KategorieNaturalna pielęgnacja

Czekoladowo-pomarańczowe SPA domowe

Czasem trzeba sobie dogodzić. Zatrzymać się, pomyśleć i oddać chwili słodkiej rozkoszy. Najlepiej czekoladowo-pomarańczowej! Najlepiej, żeby ktoś nam w tym pomógł lub, abyśmy to my sprawili komuś przyjemność!
Przyznam, że do dzisiejszego postu zainspirowała mnie czekolada, którą niedawno podesłała mi szefowa. Ciemna, gęsta, z dużą ilością kakao i kawałkami pomarańczy. Przypomniałam sobie przy tej okazji też o czekoladach, którymi zajadałyśmy się niegdyś pracując w Irlandii. Miały kształt i smak pomarańczy. Były po prostu kulami i smakowały niebiańsko. Trzeba przyznać, że takie właśnie połączenie ma w sobie coś ujmującego. Podwójna dawka endorfin gwarantowana. Pomarańcza jest przecież silnym antydepresantem, a czekolada od dawna znana jest jako lekarstwo na smutek i stres.
Dzisiaj więc zaserwujemy sobie czekoladę i pomarańczę na ciało w zabiegu rodem z najlepszego SPA! Ja swoją czekoladkę przygotowałam w formie świecy do masażu, ale spokojnie możecie ją roztopić w kąpieli wodnej lub mikrofali tuż przed wykorzystaniem. Jako, że nie dysponujemy specjalnymi pokojami w luksusowym hotelu, czekoladowy okład zróbcie sobie lub bliskiej osobie w wannie. Ważne, aby w łazience było ciepło i nastrojowo. Żeby roztopiona czekolada nie była za gorąca. I żeby dokładnie masować nią ciało, dając mu odetchnąć i serwując swoisty kojący plaster. Mieszanina maseł i olejów sprawi, że pozostanie ono nawilżone, wygładzone i odżywione. A kuszący aromat czekolady i pomarańczy wpłynie pozytywnie na zmysły, zrelaksuje i odpręży. Tego nam właśnie trzeba!
Dodam jeszcze tylko, że kropeczki na mojej cudownej filiżance wyszperanej na starociach zrobiłam lakierem do paznokci. Świetna zabawa! 
Do wykonania czekoladki do domowego SPA przygotujcie:
  • 8 kawałeczków ciemnej czekolady dobrej jakości
  • 2 łyżki masła kakaowego w pastylkach
  • 1 łyżkę masła shea rafinowanego
  • 1 łyżkę oleju makadamia
  •  20 kropelek olejku eterycznego pomarańczowego
Masła i czekoladę roztopcie w jednej miseczce w kąpieli wodnej lub mikrofali. Dolejcie do nich olej i dokładnie wymieszajcie. Na koniec, kiedy temperatura mieszaniny już nieco opadnie, dodajcie olejek eteryczny i ponownie całość wymieszajcie. Gotowe przelejcie do filiżanki lub miseczki lub wykorzystajcie od razu. Jeśli przygotowaliście kosmetyk wcześniej i już zdążył zastygnąć, wystarczy go lekko podgrzać ponownie. Jeśli wolicie formę świecy, umieśćcie po środku filiżanki knot, przytrzymajcie go po środku za pomocą dwóch poziomo położonych na brzegach filiżanki patyczków do szaszłyków. Do środka wlejcie czekoladę i pozostawcie w chłodnym miejscu do zastygnięcia. Ważne, aby przed wylaniem jej na ciało, zgasić płomień!
Czekoladką z masłami masujcie i gładźcie całe ciało w wannie. Pozwólcie mu się odprężyć. Na koniec zmyjcie pozostałości pod ciepłym prysznicem. Uwaga – wanna może być śliska, a czekolada może pobrudzić łazienkę. Ale co tam – warto!
Czekoladka Montignac – Blisko Natury / masła i oleje – Blisko Natury/ knot – Zielony Klub/  filiżanka – starocie / olejek pomarańczowy – Zielony Klub / bransoletka – wkrótce w Lili in the Garden

W roli głównej maska zielonego potwora czyli Planeta Organica Oczyszczająca maseczka do twarzy dla skóry tłustej i mieszanej

Wiecie jak wygląda potwór z bagien? Jeśli nie, to mogę Wam coś niecoś podpowiedzieć! Wystarczy zakupić naszą dzisiejszą gwiazdę – rosyjską oczyszczającą maseczkę do twarzy do cery tłustej i mieszanej Planeta Organica i… przejrzeć się w lustrze!
Bardziej potworzastej maseczki nie widziałam! Wygląda niczym błotko z najbardziej mętnego i gęstego bagna. Jest ciężka, zielona, zbita w sobie. No… istne brzydactwo. Nie radziłabym się w niej też pokazywać na oczy ani bliskim ani dalekim. Zawał serca murowany. A przynajmniej chwila grozy. Siebie też ciężko w lustrze w tym to to cudzie podziwiać, ale…
Ale nie to jest przecież ważne! Ważne jest to, że maseczka jest skuteczna! Przeznaczona została dla cery tłustej i mieszanej i świetnie się tu sprawdza. Porządnie i głęboko oczyszcza. Delikatnie podsusza niedoskonałości. Matuje, a jednocześnie pozostawia buzię bardziej promienną. Delikatnie ściąga i ewidentnie reguluje wydzielanie sebum. Stosowana dwa razy w tygodniu może przynieść ukojenie zmęczonej problematycznej skórze.
Skład ma długi i imponujący. Najbardziej spodobało mi się połączenie olejków eterycznych i ekstraktów roślinnych, które przyczyniają się do niwelowania podrażnień i wyprysków, działają antyseptycznie i wspomagają naturalne procesy skóry – z oregano, szałwii, echinacei,cytryny, eukaliptusa, kurkumy. Łagodząco zadziała nam rumianek i nagietek. Odmłodzi i odżywi herbata i rokitnik. O odpowiednie oczyszczenie zadba glinka morska, a o jędrność wodorosty i morszczyn. Już dużo, a jeszcze nie wymieniłam wszystkich dobroczynnych składników.
Całość zamknięta w estetycznym praktycznym słoiczku. Gdyby nie ta cyrylica w opisach, nie miałabym zastrzeżeń. Zapach doskonale pasuje do opisu i przeznaczenia kosmetyku. Czuć w nim wybuchową, charakterystyczną mieszankę olejków eterycznych. Niestety jest dosyć intensywna, ale taki to już urok aromaterapii. Z pewnością warto się poświęcić!

Maseczka z Eco Kraina.

Facebook