Kilka rad dla PIĘKNEJ SZYI!

Często o niej zapominamy, a przecież SKÓRA SZYI jest tak delikatna i wrażliwa! I niestety dokładnie odbija się na niej czas i stres! Poniżej kilka rad, jak skutecznie i naturalnie zadbać o SZYJĘ!

  • Codziennie rano i wieczorem, kiedy pielęgnujemy twarz –  stosujmy dokładnie te same zabiegi na szyję – mleczko oczyszczające i krem nawilżający przyniosą jej ulgę, odżywią i wygładzą! Oczywiście stosujcie kremy naturalne, opóźniające procesy starzenia, ewentualnie lekko liftingujące. Na noc lepiej nakładać krem tłusty, w dzień – nawilżający!
  • Delikatny peeling też pomoże szyi – jeśli masz skórę wrażliwą, lepiej sprawdzi się enzymatyczny! A jeśli normalną – ulubiony peeling drobnoziarnisty.
  • Zwróć uwagę na sposób smarowania szyi. Niedbałe ruchy rozciągające skórę mogą jej tylko zaszkodzić. Najlepiej prawą ręką rozprowadzać kosmetyk po lewej stronie szyi, a lewą po prawej. Następnie lekko w górę, w kierunku żuchwy i uszu. Używaj całej dłoni. W ten sposób, wykonując delikatny masaż skóry – poprawiasz jej krążenie!
  • Skóra na skórze jest bardzo cienka, wrażliwa i skłonna do powstawania zmarszczek. Jeśli nie jesteś pewna, czy krem jej nie uczuli lub zaszkodzi – zrób próbę uczuleniową na wewnętrznej stronie przedramienia!
  • Podczas opalania nakładaj na szyję krem lub mleczko z takim samym filtrem jak na twarz! Zazwyczaj o tym zapominamy…
  • Zwłaszcza w zimie, powietrze w naszych domach jest bardzo suche. Aby zapobiec nadmiernemu zrogowaceniu i zmęczeniu skóry (w tym szyi), zwiększ wilgotność powietrza! Przede wszystkim w pomieszczeniach, w których najczęściej przebywasz – w tym w sypialni! Przy okazji ograniczysz ilość infekcji i przeziębień! Jeśli nie masz nawilżacza powietrza, wystarczą mokre ręczniki na kaloryferze!
  • Doskonale na skórze szyi sprawdzają się kompresy z oliwy z oliwek lub innych olejów!
    Polecam kompres z oliwy z oliwek! Lekko ją podgrzej i zanurz w niej gazę lub lnianą chusteczkę. Taki kompres połóż na szyi i przykryj go folią, żeby nie zatłuścić wszystkiego wokół. Możesz go pozostawić na 20 minut lub na całą noc!
  • Jeśli kompres zajmuje ci zbyt dużo czasu, wetrzyj delikatnie opuszkami palców wybrany olej lub oliwę w skórę szyi. Nadmiar usuń chusteczką!
  • Warto także zrobić MASECZKĘ na szyję i dekolt! Polecam następująca: zmieszaj dokładnie białka z dwóch jajek, trzy łyżki serka homogenizowanego lub śmietanki oraz łyżkę miodu płynnego. Taką papkę nałóż na szyję i dekolt, a całość nakryj ręczniczkiem nasączonym zieloną herbatą lub naparem z nagietka. Pozostaw na 20-30 minut. W tym czasie postaraj się zrelaksować i odpocząć! Następnie całość spłucz letnią wodą i wklep lekki krem odżywczy.
  • Sprawdzonym sposobem na poprawę krążenia skóry szyi jest delikatny masaż kostką lodu. Poprawi koloryt i napięcie skóry! Jeśli będzie ci za zimno w place, obwiń kostkę lodu chusteczką.
  • I najważniejsze – nie przejmuj się każdą zmarszczką na szyi! Warto głowę nosić wysoko i w pełni ukazywać piękno szyi! Odrobina dobrych perfum sprawi, że każdy będzie chciał się do niej zbliżyć! Dystans do siebie potrafi czynić szczęśliwym!

Źródło: www.sanatoria.org, „Kosmetyki naturalne” Maria-E. Lang-Ernst, źródła własne.

KAKAO w kosmetyce naturalnej


Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Po czekoladę sięgamy w chwilach zwątpienia, złego nastroju i smutku. Robimy to często podświadomie, zwabieni jej smakiem, aromatem i tą niezwykłą przyjemnością, jaką daje, gdy się ją je. Czekolada to znany od wieków afrodyzjak, przydający się nie tylko w kontekście Walentynek. Przyjrzyjmy się jej i kakao, z którego powstała.

