KategorieNaturalna pielęgnacja

Śnieżne bałwanki do kąpieli lawendowo-tymiankowe

Do Krakowa właśnie przyszła zima. Temperatura oscyluje wokół zera i śnieży! Oj, śnieg sypie jak szalony. Nie pociesza mnie to, bo mieszkamy w starym mieszkaniu z równie starymi oknami, przez które wiatr hula jak mu się podoba. A wczoraj właśnie padła mi moja farelka, bez której nie wyobrażam sobie zimy…

Cóż, trzeba się rozgrzewać! Najlepiej gorącymi kąpielami! A jeszcze lepiej w towarzystwie uroczych śnieżnych bałwanków!

A nasze dzisiejsze bałwanki to same cuda! Wypełnione są naturalnymi olejkami – lawendowym i tymiankowym, mają więc silne działanie antyprzeziębieniowe, antybakteryjne i wzmacniające odporność. Ułatwiają oddychanie i pomagają się zrelaksować.

Ale to nie wszystko! W bałwankach ukryłam jeszcze masę odżywczego mleka i masła shea, które doskonale pielęgnują skórę podczas kąpieli. Taki bałwanek, wrzucony do wanny z wodą lekko musuje, rozpuszczając przy okazji masełko i mleko i uwalniając olejki eteryczne. No, czysta przyjemność! I gwarantowana zabawa dla każdego dziecka. Bardzo polecam!

 

Śnieżne bałwanki do kąpieli lawendowo-tymiankowe

Składniki / 4 bałwanki:

  • 50 g mleka w proszku
  • 40 g sody oczyszczonej
  • 20 g kwasku cytrynowego
  • 50 g masła shea rafinowanego
  • 30 g wiórków kokosowych + duża garść do obtaczania
  • 30 kropelek olejku lawendowego
  • 10 kropelek olejku tyminakowego
  • 4 wykałaczki
  • ziarna pieprzu na oczy i gałązki tymianku na miotełki

 

Masło shea roztapiamy w kąpieli wodnej. W misce mieszamy mleko, sodę, kwasek i wiórki, dolewamy masło shea i wyrabiamy ręką lub łyżką do uzyskania jednolitej konsystencji. W między czasie dolewamy olejki eteryczne. Do osobnej miseczki przekładamy pozostałą garść wiórków kokosowych. Z naszego ciasta wyrabiamy 4 większe kuleczki i 4 mniejsze. Każdą obtaczamy sowicie w wiórkach kokosowych i odkładamy na chwilę. Jeśli masa będzie za miękka, kuleczki mogą opadać i zmieniać kształt. Wtedy po chwili ponownie trzeba je uformować w dłoniach. Wykałaczki ucinamy mniej więcej do 2/3 ich długości. Kiedy kuleczki zaczną twardnieć i przestaną się odkształcać wbijamy wykałaczkę ostrą stroną do góry w większą kulkę i nabijamy na nią mniejszą – w ten sposób powstaje nam bałwanek. W boki bałwanków wbijamy gałązki tymianku. W głowie bałwanka pozostałymi końcówkami wykałaczek tworzymy małe otwory na oczy i wbijamy w nie ziarenka pieprzu. Na koniec delikatnie wbijamy końcówkę wykałaczki, która tworzy nam coś, na podobieństwo marchewki. Wszystkie te czynności należy wykonywać dosyć sprawnie, bo bałwanki twardnieją.

Bałwanka wrzucamy do wanny z ciepłą wodą. Działa jak powyżej opisałam. UWAGA! Przed lub po roztopieniu bałwanka należy usunąć z wody wykałaczki!

 

Lili Hity kosmetyczne 2017

Śledzę sobie i podczytuję wiele z moich koleżanek – blogerek i podziwiam ich noworoczne wpisy. Zwłaszcza te z ulubieńcami roku minionego. A że i ja bardzo chciałam pokazać Wam moje kosmetyczne hity 2017, dołączam niniejszym do tak licznych rankingów.

Zobaczcie więc, co zachwyciło mnie w zeszłym roku i co chętnie odkryję w 2018!

A może macie swoje typy? Albo zgadzacie się z moimi wyborami?

Dajcie koniecznie znać!

