Zauroczona: Look At Me

Oto moje kolejne zauroczenie! Nie takie nowe, bo porcelanę Look At Me śledzę sobie od bardzo dawna. Zasługuje ona jednak na specjalne miejsce w Lili! Zauroczenie moje bowiem trwa nieustannie.

Uwielbiam te charakterystyczne talerze, patery, cukiernice, wazony i filiżanki! Każdy element zdaje się opowiadać własną historię, a jednak wszystkie są spójne. Wycinankowe kolażowe wzory tworzą ten specyficzny charakter i pozwalają uruchamiać wyobraźnię. Można dobierać poszczególne części zastawy według własnego uznania – i tak wszystko będzie do siebie pasować, a jednak każdy talerz, każda filiżanka stanowi pełną osobną całość.


WZORY zaprojektowane zostały przez ilustratorkę i projektantkę Magdę Pilaczyńską, która wcześniej projektowała ilustracje na ceramikę dla marki Kristoff Porcelain. Wzory są własnoręcznie nanoszone przez autorkę.


INSPIRACJA to symbole – serce, oko, łza, usta, księżyc oraz postacie fantastyczne – pegaz, syrena, kapelusznik biegnący wśród wulkanów, a także karciane elementy. Każdy może ułożyć z nich swoją historię, dowolnie żonglując talerzami.


Zostawiam Was z tą niezwykłą porcelaną i zachęcam do odwiedzenia strony

>> Look At Me <<


Samorodek czyli mydło węglowo-złote

Czy Wy też tak lubicie to, jak węgiel działa na skórę? Sama jestem fanką węgla w kosmetykach od dawna! Stworzyłam więc dzisiaj nieco inne węglowe mydełko… A w zasadzie samorodek!

Samorodek złota! Czyli sztabkę mydła, w którym pośród ciemnej węglowej warstwy, znajdziemy także tę złotą! Powstaje więc mydło typu 2w1, bo po pierwsze, świetnie działa na skórę, po drugie – przyjemność mycia jest doprawdy wielka. Wśród czarnej piany odnajdujemy delikatne złote pobłyski! Na zdjęciu ta „złota” warstwa wydaje się po prostu żółtawa. W rzeczywistości składa się ona z mieniącej się złotej miki, która swój blask odzyskuje pod wpływem wody właśnie. Błyszczy się i pięknie uzupełnia tę swoją ciemną stronę.


Sam węgiel ma świetne właściwości antybakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybiczne. Doskonale oczyszcza nam skórę, wyciąga z niej – absorbuje wszelkie zanieczyszczenia. Do tego działa przeciwzapalnie, rozjaśniająco i kojąco. Polecany jest zwłaszcza do skór problematycznych, trądzikowych, tłustych. Dzisiejszego mydełka nie polecam do mycia twarzy, ale sprawdzi się idealnie w codziennej pielęgnacji ciała.

No i te złote pobłyski!

A jeszcze ten cudowny zapach pomarańczowo-tymiankowy! Takie połączenie olejków genialnie poprawia nastrój, a i wzmacnia działanie antybakteryjne i przeciwzapalne węgla.

Zróbcie koniecznie!


Samorodek czy mydło węglowo-złote


Składniki:

Warstwa czarna

  • 300 g białej bazy mydlanej (polecam bazę bez SLES/SLS ze ZróbMydełko)
  • 2 łyżeczki węgla (sproszkowany węgiel drzewny, znajdziecie w internecie lub w aptekach)
  • 40 kropelek olejku pomarańczowego
  • 20 kropelek olejku tymiankowego

Warstwa złota

  • 150 g białej bazy mydlanej
  • 2 łyżeczki złotej miki (polecam Kolorowka.com)
  • 30 kropelek olejku pomarańczowego

Warstwa ziemisto-brokatowa / krem

  • 50 g białej bazy mydlanej
  • 1 łyżeczka karmelowej błyszczącej miki
  • 1 łyżeczka złotego brokatu kosmetycznego
  • 10 kropelek olejku pomarańczowego

Przygotowujemy niewielką formę. Jeżeli nie posiadacie foremki do produkcji mydła, wykorzystajcie keksową lub karton po mleku.

