnio trochę bardziej skupić na innych rzeczach, ale powiem Wam, że aż mi tęskno było za blogowaniem! Pomysły wróciły, sierpień taki piękny, nawet pomimo deszczów, kubek ciepłej kawy w ręce i można wrócić do pisania!

A wracam z porcją nowości i ciekawostek ze świata kosmetyki naturalnej, na które natknęłam się ostatnimi czasy.

1. Sukin

W sklepie Iwos.pl pojawiła się bardzo intrygująca seria kosmetyków australijskiej marki Sukin. Zawierają one węgiel bambusowy, który zapobiega pojawianiu się zaskórników. Ciekawi mnie bardzo Krem matujący do twarzy, który „za pomocą pudru ryżowego i oleju moringa zapewnia domknięcie i czystość porów skóry”. Brzmi dobrze, prawda? / więcej na Iwos.pl

 

70

2. AnneMarie Borlind

Marka, która już od bardzo dawna gości na naszym rynku, wypuściła serię kolorowych Beauty Shotów. Od razu przyciągają uwagę, gratuluję więc pomysłu marketingowego na formę serum. Do dyspozycji mamy 5 rodzajów shotów – Vitamin Energizer, Skin&Pore Balancer, Hudro Booster, SOS Sensitive oraz Anti-Aging Revitalizer. Który wybieracie? / więcej na Organeo.pl

 

 

71

3. White Agafia

Bardzo zainteresowała mnie nowa seria syberyjskich kosmetyków do włosów. To kontynuacja serii receptur Babuszki Agafii. Zawierają w sobie one oleje i ekstrakty roślin syberyjskich, aż 95% składników jest pochodzenia naturalnego i są certyfikowane ekologicznie. A do tego w bardzo przystępnych cenach. / więcej na Siberica.com

 

87

4. Lush Botanicals

Nowa, polska, mała marka kosmetyków naturalnych, której jestem bardzo ciekawa. Kolejna po Fridge by Yde z bardzo krótkimi terminami ważności – 10 tygodni i z przeznaczeniem do trzymania w lodówce. Kosmetyki cenowo plasują się na wyższej półce. Doceniam ciekawy pomysł na ich „ciemny” charakter. Niemniej jednak w oczy rzuca się pewien dysonans pomiędzy tym, jak kosmetyki wyglądają na zdjęciach, a jak w rzeczywistości, kiedy to etykieta wyraźnie rysuje się na ciemnym szkle. W każdym razie, trzymam kciuki i z chęcią będę obserwować dalszy rozwój marki. / więcej na Lushbotanicals.com

74

5. YOPE

YOPE mknie jak burza. A dokładnie rozwija się w szybkim tempie, co bardzo mnie cieszy, bo marka to o zacna i ciekawa. Tym razem wypuścili na rynek ekologiczne środki czystości o pięknych zapachach i jeszcze piękniejszych etykietach. Ponoć świetne (wkrótce się przekonam). / więcej na BliskoNatury.pl

75

6. Orientana

Jeden z hitów azjatyckiej pielęgnacji – śluz ślimaka, znalazł się w nowych produktach polskiej, znanej nam od dawna marki Orientana. Przyznam, że sama nie umiałabym nałożyć na skórę ślimaczej wydzieliny… Choć ma ona ponoć dla niej zbawienny wpływ. „Śluz to bogate źródło naturalnego kolagenu, elastyny, kwasu glikolowego, allantoiny, witamin i naturalnych antybiotyków. Ma silne działanie naprawcze, regenerujące, wygładzające, ujędrniające. Bardzo popularny w krajach azjatyckich w kosmetykach do pielęgnacji cery podrażnionej, w stanie zapalnym, a nawet po zabiegach chirurgii plastycznej gdyż błyskawicznie regeneruje skórę.” / więcej na Orientana.pl

78

7. It’s Skin i Mizon

A propos azjatyckiej pielęgnacji – ciężko je nazwać naturalnymi, ale pomimo tego z ogromną ciekawością śledzę rosnące zainteresowanie koreańskimi kosmetykami. Na fali bestsellerowej książki Charlotte Cho „Sekrety urody koreanek” (sama ją mam), produkty te pojawiają się w coraz większej ilości sklepów. Sama też już słyszałam o kilku dziewczynach, które zamierzają sprowadzać do nas te azjatyckie cuda. I dobrze, z chęcią wypróbuję którąś z esencji, kremy BB i CC czy tak popularne maski w płachcie i myjące olejki. Tymczasem coś niecoś, a dokładniej kosmetyki It’s Skin i Mizon znajdziecie też już w Triny.pl