Za hit hitów i mój stanowczo najulubieńszy kosmetyk ostatnich czasów uważam Nawilżający lekko koloryzujący krem z nagietkiem Cosnature! Ma idealny kolor i konsystencję, przyjemnie, delikatnie kryje, a przy tym nawilża i regeneruje skórę. / Hebe

Bardzo polubiłam się w 2017 roku z kosmetykami mineralnymi Lily Lolo! Za stanowczo najfajniejsze uważam: Róż prasowany do policzków Naked Pink, Zestaw do brwi razem z pędzlem Angled Brow, błyszczyk Scandalips oraz Jedwabny sypki puder Flawless Silk. Same perełki! Na co dzień i od święta! / Costasy

Vianek na co dzień gości w mojej łazience w wielu postaciach. Ale i tutaj mam swoich faworytów! Ostatnimi czasy zachwycił mnie lekki, ale treściwy Eliksir do twarzy z witaminą C. Ogromną i czystą wręcz przyjemność gwarantują Żel pod prysznic i Olejek do ciała z czerwonej serii, ujędrniające. Jeju, jak one cudownie, wiśniowo-cynamonowo pachną! To teraz jeden z moich ulubionych zapachów! Nie mogę też nie wspomnieć o kremie z serii fioletowej – Wzmacniającym kremie do twarzy na dzień – o zielonym kolorze, z ekstraktem z borówki, olejem z czarnej porzeczki i tlenkiem cynku. / Sylveco

 

Coś mam ostatnio do figi… Przyciąga mnie! I to ta zwykła i w postaci opuncji figowej! I tak zachwyciły mnie figowe kosmetyki! Bardzo, oj bardzo, więc polecam jeden z moich ulubionych kremów – Wygładzający krem do twarzy Mokosh, genialny i pojemny balsam do rąk i ciała Figa marki YOPE oraz jedno z najlepszych – serum olejkowe Dzika Figa z o!figa pełne samych wyjątkowych składników! Uwielbiam!

 

 

Zachwycam się nie tylko nowymi, pięknymi opakowaniami kosmetyków DLA. Bardzo też polecam, bo i polubiliśmy się niedawno – zestaw Niszcz Pryszcz. Pełen ziołowego dobra, pojemny płyn do mycia twarzy oraz krem, który moja skóra świetnie przyjmuje i bardzo lubi. Krem z ekstraktem z wierzby i krwawnika, z kwasami AHA i pełny naturalnych olejków to flagowy kosmetyk marki. Trudno się dziwić! Polecam! / Kosmetyki DLA

 

Te maski zachwyciły mnie, kiedy jeszcze miały stare opakowania. Bardzo się cieszę, że zmieniły oblicze! Maski Rapan Beauty to glinkowe dobra z najdziwniejszymi, ale działającymi składnikami – śluzem ślimaka, owocami yuzu czy smoczą krwią. Zaintrygowani? Świetne są! / Cobest

Dwie włosowe miłości! Nieco droższa i… bardzo tania! Od niedawna używam kosmetyków z nowej linii Aura Botanica marki Kerastase. Nie tylko przepięknie pachną i wspaniale wyglądają, ale także bardzo dobrze przyjmują je moje włosy. Bardzo też polecam jedną z tak licznych i tak fajnych saszetek Kąpiel Agafii – Ekspresową maskę do włosów – naprawdę ekspresowo zmiękcza, odżywia i wygładza włosy! / Triny / Kerastase

Dwa ulubione mydełka! Nagietkowa nowość marki Kosmetyki DLA oraz węglowe detoksykujące mydło Sylveco!

 

 

 

A oto i nowości na naszym rynku, których jestem ciekawa, a i  bardzo dobrze się zapowiadają! Chętnie więc w 2018 roku wypróbowałabym:

  • Regulującą Esencję z Ekstraktem Wierzby Białej Tonik do Cery Tłustej i Mieszanej marki Polny Warkocz
  • FLOWER BeautyPower Aktywną esencję w lekkiej mgiełce Miya Cosmetics
  • Snow White Wonderful glow Neurokosmetyczne serum rozjaśniające od Alkemie
  • Luksusowy Eliksir do twarzy od Manna Kosmetyki Naturalne

 

To jak? Zgadzacie się z moimi wyborami?

Historia kosmetyków DLA

Lubię, kiedy za marką stoi historia. Marka bez historii w tle jest jakby niepełna, smutna… Nie umiem jej aż tak zaufać. Historia jest więc potrzebna. Sprawia, że marka ma twarz, konkretną, namacalną twarz, za którą, jeśli tylko historia osiądzie w sercu, można podążać w ciemno. Wtedy bez namysłu sięgamy po nowości, bo wiemy kto za nimi stoi. Wiemy ile są warte, ile czasu i pasji poświęcono, aby je stworzyć.

Tak właśnie jest z kosmetykami DLA. Słyszałam o nich już wcześniej, nawet kiedyś wpadły w moje ręce. Dopiero jednak kiedy poznałam ich historię, stały mi się bliższe. Dopiero teraz świadomie po nie sięgam, bo wiem że skrywają nie tylko gruntownie przemyślaną i zbadaną recepturę, że zamykają w swoich pojemniczkach to, co w naszym polskim ziołolecznictwie najlepsze, ale wiem też, że ich twórczynie oddały w nich całe swoje zaangażowanie, wiedzę i serce.

