Kolory #4

Tym razem to ta piękna jesień, która jeszcze tak niedawno nam towarzyszyła, natchnęła mnie kolorystycznie!

Mam więc dla Was kolejne zestawienie. Nieco cieplejsze niż te ostatnie, bardziej przytulne i miękkie, ale wciąż mocno… kolorowe! Zanurzamy się bowiem w odcieniach brązu, w klimacie kamelowym i w musztardowych dodatkach. A całość opatrzymy intensywnym kobaltem.

1.Ciepły, futrzany płaszcz w intensywnych kolorach / Mango

2. Piękna, jedwabna koszula / Uterque

3. Brązowe spodnie / C&A

4. Kobaltowa, dzianinowa apaszka / Zara

5. Bransoletka Acai / Parfois

6. Eleganckie, kobaltowe rękawiczki / Monika Kamińska

7. Musztardowa torba typu shopper / Zara

8. Skórzane sztyblety / CCC

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Tanie podróżowanie

No i zaczęła się ta mglista, ponura część jesieni… Nie powiem, ma ona swój urok, jest w niej coś przyciągającego… Sprzyja jednak melancholii, apatii i zmęczeniu. Cóż więc robić w te coraz ciemniejsze i bardziej szare (zwłaszcza tu, w Krakowie…) dni? Planować podróże!

Ale, ale… tu się nagle okazuje, że kupujemy mieszkanie, że trzeba je urządzić, mebli trochę kupić, sami rozumiecie. Czy jest więc nadzieja na wakacje w tym roku? Oj, musi być! Wakacje bowiem, spójrzmy prawdzie w oczy, to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy na świecie! Prawda? Nie pozostaje więc nic innego, jak poszukać sposobów na tanie podróżowanie!

Sama głowię się nad tym tematem od dłuższego czasu. Nie wiem jeszcze na co się zdecydujemy. Mam jednak przy okazji i dla Was kilka sprawdzonych, przeze mnie lub moich bliskich, porad. A nuż zainspirują Was lub pomogą zorganizować wyjątkowy wyjazd? Ekonomiczny wyjazd!

A że temat podróży przewija się w Lili od czasu do czasu, będę się tu też posiłkowała moimi wcześniejszymi wpisami! Tak najlepiej! Poszukamy więc sposobów, na zaplanowanie taniego podróżowania, na wyjazdy bliskie i dalekie! Na wypady jesienne, narty zimowe i najlepsze wakacyjne przygody!

 

Polowanie na last minute okiem specjalistki!

Tak, tutaj z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jestem specjalistką. Tak bardzo wyspecjalizowaną, że o polowaniu na najlepsze last minut napisałam całkiem niedawno osobny post (link poniżej). Ze względu na specyfikę pracy mojego męża, z którym nic nie można planować na później niż około tydzień (!), ale też po prostu z pobudek ekonomicznych, odkąd urodziła się Róża najczęściej wybieramy wakacje last minute. Jest to też idealna opcja dla osób, które lubią niespodzianki. Które potrafią zdać się na los i pojechać tam, gdzie akurat pojawi się wyjątkowa oferta. My lubimy!

Co ważne, rozpoczął się teraz najlepszy okres na poszukiwanie wycieczek last minute. Październik, listopad, a zwłaszcza początek grudnia to miesiące, w którym najłatwiej znaleźć świetną ofertę, choć oczywiście musimy się nastawić na pewne niedogodności, jak nieco niższa temperatura w destynacjach europejskich i krótszy dzień. Niemniej jednak w zeszłym roku to właśnie pod koniec października wybraliśmy się na Cypr i były to niezwykle udane wakacje! Na Cyprze o tej porze roku wciąż jest gorąco, woda jest cieplutka, a turystów znacznie mniej. Bardzo polecam.

