KategorieMotywacja

Zmienną jest…

Zdjęcie kobiety / Bert Stern. Vogue, 1962

Varium et mutabile semper femina. Już Wergiliusz w Eneidzie (choć przed nim zapewne jeszcze wielu innych) zauważył, że niestałą i zmienną jest zawsze kobieta.  I choćbyśmy nie wiem jak się zapierały, drogie panie, żeśmy ostoją spokoju, stałości czy wierności swym przekonaniom (w bardziej zaawansowane rozważania już nie wchodźmy), to niestety, ale nie… Wystarczy, że zbliża się nam okres i świat wywraca się do góry nogami.

Miałam ostatnio jeden z tych dni, które nazywam sobie roboczo – dziś-jestem-piękna. Zdarzają mi się na szczęście co jakiś czas. Na pewno macie tak samo – stajecie przed lustrem i podoba Wam się to, co w nim widzicie. I nawet trochę zszokowane jesteście tym faktem. A tu oczy się śmieją, włosy układają, skóra jakby ładniejsza, kreska nad okiem równo narysowana, piegi wyszły, bluzka dobrze leży, itp. Same rozumiecie, można wychodzić z domu i podbijać świat.

A potem przychodzi wieczór, coś tam idzie nie po myśli i… koniec. I nagle czarna otchłań rozpaczy. I żale i smęty i wyrzuty sumienia (nieodłączny element funkcjonowania każdej matki). I stajecie przed lustrem, a tam zmęczona, poszarzała, nie pierwszej świeżości mamuśka z oklapniętą fryzurą i nadmiarem centymetrów w biodrach.

A to cały czas jeden, ten sam dzień!

I co robicie? No, co robię ja? Siadam przed komputerem z kieliszkiem wina i paczką chusteczek i piszę litanię smutków do męża mojego biednego, z którym chwilowo, przez jakieś 10 dni nie mam kontaktu… Kiedy więc wpadnie w końcu pod zbawienny zasięg światowej sieci, zaleje go nadmiar moich rozemocjonowanych wiadomości.

Już mi go szkoda…

No i jak tu, no powiedzcie mi proszę, jak tu żyć z tymi naszymi babskimi nastrojami? Może macie na nie sposoby? Może umiecie je ogarnąć?

A może one po prostu muszą być? Może z nich właśnie wypływa cała nasza wrażliwość i wyjątkowość?

 

Buziaki dziewczyny najdroższe!

Uwolnij w sobie wiosnę

Wiosna to nie tylko pora roku. Wiosna to stan ducha. Oczywiście jak najbardziej połączony z panująca aurą. Kiedy bowiem tylko nadchodzi ta magiczna równonoc, kiedy ciemność zaczyna powoli oddawać swe władanie ciepłej jasności, kiedy do życia budzi się świat, budzę się i ja. Odżywam i nabieram nowej, dobrej, wypełniającej mnie po same końcówki moich wymęczonych czapkami włosów energii. I nie jest mi straszne wiosenne przesilenie, no bo jak tu upadać na nastroju, kiedy w końcu można głęboko oddychać i wyciągać wysoko do słońca twarz?

Chciałabym więc podzielić się z Wami tą wiosenną radością. Może nie odkryję niczego nowego, może nie nauczę Was, jak być szczęśliwym, ale mogę rzucić Wam wyzwanie!

Uwolnijcie w sobie wiosnę! Czerpcie z niej ile się da. Nie przegapcie jej. Zasypiajcie spokojnie i budźcie się z uśmiechem. Zatracajcie się w wiośnie, doświadczajcie jej, przeżywajcie wciąż na nowo. I nie wykręcajcie się brakiem czasu czy zmęczeniem. Nie oczekuję od Was pełnego poświęcenia. Chwili, ledwie chwili, co jakiś czas. Czy warto? Sami ocenicie latem, hmm?

Uwolnij wiosenną uważność

Modne ostatnio zrobiło się to słowo – uważność. Co rusz natykam się na nie w internecie. I dostrzegam w uważności ogromną wartość. Bardzo niedocenianą, rzadko dostrzeganą. Chciałabym więc zaproponować Wam moją małą jej wersję, ot taką lili-wiosenną-uważność. Poświęćcie jej dosłownie dwie minutki każdego dnia. Albo od tych dwóch minutek chociaż zacznijcie, bo coś czuję, że na tym się nie skończy.