Bo nie mogło być inaczej…

 

 

Za marką stoją dwie niezwykłe kobiety – Marta Remplewicz i Zofia Marciniak. Znały się od zawsze. Co wakacje jeździły do wspólnej cioci na wieś i po kryjomu kręciły z jej kremów różne kosmetyczne cuda. Kiedy dorosły, ich drogi wciąż się splatały. Choć różnią się bardzo – jedna to energetyczna, działająca ekspresowo, pełna pomysłów optymistka, druga potrzebuje spokojnej analizy i chłodnego spojrzenia na temat. Pomimo tego, a może właśnie dzięki temu, wciąż trwają razem. Skończyły studia chemiczne i wylądowały w niewielkim zakładzie kosmetycznym w Płocku. Kiedy ten został zamknięty, nie chciały już pracować dla innych. Marzyły o dobrych, działających, skutecznych produktach, które stworzą same.

Mniej więcej w tym czasie wydarzyły się dwie sytuacje, które stały się właściwym motorem do otworzenia manufaktury. Po pierwsze, Marta od dawna cierpiała na przewlekłą infekcję gardła, związaną z ciągłym bólem. Pomógł dopiero lekarz, który postanowił zastosować medycynę niekonwencjonalną, tradycyjną. Nakazał dietę z kaszy jaglanej oraz stosowanie naparu z podbiału i babki lancetowatej. I to był strzał w dziesiątkę. Wtedy to Marta uwierzyła w moc ziół. Zaczęła zgłębiać ich chemiczne składy i oddziaływanie na nasz organizm.

 

 

Kiedy więc zadzwoniła do niej zrozpaczona siostrzenica, która borykała się problematyczną cerą, Marta postanowiła działać. Nie tylko radą, ale i czynem. Wpadła na pomysł, aby wodę w kremie zastąpić zbawiennym naparem ziołowym. Jej pierwszym pomysłem była kora wierzby, która zawiera związki salicylowe, a te z kolei złuszczają naskórek, nie wysuszając go. Kojącego i przeciwzapalnego krawawnika podpowiedziała jej już Zosia. Na tej bazie Marta ukręciła krem, który przekazała siostrzenicy. Minęło trochę czasu, już pojawiła się obawa, że krem nie spełnił oczekiwań. Wtedy właśnie do Marty wpadła szczęśliwa siostrzenica, u której gołym okiem można było stwierdzić poprawę stanu skóry.

I tak to się zaczęło! Marta namówiła Zosię na skok do głębokiej wody. Stworzyły własną markę i kosmetyki, które zaczynają zdobywać rynek i serca ich użytkowników. I choć na początku nie było łatwo, bo ich kremy nie mają idealnie białego koloru i syntetycznego zapachu, bo w tamtych czasach, w 2011 roku, zioła były w odwrocie, one nadal robią swoje i wierzą w to, co tworzą. Same zbierają zioła, zgłębiają zapomnianą zielarską wiedzę, tworzą receptury, konsultują je z fitoterapeutą i dermatologiem, poddają czasochłonnym badaniom. Wszystko po to, aby uzyskać możliwie najlepsze rezultaty.

 

 

Na szczęście powróciła moda na to, co naturalne. Zioła trafiają znowu na sklepowe półki. Odchodzi się od produktów wielkich koncernów i powraca do małych, rodzinnych manufaktur. Wierzę więc, że i kosmetyki DLA czeka dobra, pełna kolorowych ziół i zadowolonych użytkowników przyszłość.

Jeśli i Wy w to wierzycie, zajrzyjcie do sklepu kosmetyków DLA. Odkryjecie wtedy, że właśnie się zmieniają. Znałam DLA, jako markę o charakterze minimalistycznym, laboratoryjnym, bardziej aptecznym. I choć doceniam minimalizm, to teraz jestem zachwycona nowymi opakowaniami. Są przyjazne dla oka, zgodne z trendami, profesjonalne, czytelne i po prostu – bardzo ładne. Oby tak dalej!

 

 

Mam jeszcze dla Was kilka słów od samej Marty. Słów wyjątkowych, bo w świątecznym klimacie końca roku!

