NapisałaAdriana Sadkiewicz

Kosmetyki (i nie tylko) dziwne…

Natykam się ostatnimi czasy na  prawdziwe kosmetyczne… hmmm… rzeczy dziwne. Są tak doprawdy fascynujące, że zebrałam kilka z nich i niniejszym i Wam pokazuję. Nadziwcie się ze mną. I powiedzcie, ale tak serio serio – używalibyście?

Sama sięgnęłabym po plasterki w kształcie ogórka. Przyznaję – śmieszne. I dosyć mocno ciekawią mnie mydła w owczej wełnie. Te akurat mocno podziwiam jako świetny pomysł na lokalne rękodzieło.

A reszta? Hmmm?

Najbardziej fascynująca – seria bekonowa (!!!!!):

Seria ogórkowa-piklowa, równie fascynująca…

 

Czy to się sprzedaje?

IN LOVE 12

Oto kilka kolejnych wspaniałości, wokół których nie można przejść obojętnie! Czyli coś do podziwiania, coś do zrobienia samemu, coś do używania i noszenia na co dzień, coś do zaczytania i totalnego wsiąknięcia! Czas na nowy post z serii IN LOVE!

 

 

Zakochałam się w tych kolczykach bez pamięci! W każdej z tych 3 par! Cudne, prawda? / Top Shop w Zalando

 

Czy to nie piękne dekoracje? Powieszone w oknie łapacze promieni słonecznych, z których przebijają piękne prasowane rośliny. A co najważniejsze – do zrobienia samemu! To jak? Zrobicie? / instrukcja na Monsters Circus

 

 

I kolejne zawieszki dekoracyjne do zrobienia samemu, które tak ogromnie mi się spodobały! Zainspirowane stylistyką Bauhausu cudne mobile znajdziecie na The House That Lars Built

 

 

A to coś dla wielbicieli tamborków, motywów roślinnych i tak modnych teraz owadów! Genialna Humayrah Poppins z pięknym profilem na Instagramie, który koniecznie trzeba śledzić!

 

Sporo ostatnio wynajduję pięknych obrazów, rysunków i fotografii na ściany. Szukam już czegoś wyjątkowego do naszego mieszkania! Ostatnio ogromnie spodobała mi się oferta sklepu Minted. Można oglądać i oglądać!

Powyżej Elemental layers – Melanie Severin, Out To Sea – Jess Franks, Seaside – Alexandra Nazari, Gone Coastal – Jess Franks, Mountain Range – Sadie Holden.

 

 

Zauroczył i wciągnął mnie mocno blog Design Crush! Bardzo polecam!

 

 

Na koniec kilka moich ostatnich miłostek w ekspresowym skrócie – część już Wam pokazywałam, o części pisałam, część się dopiero w Lili pojawi. Ciekawi mnie czy je już znacie i też tak lubicie?

Podkład mineralny Lily Lolo – super i na całą buzie i punktowo, jako korektor. Kolor blondie – idealny dla mnie / Costasy

Cosnature – marką, którą właśnie odkrywam! Ten kremik lekko koloryzujący z nagietkiem skradł moje serce! Więcej – już wkrótce w Lili! / drogerie Hebe

Leciutkie, przyjemne, świetnie uzupełniające pielęgnację serum wzmacniające Vianek. Co cery wrażliwej i naczynkowej, ale i u mnie dobrze się sprawdziło. / Sylveco

Żel aloesowy Equilibra stosuję od dawna i cały czas równie mocno kocham! Jako dodatek do innych kosmetyków lub sam – do ciała i na twarz, pod krem. Cudnie koi! / apteki

O ałunie pisałam już kiedyś – zajrzyjcie TUTAJ koniecznie! Uwielbiam po depilacji i na drobne ranki! / BliskoNatury.pl

Na koniec – moja ulubiona mgiełka i łagodzący tonik – hydrolat rumiankowy Okani Beauty! Psikam się kilka razy dziennie! uwielbiam! / Iwos.pl

 

 

Zauroczona: Inès Longevial

Znowu totalnie się zauroczyłam!

Tym razem w pięknych obrazach młodziutkiej paryskiej artystki Inès Longevial! Ma 26 lat, ale maluje i rysuje odkąd pamięta. W jej twórczości mocno odczuwalne są hiszpańskie wpływy – jej mistrzami i wzorami są Pablo Picasso i Pedro Almodovar. Inès w swojej pracy skupia się na połączeniu motywów roślinnych i anatomicznych, wypełnionych mocnymi barwami, które to właśnie tak mnie urzekły.

Każdy z jej obrazów z chęcią powiesiłabym w domu. Ogromnie podobają mi się te intensywne, ale całkowicie spójne pomimo swej różnorodności, połączenia kolorów. To one tworzą tę niezwykłą atmosferę, to one sprawiają, że w każde dzieło można się wpatrywać i wpatrywać. To one zmieniają niby oczywisty obiekt w coś mocno nieoczywistego. Piękne!

Polecam stronę Inès Longevial i sklep Inès.

