NapisałaAdriana Sadkiewicz

Konkurs! Wygraj jeden z trzech zestawów hydrolatów Okani Beauty

Razem z od dawna zaprzyjaźnionym sklepem Iwos.pl, zapraszamy do konkursu!

Do przygarnięcia czekają  3 wspaniałe zestawy naturalnych wód kwiatowych – hydrolatów marki Okani Beauty, a w nich:

  • Organiczny hydrolat rumiankowy Okani Beauty – jest jednym z najlepszych wielofunkcyjnych hydrolatów. Szczególnie polecany jest do skóry alergicznej i wrażliwej. Może być stosowany u dzieci i niemowląt, jest całkowicie bezpieczny dla delikatnej skóry. Hydrolat łagodzi stany zapalne i przyspiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, zapewnia odpowiednie nawilżenie skóry, wzmacnia włosy i nadaje im blasku, działa antyseptycznie i antybakteryjnie pomagając likwidować trądzik, zmniejsza pękanie naczyń krwionośnych, tonizuje i odświeża, przywraca blask i rozświetla skórę. / link
  • Organiczny hydrolat lawendowy Okani Beauty – ze względu na swoje właściwości przeciwzapalne i regulujące, polecany jest w szczególności osobom z cerą trądzikową, mieszaną lub tłustą. Dobrze działa również na włosy – zapobiega powstawaniu łupieżu i nadaje włosom gładkość oraz blask. Zapach prawdziwej lawendy uspokaja i odpręża. Hydrolat działa rozkurczająco i antyseptycznie, przyspiesza regenerację naskórka, łagodzi podrażnienia, reguluje wydzielanie sebum, przywraca skórze elastyczność, tonizuje i odświeża, lekko chłodzi i ściąga pory. / link
  • Organiczny hydrolat Neroli (kwiatu gorzkiej pomarańczy) Okani Beauty – docenią go w szczególności posiadacze cery naczynkowej, wrażliwej ze względu na doskonałe właściwości – uszczelnianie naczynek oraz zmniejszanie zaczerwienienia. Z kolei osoby ze skórą trądzikową i tłustą mogą zauważyć regulację pracy gruczołów łojowych i zmniejszenie wydzielania sebum.  Działa łagodząco na okolice oczu, obrzęki i ciężkość nóg, zapobiega powstawaniu stanów zapalnych, działa bakteriobójczo, zwęża pory i lekko ściąga skórę, co jest korzystne w przypadku skóry tłustej i trądzikowej, likwiduje wolne rodniki, przeciwdziała wiotczeniu skóry i zmarszczkom, wspomaga usuwanie toksyn, poprawia metabolizm lipidów i znacząco przyczynia się do rozpadu i spalania tłuszczu. / link

Aby wziąć udział w konkursie należy odwiedzić stronę Iwos.pl, wybrać jeden z dostępnych w ofercie sklepu produktów i napisać nam w komentarzu pod tym postem, dlaczego akurat ten wydaje się najciekawszy lub możecie go polecić (wraz z linkiem do produktu).

Bardzo polecam przy okazji polubić Iwos.pl na Facebooku, aby być na bieżąco z nowymi konkursami i promocjami –>> TUTAJ!

Na Wasze zgłoszenia czekamy do niedzieli 30.07.2017 do północy.

Spośród poprawnych zgłoszeń wybierzemy trzy najciekawsze odpowiedzi, a ich autorów nagrodzimy zestawami hydrolatów. Wyniki ogłosimy tutaj w Lili.

Na adresy do wysyłki nagród będziemy czekać 10 dni. Wysyłka na terenie Polski.

Zapraszamy!

 

Nowości Vianek i Sylveco, które zabrałam do Grecji

Pewnie część z Was widziała na Facebooku lub Instagramie, że tuż przed naszym wyjazdem do Grecji dostałam spore pudło z całą masą nowości marek Syleco, Vianek i Biolaven. Ucieszyłam się tym bardziej, że właśnie miałam robić wakacyjne zakupy. Zdecydowałam się więc dołożyć do mojej greckiej kosmetyczki aż cztery produkty z różowej serii łagodzącej Vianka i takie małe malutkie cudo Sylveco – Żel punktowy na wypryski. Czy było warto?