Mijający rok, to przede wszystkim szaleństwo nowych produktów – serum pod oczy, ziołowy krem wybielający na przebarwieni, wegańskie mydło nagietkowe. Najważniejsze, że są produkty stworzone na potrzeby naszych Klientów i przy współpracy z nimi! Dzięki temu nie musimy się martwić o sprzedaż, rozchodzą się jak świeże bułeczki. To jest dla nas olbrzymia satysfakcja. Bo jeśli tworzymy nowe produkty jak najlepiej potrafimy, wkładając w to serce i całą naszą chemiczną i zielarską wiedzę, to produkty działają. Są prawdziwe! I to jest gwarancją 100% satysfakcji. Nie ma nic piękniejszego, niż wiadomości od naszych wspaniałych i zadowolonych Klientów.

Jest to rok wielu pomysłów, inspirowany rozmowami z  Klientami. Obiecujemy, że będziemy je sukcesywnie realizować.

Naszym wielkim marzeniem jest eksport naszych ziołowych kosmetyków. Wiemy, że jeśli coś jest naprawdę dobre, stworzone zgodnie ze sztuką i w zgodzie z naturą, to działa, sprawdza się i śmiało można rozszerzać sprzedaż na inne rynki.
Im więcej pięknych cer, tym serce nasze rośnie 🙂

 

 

Mamy też niespodziankę!

Tylko do niedzieli 17 grudnia 2017 możecie skorzystać z rabatu aż 20% na kosmetyki DLA z kodem „lili_2017”!

Zapraszamy na stronę kosmetyków DLA!

 

Wpis powstał w wyniku miłej współpracy z marką kosmetyków DLA.

Sosnowy zestaw dla Niego – balsam na żywicy i peeling z sosnowymi igłami

Szukacie dobrego pomysłu na prezent dla Niego? Wolicie nie kupować gotowców i zdać się na to, co w naturze najlepsze? Mam dzisiaj dla Was świetny pomysł! Zrobimy zestaw, bardzo sosnowy zestaw do męskiej pielęgnacji! Zakochacie się w nim i Wy i Wasi Panowie!

Bo jak to pachnie! Jak las! Dziki, gęsty, tajemniczy las! I całe to leśne dobro koi zmysły i doskonale pielęgnuje skórę. W zestawie znajdziemy sosnowy balsam uniwersalny na sosnowej żywicy i igliwiu. Pełen odżywczego masła shea, oleju kokosowego, wosku pszczelego, a do tego wzbogacony najlepszym pod słońcem, łagodzącym maceratem z ekologicznych nagietków porastających jeszcze tego ostatniego lata warmińskie pagórki (już Wam o nim pisałam, macerat pochodzi z ekofarmy Giławy 71).

Jest to balsam wielofunkcyjny, tłusty, ale nie w taki męczący sposób. Dzięki zawartości żywicy i nagietka ma silne właściwości regenerujące i kojące. Stanowi rodzaj naturalnego plastra na twardszą i surowszą męską skórę . Polecam go panom jako balsam do brody, jako codzienny krem, do przemęczonych dłoni, do wsmarowania w podrażnioną, szorstką skórę. Niechaj służy wszędzie tam, gdzie akurat panowie poczują potrzebę. Przy okazji leśny zapach sosny, jodły i cedru pozwoli się zrelaksować i uciec choć na chwilę, choć tylko myślami z zimowego miasta.

Skąd wziąć żywicę? Ano trzeba znaleźć sobie sosnę, którą trochę los doświadczył. W pobliżu widocznych śladów po odcięciach gałęzi znajdziecie charakterystyczny, bursztynowy osad. Zbierzcie sobie choć trochę – warto taką żywicę dodać do balsamu i wykorzystać jej regenerujące działanie.

 

Do balsamu dokładamy mocny zdzierak – solny peeling do ciała z igłami sosnowymi, ze wspomnianym powyżej maceratem z nagietka i z odżywczym miodem. Nadaje się idealnie do mycia z jednoczesnym masażem ciała podczas wieczornego lub porannego prysznica. Pozwala zrzucić z siebie cały ten niechciany ciężar dnia codziennego, pył, kurz i pot.

Polecam – mój osobisty mąż, którego prawdopodobnie w Święta już nie będzie, bardzo się ucieszył!