Zaczynamy więc uwalnianie wiosny pierwszy zadaniem!

Zadanie 1

Przypomnij sobie jedno miejsce, w którym wiosną dzieje się prawdziwa magia – rozkwitają wiosenne kwiaty lub po prostu – liście. Może to być miejsce bardzo blisko domu, po drodze do pracy, przy pobliskim sklepie spożywczym. Może pod Twoim blokiem, tuż pod żywopłotem, co roku rozkwita kilka fiołków? Może przy bramie przedszkola Twojego dziecka znajduje się niewielki krzew mirabelkowy, który zalewa się białym kwieciem? Może masz za domem starą jabłonkę, na którą na co dzień przestałaś zwracać uwagę? Poświęć temu miejscu codziennie krótką chwilę. Zatrzymaj się przy nim w codziennym biegu i sprawdź, jak mają się „Twoje” roślinki dzisiaj. Przywitaj je uśmiechem, rzuć im na odchodne „to cześć, do jutra”. Zaadoptuj je, tak na niby, w swoim sercu. Obserwuj jak powoli z ziemi wygrzebują się nowe pędy fiołków, jak rozwijają liście, jak pojawiają się pączki, a w końcu, jak powoli otwierają się te jedne z najpiękniejszych kwiatów (piszę o fiołkach, bo sama je od jakiegoś czasu pod domem obserwuję i czekam na kwiaty z wytęsknieniem). A potem zerwij (tak, nie bójmy się tego słowa!) jeden z nich i wypełnij się cała tym słodkim, tak ulotnym zapachem. Poświęć fiołkom tę chwilę – zaraz ich nie będzie!

 

Uwolnij przestrzeń

Równie popularnym słowem jak „uważność”, stał się „minimalizm”. Sama jestem całkowitą odwrotnością minimalizmu, lubię otaczać się rzeczami. Lubię się z nimi zaprzyjaźniać, lubię to, że dzięki nim dom jest przytulny, oswojony i nasz. Wiem jednak dobrze, że w życiu potrzebna jest przestrzeń. Że uwalnianie się od rzeczy, pozwala zachować higienę umysłu, otworzyć się na świat, nabrać dobrej energii. Cóż, pozwala też po prostu zrobić miejsce na nowe rzeczy!

Zadanie 2

Rozejrzyj się dookoła siebie w domu. Otwórz szafę z ubraniami, szafkę z kosmetykami w łazience i tę z rozlicznymi przydasiami w kuchni. Wybierz na początek po dwie rzeczy z każdego pomieszczenia, które całkowicie wsiąkły w codzienny krajobraz, które przestałaś dostrzegać, a i one przestały być w jakikolwiek sposób niezbędne. Jestem pewna, że znajdziesz w łazienkowej szafce masę kosmetyków, które zostawiłaś na kiedyś, które straciły przydatność do użycia, lakiery do paznokci w bardziej zwariowanych kolorach, które już dawno zaschły, resztki perfum w pięknych buteleczkach, cienie do powiek, które czekają na wyjątkową okazję, a których nie używałaś od co najmniej roku. Wyrzuć je! To nawet nie wymaga robienia gruntownych porządków, choć i te na wiosnę pozwalają lepiej żyć. Po prostu wyrzuć kilka rzeczy, oddaj je komuś, wyłóż koło śmietnika, aby ktoś inny mógł je zaadoptować. Odetchnij głęboko!

Zadanie 3

Wymyj okna, wypierz firanki. Tak wiem, to banalne… I tak każdy to robi… I tak czekacie na jakiś słoneczny weekend… Ale na pewno znacie to uczucie niezwykle przyjemnej wiosennej jasności, która opanowuje dom zaraz po zawieszeniu świeżych firanek!

 

Uwolnij kreatywność

Nie masz na nią czasu? Nie masz na nią pomysłu? Nie masz do niej serca? No i po co Ci kreatywność na co dzień? Ano po to, że kreatywność pozwala rozpalić w sobie pasję, a pasja jest jedną z tych cegiełek, które czynią nasze życie pełniejszym i lepszym. Kreatywność dodaje skrzydeł, motywuje do działania, odkrywa ukryte głęboko talenty, o których nie mieliśmy pojęcia. A jak dobrze pewnie wiecie, kreatywność to taka niesamowita cecha, która nakręca się sama – rozpalamy ją malutką iskierką, a ona wzrasta i rośnie i rośnie i nagle okazuje się, że jesteśmy niezwykle kreatywni. Możemy się jej nauczyć, wystarczy chcieć.

