KategorieInspiracje

Po-Weekendowe Cuda no80

Bardzo, bardzo, bardzo podoba mi się ten pomysł na sesję i prezentację sukienek. Kobiecy, spójny i z pomysłem! Autor Ciara Phelan (1).
Chodzą mi po głowie od dłuższego czasu takie chwościki. Trzeba w końcu spróbować je zrobić! I w końcu mam obrazkowy tutorial 🙂 (2 z SEW DIY).
Genialny pomysł na letni pled z pomponami. Też do zrobienia! Będę musiała wypróbować 🙂 Z Sugar and Clotch (3).
Pomysł na geometryczne doniczki na sukulenty. Świetny! Z A Piece of Rainbow (4).
Moja geograficzna dusza uradowała się na widok takiej ładnej zawieszki na ścianę! I już mam w głowie pomysł na coś podobnego! Z Everything Emily (5).
Jakie cudne legowisko dla psa! Ni to buda, ni to jajo! Trochę jak ufo, trochę jak nowoczesna rzeźba. Huboform (6).
Chciałabym mieć taką umywalkę u siebie! Nie wiem jak z jej trwałością, ale wrażenie robi wspaniałe. Kolory Meksyku (7).
Idealna tapeta do pokoju dziecka. A w zasadzie tapeta-kolorowanka! Do malowania! Z BAVI.pl (8).
Na koniec wybierzcie się koniecznie na krótką, ale jakże dodającą pozytywnej energii wycieczkę na wybrzeże Amalfi. Piękne zdjęcia, piękne miejsce. Troszkę tam czasu spędziłam, więc wiem o czym mówię 🙂 Z Style Me Pretty (9), zdjęciay: Angelworx Photography By Angelie
I jeszcze… Nie byłabym sobą, gdybym Wam nie pokazała kilku nowości z Lili in the Garden!

Wiecie, co to takiego „efekt WOW!”? Ja już wiem 🙂 Bo taki właśnie efekt zawsze wywołuje widok na mojej ręce powyższych bransoletek z druzami agatów! Są cudne!

Poniżej natomiast odrobina kolorowej elegancji z kamieniami, srebrem i złotem!

 Po więcej zapraszam do sklepu – Lili in the Garden!

Najpiękniejsze w rutynie

Rutyna wcale nie jest zła. Ba… Im jestem starsza, tym bardziej ją doceniam. Dziecko czuje się bezpiecznie w rutynie. I pies też. I nawet my. Ważne po prostu, aby co jakiś czas robić sobie odstępstwo od niej, coś spontanicznego, szalonego. Jak najbardziej. Nawet często. Ale i tak większość naszego życia ostatnimi czasy upływa pod znakiem rutyny, pomimo tego, że dzieje się w nim bardzo dużo.
Jak wygląda mój standardowy, rutynowy dzień? Rano pobudka, mleczko dla dziecka. Potem odprowadzam Różę na 4 godzinki do domu kultury do naszej Akademii Maluszka. W tym czasie pracuję na pół etatu w domu, zdalnie. Całkiem przyjemnie. Potem idę ja lub mój mąż po dziecko. Sklep, plac zabaw, zupka i drzemka. W czasie dwóch godzin snu Róży staram się zrobić coś fajnego na blog, sfotografować to, co tam akurat jest do sfotografowania i załatwić całą masę bieżących rzeczy. Gdy się obudzi – obiad, spacer lub odwiedziny u znajomych, kolacja, mleczko dla dziecka, jakiś serial i dalej praca. Wieczorami głównie w Lili in the Garden. 
Nic specjalnego, prawda? A jednak bardzo lubię te proste, zwyczajne dni. Oczywiście uwielbiam też, jak coś się dzieje, kiedy wyjeżdżamy, itp. Ale jest to zupełnie inny rodzaj przyjemności. W rutynie jest przytulnie, swojsko. W rutynie jest czas na docenienie drobiazgów. W rutynie mamy czas dla siebie, choć tak naprawdę tego czasu prawie nie ma. W rutynie mogę się zorganizować i powoli spełniać marzenia. W zasadzie ta nasza rutyna jest szalenie dynamiczna!