 

Uniwersalny balsam na żywicy sosnowej

Składniki:

  • 15 g oleju kokosowego rafinowanego
  • 25 g masła shea rafinowanego
  • 15 g wosku pszczelego żółtego
  • 10 ml oleju rzepakowego dobrej jakości
  • 40 ml maceratu z nagietka na ulubionym oleju (wykorzystałam ten z ekofarmy Giławy 71, możecie wykorzystać swój lub dowolny, ulubiony inny olej)
  • 10 – 15 g żywicy sosnowej
  • 6 kropelek olejku jodłowego
  • 6 kropelek olejku z cedru
  • gałąź sosny

 

Do miseczki przekładamy olej kokosowy, masło shea, wosk i olej rzepakowy. Do tego wkładamy żywicę i około garść pociętych nożyczkami igieł sosnowych. Całość przekładamy do kąpieli wodnej i pozostawiamy w niej na małym ogniu na minimum 2 godziny, co jakiś czas mieszając. Zależy nam na tym, aby powstał sosnowy macerat, a żywica się rozpuściła. Pod koniec dolewamy macerat z nagietka, dokładnie mieszamy i ściągamy z ognia. Tłuszcze przecedzamy przez gazę lub sitko i przelewamy do wyparzonego pojemniczka. Dodajemy olejki eteryczne i mieszamy. Odkładamy do stwardnienia. Stosujemy – jak pisałam powyżej.

 

 

Solny peeling do ciała z igłami sosnowymi

Składniki:

  • 150 g soli morskiej drobnoziarnistej
  • garść igieł sosnowych
  • duża łyżka miodu
  • 20-30 ml maceratu z nagietka lub innego, ulubionego oleju
  • 10 kropelek olejku jodłowego
  • 10 kropelek olejku cedrowego

 

Igliwie przekładamy do blendera i rozdrabniamy na możliwie najdrobniejsze części. Do miseczki wsypujemy sól, rozdrobnione igły sosny i miód. Mieszamy i dolewamy tyle oleju, aby uzyskać ulubioną konsystencję. Dodajemy olejki eteryczne, mieszamy i przekładamy całość do wyparzonego pojemniczka. Peelingiem myjemy i masujemy ciało pod prysznicem.

 

 

 

Co Święty zostawił…

Trochę do mnie wcześniej ten Święty zawitał w tym roku. Był jednak nader łaskawy. I doprawdy, jak nigdy, trafił w moje gusta! Od dawna bowiem doceniam zapachy w kosmetykach, potrafię je też mocno zganić… Tym razem jednak jestem zachwycona jak jeszcze nigdy! Bo nowa rewitalizująca i przeciwzmarszczkowa seria Vianek pachnie przecudownie! To idealny na zimowe wieczory, przytulny, otulający, rozkoszny zapach wiśniowo-cynamonowej herbatki! Tak, tak właśnie kojarzy mi się z moją młodością, kiedy to przesiadywaliśmy ze znajomymi w krakowskich kawiarniach i herbaciarniach, popijając  herbatę wiśniową z bardzo fantazyjnych imbryczków. Uwielbiam!

 

 

Czy czerwony Vianek powinien się znaleźć pod choinką?

Tak! Polecam każdej dziewczynie, a zwłaszcza wszystkim trzydziestolatkom, które zauważają już oznaki starzenia się skóry, a i jeszcze potrzebują sobie poprawić humor. Sama zanurzam się w tym zapachu viankowym od jakiegoś czasu.  Namiętnie! Uwielbiam brać prysznic z wiśniowym żelem, uwielbiam masować skórę wiśniowo-cynamonowym (a co równie ważne – ujędrniającym) olejkiem, uwielbiam sięgać w każdej wolnej chwili po wiśniowy krem do rąk i sprawiać, że stają się one miękkie i odżywione. No, bo jak tu tego nie uwielbiać?

 

 

Przedstawiam Wam więc nową serię Vianek z ogromną przyjemnością. W świątecznej aurze i z czystym sumieniem!

A wybór jest… oj… szeroki! Seria jest imponująca i zawiera produkty do pielęgnacji całego ciała. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Zwłaszcza, że producent zadbał o różne potrzeby trzydziestoletniej skóry i na przykład przygotował krem na dzień w wersji do skóry suchej i tłustej. Oba dobrze nawilżają, szybko się wchłaniają i przywracają cerze miękkość i jędrność, ale ten pierwszy jest delikatnie tłustszy i gęstszy. Uważam, że jest to naprawdę dobry pomysł Vianka.

 

 

Jeśli spytacie mnie, czy widzę w ofercie serii jakiś wyjątkowy hit, odpowiem – tak! Z pewnością będzie nim przeciwzmarszczkowy Eliksir do twarzy z witaminą C. Już go uwielbiam! Jest to kosmetyk o „bezolejowej formule, z dużą zawartością składników aktywnych: 5% witaminy C w stabilnej postaci (MAP – Magnesium Ascorbyl Phosphate), ekstrakty miłorzębu japońskiego, koniczyny, lukrecji, kwas hialuronowy, proteiny pszenicy, alginian sodu, olejek z drzewa różanego, kwasy mlekowy, fitowy”. Ma konsystencję lekkiego żelu i jest doprawdy genialny! Skóra po jego użyciu jest widocznie gładsza i taka miła w dotyku! Jeśli więc zastanawiacie się od czego rozpocząć testowanie serii – zacznijcie od eliksiru. Albo kupcie go bliskim kobietom pod choinkę!