Kakao pochodzi z Ameryki Południowej, gdzie było przysmakiem Majów i Azteków. Ci drudzy uznali go nawet za pokarm bogów. Łacińska nazwa kakao – theobroma, właśnie to oznacza. Śmiertelnikom zostało ofiarowane kakao przez boga o imieniu Quetzalcoatl. Aztekowie bardzo sobie ziarna kakaowca cenili za właściwości dodające energii i odwagi, ale przede wszystkim jako skuteczny afrodyzjak. Legenda głosi, że król Montezuma II pijał specjalnie preparowaną czekoladę w swoim haremie, który liczył nawet kilkaset kobiet! Podobno wypijał około 50 filiżanek dziennie, dzięki czemu mógł zaznać rozkoszy z tyloma właśnie kochankami.

Do Europy kakao trafiło dzięki Krzysztofowi Kolumbowi i hiszpańskim konkwistadorom. Trunek nie od razu zyskał uznanie. Zakazała go nawet święta inkwizycja, która stanowczo nie podzielała wierzeń Azteków w kwestii boskiego pochodzenia czekolady. Dużą sławę kakao zyskało w XVII i XVIII wieku, także dzięki temu, iż zaczęto eksperymentować z dodatkami w postaci wanilii czy cukru. Jego prawdziwa kariera rozpoczęła się kiedy hiszpańska kucharka prze przypadek wrzuciła nieco kakao, zamiast do wody – do mleka. Kochanka Ludwika XV, Madame du Barry, karmiła swoich zalotników właśnie czekoladą, aby rozpalić ich żądze. Stosowali ją także Casanova i markiz de Sade.

Czekolada stanowi mieszankę kakao z masłem kakaowym. Tłuszcz ten jest całkowicie naturalnym produktem, powstałym poprzez proces obróbki cieplnej i fizycznej nasion kakaowca. Nasiona te charakteryzują się bardzo bogatym i niezwykle cennym składem. Poszczególne składniki mają właściwości tonizujące, nawilżają i regenerują skórę. Dzięki zawartości flawonoidów opóźniają procesy starzenia się skóry. Ponadto czekolada zawiera wapń, żelazo, magnez i fosfor oraz witaminy z grupy B, A i E. Najciekawszymi składnikami są jednak dwie substancję, sprawiające, że czekolada jest tak wyjątkowa. Pierwsza z nich tryptofan, dzięki któremu w organizmie wytwarza się serotonina, dająca nam poczucie szczęścia i spokoju. Druga to fenyloetyloamina, która zwana jest „czekoladową amfetaminą” i wywołuje uczucie podekscytowania! 

Czekolada jest także lekarstwem. Zawarte w niej katechina, epikatechina i procyjanidyna pomagają w dolegliwościach kardiologicznych – zapobiegają miażdżycy i zakrzepom krwi. Są to także naturalne przeciwutleniacze, przez co tłuszcz zawarty w czekoladzie nie jełczeje. Dzięki polifenolom z ziaren kakaowca, poprawiamy pracę naszego układu krążenia i neutralizujemy działanie tzw. złego cholesterolu. Należy pamiętać, że jedna tabliczka gorzkiej czekolada dziennie chroni nas przed chorobami serca. Warto tu także przytoczyć badania japońskich naukowców, którzy stwierdzili, że czekolada zawiera substancje, które zapobiegają, o dziwo, próchnicy!

W kosmetyce wykorzystuje się w głównej mierze masło kakaowe, ale także samą czekoladę. Znane są już doskonale czekoladowe terapie SPA. Pamiętajmy jednak, że w takiej czekoladzie kosmetycznej zawarte są także inne składniki. Miazga kakaowa to jedynie około 50% produktu. Pozostałą część stanowią np. oleje – ze słodkich migdałów, oliwa z oliwek czy olej winogronowy. Często dodawane są także: kofeina, algi, odżywczy miód, imbir lub orientalne przyprawy i owoce. Masaż czekoladowy doskonale odpręża, odżywia i stymuluje skórę. Ma działanie modelujące i antycellulitowe.