 

A co jest w niej najpiękniejsze? Te momenty. TE. Powtarzalne. Przewidywalne. Nasze wspólne.
Uwielbiam, kiedy rano budzi mnie Róża. Codziennie przychodzi tuż przed dzwoniącym budzikiem. Mówi nam radosne „kukuryku” i wślizguje się pod kołdrę. Zazwyczaj jeszcze chwilkę leżymy razem, przytulone.
Uwielbiam pierwszy łyk porannej kawy. 
Lubię ten moment, kiedy jesteśmy już w Akademii Maluszka, Róża ma przebrane butki i już chce pędzić do dzieci, ale jeszcze daje mi wielkiego, kochanego buziaka.
Lubię też bardzo wyglądać, jak już po skończonym przedszkolnym dniu, wychodzi z sali i szuka wzrokiem mamy. A potem tak szeroko się uśmiecha…

 
Lubię te popołudnia kiedy wszyscy razem, we trójkę jemy zupkę w cierpliwej asyście psa.
Lubię tę chwile, kiedy Róża już położy się na drzemkę, a ja mam w perspektywie spokojne dwie godzinki na wszystkie ważne sprawy.
Lubię czuć kuszący zapach obiadu, który w kuchni gotuje mój mąż.
Kocham popołudniowo-wieczorne spacerki. Do parku, na plac zabaw, po osiedlu. Powolne, bo przecież tyle mrówek chodzi po chodniku…
Lubię przytulać się do Róży, kiedy pije swoje wieczorne mleczko.
Uwielbiam moment, kiedy idzie już spać 🙂
Lubię nawet tą swoją wieczorną pracę. Choć siedzę przed komputerem nieraz do 1 w nocy, sprawia mi to przyjemność.
Lubię przytulić sie przed snem do męża. Lubię, gdy oglądamy razem przed snem film. Lubię zasypiać z myślą, że dużo dzisiaj zrobiłam i jesteśmy kroczek do przodu.

Rutyna 🙂

Po-Weekendowe Cuda no79

Sztuka to, czy czekolady (1)? Chyba trochę tego, trochę tego. Wyglądają bajecznie! Z Unelefante.
Ostatnio po głowie cały czas chodzą mi kwiaty polne. I nie mogą a niej wyjść! Wszystko więc, co zawiera w sobie wizerunek tychże bardzo mi się podoba. Na przykład taka poducha z Ella Doran (2)!
A te tutaj kwiaty polne mam nadzieję kiedyś znaleźć osobiście! Od razu spodobała mi się grafika przedstawiająca kwiaty zachodniej Australii z Wikipedii (3)!
Równie szybko zakochałam się w tych sojowych świecach (4) z Leif! W ich szklanych słoiczkach z wielkimi korkami i prostych etykietach. Cudowne!
Zamarzył mi się księżyc w domu. Wielki i świecący. Taki, to zrobiłby wrażenie na każdym! Księżyce-naklejki i księżyce-poduchy skradły mi serce. Z i3Lab (5).
Oto dziwno – w tych buteleczkach skrył się olej jojoba, olejek eteryczny, trochę witaminy E, sporo miłości i… kryształy kwarcu!  Ponoć minerały te pomagają uwolnić się od negatywnej energii, wspierają rozwój i mądrość, wzmagają kreatywność i koncentrację. Kwarc jest znany jako kamień harmonii. Jeśli wypróbujecie, napiszcie koniecznie, jak się sprawdza 🙂 SpaGoddess (6).
U Marthy Stewart (7) znajdziecie do ściągnięcia i wydrukowania przepiękne roślinne karteczki, przeznaczone do stworzenia rożków na kwiaty, ale już widzę kilka innych ich zastosowań. Doprawdy wspaniałe!
Dzisiaj rano widziałam taki tort na blogu Ewel (Śliwki Robaczywki ). Zrobiła go jej córka z okazji Dnia Matki. Czyż nie genialny?! Lekki, bo cały środek to…. arbuz! Pokryty jedynie bitą śmietaną. No… w końcu to tort! A jak wygląda! Ze Sprinkle Bakes (8).
Co sądzicie o takim małżeńskim portrecie nad łóżkiem? Mi się bardzo podoba! Z poczuciem humoru! Z LUdesign (9).