Bazę mydlana na warstwę czarną kroimy w dużą kostkę i przekładamy do zlewki lub ceramicznej miseczki. W kąpieli wodnej lub mikrofali roztapiamy całość, uważając, aby baza za bardzo się nie podgrzała i nie zaczęła wrzeć (w mikrofali trwa to dosłownie chwilę). Do roztopionej bazy przekładamy węgiel i intensywnie mieszamy mieszadełkiem, aby połączył się z mydłem. W między czasie dolewamy olejki. Bazę przelewamy do formy i pozwalamy chwilę ostygnąć.

Roztapiamy mydło do warstwy złotej. Dodajemy mikę i olejek i odczekujemy chwilę, aż i ona lekko ostygnie. Dzięki temu, że obie części nie będą za gorące, uzyskamy efekt złotego samorodka. Na powierzchni warstwy węglowej powinna być już widoczna lekka stwardniała warstwa. Wtedy przelewamy złotą bazę na wierzch i patyczkiem przebijamy całość, aż do spodu formy w kilku miejscach, mieszając nim w formie gdzieniegdzie. Im bardziej fantazyjnie, tym wyjdzie ciekawiej. Całość ponownie odstawiamy na chwilę.

W tym czasie roztapiamy ostatni fragment bazy mydlanej. Dosypujemy mikę karmelową i połowę brokatu, dolewamy olejek i czekamy, aż mydło będzie miało konsystencję mleczka. Bazę rozlewamy powolnym strumieniem tak, aby powstał rodzaj kremu/dekoracji. Jeżeli zacznie za szybko twardnieć w zlewce/misce, wystarczy ponownie lekko ją podgrzać. Gotowe mydełko obsypujemy dodatkowo resztą brokatu.

Formę odstawiamy na noc (min. 2 godziny) do stwardnienia. Po tym czasie delikatnie wyciągamy mydło i kroimy na mniejsze kawałki.


Majowa dziewczyna

W maju nawet jak pada jest cudownie, prawda? Bo te majowe deszcze są i potrzebne i takie – oczyszczające! Są dobre. A poza tym już lada moment wróci słonko!

A skoro tak, to mam dla Was garść majowych inspiracji! Nie mogłabym ich Wam nie pokazać!

Oto majowa dziewczyna!



  1. Piękna sukienka w delikatne wzory z domieszką lnu / H&M
  2. Yukata Kimono Yuzen Paper – Kimono we wzór YUZEN PAPER projektu Nataszy Kwiatkowskiej z autorskiej kolekcji DIVERSITY, inspirowany japońską harmonią, wykonane w 100% z lnu. Do tego cudne turbany i opaski! / Looks by Luks
  3. Czy nie piękna? Kolekcja pościeli TOILE DE MYALPACA. Wzór zaprojektowała szwedzka projektantka wzorów tkanin Bärbel Dressler, które tak mówi o projekcie: „Wokół postaci alpaki opracowałam scenki, w których umieściłam ją w sielskiej, bukolicznej scenerii, otoczoną naturą jako miejscem komfortu i odpoczynku. Właśnie o to chodzi w kołdrach i poduszkach MyAlpaca.” / MyAlpaca
  4. Nowość Resibo – SELF LOVE. BB CREAM Natychmiast po aplikacji zobaczysz efekt, kiedy Twoja skóra pozostaje nadal tą samą skórą, jednak wygląda dużo lepiej, bardziej zdrowo, a jej koloryt zostaje wyrównany. Niedoskonałości stają się niemal niewidoczne. SELF LOVE. BB CREAM jest świetną opcją do codziennego makijażu, bo możesz go „dołożyć” bez obaw, że obciążysz skórę / Resibo
  5. Charakterystyczne baleriny inaczej czyli półbuty Kikar – Eleganckie i klasyczne półbuty z modnym, kwadratowym noskiem, który nadaje im prawdziwego stylu new vintage. Wykonane z miękkiej, wysokogatunkowej, włoskiej skóry, są elastyczne i wygodne / Balagan
  6. Puzzle Upside Down 1000 w eco woreczku z piękną ilustracją Aleksandry Wesołowskiej “Vzornik” / MONO Puzzle
  7. Kolczyki Perla – Spektakularne, ręcznie wykonane kolczyki koła o młotkowanej fakturze z perłami naturalnymi o nieregularnym kształcie / Mokobelle
  8. Jeden z pięknych i jakże oryginalnych lnianych ręczników szytych ręcznie w Polsce. Ten nazywa się Amber Sunrise i skradł moje serce! Do wykorzystania i na plaży i np. jako narzuta na łóżko. / Lazy Beaches
  9. Piękna nowa kolekcja biżuterii Back to Nature pełna motywów roślinnych i majowej energii / Animal Kingdom

Nowe w portfolio: Auna

Cieszę się ogromnie, że mogę zaprezentować Wam efekty kolejnej fantastycznej współpracy!