Wiele firm na świecie proponuje eko-kosmetyki, których głównym składnikiem jest certyfikowane ekologicznie masło kakaowe (np. krem Cocoa Butter firmy Janson, Cacao Butter firmy Styx, czy krem odżywczy do suchej skóry firmy Themis). Spośród kosmetyków naturalnych dostępnych w Polsce chciałabym szczególnie polecić Krem z Masłem Kakaowym firmy Sante. Jest wielofunkcyjny, ale wyjątkowo zadowolone będą z niego młode mamy, którym pomoże w walce z rozstępami. Poza tym warto wspomnieć o marce Madara oraz jej Kremie Modelującym Sylwetkę i Kremie Antycellulitowym, które w składzie mają także masło kakaowe. Także o marce Raw Gaia i jej Ekologicznej Czekoladowej Maseczce do Twarzy, która zawiera mielone ziarno kakaowca, czerwona glinkę, proszek z korzenia kurkumy oraz proszek z owoców amla. Warto wypróbować!

Zrób to sam(a)

Aby przyciągnąć do siebie wymarzonego partnera polecam samemu wykonać czekoladowy balsam do ust. W tym celu przygotujcie 1 łyżeczką masła kakaowego, 1 łyżeczkę oleju kokosowego oraz ¼ łyżeczki startej gorzkiej czekolady. Wszystkie składniki stopcie razem w kąpieli wodnej i przelejcie do małego pojemniczka. Gdy ostygnie, balsam jest gotowy do czarowania.

Aby samemu w domu stworzyć czekoladowe SPA kąpielowe wystarczy przygotować pół szklanki czekolady w proszku, ¼ szklanki sody oczyszczonej, ¼ szklanki zmielonych na proszek otrębów i ¼ szklanki mleka w proszku. Wszystko dokładnie mieszamy i dosypujemy do wanny pod strumień wody. Zapalmy w łazience kilka świeczek i relaksujemy się w czekoladowej odżywczej wodzie.

Podczas kąpieli możemy wykonać kakaowy peeling. W tym celu 1/4 szklanki kakao mieszamy z 1/4 szklanki cukru (najlepiej brązowego). Do tego dolewamy trzy łyżki oliwy w oliwek i delikatnie masujemy ciało.

Po chwili relaksu nałóżmy czekoladową maseczkę łagodząco-odżywczą na twarz. Łyżeczkę kakao zmieszajmy z łyżeczką płynnego miodu i łyżeczką jogurtu naturalnego. Taką mieszaninę nakładamy na twarz na 15 minut i dokładnie zmywamy wodą. Polecam!

MIÓD w kosmetyce naturalnej

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Lipowy, gryczany, spadziowy, akacjowy czy może wrzosowy – jaki miód najbardziej lubicie? Niezastąpiony przy słodzeniu herbaty albo jako dodatek do wiejskiego twarożku, może mieć zbawienne działanie również zewnętrznie – jako kosmetyk do każdego rodzaju skóry. Polecam zatem wypróbować tę słodką pszczelą substancję i przekonać się, jak nieocenione może mieć wpływ na zdrowy i promienny wygląd cery.
Jak większość naturalnych dobroczynnych substancji, miód także wykorzystywany był w celach leczniczych i kosmetycznych od zarania dziejów. Znane nam już Kleopatra czy piękna Poppea, żona Nerona, dodawały miód do swoich kąpieli mlecznych. Dzięki temu zachowywały promienną, jedwabistą skórę. Uczniowie Hipokratesa, zwanego ojcem medycyny, stosowali i opisali ponad 300 przepisów leczniczych opartych na miodzie. Ciekawostką jest, że miód w starożytnym Egipcie był stosowany jako środek antykoncepcyjny, po zmieszaniu go z utartą korą akacji i daktylami. Od początków istnienia produkcji masowej kosmetyków, miód stanowił istotny ich składnik. Do dziś producenci chętnie powracają do tej niezwykłej substancji. 
Patrząc od strony naukowej, miód jest stężonym roztworem cukrów, takich jak glukoza i fruktoza. Stanowi cenne źródło enzymów, kwasów organicznych, witamin takich jak A, B1, B2, B5, B6, C, D, PP i K, soli mineralnych, białek, związków azotowych, pierwiastków mineralnych i olejków eterycznych. Miód zawiera także substancje bakteriobójcze. Pomaga w usuwaniu toksyn, ma działanie przeciwzapalne, antybiotyczne i przeciwbólowe. Łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie ran i likwiduje obrzęki. Jednocześnie nawilża, odżywia zmęczoną skórę i pozwala zachować odpowiedni stopień jej wilgotności. Zawarte w nim katechiny opóźniają proces starzenia się komórek, a rutyna pomaga wchłaniać witaminę C i poprawia ukrwienie. Stosowanie zewnętrzne miodu sprzyja także usuwaniu martwego naskórka, dzięki czemu jest substancja oczyszczającą i istotną w walce z rozszerzonymi porami.

