KategorieInspiracje

Małe domowe marzenia

Znalazłam ostatnio trochę ładnych rzeczy i niniejszym spieszę je i Wam pokazać!

Bardzo mi się podobają takie naturalne połączenia. Mamy tu i nieco boho i naczynia marokańskie i nutkę Skandynawii. Są kolory, jakby pędzlem maźnięte. Jest geometria, wiklina i spokój. Taki kącik mi się marzy!

 

 

1. Świeca Skandinavisk Hygge, zapach: herbata, tarta truskawkowa, płatki róży i dzika mięta / House Shop

2. Pastelowy piękny kilim / Kilim All – Pakamera

3. Lustro w oprawie z wikliny / HK Living

4.Niebiesko-brązowy ceramiczny wazon / HK Living

5. Miedziana taca / Be Pure

6. Miska w stylu marokańskim – HK Living

7. Drzewko bananowe Musa Basjoo / Rośliny egzotyczne

8. Krzesło Margarita / Noonu Shop

9. Stolik kawowy BOSS / Dutchbone

10. Kolorowy dywan Broad Brushstroke Rug / Anthropologie

Kwiaty x 3

Pozostajemy w temacie kwiatów! Bo tak mi za wiosną tęskno… A kwiaty doskonale ją zaklinają. I uśmiechu dodają. I radości w sercu. Z kwiatami więc spotkamy się wkrótce ponownie. Przypominam też, że niedawno mieliśmy post o mowie kwiatów. Tymczasem spójrzcie na 3 kwiatowe zauroczenia!

1. buźki

Czy można się nie zakochać w tych kwiatowych buźkach? Są totalnie urocze! Tamborek widzę w pokoju małej dziewczynki, wprost idealnie pasuje! A przypinki na kurteczce dżinsowej tejże! Przesłodkie! / Thread Folk

2. mydełka

Jakoś tak łatwiej sięga mi się po mydełka ładnie zapakowane, zwłaszcza kwiatowo! Opakowania Hagi od początku mnie zauroczyły, mydełka są tu w czołówce! Skład i jakość idą w parze, polecam więc chętnie. Różane mydła Saponificio Artigianale Fiorentino nie są już składowo tak atrakcyjne, ale przyznajcie, że można zakochać się w samym opakowaniu i kształcie mydełka! Te tłoczenia sprawiają, że doprawdy chętnie dostałabym je w prezencie! / Hagi / Eco&Well

3. tapety

Zakochałam się w tych tapetach gdy tylko je zobaczyłam. I oczywiście od razu umieściłam na swoim pulpicie. Wybór nie był łatwy. Zdecydowałam się na tę drugą (jest ich więcej!). Od tej pory co rano wita mnie wiosna! / do ściągnięcia -> Design Love Fest

Mowa kwiatów

Fascynuje mnie symbolika kwiatów. To niesamowite, jak wielkie miała ona niegdyś znaczenie. Kiedy nie mówiło się wprost, kiedy uczucia stanowiły niezwykle dyskretną część życia. Tak drobny podarunek, jeden ledwie kwiat, mógł wyrazić gorącą pasję i całkowitą niechęć, nieposkromioną zazdrość lub pragnienie przyjaźni.

Szkoda, że teraz kwiaty już tak do nas nie mówią. Szkoda, że tak rzadko się je daje i dostaje (mężu drogi…). Szkoda, że nie niosą ze sobą ukrytej wiadomości…

A może niosą? Może zwracacie uwagę na to, jakie dostajecie kwiaty i od kogo? Czy w tych czasach znaczenie ma jedynie gest i doskonałe połączenie kolorów?

Przygotowałam Wam małą ściągawkę. Żebyście wiedzieli co dajecie i co dostajecie, akurat, kiedy zbliża się wiosna i niedługo kwiaty będą nas w końcu otaczać!

Może warto powrócić do tak niesamowitych zwyczajów?

Zapisz

Jesteś Zimą czy Latem?

Spotkałam się z Olą – Arsenic. Blogerką, którą znam już jakiś czas i którą ogromnie cenię za fachową wiedzę i zdrowy rozsądek. Wierzcie mi, nie jest to częste połączenie zalet. Znam Olę od strony kosmetycznej, od dawna jednak wiedziałam, że jej wielką pasją jest analiza kolorystyczna. Co więcej – pasją przełożoną na codzienną pracę! Uznałam więc, że najwyższa pora zgłębić to przedziwne zagadnienie i dowiedzieć się, czy jestem wiosną, latem, jesienią czy zimą!

A czy Wy jesteście ciekawi, którą pora roku jesteście? I co to w zasadzie oznacza? I jak się taka wiedza może przydać? Bo może oj bardzo!

Zapraszam na mały wstęp do tego niezwykłego tematu!