Stanowczo bardziej polecam, niż czerwcowy wypad do Grecji… Choć było pięknie (sprawdźcie w linku poniżej), koniec czerwca jest tam wybitnie gorący i niestety już – drogi. Udało mi się znaleźć całkiem dobrą ofertę w miejsce o którym od dawna marzyłam – na wyspie Skopelos, na której kręcono Mamma Mia. Do teraz jestem zauroczona, ale upał skutecznie uniemożliwiał normalne funkcjonowanie i zwiedzanie. Jestem pewna, że wrzesień/październik to lepsze miesiące na Grecję. Albo szykujcie się już na maj!

O tym gdzie szukać najlepszych i najtańszych wycieczek last minute, czym się kierować w wyborze hotelu, a także jak niezwykle wciągające jest to zajęcie, znajdziecie w poście „Jak ustrzelić last minute”!

Zobacz wpisy:

 

A może odwrotnie – poszukiwania first minute?

Coraz więcej moich znajomych decyduje się na nieco inną opcję, na first minut. To z kolei świetny pomysł dla tych wszystkich, którzy planować mogą i lubią! Którzy sami chcą decydować, gdzie i kiedy pojadą, a potem cieszyć się tą myślą przez wiele miesięcy. Całkiem przyjemna to wizja, prawda?

Jednak równie istotną motywacją jest cena. Wycieczki first minut potrafią kosztować 30-40 % taniej niż w sezonie, nieraz także dodawane są do nich ciekawe bonusy. Może więc warto już teraz pomyśleć o przyszłych wakacjach i oszczędzić sobie i nerwów i pieniędzy?

Ale to nie wszystko! W biurach podróży wciąż w opcji first minute pojawia się… zima 2017/2018! I tak wchodząc na stronę biura TUI mamy możliwość wyjazdu na Riwierę Turecką na tydzień za 567 zł, a na narty do Czech w Karkonosze za 338 zł, także na tydzień. Polecam też bardzo Maderę od 1249 zł –  to doprawdy idealna destynacja na zimę, bo przenosimy się do krainy wiecznej wiosny!

Sprawdź oferty biur, na przykład TUI.

 

Weekendowe city breaks z tanimi liniami – gdzie, kiedy, z kim?

Wyjazdy typu city breaks są idealną opcją na jesień i wiosnę. Pozwalają choć na krótką chwilę wyrwać się z szarej codzienności w zupełnie inny, zazwyczaj znacznie cieplejszy świat. Zwłaszcza, że bilety lotnicze potrafią tu kosztować naprawdę mało i za doprawdy grosze można skoczyć w październiku lub kwietniu do Barcelony, Rzymu, Londynu, Sztokholmu czy na Sycylię.

Minusem jest fakt, że nawet jak dolecimy za pół darmo, to jeszcze trzeba się na miejscu porządnie wyspać, a i coś dobrego zjeść. Na szczęście mamy teraz do dyspozycji tak genialne portale jak Airbnb, Booking.com czy Hostelworld (z którego namiętnie korzystałam na studiach), które pozwalają znaleźć świetne zakwaterowanie w równie świetnych cenach. Ostrzegam jednak… Na Airbnb można całkowicie wsiąknąć… O co mi chodzi? Szukałam w zeszłym roku jakiejś ciekawej willi dla nas na Sycylii. Pamiętam, że całe godziny spędziłam na tym portalu, przeglądając wszystkie możliwe miejsca i szukając ich na mapie. Sprawiało mi to ogromną przyjemność i do teraz mam wrażenie, że całkiem dobrze poznałam wyspę!

Najprzyjemniej wspominam krótki wypad do Barcelony z moim dobrym kolegą. Był to kwiecień, a ja tak bardzo bardzo potrzebowałam słońca. I tego właśnie słońca tam było tak dużo. I radości na ulicach, i kolorów, i morza, i dobrej energii.