Właściwości lecznicze miodu zależą w głównej mierze od roślin, z których powstał. I tak, miód lipowy działa uspokajająco i lekko nasennie. Dla kontrastu, wielokwiatowy poprawia odporność organizmu i dodaje energii. Miód spadziowy stosuje się w leczeniu chorób dróg oddechowych i cukrzycy, a akacjowy – przy chorobach układu trawiennego i nadkwaśności. Miód wrzosowy przynosi ulgę cierpiącym na schorzenia dróg moczowych czy zapalenia gardła, a rzepakowy pomaga na schorzenia związane z krążeniem i sercem.

Warto tu także wspomnieć o innych substancjach pochodzenia pszczelego, które także posiadają właściwości odżywcze i lecznicze. Kit pszczeli, czyli propolis, poprawia wzrok, łagodzi stany zapalne jelit, poprawia koncentrację i kondycję psychiczną. Dodatkowo leczy dolegliwości dermatologiczne, takie jak łuszczyca, egzema, oparzenia czy wypryski i podrażnienia. Pyłek pszczeli wspomaga przemianę materii, wzmacnia organizm, zapobiega anemii, ma silne działanie antydepresyjne i detoksykacyjne. Stosując go na skórę, odżywia ją i odmładza. Wosk pszczeli natomiast stanowi cenny składnik wielu kremów i maści. Delikatnie zmiękcza i uelastycznia skórę. Leczniczo stosuje się go w przypadku wielu chorób skórnych.

Delikatny aromat miodu doskonale łączy się z wanilią czy mlekiem. Taka kompozycja często występuje w kosmetykach naturalnych. Przykładem może być seria Lavery – Body SPA Honey Moments. Właściwości miodu połączono z zaletami mleka, tworząc balsam do ciała, olejek do kąpieli, żel pod prysznic czy wodę toaletową. Polecam też pomadkę ochronną do ust Kiss of Honey oraz szampon miodowo-mleczny do włosów zniszczonych marki Neobio. To, co najlepsze ze zbóż, bawełny i właśnie miodu odnajdziemy w kremie odżywczym Delikatny Skarb Equavie. A do codziennego stosowania niezastąpione będzie mydło z miodem i płatkami owsianymi marki Essential Care.


Miód stanowi niezwykłą inspirację oraz produkt stosowany do zabiegów w salonach SPA. Coraz częściej oferowane są miodowe masaże, oparte na naturalnym miodzie. Do tego proponuje się kąpiele parowe z wykorzystaniem właśnie miodu. Jednym z pomysłów na specjalizację hotelowego SPA bywa apifitoterapia, czyli leczenie i kuracje wykonywane przy pomocy produktów pochodzenia pszczelego – zarówno w kontekście kulinarnym, jak i kosmetycznym.

Zrób to sam(a)

Na początek proponuję bardzo łatwą w przygotowaniu, a jednocześnie skuteczną wodę do przemywania twarzy. Wystarczy rozpuścić łyżkę miodu w dwóch litrach przegotowanej ciepłej wody i przemywać nią twarz rano i wieczorem.

Wspaniałą odżywczą kuracją dla cery będzie maseczka różano-miodowa. Dwie łyżki płynnego miodu należy dokładnie połączyć z dwoma łyżkami oleju ze słodkich migdałów i 5 kroplami olejku eterycznego różanego. Taką miksturę wmasowujemy w twarz i relaksujemy się prze ok. 15 minut. Po tym czasie twarz opłukujemy lub oczyszczamy za pomocą toniku.

Osobną kategorią są kąpiele miodowe. Polecam wam np. kąpiel lawendowo-miodową. Do jej wykonania potrzebujemy dużą garść suszonych kwiatów lawendy, jedną filiżankę pełnego mleka lub śmietanki oraz 1/2 filiżanki płynnego miodu. Kwiaty lawendy mielimy w blenderze na drobny proszek, który następnie mieszamy razem z mlekiem i miodem, a następnie dodajemy do wanny pełnej wody.

