KategorieMisz Masz

Misz Masz przedświąteczny

1. Całkowicie zauroczyły mnie kolaże z bloga Thistledown Spirits, pełne tajemniczej, kobiecej aury i kwiatów. Autorstwa Katy Smail i Ariel Dearie. / Thistledown Spirits

2. Skusiłyśmy się z Różą na dwa balsamiki Crazy Rumors – ja czereśniowy, Róża malinowy. No i się zakochałyśmy! Mogłabym cały czas masować nimi usta. Cudne zapachy, wspaniały smak, całkiem fajne opakowania i cena, która nie odstrasza. Polecam! / BliskoNatury.pl

3. Miałam ostatnio ogromną przyjemność prowadzić moje warsztaty w niezwykłym miejscu! Pośród totalnie niczego, na zachód od Łodzi, ukryła się wśród pół i stawów prawdziwa perełka – Pałac Piorunów. Niemal magiczny, bardzo klimatyczny, z atmosferą rodem z Downton Abbey (pomijając super basen) i przepysznym śniadaniem. Bardzo polecam na kameralne spotkania firmowe! / Pałac Piorunów

4. Kolejne ilustracje, które wywołały mocniejsze bicie serca. W serii znajdziemy trochę moich ukochanych zwierząt, piękne łabędzie, cudne ptaki. Zobaczcie koniecznie – autorstwa Elli Bailey

5. Powiem Wam, że taki oto drobiazg, może sprawić masę radości! Cudowna, naturalna świeca wielkanocna przybyła jako niespodzianka od Hani z Green Dragonfly. Uwielbiam ją (świecę, ale Hanie też!), bo pełna jest nie tylko dobrego wosku, ale także ciepła, uśmiechu i dobrej energii! / Green Dragonfly

6. No i ten łabędź… Prosto z bajki! Wspaniała, inspirująca ilustracja! Z August Avenue

7. Na koniec, już teraz, choć planuję jeszcze coś napisać przed Świętami, życzę Wam cudownego, wiosennego, spokojnego czasu i wesołego jaja! Buuuuuuuziaki!

 

W nastroju

W takim dziwacznym jestem nastroju, że zupełnie nie potrafię go ani nazwać, ani określić. Wiem natomiast, że musi mi minąć, bo pracy sporo, a tu ciężko się skupić. Widzicie bowiem, w sobotę rano mąż mój wyleciał na kolejne 2-3 miesiące i zostałyśmy ponownie same. Ja natomiast należę do osób mocno stadnych, choć nie powiem – cenię sobie również samotność. Jest ważna, potrzebna, pozwala się uspokoić i nabrać dystansu. Ale raz – o samotność i tak nie jest łatwo, jesteśmy w końcu we trzy, ja, Róża i psina nasza. A dwa – tydzień rozłąki w zupełności by wystarczył.

Razem jakoś łatwiej. Razem jakoś weselej. I pośmiać się można, i obowiązki podzielić, i opowiedzieć wszystko, i iść pobiegać (drugie zostaje wtedy z dzieckiem, a teraz muszę się nakombinować…). Róża też już coraz gorzej te wyjazdy znosi…

Sami więc rozumiecie – rozbił mnie ten weekend i muszę się posklejać. Muszę wrócić do trybu „jestem sama”, a przestawienie się nie jest łatwe. Do tego dochodzą typowo kobiece rozchwiania emocjonalne i powstaje w końcu w głowie ten dziwaczny nastrój, którego określić się nie da, a który skutecznie zaburza codzienność.

 

Oto więc mały, malutki misz masz w moim nastroju.

Oysho

Ogromnie spodobała mi się nowa kampania Oysho. Bardzo prosta, minimalistyczna, biało-czarna w otoczeniu magicznych widoków. / Oysho

 

Imaginary Authors

Nie znam zapachu Violet Disguise… żałuję… Ale gdy tylko odkryłam tę buteleczkę i opis (cytat poniżej) – przepadłam. I wiem na pewno, że wybiorę się niedługo wąchać… Nuty zapachowe: śliwka, fiołek, suszone owoce, balsamowiec, ambra, wieczorne powietrze i miesiąc maj! / Lulua

Ożywiona przez lekkomyślnie kwitnącą wiosnę, wyszła na ulicę niczym kwiat na wietrze.

 

Beth Hoeckel / Thirsty

Jest w tym kolażu coś takiego, że nie można oderwać od niego wzroku! / Society6

Tufted Leyland Pillows

Zakochałam się w tych poduchach! / Anthropologie

 

Lily Lolo

Dalsza seria zachwytów nad Lily Lolo! Do mojej kosmetyczki dołączył bowiem krem BB i mgiełka utrwalająca. Oba kosmetyki super! I tak ładnie prezentują się na moim plecaku! / Costasy

 

Kiesza Hideaway

Mogłabym słuchać tej piosenki w kółko! Dodaje mi energii! I teledysk też!

 

 

Doszła do mnie książka z ostatniego posta w wish listą! Jest to w końcu jakieś pocieszenie na samotne wieczory.

I kwiaty na drzewach owocowych w końcu zakwitły!

