KategorieUncategorized

Etykiety do ściągnięcia

Spójrzcie kochani w jak genialny sposób Ez autorka bloga Creature Comforts przeobraziła klimat i barwy ubrań w kolorowe etykiety do prezentów! Wyszło naprawdę uroczo! A co najważniejsze – te etykietki możecie sobie ściągnąć, wydrukować, wyciąć i używać na co dzień! Doprawdy, bardzo lubię takie inicjatywy! I te kolory i wzory! Zwłaszcza wyszywano-kwiatowe!
Po etykiety z kwiatami wpadnijcie więc TUTAJ i kliknijcie pasek z napisem download.
Po etykiety wzorzyste w odcieniach morskim i melonowym wejdźcie TUTAJ i także kliknijcie sobie w jeden z pasków z napisem download.

Zauroczona: Prace Jenny Tiffany

Jenny Tiffany to moje najnowsze odkrycie! Jej prace są przecudne! Jednocześnie proste, bardzo kolorowe, może trochę nieco bajkowe i oryginalne. Motyw trójkątnych gór w nachodzących na siebie barwach najbardziej mnie zauroczył. Wszystko jest spójne i zabawne. A każdą z tych grafik powiesiłabym u siebie w domu. Ot, taka górsko-leśna baśń dla dużych i małych dzieci z lekko retro klimatem.

Prawda, że urocze?

Grafiki Jenny Tiffany dla Society6

Pozdrowienia z Turcji

Kochani, jeśli śledzicie Lili na Facebooku wiecie pewnie, że od wtorku przebywamy z rodzinką na wakacjach w Turcji. Posty, które Wam w tym tygodniu serwuję przygotowałam specjalnie wcześniej, a wycieczkę wykupiliśmy dosłownie w poniedziałek:) Jest cudownie, pięknie i słonecznie. Wszystko dokładnie opowiem, jak już wrócimy, a tymczasem przesyłam gorące pozdrowienia!!!!!

Zapach wspomnień

Odkryłam to już dłuższy czas temu. I tak się zastanawiam czy to aby nie jest oznaka starzenia się. Bo czy zauważyliście, że latem każdy wieczór pachnie innym wspomnieniem? Każdy dzień. I każdy podmuch wiatru. Być może mam już po prostu na tyle wspomnień, że zaczynają mnie w dziwnych momentach atakować. Znienacka. Wracamy ze spaceru i akurat zbiera się na burzę i już mam przed oczami ten deszczowy dzień kilka lat temu… Niekiedy ciepły wiatr przywieje aromat upalnych dni i chwil spędzonych na żaglach, na dworcach, na polnych drogach czy dalekich wyprawach. Nawet niespecjalnie piękne zapachy smażących się fast foodów potrafią przenieść mnie w czasie.

Bo w lecie dzieje się więcej. W lecie przeżywamy. I te przeżycia tworzą nasze wspomnienia i zapisują się w pamięci kształtami, kolorami, uśmiechami i właśnie zapachami. Zapach zimy? Śnieg i Boże Narodzenie. Zapach lata? Cała feria najdziwniejszych aromatów, od tych subtelnych, łagodnych, po wykrzywiające nozdrza śmierdziele. Latem dzieje się nasze życie. Nie zamykamy się w kokonie mieszkań w wielkiej płycie,  chcemy współistnieć i być. I za to kocham lato.

I kocham wspomnienia. I to, że co lato tworzymy nowe. Staram się więc wdychać zapach Róży, bo wiem, że nigdy już taka malutka nie będzie i nigdy nie będzie tak wyjątkowo pachnieć. Chłonę woń sezonowych potraw, lasu o poranku, powietrza po burzy, truskawek i czereśni. Chłonę nawet krakowskie spaliny… Może kiedyś, kiedy będę daleko od Krakowa, właśnie ten specyficzny zapach mi o nim przypomni?
Ale najbardziej lubię chłonąć woń dalekich nowych nieodkrytych przeze mnie jeszcze krain!

