Tonizujące wino rozmarynowe na przemęczenie fizyczne i psychiczne

Kochani,
Pamiętacie niedawny post odnośnie aromaterapii jako lekarstwie na przemęczenie? Jeśli nie – znajdziecie go tutaj! W każdym razie – pisałam tam, że najskuteczniejszym olejkiem zwalczającym objawy zmęczenia fizycznego i psychicznego jest olejek rozmarynowy! 
Dla wszystkich, którzy zdołali się już przekonać do orzeźwiającej mocy tego zioła oraz dla tych, którzy próbować go dopiero będą, mam nowy przepis na stymulujące i pobudzające Tonizujące Wino Rozmarynowe!
Polecane dla tych, którzy odczuwają znużenie, zniechęcenie do codziennych czynności, apatię czy całkowite wyczerpanie. Oczywiście – stosujemy z umiarem – duże dawki alkoholu mogą działać wręcz przeciwnie! Ilości degustacyjne natomiast z pewnością przyniosą oczekiwane rezultaty. Pijemy je jako aperitif przed obiadem – maksymalnie jeden kieliszek! Spożywane o tej porze – wspomoże dodatkowo trawienie! A poza tym, takie wino rozmarynowe ma działanie przeciwbakteryjne, więc z pewnością przyczyni się do zwalczenia wszelkich stanów zapalnych w ustach – np. aft czy zapalenia dziąseł! Jeśli natomiast czujemy pierwsze oznaki przeziębienia i mamy kaszel – polecam grzane wino rozmarynowe!
Będziecie potrzebowali: 
  • 60 g suszonych liści rozmarynu lub 200 g świeżych
  • 1 l dobrego czerwonego wina
  • 2 łyżki stołowe miodu
Liście rozmarynu rozkładamy na dnie słoika, zalewamy całość winem i dodajemy miód. Następnie słoik lekko ogrzewamy  w kąpieli wodnej, co jakiś czas mieszając, po czym szczelnie zamknięty odstawiamy na ok. 10 dni w ciepłe, spokojne miejsce do maceracji. Po tym czasie zawartość filtrujemy i przelewamy do ulubionej butelki. Aby wzbogacić aromat, można dodać szałwię lub tymianek.
I od razu chce się żyć!
Przepis i zdjęcie pochodzą z uroczej książki  „Dobroczynne rośliny dla zdrowia i urody” Raphaele Vidaling.

Aromaterapia na przemęczenie

Kochani,
Czujecie się ostatnio przemęczeni? Dużo pracy, obowiązków i ciągle trzeba coś załatwić?  Wszyscy dobrze wiemy, że spożywanie w dużych ilościach kawy i herbaty szkodzi… Nie mówiąc już o alkoholu czy narkotykach! Mam dla was inne wyjście! Spróbujcie zastosować kilka aromaterapeutycznych porad! Olejki eteryczne pobudzają, ale ich użycie nie wiąże się z żadnymi niebezpieczeństwami! Dodatkowo, używki jedynie maskują przemęczenie, a olejki pozwalają organizmowi przezwyciężyć  jego efekty! 

Oczywiście, na dłuższą metę żadne środki zaradcze nie sprawią tyle dobrego co porządna dawka snu i odpoczynku! W przypadku cięższych zaburzeń, depresji lub innych chorób koniecznie trzeba udać się do lekarza! Chwilowo jednak proponuję co następuje…

  • Na przemęczenie, zwłaszcza psychiczne, poleca się olejki bazyliowy, miętowy i rozmarynowy – ten ostatni jest stanowczo najlepszy!
  • Jeśli budzisz się rano i czeka cię bardzo ciężki dzień – weź szybką kąpiel z 6 kropelkami olejku rozmarynowego
  • Do śniadania wypij szklankę herbatki miętowej – olejek miętowy  podany w ten sposób jest bezpieczny i łagodny
  • Przy biurku postaw kominek z podgrzewaczem i wlej do niego ok. 12 kropelek olejku rozmarynowego
  • Jeśli prowadzisz samochód już którąś godzinę i zamykają ci się oczy – umieść po kropelce olejku rozmarynowego na nadgarstkach – w ten sposób będziesz stopniowo go wdychać
  • Doskonale pomoże także wieczorny masaż z olejkiem z bazylii, geranium, muszkatołowca, rozmarynu, tymianku, majeranku lub sosny! Wybierz swój ulubiony zapach i poproś kogoś o przysługę…:)
  • Jeśli przemęczenie sprawia, że masz problemy z zaśnięciem sięgnij po olejek lawendowy lub rumiankowy – wystarczą dwie krople polane na poduszkę! Ewentualnie świetnie pomagają poduszki ziołowe – przepisy znajdziesz tutaj!
  • Silnymi antydepresantami są olejki cytrusowe, a zwłaszcza pomarańczowy. Ustaw kominek z takim olejkiem, a świat od razu wyda się radośniejszy:) 