Wiosenny wish list

Wiosna sprzyja odkrywaniu nowości i odświeżaniu wizerunku. Mam więc dziś dla Was moją małą wiosenną wish listę!

 

1. Marzy mi się okrutnie takie ogromne zdjęcie wiszące w przyszłej mojej jadalni, nad stołem. Albo w salonie. Byle było duże i tak wspaniale hipnotyzowało. To tutaj albo jedno z pozostałych autorstwa Maxa Wagnera / Max Wagner Print Shop

2. Już widzę siebie i Różę jako te dwie małe małpki pluskające się bąbelkowej kąpieli! / Pure Beginning – Płyn do kąpieli z bąbelkami i organicznym aloesem / OrganicAll

3. Bardzo mi się ostatnio podobają wszelkiej maści piny. Te tutaj – proste, minimalistyczne, ale mocno zwracające uwagę – wyjątkowo przypadły mi do gustu! / KOPI

4. Kupiłabym dla samej okładki 🙂 A tak poważnie, to słyszałam różne opinie o tej książce, ciekawa więc jestem bardzo! / Skin Coach. Twoja droga do pięknej i zdrowej skóry, Bożena Społowicz, Wyd. Otwarte / Empik

5. Wiszące oczka! Uwielbiam od dawna! / 10 DecoArt

6. Jakiś czas temu zobaczyłam pierwszą zapowiedź nowej marki twórców MomMe Cosmetics, o magicznej nazwie Alkemie. Mocno mnie zaintrygowała i od razu bardzo się spodobała. Wizerunek jest połączeniem dawnej mądrości (z moimi ulubionymi starymi rycinami botanicznymi na czele) ze współczesnym, bardzo modnym, prostym, jasnym i przejrzystym designem. Same produkty też zapowiadają się bardzo dobrze. Będę obserwować z przyjemnością! / Dream of beauty CALMING SLEEPING MASK Alkemie

7. No cudna ta torebka! Nosiłabym chętnie! TIMI Crossbody Bag Croco Black / Molehill

8. Z przyjemnością odkryłam nową markę intrygujących, naturalnych balsamów do ust. Wypróbuję na pewno! Crazy Rumors – Balsam koloryzujący do ust – Coral / BliskoNatury.pl

9. Jako wielbicielka Downton Abbey nie mogę przejść obojętnie obok tej pozycji. Już ją nawet zamówiłam! / Belgravia, Julian Fellowes, Wyd. Marginesy / Empik

10. Oj, ładne 🙂 Sandały Anna Field / Zalando

Zapisz

Miętowy rowerek

Ach… marzy mi się taki rowerek miętowy… Na wiosnę, na lato i na jesień też. I wierzcie mi, że dla niego porzuciłabym komunikacje miejską i pedałowała dzielnie gdzie popadnie. I mogłabym ubierać się stosownie do mojego rowerka – kolorowo, pastelowo, fantazyjnie. I wszystko by pasowało! I jeździłabym nim do miasta, na przejażdżki, do parku, po świeże bułeczki i nowalijki, do snów na kawkę, w chmury i za tęczę. Bo on tam właśnie najbardziej pasuje!

Jej… czemuż to, ach czemu ja ten rowerek znalazłam? Teraz tylko siedzieć i o nim marzyć….

 

1. Cudny rower Miętówka / PolkaBikes

2. Miętowa chustka z kwiatami / Parfois

3. Okulary z ozdobami / Uterque

4. Plecak Habana / Parfois

5. Kwiatowe kolorowe kolczyki / Mango

6. Kalosze Grey Kiki / Tom Joule

7. Kurtka przeciwdeszczowa GOLIGHTLY / Tom Joule

Zdjęcie vintage – Cyclechic

Kwiaty x 3

Pozostajemy w temacie kwiatów! Bo tak mi za wiosną tęskno… A kwiaty doskonale ją zaklinają. I uśmiechu dodają. I radości w sercu. Z kwiatami więc spotkamy się wkrótce ponownie. Przypominam też, że niedawno mieliśmy post o mowie kwiatów. Tymczasem spójrzcie na 3 kwiatowe zauroczenia!

1. buźki

Czy można się nie zakochać w tych kwiatowych buźkach? Są totalnie urocze! Tamborek widzę w pokoju małej dziewczynki, wprost idealnie pasuje! A przypinki na kurteczce dżinsowej tejże! Przesłodkie! / Thread Folk

2. mydełka

Jakoś tak łatwiej sięga mi się po mydełka ładnie zapakowane, zwłaszcza kwiatowo! Opakowania Hagi od początku mnie zauroczyły, mydełka są tu w czołówce! Skład i jakość idą w parze, polecam więc chętnie. Różane mydła Saponificio Artigianale Fiorentino nie są już składowo tak atrakcyjne, ale przyznajcie, że można zakochać się w samym opakowaniu i kształcie mydełka! Te tłoczenia sprawiają, że doprawdy chętnie dostałabym je w prezencie! / Hagi / Eco&Well

3. tapety

Zakochałam się w tych tapetach gdy tylko je zobaczyłam. I oczywiście od razu umieściłam na swoim pulpicie. Wybór nie był łatwy. Zdecydowałam się na tę drugą (jest ich więcej!). Od tej pory co rano wita mnie wiosna! / do ściągnięcia -> Design Love Fest

Mój mały misz-masz

Lubię posty misz-maszowe. Są tak zakręcone jak ja. Zwłaszcza teraz!