Znacie już markę Auna? Podglądałam ją sobie po ciuchu od dawna. Pamiętam dobrze, że zaintrygowała mnie pięknymi wizualnie mydłami, a potem balsamami do ust o zapachu wiśni i prosecco! Brzmi fantastycznie, prawda? Marka też wyróżnia się na rynku prostą, ale zapadającą w pamięć i charakterystyczną identyfikacją, opartą na gradientach, kolorach i zwierzakach o specyficznym mglisto-łunowym zabarwieniu.


Z miłości do fauny i flory oraz pielęgnacji ciała w zgodzie z naturą powstała marka Auna. Nasze produkty są ręcznie robione, wegańskie, bez dodatku oleju palmowego, a plastik omijamy z daleka. Idea, jaka przyświeca marce, to tworzenie produktów etycznych – z poszanowaniem ludzkiej pracy, matki natury i naszych mniejszych braci.



I w końcu napisała do mnie Ania, właścicielka marki, która planuje małą rewolucję na stronie. Poprosiła mnie o stworzenie kolaży produktowych, które będą w odpowiedni sposób prezentować kosmetyki, wyróżniać je na rynku i oczywiście wpisywać się w charakter marki. Zajęłam się więc dopracowywaniem zdjęć produktowych i zaczarowywaniem je w te gradientowe łuny.

O ile na nową stronę marki musimy jeszcze chwilę poczekać, już teraz z radością prezentuję Wam część naszych kolorowych kolaży!


Zapraszam też jak zawsze do mojego portfolio

>>> Lili Creative <<<


Zajrzyjcie też koniecznie na stronę

>>> Auna <<<



Ale to nie wszystko! Muszę się jeszcze pozachwycać! No muszę!

Marka wyróżnia się bowiem nie tylko ciekawą identyfikacją, ale także samymi produktami. I pomysłami na nie! A także – cudownymi zapachami!

Ot choćby – Szampański olejek do ciała! Jak to pachnie! Mi osobiście nie do końca przypomina zapach szampana, ale nie zmienia to faktu, że jest to piękny, lekko słodki, bardzo kuszący aromat, który chce się wąchać i który przyjemnie pozostaje na skórze. A do tego ten blask! Jest to bowiem olejek, w którym pływa sobie eko brokat, trzeba go więc porządnie wstrząsnąć przed użyciem. Wygląda wtedy jak płynne złoto (uwielbiam ten efekt, często tworzymy go na moich warsztatach). Co jednak ważne, na skórze nie jest bardzo widoczny. Pozostaje jedynie leciutki pobłysk od czasu do czasu i to fantastyczne uczucie odżywienia skóry. Świetny kosmetyk na co dzień i od święta, na prezent i aby sprawić przyjemność samej sobie. Zawsze bowiem mówię, że wszystkim nam potrzeba codziennie nieco pobłyszczeć!



I kolejny świetny pomysł – Jaśminowy olejek do ciała! Coś dla każdej romantyczki! Pływają w nim kwiaty jaśminu, dzięki czemu wygląda po prostu uroczo. I znowu – jak to pachnie! No, jak jak jaśmin właśnie! Lekko, dziewczęco, wiosennie. Olejek działa przy okazji przyjemnie kojąco – poza dobrą kombinacją samych olejów – winogronowym, migdałowym, sezamowym i makowym, mamy tu też łagodzący ekstrakt z nagietka. Całość nałożona na skórę zaraz po kąpieli pozostawia ją gładką i miękka. No i jak to pachnie!



A teraz mój zapachowy hit! Mango! Uwielbiam zapach mango! I nie tylko ja, bo to zazwyczaj olejek o tym zapachu najszybciej kończy się na moich warsztatach. A tutaj mango mamy ukryte w żółciutkim, energetycznym Peelingu do ciała mango z masłem mango! Jest to łagodny peeling, z drobnymi kryształkami cukru. Jeden z tych, które przy okazji nawilżają i odżywiają skórę, dzięki sporej zawartości maseł i olejów. Należy jednak do tych lżejszych peelingów, które nie pozostawiają bardzo tłustej skóry, a raczej – są po prostu w punkt. To znaczy – jeśli nie lubicie efektu natłuszczenia, bardzo łatwo się zmywa. Skóra po nim jest cudownie mięciutka. Mój faworyt!