Źródło: Aromaterapia od A do Z czyli poradnik leczenia zapachami, Patricia Davis
Zdjęcia: Materiały marki Florame

Poduszeczki snów

Wynalazłam ostatnio na uroczym blogu uroczego sklepiku Lawendowa Farma bardzo ciekawe przepisy! Otóż właścicielka i autorka zainspirowana lekturą pewnej małej książeczki, podała przepisy na Ziołowe Poduszeczki Snów! Spieszę zatem i wam je przekazać, ponieważ uważam, że mogą stanowić świetny pomysł dla wszystkich, którzy mają problemy z zaśnięciem, często się w nocy budzą, są zestresowani, przemęczeni i stanowczo potrzebują pewnej mobilizacji i stymulacji!

Takie poduszeczki spokojnie wykonacie w domu same –  wystarczy uszyć prostą  bawełnianą lub lnianą poszewkę i dodać do niej zioła. Nie stosujemy żadnych olejków eterycznych, żeby zapach nie był zbyt intensywny. Poduszeczki powinny być małe, ok 7,5 na 12cm, więc wkładacie je do większych poszewek z waszymi ulubionymi puchowymi poduszkami! 

A przepisy z Lawendowej Farmy to:

SPOKOJNE  SNY
1/2 filiżanki bylicy pospolitej
1/2 filiżanki kwiatów lawendy
Lawenda łagodzi ból głowy i redukuje uczucie stresu.  Z różnych gatunków bylicy tylko pospolita sprowadza spokojny sen, pozostałe mogą wywoływać koszmary i bóle głowy.
 

PRZYJEMNE SNY

1 filiżanka bylicy pospolitej
1/2 filiżanki płatków róży
1/2 filiżanki rumianku
1/3 filiżanki kwiatów lawendy
1/3 filiżanki kocimiętki
2 łyżki mięty
Z podanych ilości można zrobić 5-6 poduszeczek. 

SŁODKIE SNY

1/4 filiżanki kocimiętki
1/2 filiżanki płatków róży
1/4 filiżanki rozmarynu
2 łyżki mięty
6 całych goździków
Goździki dodają mieszance trochę egzotycznego zapachu, szczególnie w połączeniu z płatkami róży- sny mają być  kolorowe, złożone, interesujące.

MIŁOSNE SNY

2 łyżki szyszek chmielu
2 łyżki płatków nagietka
2 łyżki płatków róży
1 łyżka kocimiętki
1 łyżka majeranku
2 łyżeczki kwiatów lawendy
2 łyżeczki mięty

Sklepik: www.lawendowafarma.pl

Zdjęcia:
http://rawelementbodycare.com/sweet-dreams-herbal-pillow/
http://angelheavenworld.com/sweet-dreams-cloud-pillow/

Masło Południowego Słońca – z kokosem, migdałem i cytrusami

Takie oto masełko do ciała zrobiłam wczoraj… Słoneczne, cytrusowe, z nutą kokosa, z pielęgnacyjnymi właściwościami słodkich migdałów i owsa… Mmmmm… Teraz tylko korzystać, zamknąć oczy i poczuć letnią bryzę od ciepłego morza, plażę i błękit nieba…:) Polecam!