Co to jest analiza kolorystyczna? Dlaczego jest nam potrzebna i w czym pomocna?

Analizą kolorystyczną nazywa się potocznie proces dopasowania noszonych kolorów ubrań czy makijażu do kolorów naturalnie występujących u danej osoby. Dzięki temu cały „krajobraz” jest spójny, wszystkie barwy – te naturalne jak i te zakładane – tworzą harmonijną całość i nic się nie „gryzie” lecz wzajemnie uzupełnia i podkreśla. Umiejętnie dobrane kolory sprawiają, że stajemy się piękniejsi, po prostu. Cera nie jest zszarzała, kolor włosów wydaje się pełniejszy, ładniejszy; oczy są lepiej podkreślone. To wszystko dzieje się już na poziomie doboru kolorów, nie dotykając na razie w ogóle tematu technik makijażu, odpowiedniej fryzury czy stylu dobieranych ubrań.

Jak długo zajmujesz się analizą? Skąd zainteresowanie?

Od przedszkola byłam edukowana przez mamę i ciotki w kwestii doboru kolorów do typu urody i był to bardzo naturalny proces. Wszystkie kobiety u nas w rodzinie szyły sobie ubrania, same więc siłą rzeczy zainteresowały się tematem wpływu koloru na nasz wygląd. Do dzisiaj pamiętam przykładanie różnych tkanin do twarzy przed lustrem, aby ocenić, która z ciotek wygląda w danym materiale lepiej. Albo spacery z mamą i obgadywanie mijanych ludzi: „ta pani chyba jest Latem, jak myślisz?”; „A ta bluzka na wystawie to Wiosna czy Jesień?”. Dodatkowo, jedna z ciotek jest malarką, więc od bardzo wczesnego dzieciństwa rozumiałam sens harmonijnego doboru barw, bawiłam się kontrastami i przechodziłam też – a jakże – bunt kolorystyczny nosząc sraczkowate spodnie do neonowo-zielonej bluzki. Z czasem to zainteresowanie przeniosło się na koleżanki z podwórka i szkoły, które zaczęłam analizować. A później już z górki: poznałam rolę melanin, ich rodzaje i kolory, przeczytałam sporo książek o teorii barw jak i o samej analizie, dzięki czemu utwierdziłam się w przekonaniu, że analiza kolorystyczna nie jest tylko durnym zabobonem, ale ma sens i podstawy naukowe 😉

Na czym polega taka analiza? Jak pracujesz ze swoimi klientkami?

Oferuję usługę analizy online, tj. ze zdjęć nadesłanych przez klientkę wg moich wytycznych. Zazwyczaj jest to naprawdę spora porcja zdjęć, z której jestem w stanie wyłuskać najdrobniejsze niuanse danej kolorystyki. Sam proces analizowania jest już prosty: praca z kolorami, przeróbki niektórych zdjęć w programie graficznym tak, aby zestawić obok siebie odcień fatalny dla danej osoby z tym lepszym, dobór właściwych odcieni kolorów, opisanie wszystkiego w ponad trzydziestostronicowym dokumencie i na koniec dodanie garści inspiracji makijażowych, ubraniowych i włosowych, do tego próbki barw z podziałem na jasną i ciemną bazę ubraniową, a wszystko posegregowane w oddzielnych folderach tak, aby klientka dostała do ręki pełny arsenał inspiracji, grafik i zdjęć wraz z konkretną wiedzą na temat swojej kolorystyki. Bardzo mi zależy na tym, żeby moja analiza odpowiadała na wszystkie możliwe pytania, stąd jej rozmiary i szczegółowość.

Dlaczego zgłaszają się do Ciebie? Co je motywuje do zlecenia takiej analizy?

Mogłabym Ci opowiedzieć 1001 historii kobiet, które stanęły na swoistym „zakręcie” życiowym i postanowiły zacząć wielki remont swojego świata, tym razem przeprowadzony z głową. Myślę, że wspólnym pierwiastkiem każdej z tych historii jest chęć rozpoczęcia nowego rozdziału jak należy, z nową, dobrą energią i z poczuciem, że nie zaczyna się go od zaniedbań czy zaniechań. Często też panie po prostu szukają usystematyzowanej, gotowej wiedzy bo mają dość błądzenia w świecie kolorów po omacku.

Jakie są ich reakcje na gotową analizę? Czy stosują się do Twoich rad?