Jeśli więc decydujecie się na city break to koniecznie z kimś bliskim z kim można intensywnie poszaleć! 🙂

A gdzie lecieć? Tutaj zacytuję Grzesia Pękałę z wpisu, który linkuję poniżej i który bardzo polecam, bo wciąż jest aktualny:

„Latam z Krakowa, dlatego pozwolę sobie polecić tanie wyskoki do Palma de Mallorca (zwiedziłem ją w 2 dni!), na Maltę oraz do Bolonii i na Sycylię (Trapani). Tutaj lotniska są naprawdę blisko miast, więc będzie i tanio, i nie stracimy czasu na dojazdy. W każdym z tych miejsc zdążyłem w parę dni odpocząć, „nazwiedzać się”, a także porozmawiać z lokalsami. Oczywiście, zawsze żałuję, że nie mogę wyrwać się na dłużej, ale tak to już jest, gdy kręcę reportaże telewizyjne i muszę działać niezwykle szybko. Nadzwyczaj tanie bilety daje się zarezerwować też do Barcelony (główne lotnisko to El Prat, a nieco dalej położone to Girona), Cypr (uwaga na wysokie ceny hoteli w sezonie!), Oslo i Sztokholmu (tutaj z kolei ceny noclegów spadają w sierpniu).”

Zobacz wpisy:

 

 

Podróże dalekie w dobrej cenie – polowanie na tanie bilety!

Daleko też można polecieć tanio. No… względnie tanio! Tutaj mamy dwa ogólne sposoby poszukiwania taniego podróżowania. Po pierwsze last minute, tylko w wersji egzotycznej. Jak pisałam w jednym z wymienionych wyżej wpisów, warto zwrócić uwagę na loty czarterowe, na przykład Tui – tui.pl. Ich ceny potrafią bardzo spektakularnie spaść i za naprawdę dobre pieniądze można polecieć na Dominikanę czy do Indonezji”.

Całkiem jednak niedawno wymyśliłam, że polecimy właśnie do Tajlandii. Pomysł był spontaniczny i niestety nie wyszedł (skończyło się na Cyprze), ale idea była zacna. U jej podstaw leżały bardzo tanie bilety liniami Air China. Ich sporym minusem (kiedy podróżuje się z dzieckiem, bo gdyby nie to, mógłby to nawet być plus), była niecała doba przerwy w Pekinie. Wydało mi się to za dużym obciążeniem dla 5-latki. Gdybyście jednak lecieli z takimi przesiadkami, to musicie wiedzieć, że można sobie w tym czasie przyjemnie bezwizowo zwiedzić Pekin!

Ach, no i my się może wystraszyliśmy, ale moi przyjaciele spędzili miesiąc w Indonezji, głównie na mało znanych wyspach, z dwójką malutkich dzieci i trzecim w brzuszku. Da się? No jasne, że się da. Bardzo miło wspominają cały ten wypad.

 

SPA we Włoszech i fabryka w Anglii czyli zagraniczne staże oraz wakacyjne wyjazdy do pracy – zaplanuj już teraz!

Teraz coś dla studentów! Bo chyba najlepszym sposobem na tanie podróżowanie w tym wieku, w wieku, w którym zazwyczaj zwyczajnie nie dysponuje się za bardzo środkami, są wyjazdy na staże i do pracy. Już Wam o tym wspominałam, polecam poniższy link!

Bo czasem wystarczy wysłać mail… O co chodzi? Przypomnę Wam historię moich włoskich wakacji, kiedy to odbywałam staż w SPA świetnego hotelu, położonego na plaży, niedaleko Sorrento. Spędziłam tam trzy niezwykłe miesiące. Do mojej dyspozycji był jeden z hotelowych pokoi oraz stołówka pracownicza z przepysznym jedzeniem. Dostawałam też kieszonkowe, które prawie w całości oszczędziłam.

Podczas stażu pracowałam 8 godzin przez 5 dni w tygodniu – czyli standardowo – w hotelowym luksusowym SPA. Obsługiwałam gości, opowiadałam o obiekcie po włosku i angielsku, pomagałam we wszystkich czynnościach administracyjnych i chłonęłam wiedzę związaną z pielęgnacją i tematyką SPA. To i brzmi dobrze i naprawdę dobrze mi tam było (choć tęskno).

