KategorieNaturalna pielęgnacja

Konkurs! Wygraj jeden z trzech zestawów hydrolatów Okani Beauty

Razem z od dawna zaprzyjaźnionym sklepem Iwos.pl, zapraszamy do konkursu!

Do przygarnięcia czekają  3 wspaniałe zestawy naturalnych wód kwiatowych – hydrolatów marki Okani Beauty, a w nich:

  • Organiczny hydrolat rumiankowy Okani Beauty – jest jednym z najlepszych wielofunkcyjnych hydrolatów. Szczególnie polecany jest do skóry alergicznej i wrażliwej. Może być stosowany u dzieci i niemowląt, jest całkowicie bezpieczny dla delikatnej skóry. Hydrolat łagodzi stany zapalne i przyspiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, zapewnia odpowiednie nawilżenie skóry, wzmacnia włosy i nadaje im blasku, działa antyseptycznie i antybakteryjnie pomagając likwidować trądzik, zmniejsza pękanie naczyń krwionośnych, tonizuje i odświeża, przywraca blask i rozświetla skórę. / link
  • Organiczny hydrolat lawendowy Okani Beauty – ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne i regulujące, polecany jest w szczególności osobom z cerą trądzikową, mieszaną lub tłustą. Dobrze działa również na włosy – zapobiega powstawaniu łupieżu i nadaje włosom gładkość oraz blask. Zapach prawdziwej lawendy uspokaja i odpręża. Hydrolat działa rozkurczająco i antyseptycznie, przyspiesza regenerację naskórka, łagodzi podrażnienia, reguluje wydzielanie sebum, przywraca skórze elastyczność, tonizuje i odświeża, lekko chłodzi i ściąga pory. / link
  • Organiczny hydrolat Neroli (kwiatu gorzkiej pomarańczy) Okani Beauty – docenią go w szczególności posiadacze cery naczynkowej, wrażliwej ze względu na doskonałe właściwości – uszczelnianie naczynek oraz zmniejszanie zaczerwienienia. Z kolei osoby ze skórą trądzikową i tłustą mogą zauważyć regulację pracy gruczołów łojowych i zmniejszenie wydzielania sebum.  Działa łagodząco na okolice oczu, obrzęki i ciężkość nóg, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, działa bakteriobójczo, zwęża pory i lekko ściąga skórę, co jest korzystne w przypadku skóry tłustej i trądzikowej, likwiduje wolne rodniki, przeciwdziała wiotczeniu skóry i zmarszczkom, wspomaga usuwanie toksyn, poprawia metabolizm lipidów i znacząco przyczynia się do rozpadu i spalania tłuszczu. / link

Aby wziąć udział w konkursie należy odwiedzić stronę Iwos.pl, wybrać jeden z dostępnych w ofercie sklepu produktów i napisać nam w komentarzu pod tym postem, dlaczego akurat ten wydaje się najciekawszy lub możecie go polecić (wraz z linkiem do produktu).

Bardzo polecam przy okazji polubić Iwos.pl na Facebooku, aby być na bieżąco z nowymi konkursami i promocjami –>> TUTAJ!

Na Wasze zgłoszenia czekamy do niedzieli 30.07.2017 do północy.

Spośród poprawnych zgłoszeń wybierzemy trzy najciekawsze odpowiedzi, a ich autorów nagrodzimy zestawami hydrolatów. Wyniki ogłosimy tutaj w Lili.

Na adresy do wysyłki nagród będziemy czekać 10 dni. Wysyłka na terenie Polski.

Zapraszamy!

 

Nowości Vianek i Sylveco, które zabrałam do Grecji

Pewnie część z Was widziała na Facebooku lub Instagramie, że tuż przed naszym wyjazdem do Grecji dostałam spore pudło z całą masą nowości marek Syleco, Vianek i Biolaven. Ucieszyłam się tym bardziej, że właśnie miałam robić wakacyjne zakupy. Zdecydowałam się więc dołożyć do mojej greckiej kosmetyczki aż cztery produkty z różowej serii łagodzącej Vianka i takie małe malutkie cudo Sylveco – Żel punktowy na wypryski. Czy było warto?