Zazwyczaj pierwszą reakcją jest nawałnica pytań 😉 I ja tę część lubię najbardziej, bo mam poczucie, że rozjaśniam temat od tej strony, którą dana osoba jest najbardziej zainteresowana, czy też z której najłatwiej jest ją ugryźć. Bardzo często po analizie wymieniamy jeszcze wiele maili, nieraz dostaję zdjęcia w zasugerowanych przeze mnie kolorach ubrań i odpowiadam na wszelkie wątpliwości. O tak, panie bardzo entuzjastycznie podchodzą do wymiany szafy po analizie 😉

Czy często popełniamy błędy w doborze ubrań, makijażu, koloru włosów? Czy próbujemy na przykład na siłę zostać zimą, choć jesteśmy latem? Czy raczej intuicyjnie wybieramy najlepsze dla siebie kolory?

Bardzo często po skończonej analizie dostaję maila ze stwierdzeniami typu: „tak czułam”, „chyba od zawsze wiedziałam, że jestem tym typem”, itp. Stając przed lustrem sam na sam ze sobą, odpowiadając samej sobie uczciwie na pytanie: „czy w tym kolorze jest mi dobrze?”, nie próbując jednocześnie wtłoczyć się w jakiś trend czy „chciejstwo”, prawie zawsze widzimy siebie i swoje kolory takimi, jakie są, i potrafimy dobrać sobie właściwe kolory ubrań tak, aby wyglądać dobrze. Intuicyjnie czujemy, kiedy jakiś kolor nas przytłacza, a kiedy inny sprawia, że wyglądamy jak swoje własne 200%. To moja teoria. Praktyka pokazuje jednak, że bywa z tym różnie – cóż, najzwyczajniej dlatego, że gdy kobiecie się coś podoba, to będzie to nosić niezależnie od tego, co na to analiza kolorystyczna. I ja jestem za! Wolę uśmiechniętą, wyprostowaną i zadowoloną kobietę w kiepsko dobranych kolorach niż zniechęconą czy znudzoną, w tych właściwych, które jej się przejadły lub nie znosiła ich przez całe życie. Analiza kolorystyczna nie jest więzieniem, jest tylko pewną wiedzą, którą można wykorzystać.

Czy warto sprawić sobie taką analizę? Jaki to jest wydatek?

Zdecydowanie warto, ponieważ jest to konkretna wiedza na całe życie, która – zupełnie nie jak fizyka kwantowa – może i powinna być stosowana codziennie. Wiem, że dzięki analizie kolorystycznej u mnie wiele pań od razu po wejściu do sklepu kieruje się w stronę właściwych dla siebie kolorów, a więc nie tracą czasu ani pieniędzy na coś, czego być może nigdy nie włożą. Cena takiej usługi waha się w niewielkim zakresie w zależności od rodzaju materiału, na którym przyjdzie mi pracować. Polecam lekturę postu, w którym wyjaśniam jak przygotować zdjęcia do analizy tak aby mi ułatwić pracę: TUTAJ.
Zachęcam do kontaktu, do przysłania mi pierwszych zdjęć na maila: a.galiszkiewicz@gmail.com abym mogła ocenić, czy podołam wykonaniu analizy w danym przypadku – bo nie zawsze jest to możliwe na podstawie zdjęć.

Bardzo dziękuję Oli za poświęcony czas. I zapraszam Was serdecznie na jej blog – Arsenic.pl

Zapisz

Zapisz

Sposób na zimową chandrę – planuj wyprawy!

Jestem chora na tę zimę, tę szarugę pełną smogu, spadającego z nieba czegoś pomiędzy deszczem, śniegiem a kostkami lodu, tego zimna przeszywającego i przewiewającego przez nasze wiekowe okna. Mąż daleko, w pracy, ale jednak w ciepłych krajach. A my tu same, grzejemy się jak możemy. Bo zimę to ja lubię jedynie przed Świętami i w górach. W Krakowie jest okropna.

I kiedy tak dopada mnie zimowa chandra, kombinuję… I wiecie, co jest najnajfajniesze? Planowanie wypraw!

Zamarzyła mi się więc Italia… A dokładniej – Wenecja. Nie byłam tam jeszcze, może to więc dobry moment na jakiś wiosenny albo jesienny wypad?

I jeszcze Wam powiem, że nie wiem czy wyjazd tak naprawdę wyjdzie, ale już samo planowanie, poszukiwanie, wyobrażanie sobie doskonale poprawiają mi nastrój!

A żeby i Wam się poprawił, mam dla Was kilka poleceń!