Warto także wypróbować maskę do włosów zmęczonych i matowych. Dwie łyżki płynnego miodu mieszamy z dwoma łyżkami oliwy z oliwek. Taką maź wcieramy w wilgotne włosy i nakładamy na nie ręcznik. Po 30 minutach dokładnie je myjemy. Maska doskonale odżywi, wygładzi i doda blasku włosom.

Afrodyzjaki w aromaterapii….

Kochani, czy wiecie, że niektóre olejki eteryczne mają właściwości afrodyzjaków? Należy zatem poważnie podejść do problemu! Pomogły one bowiem niejednej parze w trudnym czasie kłótni. Potrafią leczyć oziębłość płciową i impotencję! Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli powyższe problemy mają podłoże głębsze, fizyczne – konieczna jest wizyta u specjalisty.
Tymczasem zapraszam do wspanialej zabawy, jaką jest łączenie zapachów i wypróbowywanie ich na sobie nawzajem!

Olejki o działaniu afrodyzującym dzieli się standardowo na trzy kategorie:

  • uspokajające, relaksujące, wzmagające pożądanie poprzez minimalizację stresu czy lęków
  • olejki bezpośrednio stymulujące, które powinny być stosowane z dużą rozwagą
  • olejki wpływające na system hormonalny organizmu

Największą grupę i jednocześnie najbardziej wdzięczną stanowią olejki z grupy pierwszej.  A z pośród tych, najbardziej znane i cenione to olejki: różany i neroli – z kwiatu gorzkiej pomarańczy. Kwiaty te od zarania dziejów uznawane były za afrodyzjaki i rozrzucane na łożach kochanków. Ich ciepłe, niezapomniane zapachy wprawiają w stan głębokiego relaksu! Do tej kategorii należą także olejki: szałwiowy, paczulowy czy ylang ylang. Ten ostatni ma działanie niemal euforyczne i jest bardzo intensywny. Pamiętajcie jednak, żeby nie stosować olejków jeśli wam lub waszym partnerom dany zapach nie odpowiada. Najważniejsze to czuć się komfortowo! Łagodnie uspokajające są wszystkie olejki kwiatowe i wszystkie wam polecam – zatem jest w czym wybierać!
Uważa się, że olejki: jaśminowy i sandałowy mają pewien wpływ na system hormonalny organizmu i wewnętrznie wzmagają potrzebę bliskości i miłości fizycznej. Pomimo tego, jak najbardziej ,przynależą także do grupy pierwszej- olejek jaśminowy ma piękny, kobiecy, kwiatowy zapach, a z drzewa sandałowego polecam szczególnie panom! Oba olejki działają silnie odurzająco zarówno na kobiety, jak i mężczyzn.
Olejków bezpośrednio stymulujących i rozgrzewających radzę unikać. Są mocne i bardzo łatwo można wywołać choroby układu moczowego, trawiennego lub inne. Należą do nich olejki przyprawowe – pieprzowy, kardamonowy itp. Stosuje się je, jeśli podłożem niepowodzeń seksualnych jest silne przemęczenie. Najbezpieczniej jest stosować te olejki po prostu bezpośrednio z roślin, tzn. przyprawiać mocno przygotowywane potrawy! To też jest od wieków znana prawda, że moc przypraw jest wielka i afrodyzująca!
Zatem, do dzieła! Kilka kropel wybranych olejków dodajcie do oleju bazowego i cudowny, osobisty, intymny olejek do masażu gotowy. Albo podczas uroczystej kolacji postawcie niedaleko kominek zapachowy! Można też kilka kropelek dodać do aromaterapeutycznej romantycznej kąpieli! Do wyboru do koloru!
Źródło: Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami, Patricia Davis
Zdjęcia: Wikimedia Commons

MASŁO SHEA w kosmetykach naturalnych

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Masło shea, masło karité, olej z masłosza, masło galam – wiele nazw na jedno niezastąpione naturalne masło. Tym razem przyjrzymy się produktowi, który staje się coraz bardziej popularny w Polsce w swojej czystej postaci, a jego wartość doceniają kobiety na całym świecie.

Jeśli szukacie masła shea w kosmetyku, kryje się ono pod łacińską nazwą Butyrospermum parkii. Imię swe zawdzięcza szkockiemu podróżnikowi Mungo Park’owi, który w XVIII w. jako pierwszy przyjrzał się roślinie od strony naukowej. Pierwszy człon nazwy jest połączeniem słów: butyro czyli masło oraz spermum – nasienie. Nazwa angielska „shea” być może pochodzi z języka afrykańskiego bambra i znaczy „święty”. Faktycznie, dla tamtejszych ludów, wydaje się ono niemal święte – jego owoce stanowią pożywienie, leczą i używa się ich do rytualnych namaszczeń.

