Posts Tagged‘biżuteria’

IN LOVE 11

Zakochajmy się, moi drodzy, raz jeszcze! Dzisiaj IN LOVE z cudami w klimacie początku szkoły, końca lata i Lili in the Garden – mamy bowiem zapowiedzi i nowości. Zapraszam na chwilę inspiracji!

 

INLOVE2

1.Czy to nie jest najfajniejszy zszywacz świata? / Anthropologie

2. Ta krowa doskonale wpisuje się w moją taką dziwną potrzebę irracjonalnego zwierzęcego humoru we wnętrzach 🙂 No po prostu – genialna 🙂 / Paper Sculpture – Pakamera

3. Sposób na zabawne hula-chwościki do piórników lub co tam wyobraźnia Wam podpowie! Do zrobienia z Damask Love!

4. Na biurku nie musi być nudno! —> Lovely Indeed

5. Zrobię! Zrobię! Zrobię! Prosty sposób na brzoskwinie – Paper & Stitch

6. Magda stworzyła wspaniałe zakładki-piórka do książek! Do ściągnięcia. Super pomysł! / My Pink Plum

7. Jak zmienić zwykły zeszyt w prawdziwe cudo? Zobaczcie na Momtastic – dzieło Chelsea Foy- lovelyindeed

8. Zrobiłam ostatnio kilka modeli toreb do Lili in the Garden. To jest mój ulubiony! Jest ze mną prawie wszędzie 🙂 Zapraszam po więcej.

Na koniec kilka nowości kilka zapowiedzi nowości Lili in the Garden! Doszły nowe cuda, które już wkrótce pojawią się na stronie! Zapraszam więc do śledzenia ich na Facebooku lub Instagramie oraz oczywiście do sklepu!

Jak Wam się podobają?

 

INLOVE3

Najpiękniejsze momenty w prowadzeniu sklepu z biżuterią i nowości w Lili

Nie od razu wiedziałam, jak szczególny pomysł na biznes sobie wybraliśmy. Uświadomiłam to sobie dopiero po pewnym czasie, kiedy zaczęły do mnie docierać sygnały zwrotne. Okazało się, że prowadzenie sklepu z biżuterią to praca polegająca na sprawianiu radości!

Kiedyś, dawno temu, pomagałam dostarczać zamówione kwiaty z kwiaciarni. Wiecie, takie z serduszkami, na specjalne okazje lub po prostu – z miłości. Za każdym razem w oczach obdarowywanej dziewczyny widziałam tą radość. I choć teraz nie widzę błysku w oczach przy otwieraniu paczuszki z Lili in the Garden, to mam maile, mam zdjęcia, mam wpisy na blogach i FB, mam telefony od dziewczyn, które w pewien, choć malutki sposób, pomogliśmy uszczęśliwić!

Za najpiękniejsze w prowadzeniu sklepu z biżuterią uważam trzy momenty!

Po pierwsze – dostawa! Te nasze dostawy są zawsze długo wyczekiwane. Najpierw skrupulatnie wybieram biżuterię. W zależności od manufaktury, mogę dobierać kamienie lub ich oprawę, wzory, modele, ułożenie… Potem trwa etap produkcji. Zawsze za długi. Zanim paczka do nas dojdzie z drugiego końca świata, przechodzi jeszcze odprawę celną, do której trzeba przygotować masę dokumentów. I nadchodzi ten moment. Znacie to, prawda? Tę chwilę, kiedy siedzicie z nożyczkami na podłodze i tniecie kolejną warstwę folii ochronnej i karton pudła. Potem rozkładam całość na stolikach i cieszę się, że to takie piękne!

W końcu te moje wszystkie cuda wędrują do nowych domów. I to jest kolejny piękny moment. Przesyłki robię wieczorami, aby rano znalazły się na poczcie lub mógł je odebrać kurier. Tnę kartoniki, przyklejam naklejki, pakuję w celofan, zawijam w bibułkę. Czasem, kiedy na przykład wysyłam ostatnią rzecz z serii, to aż mi przykro. Jakbym żegnała się z czymś, co bardzo polubiłam. Ale szybko mi ta żałość przechodzi – zastępuje ją uśmiech. To tak, jakby pakowało się prezenty pod choinkę.

A potem, nie zawsze, czasami, są maile, komentarze lub telefony. Czasem krótkie, w stylu „dziękuję za piękny naszyjnik”. Czasami są to długie historie. Takie, po których serce rośnie. Jedną Wam dzisiaj zacytuję – dziękuję Asiu!

„Droga Pani Adriano!

Śledzę Pani bloga odkąd mama opowiadając mi
namiętnie o jakimś kosmetyku wyczytała z mojej twarzy, że zupełnie nie
wiem o co jej chodzi.

„Nie czytałaś Lili?!” – zapytała zdziwiona. Nie miałam innego wyjścia, zaczęłam czytać i czytam nadal. 

Gdy
spędzałam weekend u mamy i biegałam wśród garnków w kuchni z pokoju
dobiegł okrzyk zachwytu. „Chodź tu! Zobacz! Lili robi biżuterię! Jakie
cuda!” Obie przepadłyśmy. Uwielbiamy kamienie naturalne, a te surowe
osobiście uwielbiam szczególnie. Chyba muszę kupić mamie kolczyki z
chalcedonami…

Minęło trochę czasu. Dzień przed moimi
urodzinami przeglądałam wymarzoną biżuterię na Pintereście. Postanowiłam
kupić sobie prezent, a co! Gdy zobaczyłam naszyjnik z fluorytem na FB
zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Niestety te cudo było już
wykupione. Myślałam o lapis lazuli, ta tajemnicza nazwa, kolor
przepiękny… Postanowione, po wypłacie kupuję sobie w prezencie
naszyjnik!