86

8. Ilia

Od razu mnie zainteresowały! Organiczne rozświetlacze w sztyfcie pełne są naturalnych olejów i maseł. Wyglądają mocno kusząco, elegancko i praktycznie. „Rozświetlacz ILIA działa subtelnie, podkreśla urodę wydobywając jej najlepsze cechy, dodając wymiaru i witalności. Pozostawia cerę pełną zdrowego blasku.„/ więcej na Organicall.pl

79

9. Herbatki Infuz

Na koniec coś innego – herbatki, wokół których nie można przejść obojętnie. Puszki są po prostu piękne! Herbaty mają nam pomóc w codziennych problemach. Do wyboru mamy herbatkę Miłość, Witalność, Spokojny sen, Piękno, Trawienie, Relaks, Oczyszczenie i Wyszczuplenie. Którą by tu wybrać? 🙂 / więcej na Ekodrogeria.pl

80-tile

Ocet lawendowo-nagietkowy

Przychodzę do Was, moi drodzy, w tym zakręconym tygodniu z prostym, a genialnym pomysłem. Dzielę teraz dni między intensywną pracę nad książką, a ucieczką z Krakowa na wieś, z dala od zgiełku, blokowiska i ŚDM. Nie mogłam jednak uciec od tak fantastycznie niezwykłego uroku porastających ogród teściów nagietków i lawendy. Czy tylko na mnie ta intensywna pomarańcz z aromatycznym fioletem tak działają? Tak mocno pozytywnie, radośnie. Aż proszą się o wykorzystanie!

Polecam Wam więc bardzo stworzenie pielęgnującego octu na świeżej lawendzie i nagietkach. Po pierwsze, aby go zrobić wystarczy zalać dobrej jakości octem jabłkowym kwiaty, tak, aby je całkowicie zakrywał i odstawić w spokojne miejsce na dwa tygodnie. Po drugie – jak to wygląda! Ocet dzięki lawendzie zmienia kolor na delikatnie różowy. Przez cały więc czas, kiedy ocet chłonie dobroczynne składniki kwiatów, Wy macie wyjątkową ozdobę.  Po trzecie – jak to działa!

Taki lawendowo-nagietkowy ocet możecie bowiem wykorzystać na bardzo wiele sposobów. Ja najbardziej lubię łączyć go z wodą różaną – 80 ml wody na 20 ml octu. Powstaje prosty, a cudownie działający tonik, który zmiękcza skórę, przywraca jej odpowiedni kwaśny odczyn i idealnie przygotowuje do aplikacji kremu. Świetnie też sprawdza się jako płukanka do włosów nadająca im blask i miękkość oraz zmiękczający wodę dodatek do kąpieli. A może wolicie dodać go do domowego vinegretu z lekko lawendowym posmakiem?

A takie to proste! I takie to ładne!

(Wspaniale też wychodzi na płatkach dzikiej róży!)

ocet 2 800 ocet 3 800

Przepis na niebiańskie lody mydlane

Może natchnęły mnie Światowe Dni Młodzieży? A może zapragnęłam na chwilę polecieć wysoko, ku chmurom… Grunt, że powstały moje niebiańskie lody mydlane! Z gołąbkami w niesamowitym błękicie. O równie niebiańskim zapachu mango! Bo niebo pachnie mango, prawda?

W każdym razie, zróbcie koniecznie! Dzieci będą zachwycone! I nie tylko one!

lody niebiańskie 3 800

Niebiańskie lody mydlane

Składniki

  • 100 g białej bazy mydlanej
  • 150 g transparentnej bazy mydlanej
  • 2-3 kropelki niebieskiego barwnika do mydeł
  • 5 ml olejku zapachowego mango
  • foremki i patyczki do lodów
  • wycinaczka do ciastek w kształcie gołębia

Zaczynamy od przygotowania 4 gołąbków. Przygotowujemy płaską formę, na której będziemy mogli rozlać mydła o grubości do 0,5 cm. Może to być prostokątna forma do mydeł, pojemnik plastikowy, forma do pieczenia czy przecięty na pół karton po mleczku. Białą bazę kroimy na mniejsze części i roztapiamy w kąpieli wodnej lub mikrofali, nie doprowadzając do wrzenia. Wylewamy ją do płaskiej formy i odstawiamy na godzinę do stwardnienia. Następnie wycinamy kształty gołębi, mocno dociskając wycinaczkę do ciastek.