Co ważne, staż ten zorganizowałam sobie sama, wysyłając najzwyczajniej w świecie mail do hotelu. Po więcej, zapraszam do poniższego posta, kliknijcie w link. I koniecznie, moi drodzy studenci – próbujcie! Możecie zyskać wspaniałe doświadczenie i przeżyć przygodę!

Podczas wcześniejszych wakacji pracowałam w supermarkecie w Irlandii, a w kolejne – w fabryce mrożonego jedzenia dla Tesco w Anglii. Te pierwsze były wspaniałe i niezapomniane, fabryki jednak dobrze nie wspominam. W obu przypadkach wyjeżdżałam w ciemno, poszukując pracy już na miejscu. Tego stanowczo nie polecam. Kolejnego lata poszłam po rozum do głowy i już w zimie zaczęłam wysyłać maile z zapytaniem o powyższy staż. Warto więc planować! Warto zacząć planowanie już teraz!

A może jeszcze inaczej? Może zdecydujecie się na wolontariat? Tutaj nie mam doświadczenia, ale wierzę, że to naprawdę ciekawa opcja!

Zobacz wpis:

 

 

Poznajemy to, co wciąż niepoznane czyli własne okolice, ale w ciemno!

Wróćmy na własne podwórko. Bo co zrobić, jeśli mamy wolny zaledwie jeden dzień? Mam otóż ekspresową poradę! Całkiem niedawno odkryliśmy z mężem, ile radości sprawia podróżowanie w ciemno! Pakujemy się całą rodziną w samochód i jedziemy przed siebie. Tam gdzie akurat jest ładniejszy zakręt. Nie zerkamy na gps, na mapę, po prostu jedziemy! Zatrzymujemy się tam, gdzie wydaje nam się, że znajdziemy coś ciekawego. Za każdym razem się udaje!

Ale wiecie co jest najlepsze? To szczególne uczucie wolności! Jedziesz, po prostu jedziesz. Nie spieszysz się, cieszysz się chwilą, podziwiasz widoki za oknem. Jedziesz!

 

Dla odważnych – autostop i spanie na plaży. Czy warto?

Za młodu jeździłam co nieco stopem i do teraz bardzo sobie te momenty chwalę. Przyznam jednak, że im jestem starsza tym mniej mam zaufania do ludzi i tym większą potrzebę wygody i samostanowienia. Autostop pozostaje więc kolejną opcją dla studentów, ale oczywiście obciążoną pewną dozą niebezpieczeństwa. Takie podróżowanie to jednak prawdziwa przygoda. Niezapomniana przygoda. Mam wielu znajomych, którzy w ten sposób zwiedzili całą Europę!

Moim najciekawszym wspomnieniem jest taka jedna noc, kiedy to jechaliśmy ze znajomymi w Słowacki Raj. Podzieliśmy się na pary. Niestety mnie i mojego towarzysza zastała noc w środku całkowicie powalonego przez niedawny orkan lasu. Co gorsza – mieliśmy jedynie tropik od namiotu, bo stelaż zabrała inna para. Rozłożyliśmy ten tropik wśród tych powalonych konarów i próbowaliśmy spać. Nie było lekko 🙂 Ale wspominam to fantastycznie!

Mój mąż, natomiast, z kolegami jeździł autostopem na Lazurowe Wybrzeże, gdzie sypiali na plaży (odwiedziłam ich kiedyś na tydzień i także na tej plaży spałam) i pracowali myjąc jachty. To dopiero były czasy! Można było dobrze zarobić w tak czarującym i niezwykłym miejscu! Co istotne, na tej plaży pozostawiali wszystkie bagaże i nic nigdy się z nimi nie stało. Była tam też łazienka i prysznice. No bajka!

I ten szum fal zaraz po przebudzeniu…

Trzeba tylko trochę odwagi!