Wish list: Na słonko

Wakacje!!! Opalamy się i zabezpieczamy! Ciałko marzy zatem o bezpiecznych, naturalnych i skutecznych filtrach. Moje marzy o tych poniższych. Jeden już znalazł się w walizce!!

Krem na słońce faktor SPF 20 Eco Cosmetics 

Kombinacja rokitnika i oliwki z oliwek w kosmetykach eco cosmetics na słońce chroni skórę przed szkodliwym promieniowaniem i jednocześnie zapobiega jej odwodnieniu.
Skuteczny, ekologiczny i całkowicie bezpieczny dla morskiego ekosystemu
Zawiera egzotyczne olejki pielęgnujące skórę, doskonale nawilża, nie pozostawiając białych śladów.
Organiczne masło shea i organiczny granat intensywnie pielęgnują skórę. Chroni przed utratą wilgoci i zapobiega oznakom starzenia.
Z olejem z bio-słonecznika i bio-karotenem, zapewnia mineralną, trwałą ochronę przed promieniami słonecznymi.
Wyciąg z zielonej herbaty, masło shea i olejek z jojoby nawilżają i regenerują skórę dostarczając jej witamin i minerałów. 

 

Jej Świat: Edyta Zając

Zagłębimy się dzisiaj choć na chwilę w niezwykły wyjątkowy świat pięknej, mądrej i kreatywnej kobiety. Znacie może blogi The Body. Naturally lub Life Skills Academy? Jeśli nie, to zajrzyjcie tam koniecznie. Ich autorka – Edyta Zając – niezmiennie imponuje mi swoją organizacją, pomysłowością, poukładaniem i wspaniałymi pomysłami. Polecam Wam też jej niezwykły sklepik ze smakowitymi limanowskimi produktami – TUTAJ!
A kiedy już się naczytacie i zainspirujecie – wstąpcie do świata Edyty i poznajcie ją! Jej słowami!
Jest tyle rzeczy, bez których nie mogę żyć 🙂
1. Fotografia. Uwieczniona chwila. Nie mogłabym żyć bez tych tysięcy zdjęć, które zatrzymują zwykłe życie na dłużej. Wcześniej to ja byłam fotografowana, dziś sama biegam z aparatem wszędzie, gdzie mogę. Uwielbiam to, ostatnio nawet zostałam poproszona o zrobienie sesji zdjęciowej dla maluszka przyjaciółki. Duma 🙂
2. Kosmetyki i perfumy. Mam ich mnóstwo, cały czas testuję, poszukuję i sprawdzam. Najbardziej lubię firmę Yves Rocher (od lat jestem konsultantką), Bielendę, Flos Lek i kosmetyki, które ma u siebie Mydlarnia u Franciszka. Oprócz tego, że produkty mają być dobre, muszą być też śliczne – o wiele przyjemniej się nakłada krem, który leży sobie w ładnym pudełeczku. Czym zwykle pachnę? Moje ulubione zapachy to Amour Amour Cacharel (najpiękniejszy!) i Live! Jennifer Lopez (to mój ślubny zapach).
3. Gdybym miała znaleźć się na końcu świata z kilkoma ulubionymi rzeczami, z pewnością zabrałabym książki. Książki, książki, książki – wciąż marudzę, że nie mam za dużo czasu na czytanie, cały czas tonę w opowieściach i bez przerwy obiecuję sobie, że nie kupię żadnej książki do momentu, aż przeczytam wszystkie, które mam u siebie. Pewnie. Kupuję książki w księgarniach w Krakowie, czasem zamawiam przez internet, ale bardzo często mój mąż nie może odciągnąć mnie od stosów książek na wyprzedażach w sklepach. Koszmar. Zbieram się teraz do mojej osobistej wyprzedaży – czas zrobić miejsce na nowe książki 😉