Masłosz Parka, zwany również drzewem masłowym, porasta region centralnej Afryki i jest drzewem dorastającym do 25 m wysokości. Uprawia się go na przemysłową skalę m.in. w Sudanie. Co ciekawe, owoce, z których powstaje masło shea, drzewo to rodzi dopiero po dwudziestu latach istnienia. Największe plony osiąga po półwieczu od posadzenia. Orzechy wyglądem i wielością przypominają znajome nam małe śliwki lub oliwki. W odróżnieniu od nich jednak zawierają aż 50 proc. tłuszczu. Na sawannach Afryki sezon zbierania plonów jest wielkim świętem. Według tradycji rozpoczyna go wspólny posiłek i zabawa, a owoce tego świętego drzewa mogą zbierać jedynie kobiety.

Tłuszcz masłosza, w zasadzie nie posiada zapachu i stanowi białą, dosyć twardą masę. Duża zawartość kwasów i katechin zabezpiecza go przed jełczeniem. Dzięki temu jego trwałość przekracza nawet dwa lata. Wykorzystywany jest zarówno w celach kosmetycznych, jak i spożywczych. Aby go rozsmarować na skórze, należy go najpierw lekko ogrzać w dłoniach. Wartość energetyczna masła to 9000 kcal/kg.

Ale właściwie dlaczego masło shea jest tak cenione? W jego składzie odnajdujemy m.in. kwasy tłuszczowe (oleinowy, stearynowy, palmitynowy i linolenowy), witaminy E i F, nienasycony kwas oleinowy, trójglicerydy, woski, alkohole trójterpenowe czy allantoinę. Surowe masło jest bogate w katechiny, kwas galusowy i kwas cynamonowy, które mają właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne i chronią skórę przed promieniami UV, co ma duże znaczenie w gorących krajach Afryki. Masło jest idealnie tolerowane przez skórę, ponieważ kombinacja kwasów tłuszczowych w nim zawartych przypomina skład kwasów warstwy rogowej naskórka. Wśród mydlarzy masło karité jest szczególnie cenione, gdyż, w porównaniu z innymi znanymi nam tłuszczami, zawiera duży procent tzw. niezmydlanych trójglicerydów. Jest to o tyle istotne, że ta niezmydlona część w mydle ma właśnie działanie pielęgnacyjne i natłuszczające skórę. W Afryce masło stanowi uniwersalny lek, łagodzący podrażnienia, pomagający w stanach zapalnych skóry oraz na wszelkie problemy dermatologiczne.

Drążąc ten temat, dodam także, że masło shea powinniśmy wszystkie posiadać w swojej łazience, dokładnie tak samo jak np. olejek lawendowy! Dzięki swojemu działaniu pielęgnacyjnemu w pełni zastąpi markowe balsamy do ciała. Zawiera naturalne przeciwutleniacze, co opóźnia procesy starzenia. Nawilża, wygładza, odżywia i regeneruje. Przywraca skórze jędrność i elastyczność. Pomaga w walce z rozstępami i bliznami. Chroni przed niekorzystnymi działaniami bodźców zewnętrznych i pogody, w tym promieni słonecznych. Wykorzystuje się go także w przypadkach poważnych zaburzeń dermatologicznych, ale także przy reumatyzmie, bólach mięśniowych i stawów. Doskonale nadaje się do pielęgnacji wrażliwej skóry niemowląt.

 Producenci kosmetyków naturalnych w pełni doceniają zalety masła shea. Masło to (w czystej postaci, z eko-certyfikatem) sprzedawane jest np. przez francuskie marki Cattier czy L’Occitane. Stanowi ono także składnik wielu kremów, balsamów, lotionów i produktów pielęgnacyjnych. Jest ich tak dużo, ze polecę tylko kilka. Zacznę od świetnych brytyjskich kosmetyków Balm Balm. Masło karité jest głównym tłuszczowym składnikiem m.in. balsamów do twarzy tej marki – bezzapachowego, różanego i z drzewem herbacianym, a także bezzapachowego balsamu dla dzieci i niemowląt. Marka Figs & Rouge produkuje retro balsamy do ust, zawierające spory procent naszego masłosza i będące wyjątkowym, niezbędnym elementem torebki każdej z pań. Polecam także zawierające masło shea: Equavie Krem Odżywczy Soft Treasure, Lavery – Fluid do twarzy Neutral z bio-wiesiołkiem i bio-rokitnikiem, Neobio Cherry Bossom Krem na dzień i noc czy Sante Lotus Krem 24h.