Zadanie 4

Poświęć kreatywności jeden wieczór w tygodniu. Kiedy masz już spokój, dzieci zasną, kiedy zakończyłaś codzienne zadania. W wersji minimum, sięgnij po swój komputer, otul się w kocyk, nalej sobie dobrego wina lub równie dobrej herbatki i rozpocznij swój „wieczór kreatywności” odpalając Pinteresta. A potem pozwól mu się prowadzić, odkrywaj piękne rzeczy i pomysły DIY, klikaj na zdjęcia i zaglądaj pod nie, na podobne. Twórz własne tablice inspiracji. Jestem pewna, że w końcu przyjdzie ten moment, w którym zapragniesz sama coś wykombinować. Może na Wielkanoc? Może zrobisz coś wyjątkowego dla dziecka? Może dla siebie?

Wersja bardziej zaangażowana tego zadania zakłada zamknięcie się w kuchni lub przy stole w pokoju i kombinowanie. Takie wiecie – totalnie abstrakcyjne. Kierujcie się własną intuicją. Możecie oczywiście korzystać z gotowych przepisów lub instrukcji, ale dajcie się ponieść wyobraźni i stwórzcie coś nowego. Co? Ugotujcie coś, na co miałyście ochotę od dawna, wykorzystajcie nowy produkt. Zróbcie kosmetyk, na przykład według któregoś lili-przepisu (nie, nie musicie od razu inwestować w masę dziwnych półproduktów, wybierzcie taki przepis, którego składniki znajdziecie we własnej kuchni), stwórzcie dekorację wielkanocnego stołu, coś ekstra do pokoju dziecka czy ot, na ścianę (polecam tamborki!). Przygotujcie prezent dla kogoś bliskiego. Nauczcie się szyć, haftować, malować lub oswójcie nowy program graficzny. Możliwości jest milion! Tylko się zmobilizujcie i zacznijcie!

 

Otwórz się na nowe

Chodzi tu o to słynne wychodzenie ze strefy komfortu. Nie nalegam, aby od razu czynić milowe kroki. Wierzę jednak, że nawet małe przełamywanie się w sobie i otwieranie na nowości, pozwala nam na ciągły rozwój, a bez rozwoju popadamy w stagnację i mierność. A nie chcemy przecież, aby kolejna wiosna minęła nam niepostrzeżenie i zupełnie nic nowego nie wniosła, prawda?

Zadanie 5

Nie zaczynaj od wielkich rewolucji, skup się na małych krokach. Wybierz jedną z poniższych propozycji i działaj!

  • Wypróbuj nowe smaki, nową potrawę, której nigdy nie jadłaś. Odkryj małe, ale nowe kulinarne doznania.
  • Przejdź się do pobliskiej drogerii i wybierz sobie szminkę w kolorze, który zawsze wydawał Ci się za mocny lub przeciwnie – zbyt prosty, dziewczęcy. Noś ją na co dzień, nawet wychodząc z domu jedynie do pobliskiego spożywczaka.
  • Zdecyduj się na nową fryzurę lub choćby małą zmianę – skróć włosy, dodaj grzywkę, zmień kolor.
  • Zaproś do kina kogoś, kto się tego nie spodziewa.
  • Uśmiechnij się do przechodzących z naprzeciwka ludzi, obserwuj ich reakcje.
  • Przełam się modowo – nie nosiłaś sukienek? Zacznij! Zawsze marzyłaś o skórzanej ramonesce – kup ją w końcu! Unikasz kolorów – dodaj kolorowe choćby akcenty do ubrania!
  • Zmień coś w domu – ustawienie mebli, zmień zasłony, przywieś coś na ścianę, dołóż kolorowe poduszki na kanapę.
  • Wybierz się na ciekawe warsztaty lub zapisz się na kurs online, zacznij słuchać podcastów, włącz interesujący webinar.
  • Stwórz sobie własną „nowość” z którą będziesz się dobrze czuła i go get it girl!