4. Kiedy mieszkałam jeszcze z rodzicami, nie gotowałam w ogóle. Moja mama jest mistrzynią, dlatego na mnie zawsze czekały STOSY naczyń do umycia i CAŁA kuchnia do wysprzątania. W głębi duszy myślałam, że będzie kiepsko – nie umiałam nic upiec, a przygotowanie rosołu to była dla mnie czarna magia. Gdy jednak przyszedł czas na studia, zamieszkałam w Krakowie i miałam dość noszenia ciężkich słoików z zupami od mamy, wyjęłam książki kucharskie, przeglądałam gazety i totalnie pokochałam gotowanie. Muszę przyznać, że mama jest w nieustającym szoku od kilku lat, a ja sama zastanawiam się, jak mogłam tego wszystkiego nie umieć. Gotuję codziennie, nawet kilka razy, bawię się tym, eksperymentuję i poczułam, jak cudownie jest karmić ludzi 🙂
5. Odkąd zauważyłam, jak ważne jest zapisywanie myśli i co zmienia w życiu, zawsze mam przy sobie notes. Trzymam się zasady: jeden notes w jednym czasie. Kiedyś w każdej torebce miałam osobny zeszyt, mnóstwo karteczek i w rezultacie zapominałam o wielu rzeczach lub przestały być aktualne. Teraz jest idealnie: wiele pięknych rzeczy zrealizowałam dzięki tej metodzie. 
6. Staram się minimalistycznie podchodzić do życia – ograniczam ilość kupowanych i posiadanych rzeczy. Odgruzowałam nasz dom, swój pokój w domu rodziców, zrobiłam porządki. Niestety jednak wciąż nie mogę się powstrzymać przed posiadaniem biżuterii. Ostatnio kupiłam sobie piękny pasek typu mirror belt – jest szeroki (6,5 cm), metalowy i podkreśla talię idealnie. Pasował do mojej sukienki 🙂 Kiedy mam na sobie urzekające mnie rzeczy, czuję się… urzekająco 🙂 To mój sposób na nagradzanie siebie za codzienny wysiłek. Tak, do takiej wyprzedaży też się przygotowuję. 
7. W ciągu minionych kilku lat uzależniłam się od planowania różnych rzeczy – planuję pracę, działania w ramach blogów, rysuję pomysły na firmę, planuję podróże, to, jak będzie wyglądał kolejny tydzień, wyjścia, zabawy rozwojowe dla mojej córeczki, wygląd ściany w jadalni, balkonowy zielnik. Dużo planuję – dzięki temu mam wrażenie, że moje życie jest w miarę przewidywalne. Czuję, że korzystam z niego tak jak tylko się da i nie pozwalam sobie na smętne spędzanie najpiękniejszych lat mojego życia (chociaż kto wie, które będą najpiękniejsze…). Gdybyś dzisiaj weszła do mojego mieszkania  zobaczyłabyś (oprócz stosów zabawek, które są dosłownie wszędzie i kawałków brokułów na podłodze) flipchart z wynikami mojej ostatniej burzy mózgów, notes z nowymi sprawami firmowymi, który jest tuż obok laptopa, nad biurkiem tablicę magnetyczną z rozpisanymi dniami tygodnia i konkretnymi planami na ten czas. Oczywiście jest też kalendarz. Planowanie jest wspaniałe i dzięki niemu przeprowadzam wiele inspirujących zmian w moim życiu. Tak, Lili, nie mogłabym żyć bez zmian. 
8. Podoba mi się taka myśl, że ile znasz języków, tak wiele razy żyjesz. Piękne. Uwielbiam języki obce – chcę rozmawiać z innymi ludźmi, czując smak ich słów, a nie tylko tłumaczyć wszystko na angielski. Dlatego kocham uczyć się języków obcych i uwielbiam podróżowanie. Na wyprawę do innego kraju lub miasta wydałabym ostatnie pieniądze. Cieszę się, że M. kocha zwiedzać świat tak, jak ja 🙂
Mam tendencję do rozpisywania się dlatego na koniec wspomnę tylko o tym, że mój świat budzi się i zasypia dzięki mojemu mężowi i Hani, która ma już prawie rok 🙂
Facebook