Osobiście lubię aplikować eliksir na oczyszczoną buzię w towarzystwie olejku. Mieszam odrobinę jednego i drugiego na dłoni i całość wklepuję w skórę. Idealnie się tu sprawdza kolejny kosmetyk z serii – Serum do twarzy z olejami z pestek malin i truskawek oraz koenzymem Q10. Zawarte w nim olejki zabezpieczają nas przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym i poprawiają jędrność i elastyczność skóry.

 

 

Dobra, ale co tu wybrać na prezent?

Mam dla Was kilka propozycji!

  • Po pierwsze – wspomniany powyżej zestaw – Eliksir z witminą C wraz z Serum olejowym do twarzy. Nie wierzę, aby obdarowana osoba się nie ucieszyła!
  • Bardzo polecam zestaw do pielęgnacji dłoni! Sprawdza się w trakcie spokojnego, zimowego wieczoru, kiedy to serwujemy przesuszonym, wymęczonym dłoniom domowe SPA. Zestaw skonstruujemy z Kuracji do rąk, w której zawarto maskę do dłoni z masłem shea, avocado i mocznikiem wraz z bawełnianymi rękawiczkami, które wzmocnią efekt kuracji, a do tego dodamy peeling do rąk, który wygląda trochę jak wiśniowa konfitura! Znajdziemy w nim sól himalajską, pumeks, masła i oleje oraz kwas salicylowy, który rozjaśni przebarwienia i plamki. Całość zwieńczymy Kremem do rąk z ekstraktem z morwy białej, olejem lnianym i z wiesiołka oraz mocznikiem i gliceryną.

 

  • Bardzo spodobał mi się także nowy zestaw o nazwie Gładkie Ciało. To właśnie w nim znajdziemy wspomniane powyżej – Ujędrniający żel pod prysznic o wiśniowo-cynamonowym zapachu oraz Rozgrzewający olejek, w którym trochę bardziej przebija cynamon. Do tego dodano naturalne, ujędrniające mydło Sylveco oraz prawdziwą ciekawostkę –  narzędzie Celustoper, które służy do intensywnego masażu ciała elastycznymi pręcikami, co z kolei redukuje komórki tłuszczowe i stymuluje mikrokrążenie. Z takiego zestawu ucieszy się każda, młodsza i starsza dziewczyna, która dba o swoje ciało.

 

 

  • A może postawicie na pełną pielęgnację twarzy? Dobierzcie więc Krem na noc z ekstraktem z miłorzębu japońskiego, do niego wybierzcie Krem na dzień – do skóry suchej lub tłustej, dodajcie krem pod oczy z ekstraktem z miłorzębu i kofeiną oraz maski – albo w saszetce albo połączoną z delikatnym peelingiem w tubce – z mielonymi pestkami malin i owocami truskawek (pycha, prawda?).
  • Nie zapominamy tu  zestawie oczyszczającymi i tonizującym czyli super czwórce! A w niej – genialny Żel myjący do twarzy z ekstraktem z owoców truskawek i kwasem migdałowym, Mleczko do demakijażu z ekstraktem z owoców tarniny, Rewitalizujący tonik do twarzy z ekstraktem z koniczyny czerwonej oraz Płyn micelarny z ekstraktem z miłorzębu japońskiego i owoców tarniny.

 

 

Który zestaw znalazłybyście pod swoją choinką?

A może Mikołaj już Wam przyniósł któryś z kosmetyków z nowej serii?

Polecam wszystkie!

Całą serię znajdziecie na Sylveco.pl

 

Wpis powstał w wyniku miłej współpracy z marką Sylveco  / Vianek

Poznajcie La-Le

O marce La-Le usłyszałam po raz pierwszy, kiedy odwiedziłam krakowską ekoDrogerię Kopalnia-Zdrowia.pl. Robiłam wtedy dla Was relację z wizyty. Jeśli jej nie pamiętacie, zajrzyjcie TUTAJ. W każdym razie, przywitała mnie uśmiechnięta od ucha do ucha właścicielka – Edyta, która z ogromną pasją i radością opowiadała o swoim sklepie i markach, które do niego wybrała.

Właśnie wtedy wspomniała mi o La-Le. Nie mogła się nachwalić! A ja nadziwić – że marki jeszcze nie znam. Wspominała, że zależy jej na tym, aby w jej drogerii dostępne były właśnie takie niszowe, wartościowe, w pełni naturalne produkty małych, polskich manufaktur. A wiecie dobrze, że co jak co, ale małe polskie manufaktury to ja bardzo lubię!