 

 

Zacznę od tego maleństwa od Sylveco. Zabrałam go ze sobą, bo akurat skończyła mi się moja własna pasta punktowa (TUTAJ), którą uważam, za kosmetyk genialny. No, ale się skończyła, czasu nie było, czemu więc nie wypróbować gotowca? Zwłaszcza, że skład wydaje się i rozsądny i dobry. Całość jest leciutka, oparta na wodzie, do której dodano aż 5% olejku z drzewa herbacianego, nieco aloesu, gliceryny, pathenolu czy alantoiny. Mamy więc delikatny żel, o mocnym zapachu drzewa herbacianego. I to właśnie ten składnik jest tu najbardziej istotny, to on działa silnie antyseptycznie, przeciwgrzybicznie, a gdy dodamy do niego pozostałe składniki, otrzymujemy preparat, który także intensywnie regeneruje. Moja skóra jest bardzo kapryśna, nie pozostaję więc obojętna na takie skuteczne maleństwa – cieszę się nimi ogromnie. Muszę też dodać, że żelu nie używam jedynie punktowo. W czasie większego skórnego zagrożenia, stosuję go jak rodzaj serum – nakładam odrobinę na całą twarz, pod krem. W ten sposób zapobiegam powstawaniu nieprzyjemnych niespodzianek. Nakładany punktowo, wysusza (ale nie przesusza, a to ważne!) i zmniejsza istniejące niedoskonałości.

Bardzo polecam! Żel jest wprawdzie malutki, ale nie potrzeba go wiele, a cena jest naprawdę dobra. Warto mieć go zawsze pod ręką. Ach, muszę też dodać, że dla mnie żel jest lepszym rozwiązaniem niż sam czysty olejek z drzewa herbacianego, który można nakładać bezpośrednio na skórę. Znacznie lepiej przyswaja go moja skóra, zapewne dzięki pozostałym – nawilżająco-łagodzącym składnikom.

 

 

Przejdźmy do naszych różowych gwiazdeczek. Pakując je do walizki przeczuwałam, że „łagodzenie” będzie dosyć istotne podczas tych wakacji. Nie myliłam się. Seria łagodząca Vianek przydała się, oj przydała się bardzo! W całej serii mamy sporo produktów. Ja sięgnęłam po tonik-mgiełkę do twarzy, łagodzącą emulsję myjącą, krem na noc i krem BB SPF 15.

Najbardziej spodobał mi się ten pierwszy produkt – wielofunkcyjny tonik-mgiełka. Producent pisze: „Delikatny tonik nawilżający w formie mgiełki, na bazie ekstraktu z owoców dzikiej róży, do pielęgnacji cery wyjątkowo wrażliwej, podrażnionej. Uzupełnia demakijaż, przywracając skórze odpowiedni poziom pH. Zawiera składniki o działaniu łagodzącym (alantoina), ochronnym (alginian sodu), antyoksydacyjnym i wspomagającym mechanizmy naprawcze, (kwas laktobionowy). Olejek geraniowy poprawia elastyczność i uspokaja skórę.”

Wierzcie mi, po tym greckim słońcu pryskałam się mgiełką cała! I dopiero na tak przygotowaną skórę nakładałam aloes i balsamy. I było to stanowczo najlepsze rozwiązanie. Mgiełka przyjemnie chłodziła i koiła skórę po całym dniu plażowania. Świetnie też sprawdziła się jako tonik. Można przemywać nią twarz na waciku albo po prostu pozostawić do wchłonięcia.

Zanim jednak tonizowałam cerę, bardzo delikatnie myłam ją emulsją łagodzącą. Ona także została już oficjalnie jednym z moich ulubionych kosmetyków!

„Zawiera kompleks składników łagodzących (alantoina, panthenol) i powlekających, w tym ekstrakt z korzenia żywokostu o silnych właściwościach regenerujących. Dodatek oleju kokosowego nawilża i odżywia, zwiększając elastyczność skóry. Emulsja po umyciu twarzy pozostawia przyjemne uczucie czystości, miękkości i gładkości.”  Zgadzam się z producentem w pełni. Buzia jest oczyszczona, a przy tym przyjemna w dotyka i miękka. Kosmetyk bardzo mi się przydał, zwłaszcza wieczorami, kiedy wracaliśmy do hotelu po upalnym dniu, po jeżdżeniu po całej wyspie, poszukiwaniu małych plaż, spacerach i kąpielach. Kiedy to na twarzy pozostawała sól morska, pot, kurz i warstwa kremów z filtrami. Wszystkie te zanieczyszczenia mogłam łagodnie i spokojnie zmyć.