 

Cóż może być lepszą rozrywką od sprawdzenia sobie w wolnej chwili tanich lotów? Niestety minęły te piękne czasy, kiedy można było zakupić bilet za dosłownie złotówkę. Do teraz wspominam, jak całkowicie spontanicznie zakupiłam bilety dla dwóch osób do Sztokholmu za łącznie 4 zł. I nawet nie było mi tak szkoda, jak nie pojechaliśmy… Pracę właśnie wtedy zaczynałam. Teraz mi za to szkoda 🙂

W każdym razie odkryłam, że Ryanair ruszył z lotami z Krakowa do Wenecji. I to uruchomiło całą lawinę dalszych planów i marzeń! / Ryanair

Bo jak już są loty, to od razu, tak całkowicie niezobowiązująco można sprawdzić i noclegi. Pomijam standardowy Booking.com. Ostatnio, przed naszymi październikowymi wakacjami, zakochałam się w Airbnb. Jakież cudeńka można tam znaleźć! Jakie wspaniałe mieszkanka wkomponowane w starówki czy usytuowane tuż nad morzem. W cenach całkowicie dostępnych. I jakież perełki są w Wenecji! / Airbnb

Można też od razu nieco dokładniej zwizualizować się miejscu docelowym. Siebie i to, co się na sobie ma. I wyobrazić sobie, jak to się spaceruje tymi uroczymi mostkami nad kanałami w takim właśnie cudnym zestawie z Promodu. Ładne, prawda? Biała bluzka i dżinsowa kurtka zawsze i wszędzie się sprawdzą! / Promod

 

 

Natknęłam się też niedawno na taką uroczą walizeczkę – wprost idealną na trzydniowy wypad do Wenecji, prawda? Cudna! / Parfois

No i język przydałoby się przypomnieć… Bo nie wiem czy wiecie, ale ja tam trochę włoski znam. Uczyłam się go w szkole i trenowałam intensywnie podczas stażu wakacyjnego we włoskim SPA. Wtedy nawet nieźle mi szło, ale to było tyle lat temu, że większość zdążyła mi się jakoś tak niebacznie ulotnić… I tutaj z pomocą przychodzi serwis Preply, który ostatnio mi zareklamowano i choć nie wyszła nam współpraca, uważam, że sam pomysł jest świetny. Mamy bowiem możliwość znalezienia sobie korepetytora, który popracuje z nami przez Skypa. Sami wybieramy tego kogoś, kto nam najbardziej pasuje, ma najciekawsze opinie, najlepszą cenę za godzinę albo najprzyjemniejsze zdjęcie. / Preply

Czekając na wymarzoną podróż do Włoch, koniecznie trzeba wgłębić się we włoskie smaki, które po prostu uwielbiam! I nie ma lepszego miejsca do poszukiwania ciekawych przepisów w polskim internecie od Kwestii Smaku, prawda? Wszystko proste, pyszne i tak ładnie sfotografowane! I dzień od razu robi się przyjemniejszy! / Kwestia Smaku

Na koniec chciałabym bardzo polecić Wam jeden z moich ulubionych blogów lifestylowo-podróżniczych – Travelicious. Uwielbiam podglądać zdjęcia, pomysły, opisy – wszystko! Miejsca przepiękne, nasze bliskie i te nieco dalsze. Całość do zakochania! / Travelicious

Czy Wy też lubicie sobie tak planować? Dokąd najchętniej pojechalibyście tej wiosny?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Walentynkowe drobnostki

Panowie drodzy, kochani, wspaniali, nawet jeśli nie uznajecie Walentynek, jeśli uważacie, że to zachodnie święto komercji, wierzcie mi – warto zaznaczyć je choć malutką drobnostką! Małym upominkiem dla najbliższej osoby na świecie, która, nawet jeśli się głośno nie przyznaje, czeka na każdy Wasz, nawet najdrobniejszy podarunek, każdy odruch serca, każdy dowód pamięci i miłości. I wcale nie jest tak, ze przecież okazujecie uczucie na co dzień. Jeśli jest bowiem powód do nieco bardziej szczególnej celebracji, czemu nie skorzystać? Tak, każdy powód jest dobry, a Walentynki to już w ogóle – najlepszy!

Oto kilka drobiazgów, które ucieszą nasze drogie panie!

 

1. YOPE – krem do rąk Herbata i Mięta – ostatnio ulubiony, więc bardzo polecam (wkrótce opiszę!) / BliskoNatury.pl

2. Cudny naszyjnik KONSTELACJE DZ26 Ditta Zimmermann z onyksem i cyrkonią / Pakamera

3. Złote BeMine Heart – małe wyznanie miłości / Pakamera

4. Jedna z największych rozkoszy dla podniebienia – czekoladki Karmello! Uwielbiam! / Karmello

5. Kuszące FIGI SECOND RED / Rilke

6. IOSSI Maseczka granat i wino z czerwoną glinką – prawdziwa uczta dla skóry i genialny pretekst do domowego, luksusowego SPA / IOSSI

7. Organic Shop – Pieniący się olejek pod prysznic „Róża damasceńska” – mały afrodyzjak do wspólnej kąpieli! / BliskoNatury.pl

8. Opaska Etoile | C by Cosima Borawska / Cloudmine

Facebook