 

Strony i blogi, które inspirują i pomogą tanio podróżować

Zainspirujcie się! Zajrzyjcie na poniższe strony, znajdziecie tam nieraz genialne porady i pomysły!

 

I cóż? Do dzieła! Ruszamy w świat!

 

Materiał powstał w wyniku miłej współpracy z Tui.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jesienny misz masz i Magiczny Warsztat Świąteczny

Ho, ho, ho! Jesień mamy piękną i w pełni, ale świąteczne przygotowania trwają też już w najlepsze! Mam więc dzisiaj dla Was trochę jesiennych smaczków i zaproszenie na bardzo wyjątkowe warsztaty w Krakowie!

Zacznijmy od zaproszenia!

Magiczny warsztat świąteczny

 kosmetyki naturalnej i słodyczy kosmetycznych

Lili Natura & Absurdalia CAFE

9.12.2017 / Kraków

 

Poczuj gwiazdkową magię w przytulnych wnętrzach Absurdalia CAFE, podczas jedynych w swoim rodzaju świątecznych warsztatów kosmetyki naturalnej i słodyczy kosmetycznych!

Otul się korzenno-cytrusowymi aromatami, popijając ulubione kakao i tworząc prawdziwe, kosmetyczne cuda! Podaruj je najbliższym lub wykorzystaj sama, w zaciszu własnej łazienki.

Podczas warsztatów poznasz podstawy kosmetyki naturalnej i aromaterapii, sposób na wykorzystanie najprostszych codziennych produktów w pielęgnacji, konkretne przepisy i porady. Zainspirujesz się i rozpoczniesz nową przygodę! A wszystko w wyjątkowej atmosferze świątecznych przygotowań.

Przy okazji dowiesz się, jak naturalnie zwalczać stres, senność, wypalenie, jak wzmocnić odporność, jak radzić sobie z zimową aurą i infekcjami, jak się zrelaksować i ukoić nerwy!

Stworzysz najpiękniejsze, najcenniejsze świąteczne prezenty, które z radością będziesz mogła ustawić pod choinką.

Wszystkie wykonane kosmetyki zabierzesz ze sobą do domu!

 

Warsztaty poprowadzi Adriana Sadkiewicz, autorka bloga LiliNatura.pl i książki Cukiernia kosmetyczna. Warsztaty tworzenia kosmetyków naturalnych prowadzi już od ponad ośmiu lat. Uczy tworzyć własne kosmetyczne cuda na łamach swojego bloga, na portalach i w magazynach oraz podczas tych najcenniejszych, bezpośrednich spotkań.

 

Program:

10:30 – 12:30

Naturalna pielęgnacja w świąteczno-prezentowym wydaniu!

Zrobimy:

  • Magiczne nabłyszczające eliksiry olejkowe
  • Słodkie balsamy do ust – czekoladowy lub miodowy
  • Aromatyczno-odżywcze świece do masażu
  • Korzenny regeneracyjny peeling do ciała

 

12:30 – 13:00

Przerwa na pyszny lunch i mikołajowe PREZENTY!

Podajemy specjalność Absurdaliów – tartę na słono w towarzystwie sałatki! Tarty do wyboru według aktualnej dostępności. Wszystkie są pyszne, domowe, bezmięsne i na bogato! Do tego aromatyczna herbatka, kakao lub kawa – do woli!

W miedzy czasie zawita Mikołaj z worem prezentów! Każda uczestniczka wylosuje z niego biżuteryjną niespodziankę z kamieniami z Lili in the Garden!

 

13:00 – 15:00

Szaleństwo słodyczy kąpielowych!

Będziemy tworzyć serniczki kąpielowe i musujące babeczki i bomby w kształtach wszelakich w świątecznym (i nie tylko) klimacie. Z kolorowymi posypkami i kwiatami, o niezwykłych zapachach, które sami skomponujecie!

Bardzo prosimy o zabranie plastikowych pojemniczków do przechowywania żywności na nasze dzieła – dzięki temu będą bezpieczne w podróży do nowego domu.