 

Z czystym sumieniem mogę też polecić krem na noc z tej serii. Może nie jest to kosmetyk, którym można się zachwycać, ale w pełni sprostał swojemu zadaniu – nawilżał i koił skórę w nocy. Ma bardzo przyzwoity skład, pełen naturalnych olejków, z ekstraktem z ciekawej rośliny – ostrożenia, która to ponoć reguluje funkcje skóry, z panthenolem i alantoiną. Wspomagałam sobie jego działanie dodatkiem żelu aloesowego i taki miks spokojnie mi wystarczał. Musze też dodać, że krem pachnie bardzo przyjemnie i niestety za szybko się kończy…

Najwięcej kontrowersji (nie tylko u mnie, bo i w całym internecie z tego co widzę) wzbudził krem BB. Cóż… zostało mi go sporo. Ale od początku – założenie jest dobre, konsystencja i zapach także. W składzie znajdziemy kojące składniki- ekstrakt z jeżówki purpurowej, alantoinę, olej z pestek winogron i słonecznikowy. Mamy też proste fizyczne filtry, które tu należy docenić – tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Niestety jednak wartość filtra – SPF 15 była mocno niewystarczająca jak na greckie warunki. Poleciłabym ją bardziej w Polsce jesienią. Ale to nawet nie o to chodzi. Problem w tym, że ewidentnie coś tu jest nie tak z pigmentami. Krem pozostawią widoczną i nieładną warstwę na skórze. Jest do tego dosyć ciemny, co akurat pozwoliło mi wykorzystać go kilka razy w Grecji, bo akurat mam opaloną buzię, ale standardowo w kraju jestem blada… Znalazłam dla kremu jednak dobre rozwiązanie. Używam go czasami do wyrównywania kolorytu skóry na nogach. Przy okazji je nawilża i chroni. I tutaj sprawdza się naprawdę dobrze!

Cała nadzieja w tym, że producent nieco zmodyfikuje recepturę, może mniejszy ilość pigmentu i wprowadzi różne odcienie kremu. Chętnie wtedy sięgnę po ten najjaśniejszy!

Kosmetyki Sylveco i Vianek dostępne na Sylveco.pl

 

Przepis na tonik taki, że och i ach!

Zrobiłam tonik taki, że och i ach! I zachwycałam się nim skrycie. Aż do tej pory! Teraz bowiem się nim z Wami dzielę! I namawiam do zrobienia, bo naprawdę warto. Moja skóra go pokochała, bo łagodzi, koi, regeneruje, zmiękcza i doskonale przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji.

Tak się składa, choć nie jest to post sponsorowany, że wszystkie składniki zakupiłam przy okazji niedawnego mojego warsztatowego zamówienia na Ecospa. Tak przy okazji dodam więc, że naprawdę lubię ten sklep i polecam. Jeśli jeszcze nie macie doświadczenia w kupowaniu półproduktów, zajrzyjcie tam koniecznie – przesyłki dochodzą ekspresowo, wszystkie sprawy załatwia się od ręki, produkty są dobrze zapakowane i świetnej jakości. A nie jest to niestety ogólna praktyka… Ale wracając do meritum…

W toniku znajdziemy masę naturalnego dobra! Mamy więc rumianek, mamy aloes, nieco jabłka i prawoślazu, który często podglądam w składach zachodnich manufaktur (marshmallow). Całość tworzy rumiankowo-ziołowo pachnący, lekko żółtawy płyn, który stosujemy w codziennej pielęgnacji, nie zapominając przy tym o dokładnym oczyszczaniu buzi i jej nawilżaniu. Tonik bardzo polecam zwłaszcza do cery podrażnionej, zmęczonej słońcem, poszarzałej i problematycznej, ale spokojnie każdy może po niego sięgnąć.