 

Pozwól sobie

Często sobie po prostu nie pozwalamy. Nie tylko na przyjemności, na chwilę dla siebie, ale także na moment słabości, na płacz, na smutek.  Pozwól sobie na emocje, uwolnij je. Tłamszone, zamknięte głęboko – wyniszczają. A my chcemy przywitać wiosnę wesołe i spokojne! I koniecznie – pozwalaj sobie na wspomniane już przyjemności! Nagradzaj się, komplementuj, przyjmuj komplementy i dobrą energię od innych. Sprawiaj radość sobie i swoim bliskim.

Zadanie 6

Skupiamy się na pozwalaniu sobie na przyjemności. Tak jednak jest milej! A poza tym,  zadanie wcale nie jest zadaniem! Ot, po prostu – pozwalaj sobie od czasu do czasu na to, co sprawia, że się uśmiechasz. Zjedz tego pączka! Kup sobie kolejną bluzkę, pójdź pobiegać lub potańczyć, umów się do kina, zrób sobie wolny dzień i spędź go tak, jak tylko masz ochotę, wsiądź w samochód i wyjedź gdzieś na trochę. Te nieraz krótkie chwile przyjemności składają się na szczęście. Pozwól sobie na nie koniecznie, nie kajaj się w duchu, nie miej wyrzutów sumienia, że nie wykonałaś zadania nr 3 (mycie okien), a za to leżysz na balkonie w leżaczku i łapiesz pierwsze ciepłe promienie słońca. Czasem trzeba! (Okna też trzeba umyć, ale zawsze można później!)

Dużo tego? Tak się tylko wydaje! Mam nadzieję bowiem, że tych kilka sugestii wtopi się w codzienność. I że wiosna stanie się nagle piękniejsza, pełniejsza i taka… prawdziwa. Że ją dostrzeżemy, że nam nie umknie. W końcu zaraz przecież już lato!

Zapisz

Sposób na zimową chandrę – planuj wyprawy!

Jestem chora na tę zimę, tę szarugę pełną smogu, spadającego z nieba czegoś pomiędzy deszczem, śniegiem a kostkami lodu, tego zimna przeszywającego i przewiewającego przez nasze wiekowe okna. Mąż daleko, w pracy, ale jednak w ciepłych krajach. A my tu same, grzejemy się jak możemy. Bo zimę to ja lubię jedynie przed Świętami i w górach. W Krakowie jest okropna.

I kiedy tak dopada mnie zimowa chandra, kombinuję… I wiecie, co jest najnajfajniesze? Planowanie wypraw!

Zamarzyła mi się więc Italia… A dokładniej – Wenecja. Nie byłam tam jeszcze, może to więc dobry moment na jakiś wiosenny albo jesienny wypad?

I jeszcze Wam powiem, że nie wiem czy wyjazd tak naprawdę wyjdzie, ale już samo planowanie, poszukiwanie, wyobrażanie sobie doskonale poprawiają mi nastrój!

A żeby i Wam się poprawił, mam dla Was kilka poleceń!

 

Cóż może być lepszą rozrywką od sprawdzenia sobie w wolnej chwili tanich lotów? Niestety minęły te piękne czasy, kiedy można było zakupić bilet za dosłownie złotówkę. Do teraz wspominam, jak całkowicie spontanicznie zakupiłam bilety dla dwóch osób do Sztokholmu za łącznie 4 zł. I nawet nie było mi tak szkoda, jak nie pojechaliśmy… Pracę właśnie wtedy zaczynałam. Teraz mi za to szkoda 🙂

W każdym razie odkryłam, że Ryanair ruszył z lotami z Krakowa do Wenecji. I to uruchomiło całą lawinę dalszych planów i marzeń! / Ryanair

Bo jak już są loty, to od razu, tak całkowicie niezobowiązująco można sprawdzić i noclegi. Pomijam standardowy Booking.com. Ostatnio, przed naszymi październikowymi wakacjami, zakochałam się w Airbnb. Jakież cudeńka można tam znaleźć! Jakie wspaniałe mieszkanka wkomponowane w starówki czy usytuowane tuż nad morzem. W cenach całkowicie dostępnych. I jakież perełki są w Wenecji! / Airbnb

Można też od razu nieco dokładniej zwizualizować się miejscu docelowym. Siebie i to, co się na sobie ma. I wyobrazić sobie, jak to się spaceruje tymi uroczymi mostkami nad kanałami w takim właśnie cudnym zestawie z Promodu. Ładne, prawda? Biała bluzka i dżinsowa kurtka zawsze i wszędzie się sprawdzą! / Promod

 

 