 

Cena: 233 zł / os.

W cenie:

  • Wyjątkowe warsztaty według powyższego programu;
  • Ogromna dawka inspiracji, pomysłów i dobrej energii;
  • Pyszny lunch – tarta na słono w towarzystwie sałatki;
  • Do woli herbata, kawa lub kakao, podczas całego warsztatu! Napoje tylko dla uczestników warsztatów;
  • Prezent od Mikołaja – biżuteryjny upominek z Lili in the Garden dla każdej uczestniczki!
  • Wszystkie stworzone kosmetyki zabierasz do domu!

 

Zapisy

Zapisy przyjmujemy mailowo na adres lilinatura@lilinatura.pl. Ilość miejsc ograniczona. Zapisy zamykamy 30 listopada 2017.

Rezerwacja miejsca następuje po wpłacie całej kwoty na konto: 82 1050 1445 1000 0091 4520 6778 Agnieszka Bocheńska (w tytule prosimy wpisać imię i nazwisko uczestnika oraz słowo: Święta).  Rezerwacja wiąże się z akceptacją wszystkich warunków, w tym warunków dotyczących rezygnacji, wyszczególnionych w opisie wydarzenia.

 

Rezygnacja z warsztatów:

– do 3.12.2017 zwracamy całą wpłaconą kwotę.

– w przypadku rezygnacji po 3.12, ze względu na koszty materiałów, zwracamy 50 % wpłaconej kwoty.

Zastrzegamy sobie prawo do odwołania warsztatów. Zwracane są wtedy wszystkie wpłaty w całości.

Wszelkie pytania prosimy kierować na– lilinatura@lilinatura.pl

 

Bardzo polecam śledzenie wydarzenia na FACEBOOKU!

ZAPRASZAM!

 

 

Tymczasem, wracając do jesieni… Cieszę się nią ile mogę! Była ostatnio tak niezwykle piękna, że dech zapierało, prawda? Starałam się wykorzystać te tak ulotne chwile maksymalnie, przesiadywać na powietrzu, chłonąć ciepły wiatr i promienie słońca. Doszukiwać się babiego lata w trawie i śledzić codziennie zmieniające się kolory drzew. Ostatni weekend spędziliśmy na wsi z przyjaciółmi, z niespiesznymi spacerami, posiłkami i przesiadywaniem przy wspólnym stole. W tygodniu, po przedszkolu Róży cieszyliśmy się wspólnymi chwilami na naszych osiedlowych placach zabaw i okolicznych ławeczkach wszelakich. Z tą nieco jednak przerażającą myślą, jakie to wszystko tak kruche. Że za chwil kilka tych kolorów już nie będzie, tego ciepła, tego zapachu… I to właśnie sprawiło, że ostatni tydzień był tak… eteryczny!

Ach, weekend zaowocował też sporą ilością grzybów, w tym kurek! Z nich to powstały powyższe pierożki, które wybitnie dobrze wpasowały się w te mje świąteczne przygotowywania.

Czy tylko ja tak uwielbiam pierożki z grzybami i kapustą? Z barszczem oczywiście!

 

 

Zapraszam Was na mój Instagram!

A może już śledzicie Lili? Wpadnijcie koniecznie, będzie się tam sporo działo! –> @lilinatura

 

A skoro już zrobiło się tak jesiennie – mała jesienna niespodzianka!

Siostra moja przesłała mi mi ostatnio zdjęcie – zrzut z ekranu własnego telefonu, który przyozdobiła jednym z moich ostatnich zdjęć. Stało się faktycznie super tapetą! Muszę więc i z Wami się nim podzielić!

Mam nadzieję, że sprawi dużo radości!

Ściągnijcie tapetę, klikając

—>>> tapeta-jesienna-na-telefon.jpg (78 pobrań)

 

 

Muszę Wam też pokazać pewne nowości, które ostatnio do mnie zawitały w związku z Targami Kosmetyków Naturalnych Ekocuda, które odbędą się w Warszawie 25 i 26 listopada. Oto one!