W taki sam sposób roztapiamy bazę transparentną. Dodajemy barwnik i olejek zapachowy, całość mieszamy. Przelewamy do foremek na lody. Delikatnie dodajemy do nich po dwa gołębie. Kiedy mydło będzie zastygać, wkładamy patyczek. Przytrzymujemy go w razie potrzeby chwilę palcami. Mydła odstawiamy w chłodne miejsce na godzinę do stwardnienia. Przed wyciągnięciem, warto włożyć je na chwilę do zamrażalnika, a następnie polać foremkę gorącą wodą lub podważyć lekko nożem.

lody niebiańskie 2 800

Lipcowy Misz Masz

Pogoda nie rozpieszcza, czasu jak na lekarstwo, a ja w środku lipca tworzę nastrój… świąteczny! Nie jest to łatwe, nie powiem. Nie jest łatwo wbić się w zupełnie inną atmosferę, kiedy dookoła tak zielono. Jest to jednak konieczne – w mojej Kosmetycznej Cukierni będzie bowiem osobny gwiazdkowy rozdział!

Liczne książkowe sesje znacznie niestety opóźniają pojawienie się w Lili in the Garden nowości. A muszę Wam powiedzieć, że są śliczne. Te kolczyki chociażby – magia! Nazwałam je Luna, kojarzą mi się księżycowo. Ten delikatny kamień to mleczny chalcedon, idealnie pasuje. Już są dostępne w —> sklepie 🙂

kolczyki z mlecznymi chalcedonami 3 800

Co tam jeszcze w sieci ciekawego znalazłam?

43 2-tile

Niezwykły wizualnie pomysł na proste zapachy do pomieszczeń. Trzeba tylko znaleźć piękną buteleczkę, jeszcze piękniejszą roślinkę i skomponować idealny aromat. Super! Pomysł i przepis z Design Love Fest

53

Całkowicie zauroczyły mnie zdjęcia, które wygrały 3rd annual International Drone Photography Contest. Niesamowite, ile możliwości stworzyły drony! Jak wspaniale pokazują świat! Zobaczcie koniecznie wszystkie na Dronestagram (zdjęcie powyżej, to zdobywca drugiego miejsca: Category Travel/ Cable Beach by Todd Kennedy)

A skoro jesteśmy przy dronach, to zobaczcie koniecznie, jaka ta nasza Polska piękna z lotu ptaka! Autorstwa Szpilki na Mapie

56 57 58

Czyż to nie jest najcudowniejszy domek wakacyjny pod słońcem? Przeczytajcie sobie o nim, pooglądajcie więcej zdjęć – wart jest tego! –> Projekt Prentiss Balance Wickline Architects

52

Jeden z najbardziej uroczych projektów DIY, jakie widziałam. Pomysł na ekspozycję sprasowanych kwiatów. Magia! Więcej na The Merrythought

46

Jaaaka świetna torba wakacyjna! No i na wyprzedaży w Mango. Kusi mnie mocno, choć niedawno dostałam piękną plażową torbę z Oysho. Ach…

50 51

Totalnie urocze przypinki. Sama takie chętnie wpięłabym do mojej kurtki, widzę je jednak bardzie na małych dziewczynkach, przyjaciółkach, które organizują sobie zdobywanie sprawności lub dziewczyńskie urodziny. Z BonbiForest

49 48 47

Odkryłam niedawno piękny sklepik ze ślubną papeterią. Nasz, polski, ale w klimacie bardzo zachodnim. Cieszy oczy! –> Love Prints

44 2

Jako wielbicielka wszelkich botanicznych motywów, nie mogłam przejść obojętnie koło tych wieszaczków. Widzę je na ścianie, przy moim biurku 🙂 Dims / Westwing

42 41 40

Jej… chciałabym, żeby kuchnia obrosła mi takimi grzybami! I się zasowiła! Świetne, leśne pomysły z pracowni Bordo

54-tile

Bardzo modne zrobiły się wszelkiego rodzaju zawieszki na ścianę, makramy wszelakie, naturalne sploty połączone z drewnem czy mosiądzem. I te tutaj są przepiękne! Madam Stoltz / LoftBar

59 60

Bardzo podobają mi się urocze, skórzane projekty ze studia Alicja Getka LAB. Ot taki na przykład organizer w jednym z moich ulubionych kolorów, z etui na tablet lub czytnik. Cudo!

Na koniec piękna dziewczyna z cudownym talentem. Zauroczona jestem płytą Julii Pietruchy! Ba, całą jej osobą. I magiczną podróżą. Bardzo jej gratuluję i trzymam kciuki!

 

Facebook