Zapraszamy Was więc dzisiaj wraz z Edytą, do poznania nowej marki La-Le!

 

 

A dlaczego warto? O tym, już opowie Wam sama Edyta…

La-Le to polska marka kosmetyków naturalnych, która narodziła się z pasji do ziół, naturalnej medycyny, pięknych zapachów i determinacji pomysłodawczyni marki – Nataszy. Pierwsze kremy powstały, aby ulżyć mamie w uporczywych dolegliwościach związanych z przewlekłą chorobą. Pomimo absorbującej pracy w korporacji, Natasza zaczęła eksperymentować w wolnym czasie z kremami i różnymi recepturami. Potem weszła w świat mydeł, żeby uszczęśliwiać innych pięknymi zapachami i niestandardowymi  formami. Równoległe uczęszczała na studia podyplomowe z chemii kosmetycznej, które pozwoliły jej na usystematyzowanie swoich umiejętności, wiedzy kosmetycznej i chemicznej.

La-Le to wytwarzane ręcznie naturalne produkty, o wyjątkowo prostym składzie i przepięknych zapachach. Twórczyni marki, podczas tworzenia swoich produktów myśli przede wszystkim o tym, jak będą one pachnieć. Według niej taka produkcja kosmetyków to nic innego jak twórczość, czyli oddanie jakiegoś ciekawego pomysłu w kreatywny sposób. Natasza twierdzi, że gotowe kosmetyki zawsze powinny obronić swoje wnętrze konsystencją i zapachem.

Ideą marki jest powrót do korzeni i natury, poprzez wykorzystywanie takich surowców jak np. soda oczyszczona, skrobia, maceraty roślinne i ziołowe, odwary i napary. Bazą kosmetyków są zioła, rośliny, kwiaty i substancje pochodzenia naturalnego.

Marka bazuje na maceratach z własnych pól, jakie posiada w ekologicznych użytkach jury krakowsko-częstochowskiej i Podbeskidzia, starając się dostosowywać je do pór roku.

La-Le szybko się rozwija, chcąc nadążać za potrzebami rynku. W najbliższym czasie pojawią się także  coraz bardziej popularne kosmetyki naturalne dla panów, w tym pomady do brody i wąsów, mydło dębowe z ałunem do golenia, nowe suflety do ciała dla Pań i kilka ciekawych wiosennych niespodzianek.

 

Osobiście nie mogę się tych nowości doczekać! Ciekawa jestem bardzo! Tymczasem spójrzcie, które produkty La-Le spodobały mi się najbardziej!

 

1. Duży zestaw świąteczny La-Le, a w nim Krem kokosowy + Masło mango + Masło pomarańczowe + Hydrolat borowinowy + Dezodorant Lemongrass / cena: 99 zł

2. Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy ze złotym pyłem i olejem arganowym do skóry dojrzałej, pozbawionej jędrności i elastyczności, z pierwszymi oznakami starzenia – złoto kosmetyczne 23 karatowe przeciwdziała procesom starzenia oraz przyczynia się do spłycenia lub zniknięcia już istniejących bruzd i zmarszczek. Ponadto wspomaga proces oczyszczania skóry, wpływa ne jej gojenie i szybszą regenerację. Działanie przeciwstarzeniowe kremu jest wzmocnione dodatkiem oleju arganowego. / cena: 55 zł

3. Potasowe mydło w piance do twarzy i ciała – Świąteczna Edycja Limitowana – naturalne mydło potasowe w piance do twarzy i ciała powstało na bazie oleju kokosowego, oliwy z oliwek i alg morskich. Mydło, ze względu na odpowiedni dobór składników aktywnych, posiada działanie antycellulitowe, oczyszczające i uelastyczniające. / cena: 14,99 zł

4. Dezodorant ekologiczny w kremie z olejkiem z zielonej herbaty, olejem kokosowym i sodą oczyszczoną – dzięki olejkowi eterycznemu z zielonej herbaty dezodorant przyjemnie pachnie i odświeża. Zawarty w dezodorancie olej kokosowy z jednej strony nawilża, a w ostatniej fazie wysusza skórę.