 

 

Oj, z kremem Figa od Mokosh już się bardzo zaprzyjaźniłam! Pisałam Wam nawet o nim ostatnio! Tak w ogóle, to powyższy zestaw idealnie nadaje się na prezent, prawda?

 

 

Nowością za to są dla mnie mydełka Herbs & Hydro. O marce słyszałam już dawno, ale jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Wszystkie mydła wyglądają bardzo obiecująco. A może je znacie? Które najciekawsze?

 

Na koniec, coś, co słucham ostatnio w kółko! I tak bardzo lubię, że muszę się z Wami podzielić!

 

Miłego weekendu!

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Krok po kroczku czyli mała zapowiedź

Kochani, krok po kroczku… ale jednak mimo wszystko, całkiem szybko, zbliżają nam się Święta!

Wiem, że wydaje Wam się, że jest jeszcze doprawdy bardzo wcześnie, ale w Lili właśnie teraz zaczynam do nich przygotowania. Aby tegoroczna, szósta już (!) akcja świąteczna była wyjątkowa! Ciepła, klimatyczna, pachnąca, pełna dobrej energii i pomysłów.

Jednocześnie, serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych promocją w Lili w tym szczególnym okresie do kontaktu. Jeśli jesteś właścicielem sklepu lub ciekawej marki, oferujesz rzeczy piękne i niebanalne, chcesz pokazać, jak wyjątkowe prezenty masz w swojej ofercie – napisz koniecznie! Daj się odnaleźć czytelnikom Lili!

 

Bo w Lili Święta Bożego Narodzenia od lat celebrujemy szczególnie!

Każdy znajdzie tu coś dla siebie, poczuje domowe ciepło i pachnącą gwiazdkową energię.

Święta w Lili bowiem to:

  • Wielki Świąteczny Lili Konkurs – już 6. edycja wielkiego gwiazdkowego rozdawania prezentów, która rok rocznie spotyka się z ogromnym zainteresowaniem!
  • Lili Katalog Prezentów –polecenia prezentów dla niej, dla niego, dla dzieci oraz na wiele specjalnych okazji;
  • Wyjątkowe przepisy na aromatyczne prezenty kosmetyczne, unikatowe, pomysłowe i do wykonania przez każdego;
  • Inspiracje opakunkowe, dekoracyjne pełne świątecznej radości;
  • Bezpłatne etykiety z motywami świątecznymi do ściągnięcia dla każdego;
  • Ogromna dawka pomysłów i dobrej energii okraszona wiedzą, ciekawostkami i poradami.

 

Och, sama już się nie mogę doczekać!

Zapraszam >>> lilinatura@lilinatura.pl

Zapisz

W roli głównej: Balsamy Figa i Wanilia YOPE

Że lubię, bardzo lubię słodycze kosmetyczne, to już wiecie. Było więc prawie pewnym, że zakocham się w słodkich zapachach balsamów do ciała i rąk YOPE! No i się zakochałam. Nie tylko ja, bo co ktoś przychodzi do mnie i sobie trochę na dłonie weźmie, też przepada. A jak Róża je lubi! Dzisiaj zatem w roi głównej słodkie balsamy dwa czyli Naturalny balsam do rąk i ciała Figa oraz Wanilia z cynamonem.

YOPE jest jedną z naszych polskich marek, za którą trzymam najmocniej kciuki. Czemu? Ogromnie mi z nią dobrze, gra mi w duszy! Uwielbiam ją za te jej magiczne zwierzątka, za prostotę, jasny, przejrzysty przekaz, za kolory i szaleństwo wzorów i barw w identyfikacji. Za ciągłe i częste premiery. A przede wszystkim za jakość produktów. Lubię ją po prostu!