 

Aby Was przekonać, zacytuję tutaj odrobinę opisów naszych składników z Ecospa:

  • ekologiczny hydrolat z rumianku rzymskiego – jeden z najlepszych wielofunkcyjnych hydrolatów. Szczególnie polecany jest do pielęgnacji niemowląt i wymagającej cery ich mam. Ze względu na swoje kojące działanie na system nerwowy, hydrolat z rumianku redukuje stres i łagodzi objawy bezsenności. Łagodzi zaczerwienienia i stany zapalne. Polecany do pielęgnacji wszelkich typów skóry, w szczególności delikatnej, trądzikowej i wrażliwej.
  • ekologiczny żel/sok z aloesu – silnie nawilża skórę, chroni naskórek i wspomaga jego regenerację, działa bakterio- i grzybostatycznie, przeciwzapalnie, likwiduje podrażnienia (skóra wysuszona i podrażniona detergentami, poparzona słońcem, zniszczona środkami chemicznymi).
  • glicerynowo-wodny ekstrakt z jabłka – reguluje transepidermalną utratę wody Aktywność ta wynika z zawartości węglowodanów i kwasów AHA. Polecany do kosmetyków o działaniu nawilżającym na skórę i włosy.  Ponadto działa antyoksydacyjnie, przeciwutleniająco, głównie za sprawą związków fenolowych i witaminy C wymiatających wolne rodniki. Trzecią główną funkcją ekstraktu jest stymulowanie regeneracji komórkowej dzięki kwasom AHA. Kwasy AHA działają na poziomie stratum corneum. Wpływają one na kohezje pomiędzy korneocytami w głębszych warstwach, czyniąc tym samym warstwę rogową cieńszą i poprawiając elastyczność skóry.
  • glicerynowo-wodny ekstrakt z prawoślazu – wyjątkowość ekstraktu prawoślazu związana jest z obecnością śluzów w korzeniu prawoślazu, sprawiających, że jest  wykorzystywany w produktach o właściwościach zmiękczających, przeciwzapalnych, chroniących błony śluzowe. Ekstrakt poprawia nawilżenie skóry.

 

Tonik taki, że och i ach!

Składniki:

  • 15 ml żelu/soku z aloesu (link)
  • 5 ml glicerynowo-wodnego ekstraktu z jabłka (link)
  • 5 ml glicerynowo-wodnego ekstraktu z prawoślazu (link)
  • 74 ml hydrolatu z rumianku rzymskiego (link)
  • opcjonalnie, ale polecam – 1 ml konserwantu (np. ekologicznego – tego)

 

Wszystkie składniki przelewamy do 100 ml czystej buteleczki. Jeśli nie zdecydujecie się na konserwant, zróbcie mniej toniku i przechowujcie w lodówce.

Tonikiem na waciku przemywamy twarz rano i wieczorem, przed nałożeniem kremu.

 

Na koniec moja mała modelka prezentująca dzieło mamusi 🙂

W wakacyjnej kosmetyczce

Zdradzę Wam, że planujemy wyjechać na wakacje! Ale, ale! Nie jest to takie zwykłe planowanie! Poluję bowiem na ciekawy last minute w najbliższych dniach i jestem ogromnie ciekawa, gdzie nas los zawiedzie! A jeśli teraz się nie uda, to coś wymyślimy w lipcu. I też na pewno będzie super! Bo będziemy razem, będzie słońce i jakaś woda. I tego nam właśnie trzeba!

Przy tej okazji nie mogło zabraknąć posta o wakacyjnej kosmetyczce!

Zobaczcie więc, co dla Was znalazłam – trochę ciekawych nowości i kilka sprawdzonych patentów!

 

1. Żel aloesowy Equilibra 98% – jeden z moich ulubionych produktów ostatnimi czasy. Nadaje się do wszystkiego, do twarzy, pod krem, do ciała, dla dzieci, a w wakacje ukoi poparzoną słońcem skórę. Znajdziecie go w wielu aptekach. / Equilibra, cena: 19,90 zł

2. Body wake up fridge by yDe – balsam, który ujednolica i rozświetla koloryt skóry a jednocześnie intensywnie ją pielęgnuje. Pewnym problemem może być fakt, że trzeba go przechowywać w lodówce, ale na pewno gdzieś się jedna na wakacjach znajdzie!/ fridge by yDe, cena: 189 zł