Zaczniemy więc od piosenki, która nie chce mi z głowy wyjść. Pojawiła się wraz z reklamą perfum, utrwaliła jakoś przez przypadek w galerii handlowej i teraz towarzyszy mi codziennie 🙂

Też lubicie, prawda?

Pisałam Wam, ze miałam ostatnio sesję wizerunkową. Mam już jej efekty – w pierwszym, moim ulubionym zdjęciu i poniżej – do różnych, bardziej formalnych wykorzystań. Ogromne podziękowania należą się Kasi Szumiec (TUTAJ) za zdjęcia i Ewie – Makijaże Ewy za makijaż oczywiście. Profilowe na FB więc zmienione, a ja w końcu mam co wysyłać przy wywiadach wszelakich!

 

Zagościło u mnie wczoraj pierwsze subskrybcyjne pudełeczko – Naturbox.pl. Chyba w końcu zaczynam rozumieć ich fenomen. Poza świetnymi kosmetykami w dobrej cenie, mamy dodatkowo ten szczególny efekt niespodzianki. Jak w jajku-niespodziance. Naprawdę fajne uczucie!

W moim pudełeczku znalazły się kosmetyki, które bardzo mnie ucieszyły – pianka Kivvi, krem pod oczy Make Me BIO, regenerujący krem Weledy i peeling Vianek. Czy warto? Oj, warto! / Naturbox.pl

Pora na małą blogową zajawkę!

Spędziłam ostatnio przemiłe popołudnie z Olą – Arsenic. Znacie już jej blog? Mam nadzieję, że tak. Ola ma ogromną wiedzę kosmetyczną, ale nam przybliży niezwykle ciekawy temat, jakim jest analiza kolorystyczna. Dobrze jest wiedzieć, czy jest się kolorystycznym latem, jesienią, zimą czy wiosną, prawda? Co to, po co i dla kogo już wkrótce w Lili!

Odkryłam najładniejszy kolor lakieru pod słońcem!

Ogromnie ostatnimi czasy podobają mi się takie ciepłe, lekkie brązy, kawy z mlekiem, odrobinę wpadające w róż, beż czy fiolet. Ten od Lily Lolo o nazwie 9 to 5 jest idealny. Na stronie określają tę barwę jako naturalny stonowany chłodny beż. No ok, może być chłodny beż, choć dla mnie jest raczej ciepły. „Lekki, delikatny dla płytki paznokciowej lakier Lily Lolo z formułą 8-free nie zawierają toluenu, DBP, formaldehydu, żywic fenolowo-formaldehydowych, kamfory, parabenów, ftalanów, ksylenów oraz ethyl tosylamide resin.” Wkrótce o kosmetykach Lily Lolo poczytacie u mnie więcej, tym lakierem musiałam jednak już teraz się podzielić 🙂 / Costasy

Pamiętacie wpis o walentynkowych drobnostkach? Wzięłyśmy go sobie z moją Różą do serca i zakupiłyśmy w naszym ulubionym Karmello jedną z tych niesamowitych bombonierek. Mój maż ma jakoś na dniach w końcu powrócić (już ponad 2 miesiące go nie ma), to sobie zje! A raczej rzucimy się na nie we trójkę, bo Róża już przebiera nóżkami.

No a poza tym, te czekoladki tak ładnie wyglądają na zdjęciach…

I mają śliczną etykietę w wersji walentynkowej!

Odkąd przebiłam sobie uszy, w każdym sklepie, w którym się pojawię, oglądam kolczyki. I doprawdy nie mogę się doczekać, aż minie mi ten okres gojenia i w końcu któreś założę! Niedawno wpadły mi w oko takie całkowicie zwariowane z Mango. No… nie mogłam przejść obojętnie, zważywszy na fakt, że kosztowały całe 14,90 zł. I już chcę lato i biały t-shirt’cik i te kolczyki i wiatr we włosach!

Na wszelki wypadek, jeśli przegapiliście ostatni konkurs, spieszę donieść, że ruszył nowy! Pozostało mi bowiem trochę pięknych rzeczy z Lili in the Garden i chciałabym się nimi z Wami podzielić. Zaglądajcie więc na fanpage Lili Natura, będą się tam pojawiać od czasu do czasu takie drobne konkursy!

I jeszcze małe pytanie – dorwałam takie oto cudne pudełeczka i może macie pomysł, co w nich zrobić? Mi już coś tam kiełkuje w głowie, ale jeszcze nie mam niczego sprecyzowanego. 🙂

Uwielbiam małe śliczne pudełeczka!

Pozostając jeszcze na koniec w temacie walentynkowym… włączcie sobie koniecznie jedną z najpiękniejszych piosenek o miłości – All of Me! Do popłakania! Ze wzruszenia 🙂

To tak, na dobry dzień!

Facebook