Oliwka nagietkowa

Tak, tak, wiem, przepis stary i sprawdzony. Ale tak sobie pomyślałam, że bardzo aktualny. Zaczęła się szaro-bura jesień. Skóra zaczyna być sucha, podrażniona, spierzchnięta, szorstka… Zróbmy sobie zatem bardzo prostą oliwkę nagietkową, która pomoże nam na powyższe dolegliwości!
 
 
 
Do wykonania oliwki przygotujcie tylko:
  • suszony koszyczek nagietka
  • oliwę z oliwek extra vergine
  • słój nieduży
 Do słoja wsypujecie nagietka, tak około 1/3 do 1/2 jego objętości. Całość zalewacie oliwą, zamykacie, wstrząsacie i odkładacie na około tydzień w suche i ciepłe miejsce. Codziennie wstrząśnijcie słoje ze dwa razy. Aby w pełni wydobyć moc nagietka możecie też codziennie lekko podgrzać słój w kąpieli wodnej. Po tygodniu dokładnie odcedźcie oliwkę i przelejcie ją do szklanej buteleczki.
Jeśli wolicie, wykorzystajcie tutaj inne oleje, np. ze słodkich migdałów albo lepszy słonecznikowy czy rzepakowy. Oliwa ma niestety to do siebie, że dosyć intensywnie pachnie, ale za to pełna jest dobroczynnych dla skóry składników. Możecie też, dla ładnego zapachu, dodać kilka kropelek olejku np. lawendowego.
Oliwkę stosujcie jako olejek do ciała lub składnik do innych, bardziej skomplikowanych kosmetyków. Jest to też świetny środek do pielęgnacji, zwłaszcza zimowo-jesiennej, dzieci.
  • Żeby tak człowiek jeszcze pamiętał wiosną i latem o suszeniu ziółek… ech. 🙂
    Kupne też dobre, ale własne dają więcej satysfakcji 😉

    • Ach i jeszcze tą cierpliwość mieć:)

    • Z tym nie ma problemu… ale marzy mi się takie moje własne, domowe laboratorium pełne pachnących ziół z ogrodu i mazideł własnej roboty. Czuję chyba przesyt mieszkaniem w mieście 🙂

  • Cudowny przepis,możnaby tak w sumie wykorzystać i rumianek, i nagietek jak piszesz, i inne zioła znane ze swoich magicznych właściwości:)

    • Ależ oczywiście – bo są po prostu maceraty:)

  • Potwierdza się stara prawda, że to co robiły nasze babcie nadal jest aktualne. Tak sobie myślę, że może bardziej aktualne w tym chemicznym świecie niż dawniej.

  • Zapraszam na rozdanie kosmetyczne u mnie! 🙂
    http://youbeautiful-kosmetycznefantazje.blogspot.com/

  • Ja zajrzałam i już się zafascynowałam pomysłami,które zamierzam wykonać.Sama niedawno zaczęłam pisać bloga i na pewno będę szła również w podobnym tematycznie kierunku,więc jeżeli masz ochotę to zapraszam: http://lifegoodmorning.blogspot.com/
    A póki co gratuluję,bo blog inspirujący na wskroś i już zostałam obserwatorką:)

  • Robię taką oliwkę systematycznie i bardzo ją sobie chwalę. Używam jej jako olejku do ciała lub jako jeden ze składników samorobionego masła do ciała.

  • Też zrobiłam sobie taką oliwę. Dobrze nawilża.
    Zapraszam cię do jesiennej zabawy. Mam nadzieję, że się dołączysz. Szczegóły na moim blogu: http://smaczkizturkusu.blogspot.com/2012/10/osoda-dnia-jesiennego-tag.html

  • przepis stary, ale oliwka na Twoich zdjęciach wygląda cudnie

  • Wyciągi olejowe można robić z wielu ziół, jak już tu podkreślono… Nagietek jest niesłychanie uniwersalny, ale warto pamiętać i o takich roślinach jak mięta, dziurawiec, krwawnik, rozmaryn, szałwia – i wiele innych. Z własnego natomiast (wieloletniego) doświadczenia wiem, że mocniejsze efekty dają zioła świeże! Nie bójmy się początkowego zmętnienia i osadu – olejek się wyklaruje, zaś osad da się odsączyć (np przez bibułę filtracyjną albo gęste płótno). Bardzo zachęcam do spróbowania, bo warto!!!

  • Anonimowy

    Czy taką oliwkę trzeba przez cały czas przechowywać w lodówce czy można gdzieś w suchym miejscu?

    • Oliwki nie trzeba trzymać w lodówce 🙂 Byle nie miała wokół wilgoci.

Facebook