3. Algamaris Fluid SPF 30+ ochrona przeciwsłoneczna – organiczny fluid do twarzy z mineralnym filtrem zapobiega wczesnemu starzeniu się skóry dzięki dużej zawartości przeciwutleniaczy oraz wyciągom z alg morskich. Zapewnia jednolity koloryt i wysoką ochronę przeciwsłoneczną UVA/UVB.  / OrganicAll, cena: 74,95 zł

4. Hagi Naturalny multikrem do twarzy, rąk i ciała – wakacyjna odpowiedź na kompleksową pielęgnację skóry oraz limity bagażowe! Specjalnie dobrane oleje, ekstrakty i substancje czynne są odpowiednie do pielęgnacji twarzy, rąk i ciała, szczególnie w okresie letnim. / Hagi, cena: 49 zł

5. Make Me BIO Krem do ciała SPF 25 – mały (może trochę za mały), poręczny krem do całego ciała, o lekkiej konsystencji . W sam raz do kosmetyczki! / Make Me BIO, cena: 29 zł

6. Le Cafe de Beaute – KAFE KRASOTY – Chłodzący krem – masło do ciała do i po opalaniu – jedno z moich ulubionych masełek, o którym pisałam Wam już przy okazji poprzednich wakacji. Cudownie koi, chłodzi i nawilża skórę. Bardzo polecam! / BliskoNatury.pl, cena: 27,45 zł

7. Secrets de Provence – Organiczny suchy szampon do włosów – odświeża, absorbuje nadmiar sebum, przywraca włosom lekkość i objętość. Sprawia też, ze włosy są miękkie i błyszczące. Wśród jego kluczowych składników są talk, proteiny ryżu i pszenicy oraz mączka owsiana.  / Triny, cena: 27 zł

8. Pomadka do ust z filtrem SPF 18 Australian Tea Tree – nawilża i łagodzi spierzchnięte usta. Wyciąg z liści drzewa herbacianego nadaje jej działanie antybakteryjne, zaś witamina E wspomaga odbudowę uszkodzonego naskórka i ma działanie przeciwstarzeniowe. / Iwos, cena: 14,50 zł

9. Momme Ochronny parasol od słonka (SPF50) – Ochronny, naturalny krem z filtrem UV dla dzieci i niemowląt (rodzicom też się przyda!). Zawiera certyfikowane, ekologiczne filtry nowej generacji, które zapewniają wysoką protekcję UVA i UVB oraz minimalizują ryzyko reakcji alergicznych, związanych z ekspozycją na słońce. Momme, cena: 59 zł

10. Vianek Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy – praktyczny, wielofunkcyjny produkt, idealny podczas urlopu! Dzięki zawartości kompleksu humektantów (mocznik + kwas hialuronowy), zapobiega utracie wody i chroni przed negatywnymi czynnikami. Panthenol, ekstrakt z ziela owsa zwyczajnego oraz cenny olej z kiełków pszenicy łagodzą i przywracają skórze równowagę. / Vianek, cena: 17,99 zł

11. Bania Agafii – Ekspresowa maseczka do twarzy ODŚWIEŻAJĄCA – moja ulubiona! Miętowa, chłodząca i faktycznie ekspresowo odświeżająca! A przy tym – bardzo poręczna! / BliskoNatury.pl, cena: 5,44 zł

12. Trawy i Zioła Agafii – Naturalne CZARNE mydło syberyjskie do ciała i włosów – pięknie pachnące mydło dla całej rodziny na całe wakacje! Z prawdziwymi listkami w środku! Gęste mydło bogate w wyciągi z syberyjskich ziół o wyjątkowym działaniu pielęgnacyjnym. / Triny, cena: 36,41 zł

Truskawkowe serniczki do kąpieli

Co powiecie na małe truskawkowe szaleństwo w kąpieli? Powiedzcie TAK, bo mam dzisiaj dla Was pomysł na serniczki kąpielowe w dwóch truskawkowych odsłonach!

Są urocze, są truskawkowe, pachną obłędnie, wyglądają jak prawdziwe mini serniczki, a na dodatek cudownie pielęgnują skórę w kąpieli! Mamy w nich bowiem odżywcze, kojące i regenerujące mleko wraz z masłem shea, masłem kakaowym i olejem ryżowym.

Nic, tylko wskakiwać do wanny!