Zrób to sam(a)
Na szaroburą zimę najlepsza będzie spora dawka mocnego antydepresanta, jakim jest olejek pomarańczowy. Aby wykonać domowy balsam pomarańczowy do ust i rąk, należy dwie łyżki masła shea roztopić na kąpieli wodnej. Do tego dodajemy łyżeczkę oleju ze słodkich migdałów. Gdy odrobinę ostygnie, dodajemy 5 kropel olejku pomarańczowego i dokładnie mieszamy. Następnie przelewamy do małego słoiczka i czekamy aż stężeje.

Na łamliwe i pozbawione blasku włosy, szczególnie w okresie zimowych, niekorzystnych warunków pogodowych, z pewnością pomoże maseczka z masła shea. Wystarczy je lekko zwilżyć i rozprowadzić na całej długości niewielką warstwę tłuszczu. Następnie włosy zawijamy ręcznikiem na 20 minut i po tym czasie dokładnie myjemy głowę. Włosy będą gładkie i odżywione oraz odzyskają wigor i elastyczność.

Jeśli mamy problemy z paznokciami i skórkami wokół nich, przesuszone, szorstkie dłonie, twardą skórę na łokciach i kolanach, spierzchnięte usta, wrażliwą, skorą do podrażnień skórę na nogach po goleniu, lekkie zaczerwienienia, ranki, oparzenia czy ukąszenia – stosujmy masło shea naturalne, w postaci nieprzeobrażonej. Jest ono dostępne w większości sklepów z kosmetykami naturalnymi i żywnością ekologiczną (nie musi to być jakaś wielka marka, wystarczy sprawdzić na opakowaniu czy mamy do czynienia ze 100proc. masłem, najlepiej gdyby posiadało ono ekocertyfikat). Masło shea stanowi także świetne rozwiązanie w przypadku skóry alergicznej. Osobiście proponuję masełko przetopić do własnego, wygodnego pojemniczka i trzymać je zawsze pod ręką!

MLEKO w kosmetyce naturalnej

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Ekoistka.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.ekoistka.pl!

Od najmłodszych lat nas uczono, że mleko jest zdrowe i niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. W babcinych przekazach stawało się ono także niezastąpionym kosmetykiem. Spójrzmy prawdzie w oczy – od wieków mleko jest nierozerwalną częścią kosmetyki naturalnej i łatwo osiągalnym środkiem do zapewnienia sobie pięknej i gładkiej skóry na całe życie.

Pierwsze skojarzenie z kąpielami mlecznymi zawsze stanowić będzie Kleopatra. Ta niezwykłej urody królowa egipska hodowała ponoć 700 oślic, z których pozyskiwano mleko do codziennej pielęgnacji królewskiej skóry. Mówi się, że po każdej takiej niezwykłej kąpieli Kleopatra była starannie wycierana podgrzanymi chustami przez swoje niewolnice oraz masowana wonnymi olejami zapewniającymi przyjemny zapach i nawilżenie skóry.