Jest jeszcze do Was prośba od jednej z czytelniczek! Pomożecie?

Jestem doktorantką
czwartego roku Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, zajmuję się
badaniem rodziny i znaczenia jakie nasi rodzice nadawali osiąganiu
sukcesów. Jestem w trakcie prac nad własnym narzędziem badawczym i aby
je ukończyć potrzebuję zebrać grupę 300 osób, które wypełnią poniższe
ankiety:

Pierwsza z nich dotyczy relacji z tatą:
http://bond.ennovum.pl/97388/lang-pl
Druga zaś relacji z mamą:
http://bond.ennovum.pl/76254/lang-pl

Można sobie wybrać, którą ankietę chce się wypełnić, a można też wypełnić obie – będę bardzo wdzięczn.
Wypełnienie jednej ankiety zajmuje ok. 20 min i bardzo ważne jest żeby
wypełnić ją do końca, gdyż tylko wtedy mogę ją brać pod uwagę.

Na koniec, standardowo już, ostatnie nowości z Lili in the Garden!

Kolekcja Dream, w której jestem całkowicie zakochana, powoli wchodzi do sprzedaży! Już się część pojawiła, więc zapraszam DO SKLEPU.  Wszystko zrobione jest z wysokiej jakości srebra, próba 925, czasem pozłacanego żółtym i różowym złotem i ocechowane moją własną próbą imienną AS 🙂 Do tego niesamowite naturalne kamienie – chalcedonity, onyksy, ametysty, kryształy, lapis lazuli. Całość wygląda lekko, kolorowo i wyjątkowo! Bardzo polecam!
Motto kolekcji to…
Don’t dream your life, live your dreams! 
Wkrótce tez jawi się sporo nowości nieco innych! Będą to wspaniałe bransoletki z naturalnych kamieni z m.in. druzami agatów. Są przepiękne 🙂
A na dodatek – kubeczki z serii Garden Mug! Urocze, z pięknymi wzorami i wieczkiem! Do picia w ogrodzie i nie tylko. Żeby nam się kawka nie wylała, żeby muszka nie wleciała i żeby dłużej była herbatka ciepła 🙂
Już wkrótce!
               
                                                                                                                                                                           

Cudownego tygodnia!

10 pomysłów na prezent dla Mamy

Zbliża się wielkimi krokami! Dzień Mamy! Macie już pomysły na prezent? Jeśli nie, to już ostatni dzwonek. Przynajmniej w przypadku zamówień w sklepach internetowych, kiedy to nie jesteśmy nigdy pewni, jak długo przesyłka będzie szła. Żeby Wam nieco pomóc, przygotowałam kilka pomysłów i inspiracji. Mam nadzieję, że się spodobają!
Tymi woskami i świecami będę się zawsze zachwycać! Green Dragonfly w swym najpiękniejszym wydaniu, z zapachem romansu. Green Dragonfly, cena zestawu: 37zł

 Mama zawsze wie najlepiej 🙂 A kubeczki przy okazji śliczne! Spod Lady, cena: 20zł

 Naturalne unikatowe kamienie z pozłacanymi i posrebrzanymi brzegami – prezent idealny 🙂 Zapraszam do Lili in the Garden, ceny różnorakie 🙂

Widzę w tej szkatule piękne roślinki i kamienie. I może nieco biżuterii czy świecę. Albo niech stoi pusta, bo jest wystarczająco piękna! Z potrzeby piękna, cena: 89zł