Aby zrobić masełko potrzebujecie:

  • trzy łyżki oleju/masła kokosowego
  • łyżkę białego wosku pszczelego
  • łyżkę oleju ze słodkich migdałów
  • łyżeczkę wody kwiatowej neroli – z kwiatów gorzkiej pomarańczy
  • łyżeczkę płatków owsianych zmielonych na drobną mączkę
  • olejek grejpfrutowy
  • olejek cytrynowy

W kąpieli wodnej w miseczce roztapiacie masło kokosowe i wosk. Do tego dodajecie zmielone płatki owsiane i cały czas, jeszcze przez chwilę, mieszacie. Następnie wyciągacie miseczkę z wody i dolewacie do niej olej ze słodkich migdałów, ciągle mieszając. Po krótkiej chwili dodajecie wodę kwiatową, bardzo powoli i nadal cały czas mieszając. Kiedy mieszanina nieco ostygnie i ma temperaturę pokojową, na koniec dolewanie około 5 kropelek olejku cytrynowego i 10 grejpfrutowego. I znowuż mieszacie. Całość przelewacie do słoiczka lub innego pojemniczka i odstawiacie w spokojne, chłodne miejsce. Tam masełko zastygnie. 
Masło doskonale natłuszcza i pielęgnuje. Nadaje się do zmiękczania skórek przy paznokciach lub do spierzchniętych łokci, pięt czy kolan. Łagodnie natłuszcza jednak całe ciało. Jest także świetne do masażu! I bardzo wydajne! A jak pachnie…. Powodzenia!

SPA – terapie świata – Hula, Lomi Lomi i KahiLoa

Materiał stworzony przeze mnie dla portalu Woman-News.pl i wykorzystany dzięki uprzejmości właścicieli:) Zapraszamy na www.woman-news.pl!

Marzymy, aby choć na chwilę trafić do tropikalnego raju, na bezludną wyspę, przejść się krystalicznie czystą plażą wzdłuż błękitnego oceanu… I nie ma w tym nic dziwnego. Problem stanowi jedynie kwestia organizacyjna… Dla tych, którzy na swój koniec świata wybiorą się niestety dopiero za dłuższy czas, z pomocą przychodzą ośrodki SPA!

Potrzeby rynku wymogły na ich twórcach ciągłe poszukiwanie i ulepszanie swojej oferty. Dlatego sięgają oni nieraz po terapie pochodzące z odległych zakątków świata. Unikalne, ale i skuteczne. Wywodzące się ze starożytnych systemów medycznych i wiedzy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Tym razem przyjrzymy się niezwykłym zabiegom rodem z Polinezji…

Przenieśmy się zatem na Hawaje. Aby zrozumieć filozofię życiową Hawajczyków konieczna jest znajomość dwóch pojęć: Huna i Hula. To pierwsze stanowi po prostu radosny sposób na życie i pracę z ciałem, a wywodzi się z praktyk i doświadczenia Hawajskich szamanów. Samo pojęcie oznacza „tajemnicę”. Ale nie taką nieodgadnioną. Każdy może ją zgłębiać i praktykować. Każdy może starać się osiągnąć zdrowie, prawdziwe szczęście czy sięgać po marzenia. Filozofia Huna pozwala zachować harmonię pomiędzy trzema elementami naszego życia: Ku – ciałem, Lono – umysłem i Kane – duszą. Opiera się także na niepodważalnych podstawach, którymi są Aloha tj. bezwarunkowa miłość oraz Mana, czyli nieustająca świadomość naszej wewnętrznej mocy. Czyżby dało się tu wyczuć filary filozofii wellness..?

O tańcu Hula słyszał każdy już w dzieciństwie i niejednokrotnie powtarzał te płynne taneczne ruchy. Jest to jednak coś znacznie więcej niż tylko taniec. Bardziej przypomina sposób a życie. Stanowi swoiste wyrażenie szacunku dla przyrody, jej sił i darów oraz jej wpływowi na własne codzienne życie. Poprzez te naturalne balansujące ruchy, Hawajczycy wyrażają miłość do świata i swój podziw dla jego piękna. Taniec ma także znaczenie duchowe. Skupia się na zachowaniu wewnętrznej harmonii. Poza tym ma doskonały wpływ na ciało, pozwala poznać własne możliwości i umożliwia swobodny przepływ energii.

W tym ostatnim nieoceniony staje się masaż żywiołów Kahi Loa. Co ciekawe, na Hawajach za żywioły uważa się także rośliny, zwierzęta oraz pierwiastek ludzki. Podczas wykonywania tego masażu wywołuje się wrażenie wizualizacji wszystkich żywiołów. Wpływa się na wyobraźnię masowanego, ukazując gorącą energię ognia czy odświeżającą toń wody. Wszystko to ma charakter subiektywny, ale ważne jest, aby wizualizacja nastąpiła jednocześnie w głowie masażysty jak i osoby poddawanej zabiegowi. Dzięki temu masujące ruchy dopasowują się do danego żywiołu. Pozytywne działanie poszczególnych wyobrażeń oraz sama moc danego żywiołu pozwalają wykorzystać lecznicze właściwości masażu i sprzyjają głębokiej relaksacji.