Natknęłam się też niedawno na taką uroczą walizeczkę – wprost idealną na trzydniowy wypad do Wenecji, prawda? Cudna! / Parfois

No i język przydałoby się przypomnieć… Bo nie wiem czy wiecie, ale ja tam trochę włoski znam. Uczyłam się go w szkole i trenowałam intensywnie podczas stażu wakacyjnego we włoskim SPA. Wtedy nawet nieźle mi szło, ale to było tyle lat temu, że większość zdążyła mi się jakoś tak niebacznie ulotnić… I tutaj z pomocą przychodzi serwis Preply, który ostatnio mi zareklamowano i choć nie wyszła nam współpraca, uważam, że sam pomysł jest świetny. Mamy bowiem możliwość znalezienia sobie korepetytora, który popracuje z nami przez Skypa. Sami wybieramy tego kogoś, kto nam najbardziej pasuje, ma najciekawsze opinie, najlepszą cenę za godzinę albo najprzyjemniejsze zdjęcie. / Preply

Czekając na wymarzoną podróż do Włoch, koniecznie trzeba wgłębić się we włoskie smaki, które po prostu uwielbiam! I nie ma lepszego miejsca do poszukiwania ciekawych przepisów w polskim internecie od Kwestii Smaku, prawda? Wszystko proste, pyszne i tak ładnie sfotografowane! I dzień od razu robi się przyjemniejszy! / Kwestia Smaku

Na koniec chciałabym bardzo polecić Wam jeden z moich ulubionych blogów lifestylowo-podróżniczych – Travelicious. Uwielbiam podglądać zdjęcia, pomysły, opisy – wszystko! Miejsca przepiękne, nasze bliskie i te nieco dalsze. Całość do zakochania! / Travelicious

Czy Wy też lubicie sobie tak planować? Dokąd najchętniej pojechalibyście tej wiosny?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

#zmiana / odważ się

Marzyła mi się od dawna. No bo jak to tak – tu blog, tu książka, tu co jakiś czas wywiad, a i portfolio trzeba by zrobić… A zdjęć ładnych i profesjonalnych nie mam. Marzyła mi się więc od dawna sesja wizerunkowa. Zawsze jednak ją odwlekałam. W końcu to wydatek. Może nie jest aż tak potrzebna (jest, jest!). Ale najistotniejsze, z jakichś dziwnych powodów sesja zdjęciowa, w której to ja jestem obiektem, w której to muszę jakoś wyjść, jakoś wyglądać, do której się mnie będzie malowało – wszystko to raczej mnie przerażało.

Bo tak naprawdę, choć staram się przełamywać, to ja bardzo nie lubię siebie na zdjęciach. Jestem bowiem niefotogeniczna i zawsze (prawie zawsze) zrobię jakąś dziwna minę, przez którą wyglądam jak pożal się boże… Wierzcie mi, że tutaj, w Lili wrzucam już mocno przesegregowane, wyselekcjonowane zdjęcia, które po długim namyśle uznam, że „jednak ok”.

Taka sesja jest więc dla mnie czymś zupełnie nowym. Niemniej jednak, w związku ze zmianami w Nowym Roku, zdecydowałam się. Zdecydowałam się otworzyć, zaufać i popłynąć z prądem. I zaufałam – Kasi, którą poznałam podczas jednego ze spotkań krakowskich latających kręgów (takie babskie spotkanka). Umówiłam się i już nie było odwrotu.

Wybrałam kilka zestawów ubrań – do osądu Kasi. Odprowadziłam dziecko do przedszkola i pojechałam. I całą drogę chciało mi się śmiać. I stres dopadł mnie spory…

I w jednej chwili minął, jak tylko zobaczyłam Kasię. A jeszcze potem Ewę, która zrobiła mi makijaż.  A robiła go tak, że znowu się śmiałam, ale teraz już spokojniej. Śmiałyśmy się wszystkie razem.

Odważyłam się na sesję wizerunkową i bardzo się z tego powodu cieszę.

I warto, oj warto się odważyć!

Efekty sesji za jakiś czas.

(Po sesji wracałam na tramwaj wzdłuż Wisły. Smog okrutny… Ale słońce w końcu wyszło!)

Mały Biznes / Migawki 04 / feedback

Któryś z banków wypuścił ostatnio bardzo fajną serię reklam. W ostatniej pewna dojrzała pani chce spełnić marzenie o wyjeździe do Katmandu. Wszyscy jej to odradzają, ale ona i tak się decyduje, oszczędza i jedzie. W podsumowaniu pojawia się stwierdzenie: „wysłuchałam innych, ale posłuchałam siebie”.