Nie zdążyłam doczekać wypłaty kiedy w dniu urodzin
odwiedziła mnie przyjaciółka. Z pączkiem a’la tort (obowiązkowo w Tłusty
Czwartek) uśmiechem na ustach i pudełeczkiem od Lili in the Garden!

Momentalnie się roześmiałam. Bo co było w tym pudełeczku? Oczywiście naszyjnik z lapis lazuli!

Przyjaciółka
także kupiła sobie naszyjnik, dla odmiany z kwarcem. Naszyjnik zostanie
moim amuletem przyjaźni, ale także mam nadzieję wniesie trochę dobrej
energii i zadba o tarczycę.

 

Dziękuję Pani bardzo za cudny naszyjnik.”

 

Chyba już rozumiecie, o co mi chodzi!

(ach, tak w ogóle to Ada jestem, a nie „pani” 🙂

Na koniec spieszę donieść, że w Lili sporo nowości! Załączam trochę zdjęć głównie z kolekcji Dream – z kamieniami w srebrze i srebrze pozłacanym!

I zapraszam do Lili in the Garden!

Przechowujemy biżuterię pięknie!

Tak się jakoś złożyło, że ostatnimi czasy mam w domu bardzo dużo biżuterii. Znaczna większość przeznaczona jest do sklepu, ale sporo też zachowałam na własne potrzeby 🙂 Bo jakże by inaczej! Coraz większy mam więc problem z jej przechowywaniem i coraz częściej rozglądam się za czymś nowym i ciekawym. Uwielbiam wszelkie skrzyneczki i puzderka. Przekonuję się do wieszaczków i miseczek na pierścionki. Zobaczcie, co też interesującego wyszperałam w internecie!

1. Szkatułka Silvery, Home&You, cena: 25zł
2. Cudowne szklane pudełka z Agnetha.Home, cena: 58zł
3. Cudowne pudełeczka marki Bloomingville w idealnych kolorach – fioletowe z okienkiem, ScandiShop.pl, cena: 39zł
4. I miętowe malutkie, ScandiShop.pl, cena: 15zł
5. Królik na pierścionki, Oh Deer, cena: 48,99zł
6. Świetny wieszak z jeleniami, Oh Deer, cena: 37,99zł

7. Szkatułka z ptaszkiem, Home&You, cena: 19zł
8. Magiczne szklane pudełko, Lulu Living, cena: 200zł
9. Wieszak na biżuterię z ptakami, Pracownia miedzi – Pociecha, cena: 59zł
10. Ręcznie malowane talerze na biżuterię, The Object Enthusiast, via Design Love Fest, cena: 25-36$
11. Urocze etui na biżuterię, Szmaciane Misie, cena: 69zł

A jak Wy dziewczyny przechowujecie biżuterię? Jakieś sprytne sposoby?

Ruszamy! Sklep Lili in the Garden wystartował!

Jak wielokrotnie już zapowiadałam, otwieramy sklep! Wiem, że wiele z Was czeka na kąpielowe babeczki i inne cuda pielęgnacyjne, ale zdecydowaliśmy się ruszyć w nieco innym kierunku. Otóż i – tadam – pierwszy etap prac mamy już zakończony i w końcu mogę Was zaprosić do sklepiku Lili in the Garden! A w nim coś niecoś dla każdego. Zaczynamy od biżuterii, kilku ilustracji i toreb. W planach mamy wiele niespodzianek, mam nadzieję – cudownych! Nie może więc Was zabraknąć!
Sklep ruszył na DaWandzie. Możecie wejść do niego właśnie przez nią – TUTAJ
Ale nie musicie! Możecie pozostać w Lili i tylko kliknąć w nową zakładkę w menu na górze bloga! Tam, tam, po prawej, nad moim zdjęciem. Sklep działa również na blogu!
Bardzo bardzo gorąco zapraszam także do polubienia nowego fan page Lili in the Garden na FacebookuTUTAJ!  Będę tam publikować wszystkie nowości, ciekawostki i zapowiedzi. Będą też niespodzianki, promocje i konkursy!

Zapraszam!

Biżuteria czyli Lili in the garden

Kochani, muszę się z Wami podzielić moja najnowszą pasją. Zawładnęła mną całkowicie. Pewnie te z Was, które biżuterię same robią, wiedzą co to za uczucie. Taka ogromna chęć tworzenia! Siedzę teraz wieczorami i jak nie dłubię w Photoshopie, nie wymyślam jakiejś kąpielowej babeczki, to ślęczę przy stoliku, w koralikach, różyczkach i łańcuszkach. I ciągle chcę więcej!
Takie kwiatowe naszyjniki widziałam dawno dawno temu. Zauroczyły mnie kompletnie. Pozostały w głowie i czekały na swój czas. I w końcu musiały z niej wyjść.
Poniżej kilka moich mały dzieł. Mój kwiatowy ogród. 
Może jakiś mały sklepik nawet sobie z nimi otworzę 🙂

 

 

 

Facebook