 Żeby śnić tylko piękne sny! Łapacz snów w wersji romantycznej! Moi Mili, cena: 85zł

Mój ulubiony serial Downot Abbey. Z pewnością wciągnie każda mamę i córkę! Anglia między wojnami, wielki dwór i jego mieszkańcy. Czego chcieć więcej? Na DVD z Empiku, Sezon I, cena: 82zł
Już pisałam, ale przypomnę – w Blisko Natury znajdziecie zestawy do przygotowania kosmetyków według m.in. moich przepisów. bardzo polecam! Blisko Natury, ceny różnorakie.

Jedne z moich ulubionych – ziołowo-kosmetyczne poradniki wydawnictwa Publicat. Ogromna dawka wiedzy i inspiracji w bardzo przyjemnej dla oka formie. Matras, cena: 33,68 i 18,68zł.

Nie ukrywam, że Sylveco lubię i bardzo podoba mi się pomysł indywidualnego doboru kosmetyków do zestawów prezentowych! Sylveco, 4 kosmetyki w cenie 40zł.

Na koniec przepiękny obraz na płótnie! Widzę go tez u siebie na ścianie 🙂 VAKU DSGN, cena: 149zł

A jakie są Wasze pomysły? Robicie prezenty sami czy macie już coś upatrzonego w sklepach?
🙂

Po-Weekendowe Cuda no78

Miałam ostatnio niezłego pecha… Choć w sumie razem z mężem go mieliśmy (na przykład pisząc tego posta zepsuła mi się klawiatura i teraz piszę z dwóch prowizorycznych na raz).  Rozpisywać się tu jednak nie będę, bo szkoda czasu na narzekanie. Wspomnę tylko o jednym z pechowych wybryków. W sobotę uczestniczyliśmy jako Lili in the Garden w Targach Rzeczy Fajnych w Krakowie i przez większość czasu lał rzęsisty deszcz. No, ulewa… Mieliśmy wprawdzie namiot, ale wilgoć i tak docierała wszędzie. Cóż… pech to pech… Ale w tym pechu poznaliśmy kilka świetnych osób i ich pomysły. Chciałabym bardzo polecić Wam więc dwie młode marki. Pierwsza to Mrs. Bow, która dla Collective Made tworzy takie wspaniałe kokardy do włosów (1). Druga – JUCHA – to niesamowite torebki z plastiku w geometrycznych formach (2). Obie bardzo polecam!
Tak jakoś natknęłam się niedawno na lampy zapachowe (3) i przepadłam! Wyglądają cudnie. Ciekawe tylko, jak pachną!
Wierzcie lub nie, ale ten ametyst to tak naprawdę… mydło (4)! Genialne! I doskonale się wpisuje w moje ostatnie uwielbienie dla kamieni półszlachetnych!
I jeszcze trochę kamienia! Tym razem w niesamowitych świecznikach (5)!
Zabawne rozwiązanie odwiecznego problemu – stojak-wypełniacz na kozaki z uszami (6). Dla mnie idealny!
Podoba mi się traperski pomysł na manufakturę Runo (7). W amerykańskim stylu, ale z polskim duchem.
Do wydrukowania i wykorzystania podczas wszystkich letnich imprez. Dla małych i dużych. Arbuzowe rożki do lodów! Praktyczne i urocze. Z Design Eat Repeat (8).
Przyciągają mnie geometryczne bryły. I to nawet bardzo. I bardzo spodobał mi się ten sposób na ich ekspozycję – jako piaskowe diamenty z Estudimoline (9).
To dopiero oryginalna biżuteria – flakoniki jako zawieszki. Na ulubione perfumy. Żeby zawsze były blisko. Autorstwa piadesign (10).
Na koniec kilka nowości z Lili in the Garden (11) , które miały się pojawić już dzisiaj, ale problemy z komputerem mi to skutecznie uniemożliwiły…. Pech…
Facebook