Truskawkowe serniczki kąpielowe

Wersja różowa z sercami

Składniki:

  • 15 g – 3 łyżki roztopionego masła shea rafinowanego
  • 15 g – 3 łyżki roztopionego masła kakaowego
  • 15 ml oleju ryżowego
  • 30 g mleka w proszku
  • 5-6 żyłek rozdrobnionych w dłoniach truskawek liofilizowanych (są w supermarketach)
  • 5 ml olejku zapachowego (najlepiej truskawkowego)
  • opcjonalnie 4-5 kropelek czerwonego barwnika do mydeł
  • serduszka z białej czekolady do dekoracji
  • papierowe papilotki na pralinki (wybrałam najmniejsze na pralinki, wyszło 10 szt.)

Wersja biała z truskawkami

Składniki:

  • 10 g – 2 łyżki roztopionego masła shea rafinowanego
  • 10 g – 2 łyżki roztopionego masła kakaowego
  • 10-15 ml oleju ryżowego
  • 30 g  mleka w proszku
  • 4 ml olejku zapachowego (najlepiej truskawkowego)
  • truskawki liofilizowane do dekoracji
  • papierowe papilotki na pralinki (tym razem wyszło 6 szt.)

 

W kąpieli wodnej roztapiamy masła. Do miseczki wsypujemy mleko, a w przypadku różowych serniczków także truskawki i barwnik,  dolewamy masła i olejek zapachowy i mieszamy. Dolewamy tyle oleju ryżowego, aby uzyskać konsystencję miękkiej pasty, bez grudek. Przekładamy ją po równo do papilotek, dekorujemy serduszkami i truskawkami i odstawiamy do stwardnienia.

Do kąpieli z ciepłą woda dodajemy 1-2 serniczki. Rozpuszczą się w wodzie, uwolnią swe dobroczynne składniki i piękny zapach.

 

Prosta i skuteczna punktowa pasta na niedoskonałości

Mam dzisiaj dla Was kolejny bardzo prosty, a genialny wręcz przepis! Zrobimy bowiem coś, co niestety wielu z nas może się bardzo przydać – punktową pastę na niedoskonałości! A dokładniej na wszelkie przykre niespodzianki, które od czasu do czasu serwuje nam cera. Pasta skutecznie je niweluje, wysusza, goi, widocznie zmniejsza, a jednocześnie łagodzi podrażnioną skórę.

Co w niej znajdziemy? Samo dobro! Po pierwsze całą masę uzdrawiającego, cudownie kojącego aloesu. Do niego dodałam tlenek cynku – to on nadaje tę białą konsystencję pasty, tworzy rodzaj maści cynkowej. Jest to bardzo delikatny proszek, słynący ze swoich właściwości gojących i przeciwzapalnych. Stanowi też naturalny filtr przeciwsłoneczny. Poleca się go w leczeniu trądziku, różnego rodzaju wysypek i stanów zapalnych skóry. Całość uzupełniłam jeszcze odrobiną oleju z czarnego kminu, czyli z tak lubianej przeze mnie czarnuszki o działaniu przeciwzapalnym i regenerującym oraz antybakteryjnego i przeciwgrzybicznego olejku z drzewa herbacianego.

I tyle! Cztery naturalne, bardzo skuteczne składniki, które razem stworzyły skuteczną broń w codziennej walce o piękną skórę.

Ach, muszę dodać, że wykorzystałam tutaj żel aloesowy 98% Equilibra, dostępny w aptekach. Posiada on już odrobinę środków konserwujących. Bardzo go polecam, bo świetnie sprawdza się zarówno samodzielnie, jak i dodatek do innych kosmetyków.

Punktowa pasta na niedoskonałości

Składniki:

  • 10 ml żelu aloesowego (użyłam Equilibra)
  • 5 ml tlenku cynku (ZielonyKlub.pl)
  • 2,5 ml oleju z czarnego kminu / czarnuszki
  • 10 kropelek olejku z drzewa herbacianego

Do przygotowania pasty użyłam łyżeczek miarowych, dlatego też ilość tlenku cynku podałam w mililitrach. Wszystkie składniki ucieramy na pastę o jednolitej konsystencji. Przekładamy do wyparzonego słoiczka.

Pastę nakładamy punktowo na zmienione miejsca, jedynie bardzo cienką jej warstwę. Można ją nakładać kilka razy dziennie lub na noc, na oczyszczoną skórę.

 

Facebook