Pięknym Egipcjankom w niczym nie ustępowały europejskie kobiety. Już starożytni Grecy w pełni doceniali niezwykłe walory kosmetyczne mleka. To tutaj światowa historia medycyny przeplata się z kosmetyka naturalną. Już Hipokrates polecał stosowanie mleka zewnętrznie jako leku na problemy skórne. Greczynki chętnie wykonywały maseczki, kąpiele i okłady z mleka, a myły się ponoć mydłem zrobionym z popiołu z buczyny zmieszanego z tłuszczem z mleka właśnie. Sabina Poppea, piękna żona rzymskiego cesarza Nerona, według legend hodowała 500 oślic, specjalnie do produkcji mleka do celów kosmetycznych. Używała także skórki chleba namoczonej w mleku jako specyficznego peelingu do ciała.
Co takiego dobrego dla skóry jest w mleku? Ogromna zawartość ważnych witamin, w tym witaminy A, B i E oraz niezbędnych tłuszczów i pierwiastków, takich jak wapń, potas czy fosfor! Mleko zawiera ponadto naturalny kwas AHA, kwas mlekowy, znany z peelingów w salonach SPA. Mleko regeneruje naskórek, łagodzi podrażnienia i neutralizuje wolne rodniki, czyli zwalcza efekty starzenia się skóry. Natłuszcza i wygładza skórę, zabezpiecza ją przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Dodatkową jego zaletą jest pobudzanie skóry do tworzenia kolagenu i elastyny, dzięki czemu staje się ona jędrna i elastyczna. Ta jego właściwość pomaga także w walce z rozstępami. Zawarte w mleku proteiny zwiększają ilość kwasu hialuronowego, który wzmacnia naskórek i wygładza zmarszczki. Kwasy tłuszczowe mleka odbudowują naturalny płaszcz lipidowy skóry. Mleko wykorzystuje się ponadto do pielęgnacji włosów – zapobiega rozdwajaniu się końcówek, a włosy stają się błyszczące i odżywione.
Z mleka – tego do picia i tego w kosmetyce, słynie południowy Tyrol. Właściwie stanowi ono jedną z atrakcji turystycznych, promujących ten obszar. Samo mleko nazywane jest tu „białym złotem Alp”, a to dzięki liczbie 6 tys. rolników i ponad 1500 pastwisk górskich. W znanym uzdrowisku Merano wakacje spędzała austriacka cesarzowa Sissi, rozkoszując się mlecznymi zabiegami. To jej swą nazwę zawdzięcza kąpiel Sissi w ośrodku Therme Meran, stworzona na bazie serwatki. 
Tyrol słynie nie tylko z mleka krowiego, ale także kobylego. Uważa się, że niskotłuszczowe mleko kobyle ma niemalże uzdrawiającą moc i niezwykłe działanie kosmetyczne. Własną linię naturalnych kosmetyków opartych na właśnie takim mleku stworzył Romantik Hotel Post, położony w Nova Lavante koło Bolzano. Nazywają się „Cavallino Care” i przeznaczone są do wrażliwej, delikatnej i wymagającej skóry. Sprzyjają regeneracji i głębokiemu nawilżeniu. Polecane są tu także mleczne rytuały i zabiegi w SPA., m.in. peelingująca kąpiel mleczna, pielęgnacyjna kąpiel z olejkiem mlecznym, mleczne zabiegi na twarz czy całe rytuały dla par.

Producenci kosmetyków naturalnych często i chętnie wykorzystują właściwości mleka. Zazwyczaj jest to mleko ośle, ponieważ nie jest tak uczulające jak inne, a posiada nieocenione zalety. Ponadto jest hipoalergiczne i najbardziej zbliżone składem do mleka matki. Szwajcarska marka eko-kosmetyków Câlinesse powstała całkowicie na podstawie oślego mleka i z myślą o naturalnej pielęgnacji zarówno dzieci, jak i dorosłych. Marka francuska C.line.B to z kolei naturalne kosmetyki dla skór wrażliwych i alergicznych na bazie mleka oślego i koziego (od kóz rasy Rove), produkowane w Prowansji. Warto jeszcze wspomnieć o linii Lavera Body SPA Honey Moments z mlekiem krowim i miodem z hodowli ekologicznych.

Zrób to sam(a)

Kąpiel Kleopatry i innych historycznych, legendarnych piękności zrobicie w domu same, naprawdę małym nakładem sił i środków. Przygotujcie litr mleka i szklankę płynnego miodu. Zmieszajcie je razem delikatnie podgrzewając i dodajcie do wanny wody. Możecie także dosypać pół szklanki soli morskiej, jeśli nie macie skóry suchej i podrażnionej.

Niezwykłym prezentem dla najbliższych stanie się różane mleczko do kąpieli. Będziecie potrzebować dwóch szklanek mleka w proszku (dostępne w każdym supermarkecie), garść suszonych płatków lub pąków róż (np. marki Dary Natury) oraz 6 kropelek olejku różanego (ewentualnie kompozycji zapachowej różanej lub olejku geranium). Wszystko mieszacie dokładnie. Niektóre pąki róż można dodatkowo rozdrobnić na proszek – ładnie zabarwi mleczko. Całość przesypujecie do ozdobnego słoiczka i gotowe!

Na problemy skórne i rozszerzone pory polecam drożdżową maseczkę mleczną. Łyżkę drożdży rozdrabniacie w dwóch łyżkach mleka i taka papkę nakładacie na twarz na 15 minut. Dobrze też zadziała maseczka z dwóch łyżek zsiadłego mleka zmieszanych z łyżką mąki ziemniaczanej. Pomoże zwłaszcza przy problemach z tłustą i mieszaną cerą.

Facebook