5. Naturalny krem kokosowy do twarzy i ciała do wszystkich rodzajów skóry – został stworzony z myślą o osobach, którym tłusta konsystencja oleju kokosowego nie do końca odpowiada. Powstał na bazie wysokiej jakości nierafinowanego oleju kokosowego. Olej kokosowy znany jest ze swojego słodkiego zapachu i niezwykle dobroczynnego wpływu na ludzką skórę – głęboko nawilża, regeneruje i odżywia skórę. / cena: 44 zł

6. Hydrolat borowinowy z lipą do skóry problematycznej, trądzikowej, z wypryskami – frakcja lotna borowiny posiada właściwości kojące dla podrażnień, pomaga walczyć z niedoskonałościami skóry (np. wypryski, trądzik). Lipa jednocześnie działa kojąco i łagodzi podrażnienia. / cena: 27 zł

7. Dwufazowy płyn do demakijażu – Hydrolat borowinowy z lipą + Olej migdałowy – Ze względu na właściwości składników aktywnych kosmetyk szczególnie polecany jest do cery problematycznej, z podrażnieniami, a także do skóry dojrzałej, wymagającej wygładzenia. / cena: 29 zł

8. Masło kawowe pod oczy z kofeiną – jest naturalnym produktem zawierającym kofeinę oraz olej z ziaren zielonej kawy,  ma działanie osłaniające i ochronne na skórę, posiada właściwości regenerujące, nawilżające, wygładzające. Redukuje zmarszczki i zmniejsza opuchliznę wokół oczu. / cena: 32 zł

 

1. Krem do rąk 5 ziół – werbena, rumianek, pokrzywa, nagietek i ślaz – doskonale nawilżający i natłuszczający preparat do dłoni, który idealnie sprawdza się szczególnie porą jesienną i zimową. Swoje właściwości krem zawdzięcza przede wszystkim dużej zawartości naturalnych olei (migdałowy i avocado) oraz masła shea. / cena: 27,50 zł

2. Hydrolat z kwiatu rumianku i bławatka do skóry zmęczonej, wrażliwej, podrażnionej, alergicznej – posiada wyjątkowe właściwości kojące i łagodzące. Ze względu na swoje działanie może być bezpiecznie stosowany przez osoby z cerą wrażliwą i alergiczną, a także w przypadku alergii skórnych wywołanych egzemą lub pokrzywką. / cena: 27 zł

3. Balsam – pomadka do ust Truskawka z woskiem pszczelim, masłem shea, olejem kokosowym i czekoladą – pomadka w słoiczku o smaku przepysznej, soczystej truskawki to idealny kosmetyk pielęgnacyjny do ust, szczególnie w okresie jesienno – zimowym. / cena: 15,50 zł

4. Maść nagietkowa z ekologicznie uprawianych kwiatów nagietka do skóry suchej, podrażnionej, szorstkiej, pękającej –  nawilża i natłuszcza oraz pozostawia na skórze miły i przyjemny zapach. Nagietek lekarski przyspiesza gojenie się ran. Jest wykorzystywany zarówno w formie maści w łagodzeniu i leczeniu otarć i urazów skóry. / cena: 25 zł

5. Balsam – pomadka do ust Pomarańcza z woskiem pszczelim, masłem shea i olejem kokosowym – Balsam doskonale nawilża, natłuszcza i odżywia skórę ust, dodatkowo zabezpieczając ją przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych (wiatr, mróz, promienie słoneczne). / cena: 15,50 zł

6. Masło winogronowe do ciała z olejem z pestek winogron – zostało stworzone z myślą o pielęgnacji całego ciała. Delikatnie rozpływa się na skórze pod wpływem ciepła tworząc aksamitny olejek o wspaniałym zapachu czarnych winogron. / cena: 27 zł

7. Przeciwzmarszczkowe serum do twarzy i dekoltu ze złotym pyłem i olejem arganowym do skóry dojrzałej, pozbawionej jędrności i elastyczności, z pierwszymi oznakami starzenia – Zawarte w serum złoto kosmetyczne 23 karatowe przeciwdziała procesom starzenia oraz przyczynia się do spłycenia lub zniknięcia już istniejących bruzd i zmarszczek. Działanie przeciwstarzeniowe serum jest wzmocnione dodatkiem maceratu z zielonej herbaty oraz oleju arganowego. / cena: 79 zł

8. Masło pomarańczowe do ciała z cynamonem – Świąteczna Edycja Limitowana – nadaje skórze przyjemną miękkość i gładkość, a także regeneruje, dogłębnie odżywia i doskonale nawilża skórę. Energetyzująca, soczysta nuta zapachowa orzeźwia i pobudza do działania. / cena: 27 zł

Po produkty marki La-Le, a także całe mnóstwo innych fantastycznych kosmetyków, zapraszamy do ekoDrogerii Kopalnia-Zdrowia.pl!

 

Mamy też dla Was niespodziankę!

– 15% rabatu na kosmetyki La-Le z kodem SWIETAZLILI!

Do 31.12.17!

 

Wpis powstał w wyniku miłej współpracy z Kopalnia-Zdrowia.pl

Facebook