W hawajskich świątyniach mistrzowie – Kahuni – wykonywali swoiste ceremonie uzdrowienia i oczyszczenia. Takie korzenie ma kolejny polinezyjski masaż – Lomi Lomi Nui. Zabieg ten jest niesamowitym przeżyciem. Masażysta wykonuje go przedramionami na długości całego ciała. Wykonuje płynne i łagodne ruchy, które są zsynchronizowane z hawajską muzyką. Dzięki tym czynnościom sprawia, że energia może swobodnie przepływać przez ciało a masowany czuje się całkowicie odprężony i zrelaksowany. W duszę wstępuje optymizm i radosne podejście do życia. Sam masaż stanowi pewnego rodzaju technikę pracy z ciałem. Odbywa się na poziomie psychiki, rozumu, energii i fizyczności. Na pewno warto, choć raz zakosztować takiego rytuału.

Na koniec wspomnę jeszcze o dwóch współczesnych technikach masaży polinezyjskich – Ma Uri i PeLoHa. Wymyślono je niedawno, ale w całości nawiązują do filozofii Huny i odzwierciedlają pozytywne nastawienie do świata mieszkańców wysp. W trakcie masażu Ma Uri używa się zarówno dotyku jak i tańca, muzyki, rytmu, głosu i temperatury. Pozwala to na doświadczanie różnego rodzaju emocji oraz duchowych przeżyć. Masaż pomaga, od strony właśnie emocjonalnej, odnieść się do bólu, zwalczyć go, uzyskać harmonię i stałą relaksację.
Ostatni rodzaj terapii – PeLoHa – został stworzony przez Australijczyka Alana Earle i już w samej nazwie zawiera całą swoją głębię. Pochodzi ona bowiem od słów Peace, Love i Harmony (pokój, miłość i harmonia). Są to odczucia, których doświadcza masowany. Także tutaj masaż ma usprawniać prawidłowy przepływ energii, dzięki czemu przywraca się równowagę w organizmie. W trakcie zabiegu odnosi się wrażenie starannej troski i opieki ze strony masażysty.

Masaże polinezyjskie zyskują sobie bardzo wielu zwolenników i to nie tylko poza granicami kraju. Najbardziej popularny masaż – Lomi Lomi Nui – wykonywany jest w wielu naszych rodzimych obiektach SPA. Proponuję zatem przed wyborem naszej destynacji przyjrzeć się SPA-menu i wybrać miejsce, w którym będziemy mogli wypróbować te melodyjne, łagodne zabiegi. W końcu gra jest warta świeczki – nie zawsze masaż pozwala nam odzyskać pogodę ducha i optymistyczne nastawienie do codziennych zajęć!

Zdjęcia pochodzą z hotelu JW Marriott, Ihilani, Ko Olina, http://www.ihilani.com

Peeling ciasteczkowy

Tym razem chciałabym zainspirować was na słodko! Choć bez cukru! Odrobina przyjemności jeszcze nikomu nie zaszkodziła! Zapraszam zatem do niezwykłych wrażeń pielęgnacyjno-aromatycznych z Peelingiem Ciasteczkowym!

Przygotujcie:

  • dużą łyżkę płatków owsianych
  • 5-6 migdałów
  • łyżkę suszonych kwiatów nagietka
  • łyżkę mleka w proszku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek

    Łyżkę płatków owsianych mielicie na drobny pył razem z migdałami i łyżką nagietka. Kwiaty te sprawią, że peeling będzie nie tylko smakowity, ale dodatkowo otrzyma doskonałe właściwości pielęgnacyjne i regeneracyjne dla skóry. Do tak powstałego proszku dodajecie łyżkę mleka w proszku i dwie łyżki oliwy z oliwek. Całość dokładnie mieszacie. 
    Pachnie smakowicie, a w połączeniu z wodą zamienia się w łagodne peelingujące mleczko! Mmmmm… 
    Zaznaczę także, że wszystkie składniki peelingu wpływają odżywczo, wygładzająco, nawilżająco i łagodząco na skórę. A peeling jest tak delikatny, że z powodzeniem możecie stosować go do twarzy!

    Facebook