 

Pomysł na paletkę do policzków – róż, rozświetlacz i bronzer

Przychodzę dziś do Was z pomysłem na kosmetyk i genialny i praktyczny! Zrobimy sobie bowiem uroczą paletkę delikatnych kosmetyków, które dodadzą każdemu Waszemu makijażowi dodatkowe 100 punktów na atrakcyjności! W bardzo prosty sposób, bazując na masełku shea, wosku pszczelim i łagodnym oleju ryżowym z dodatkiem kolorowych mik, stworzymy pustynno-słoneczny bronzer, delikatny niczym pyłek wróżki rozświetlacz i iście różany róż do policzków. Odrobina każdego z tych cudów, delikatnie wmasowana w skórę, doda jej blasku, pięknie ją rozświetli i pozostawi wrażenie świeżości.

Wasze policzki będą Wam wdzięczne! Ale nie tylko one!  Każdy kolor możecie wykorzystać jako cienie do powiek lub błyszczyk do ust. Muszę też wspomnieć, że dodałam do nich olejku lawendowego, dzięki czemu wsparliśmy paletkę o dodatkowe właściwości pielęgnujące, regeneracyjne i antybakteryjne, a naszym zmysłom zagwarantowaliśmy ukojenie. Super, prawda?

Ach, taki piękny pojemniczek na paletkę zakupiłam w sklepie indyjskim. Warto tam czasem dla takich skarbów zajrzeć! I koniecznie potem, przed użyciem, porządnie umyć i wyparzyć!

 

 

Paletka do policzków

Składniki / na dwie paletki:

  • 15 g masła shea rafinowanego
  • 10 g wosku pszczelego bielonego
  • 10 ml oleju ryżowego
  • 20 kropelek olejku lawendowego
  • pół łyżeczki miki / pigmentu Stare złoto
  • pół łyżeczki miki / pigmentu Snowflakes
  • pół łyżeczki miki / pigmentu Płatki róż (wszystkie miki z ZielonyKlub.pl)

W kąpieli wodnej roztapiamy masło i wosk. Dolewamy olej, mieszamy i ściągamy z ognia. Dolewamy olejek lawendowy i całość sprawnie przelewamy po równo do 3 osobnych miseczek. Dwie z nich warto pozostawić na malutkim ogniu w kąpieli wodnej, aby za szybko nie stwardniały. Do trzeciej dodajemy pierwszą mikę, energicznie mieszamy i przelewamy do pojemniczków. Czynność powtarzamy z pozostałymi tłuszczami i mikami. Paletki odstawiamy na pół godziny do stwardnienia. Całość oprószyłam miką Snowflakes, dla ładnego efektu 🙂

Aby nadać twarzy promienny wygląd, lekko masujemy palcem wybrany kolor, aż jego ciepło roztopi tłuszcz i pozwoli nabrać produkt na dłonie. Rozmasowujemy go równomiernie w palcach i delikatnie wklepujemy niewielką ilość w skórę.

 

Pokaż się z najlepszej strony!

Pokaż się z najlepszej strony! Pokaż, jaką wspaniałą jesteś osobą, jak wiele masz do zaoferowania! Przedstaw się, zaintryguj, pozostań w pamięci!

Trzeba się wyróżniać, o czym zapewne doskonale wiecie. A nic nie zobrazuje zarówno Waszej osoby, jak i usług lub produktów, które oferujecie lepiej, niż dobrze dopasowana identyfikacja wizualna.

Przejrzyste, proste, zwracające uwagę, ale w tej dobry sposób, logo, dobrane do specyfiki marki barwy i wzory, zaprojektowane z należytą pieczołowitością wizytówki, papier firmowy, gadżety promocyjne, etykiety, broszury, ulotki, banery – wszystko to ma bezpośredni wpływ na relację z klientami. Na sposób, w jaki jesteście postrzegani, na decyzje Waszych przyszłych i obecnych klientów i współpracowników, na przyszłość Waszej firmy.

Pokażcie się więc z najlepszej strony!

 

Chętnie Wam w tym pomogę!

Zapraszam do skorzystania z usług graficznych!

Jeśli bliska Wam jest estetyka, którą prezentuję na tym blogu, wejdźcie na moje portfolio – LiliCreative.pl lub napiszcie na lilinatura@lilinatura.pl

Serdecznie zapraszam do współpracy!

Kolory #03

W mojej kolorowej serii przyszła kolej na nieco mocniejsze połączenia!

Dzisiaj króluje intensywny, piękny szmaragd, z głęboką czernią i bardzo kobiecym różem – tym brudno-pudrowym i w wersji różowego złota. Całość oprószona motywem gwiazd. Bo jakoś nie chcą mi wyjść z głowy te ostatnie perseidy!

 

  1. Kolczyki gwiazdki w różowym złocie Tous
  2. Naszyjnik z gwiazdką w różowym złocie Tous
  3. Kurtka typu biker Promod
  4. Szmaragdowa sukienka z tiulu Uterque
  5. Zegarek Mia Mermaid Stories
  6. Szmaragdowa torba Bershka
  7. Buty Glamoursy Mum short pink stars A&P Moccs
  8. Czarna torba Reserved
Facebook