Zachęcam Was gorąco i do śledzenia marki i do wypróbowania jej kosmetyków! Coś czuję, że jeszcze będzie o niej głośno!


Prosty ratatuj

Prosty ratatauj! A właściwie ratatouille, bo tak w zasadzie nazywa się to danie, którego moją szybką wersję Wam dzisiaj zaserwuję! Wszyscy znamy je z bajki o wesołym szczurze, a ja osobiście bardzo polecam jako przepyszny dodatek do dania głównego albo danie główne samo w sobie – tak właśnie my je zajadamy.

Przepisów na podobne dania znajdziecie w sieci mnóstwo, wszystkie jednak wywodzą się z francuskiej tradycji śródziemnomorskiej i bazują na pomidorach, cukinii, bakłażanie, cebuli i papryce, której u mnie brak. Jak podaje Wikipedia – podobne potrawy znane są w całym basenie Morza Śródziemnego, są to np. caponata i peperonata, pisto, briam, bohemienne, samfaina, tumbet i kapunata. Trudno się dziwić, bo jest i pysznie i zdrowo i naprawdę szybko!



Ratatuj / Ratatouille


Składniki:

  • 1 bakłażan
  • 1 cukinia
  • 2 duże pomidory
  • cebulka dymka (lub szalotka lub czerwona cebula)
  • ulubiony olej / oliwa z oliwek
  • sól, pieprz
  • świeży lub suszony tymianek i oregano
  • własnoręcznie zrobione lub gotowe pesto ze słoiczka lub sos pomidorowy



Bakłażana myjemy i kroimy na cienkie plastry. Zasypujemy je solą z dwóch stron i odstawiamy na godzinę, aby puścił soki i stracił swoją goryczkę. Po tym czasie dokładnie go płuczemy i osuszamy ściereczką.

Cukinię kroimy w plasterki. Z pomidorów można ściągnąć skórę, choć sama zazwyczaj tego nie robię. Kroimy je na połówki wykrawamy gniada nasienne i potem także na plasterki. Cebulki tak samo – kroimy na plastry lub – jeśli jest duża – na piórka.

Na spód naczynia żaroodpornego wylewamy odrobinę oliwy lub oleju i mieszamy go z około dwoma łyżkami pesto lub wylewamy równomiernie sos pomidorowy. Następnie układamy kolejne warstwy możliwie pionowo – bakłażany, cukinie, pomidory i nieco cebulki. Poszczególne warstwy można doprawiać do smaku solą i pieprzem. Kiedy wypełnimy warstwami całe naczynie, oblewamy je lekko oliwą/olejem, posypujemy tymiankiem i oregano. Tutaj także polecam rozłożyć na powierzchni warzyw nieco pesto.

Całość wkładamy do piekarnika nagrzanego na 200 stopni na około 40-50 minut, aż warzywa zmiękną i się zarumienią.

Podajemy z ulubionym serem i pieczywem. Lub – jak chcecie!


Lemon Vibe

Co roku, tak jakoś mniej więcej o tej porze, nachodzi mnie na cytryny!

Czyż bowiem istnieje bardziej optymistycznie letni owoc niż właśnie cytryna? Ileż w nich wakacyjnej radości i południowej energii, prawda?

A tego nam teraz trzeba!

Przesyłam więc Wam dzisiaj porcję cytryn!



Cytrynowy plakat vintage – Weranda Sklep / Kolczyki Sycylijskie Cytryny – 10 DecoArt / Kolczyki połówki cytryn – H&M / Słonecznie cytrynowa opaska – H&M / Sukienka w odcieniach cytrynki – H&M / Skarpetki cytrynowe Sorrento Bovska x KABAK – KABAK



Cytrynowa sukienka – H&M / Kolczyki z cytrynkami Zagara – 10 DecoArt / Kolczyki z perłami i cytrynami – H&M / Cytrynowy plecak – Drivemebikini / Espadryle z cytrynkami Toms – Mivo / Plakat z drzewkiem cytrynowym – MUKKO


Facebook