I wiecie za co jeszcze? No bo wytłumaczcie mi, czemu większość dostępnych na rynku balsamów, tudzież innych produktów,  jest w tak małych opakowaniach? Owszem do kosmetyczki to to spakujesz, ale za chwilę znowu trzeba zamawiać i kolejne opakowanie marnować… A tutaj trzymasz sobie w łazience dwa takie wielgachne balsamy po 500 ml, z szalenie praktyczną pompką, która rozwiązuje wiele problemów w trakcie użytkowania i starcza ci to to na dłuuuuuugo! Nawet jeśli wszyscy w koło trochę podbierają.

Można więc długo i całościowo pachnieć! Moim zdecydowanym faworytem jest figa. Zapach doprawdy boski! Przyzywający, sprawiający, ze chce się trzymać dłonie cały czas w pobliżu nosa… Ale wanilia z cynamonem także wspaniale przyciągają, otulają takim słodkim, przytulnym aromatem. Takim wiecie – do schrupania! Doprawdy – genialne!

 

 

Oba balsamy są bardzo lekkie, dobrze i szybko się wchłaniają. Oba też mają naprawdę dobre składy, pełne naturalnych maseł, jak shea czy murumuru i olejów – takich jak arganowy, ze słodkich migdałów, kokosowy, makadamia czyli oliwa z oliwek. Co ważne – w balsamie figowym znajdziemy ekstrakt z fig, a w waniliowym – ekstrakty z wanilii, kory cynamonu i jeszcze na dodatek – aloesu.

Uwielbiam je oba. Najlepiej zaraz po kąpieli, kiedy skóra jest jeszcze wilgotna i chętnie chłonie. Albo w każdym momencie, kiedy czuję suchość dłoni. Śmigam wtedy do łazienki, podkładam ręce pod jedną z pompek i po problemie.

No i ten zapach…

Co tu dużo pisać…

Ale, ale! Muszę, no wprost zwyczajnie muszę, pokazać Wam ostatnie nowości YOPE! Są to płyny do mycia naczyń, które przyozdobią każda kuchnię oraz coś, co szczególnie skradło moje serce – świece! Naturalne, ekologiczne, pachnące. No i te opakowania! Całkowicie piękne, prawda?

/ Produkty YOPE znajdziecie w BliskoNatury.pl

Zapisz

Jesienna zupa cebulowa z curry

Zainspirowała mnie ostatnio Basia Szmydt swoją zupą cebulową – zobaczcie TUTAJ! Takiego mi zrobiła smaka, że postanowiłam czym prędzej zrobić swoją wersję! Wersję, którą od dłuższego czasu zwyczajnie uwielbiamy z mężem! Odkryliśmy ją jakieś dwa lata temu, podczas naszego corocznego zimowego wyjazdu z przyjaciółmi w góry. I przepadliśmy!

Będzie więc nieco inna od tej tradycyjnej. Bardziej kremowa z wyczuwalną nutą… curry! W życiu bym nie pomyślała, że curry tak bardzo do takiej zupki pasuje! Zróbcie koniecznie!

 

 

Jesienna zupa cebulowa z curry

Składniki:

  • ok. 2 l bulionu (zapracowanym bardzo polecam koncentraty Krakusa)
  • 4 duże cebule
  • łyżeczka curry (lub trochę więcej)
  • 2 serki topione – gouda, ementaler lub czosnkowe
  • olej
  • sól, pieprz
  • dużo tymianku, może być suszony

Zagotowujemy na małym ogniu bulion. Cebule kroimy w piórka, nie musi być starannie. Podsmażamy je na oleju, dosypując curry i mieszając, aż zmiękną i lekko zbrązowieją. Dodajemy soli i pieprzu do smaku. Cebulę przekładamy do garnka z bulionem, dodajemy serki topione i pozostawiamy na małym ogniu na 20 minut. Po tym czasie całość miksujemy do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. Dosypujemy sporo tymianku i zupa gotowa! Podajemy z groszkiem ptysiowym lub grzankami z ulubionym serem. Pycha!

 

Facebook