Bo wiecie jak to jest – każdy wie swoje. I, co gorsza, każdy wie najlepiej. Na co dzień spotykam się z tym, że to inni chcą mi narzucić, jak powinien wyglądać mój blog, co powinnam sprzedawać, a czego nie, na czym się skupić, o czym pisać, co pokazywać, jak pokazywać, itp.

Z pewnością, w większości przypadków, tego typu informacje, które do mnie dochodzą, powodowane są bardzo dobrymi intencjami, chęcią pomocy czy doradzenia. Doceniam to. Naprawdę.

Ale… No właśnie – ale… ale gdybym naginała się do tych wszystkich dobrych rad, dawno zatraciłabym coś, co staram się w sobie tworzyć, mój własny, indywidualny styl, moją osobistą wizję tego, jak chcę być odbierana ja i to co robię. W gąszczu takich samych, powtarzalnych, nieciekawych kreacji, chciałabym, aby to co tworzę wyróżniało się, było nieco inne, trochę ciekawsze, godne zauważenia. Zależy mi na tym, aby treści, które pokazuję czy na blogu, czy w sklepie odróżniały się i zapadały w pamięć. Żeby całość była trochę zwariowana, trochę merytoryczna i praktyczna, mocno soczysta, kolorowa, kiedy indziej czysta, minimalistyczna, ale na pewno inspirująca. Dlatego bardzo chcę słuchać siebie i tego co mi radzi intuicja.

Ale…

No, ale w biznesie jest jeszcze druga strona tego indywidualnego medalu.

Nie jestem artystą, który tworzy, nie bacząc na innych, w szale swym twórczym i bezkompromisowo.

Ja mam bowiem Was, drodzy czytelnicy, mam też klientów – czy to w sklepie czy tych, dla których tworzę grafiki. Nie mogę być ślepa na feedback który od Was dostaję, pomimo tego, że może nawet wzrasta we mnie niepokojące poczucie buntu.

Co więcej, wszystkie te uwagi i opinie to tak naprawdę ogromna wartość. Po pierwsze dlatego, że mam na tyle zaangażowanych czytelników/klientów, że chcą przy mnie nieco dłużej potrwać. Po drugie, ja sama mogę nie dostrzegać tak wielu różnych szczegółów czy wręcz bardzo istotnych rzeczy, które dostrzegają inni. W swym zacietrzewieniu bowiem, umykają nam pewne kwestie i naprawdę dobrze, że ktoś chce je nam uświadomić.

Trzeba więc wysłuchać innych, wsłuchać się w siebie i wyciągnąć najlepsze wnioski. Tak, aby osiągnąć kompromis pomiędzy naszą wizją, a jasnością odbioru czy użytecznością. Aby zachować możliwą harmonię między własnym stylem i oczekiwaniami odbiorców. Jedno i drugie jest równie ważne.

Staram się więc zmieniać, dostosowywać, uczę się nowych rzeczy, ciągle poszukuję, słucham rad i poddaję się, kiedy uznam, że ktoś inny faktycznie może wiedzieć więcej czy znać się na czymś lepiej. Mam jednak czyste sumienie i poczucie, że to co robię, dokładnie mnie odzwierciedla.

A jak Wy sobie radzicie z feedbackiem, który otrzymujecie? Staracie się dopasowywać czy mocno trwacie przy wytyczonej ścieżce?

 

Planery tygodniowe do wydrukowania

Mam ostatnio problemy z planowaniem. Lato, nawet takie jesienne jak teraz, ogromnie mnie rozprasza.

Postanowiłam temu zaradzić! Jak? Zrobiłam sobie tygodniowe planery, na które aż chcę patrzeć! I przestrzegać zapisanych tam rzeczy oczywiście…

Niniejszym dzielę się nimi z Wami! Mam nadzieję, że się przydadzą!

 

planer szaro-różowy 800

 Planer do druku szaro-różowy

ściągnij klikając poniżej

planer-szaro-różowy.pdf (668 pobrań)

 

planer z dziką różą 800

 

 Planer do druku z dziką różą

ściągnij klikając poniżej

—   planer-z-dziką-różą.pdf (403 pobrania)

 

Facebook