 

 

Zacznę od tego maleństwa od Sylveco. Zabrałam go ze sobą, bo akurat skończyła mi się moja własna pasta punktowa (TUTAJ), którą uważam, za kosmetyk genialny. No, ale się skończyła, czasu nie było, czemu więc nie wypróbować gotowca? Zwłaszcza, że skład wydaje się i rozsądny i dobry. Całość jest leciutka, oparta na wodzie, do której dodano aż 5% olejku z drzewa herbacianego, nieco aloesu, gliceryny, pathenolu czy alantoiny. Mamy więc delikatny żel, o mocnym zapachu drzewa herbacianego. I to właśnie ten składnik jest tu najbardziej istotny, to on działa silnie antyseptycznie, przeciwgrzybicznie, a gdy dodamy do niego pozostałe składniki, otrzymujemy preparat, który także intensywnie regeneruje. Moja skóra jest bardzo kapryśna, nie pozostaję więc obojętna na takie skuteczne maleństwa – cieszę się nimi ogromnie. Muszę też dodać, że żelu nie używam jedynie punktowo. W czasie większego skórnego zagrożenia, stosuję go jak rodzaj serum – nakładam odrobinę na całą twarz, pod krem. W ten sposób zapobiegam powstawaniu nieprzyjemnych niespodzianek. Nakładany punktowo, wysusza (ale nie przesusza, a to ważne!) i zmniejsza istniejące niedoskonałości.

Bardzo polecam! Żel jest wprawdzie malutki, ale nie potrzeba go wiele, a cena jest naprawdę dobra. Warto mieć go zawsze pod ręką. Ach, muszę też dodać, że dla mnie żel jest lepszym rozwiązaniem niż sam czysty olejek z drzewa herbacianego, który można nakładać bezpośrednio na skórę. Znacznie lepiej przyswaja go moja skóra, zapewne dzięki pozostałym – nawilżająco-łagodzącym składnikom.

 

 

Przejdźmy do naszych różowych gwiazdeczek. Pakując je do walizki przeczuwałam, że „łagodzenie” będzie dosyć istotne podczas tych wakacji. Nie myliłam się. Seria łagodząca Vianek przydała się, oj przydała się bardzo! W całej serii mamy sporo produktów. Ja sięgnęłam po tonik-mgiełkę do twarzy, łagodzącą emulsję myjącą, krem na noc i krem BB SPF 15.

Najbardziej spodobał mi się ten pierwszy produkt – wielofunkcyjny tonik-mgiełka. Producent pisze: „Delikatny tonik nawilżający w formie mgiełki, na bazie ekstraktu z owoców dzikiej róży, do pielęgnacji cery wyjątkowo wrażliwej, podrażnionej. Uzupełnia demakijaż, przywracając skórze odpowiedni poziom pH. Zawiera składniki o działaniu łagodzącym (alantoina), ochronnym (alginian sodu), antyoksydacyjnym i wspomagającym mechanizmy naprawcze, (kwas laktobionowy). Olejek geraniowy poprawia elastyczność i uspokaja skórę.”

Wierzcie mi, po tym greckim słońcu pryskałam się mgiełką cała! I dopiero na tak przygotowaną skórę nakładałam aloes i balsamy. I było to stanowczo najlepsze rozwiązanie. Mgiełka przyjemnie chłodziła i koiła skórę po całym dniu plażowania. Świetnie też sprawdziła się jako tonik. Można przemywać nią twarz na waciku albo po prostu pozostawić do wchłonięcia.

Zanim jednak tonizowałam cerę, bardzo delikatnie myłam ją emulsją łagodzącą. Ona także została już oficjalnie jednym z moich ulubionych kosmetyków!

„Zawiera kompleks składników łagodzących (alantoina, panthenol) i powlekających, w tym ekstrakt z korzenia żywokostu o silnych właściwościach regenerujących. Dodatek oleju kokosowego nawilża i odżywia, zwiększając elastyczność skóry. Emulsja po umyciu twarzy pozostawia przyjemne uczucie czystości, miękkości i gładkości.”  Zgadzam się z producentem w pełni. Buzia jest oczyszczona, a przy tym przyjemna w dotyka i miękka. Kosmetyk bardzo mi się przydał, zwłaszcza wieczorami, kiedy wracaliśmy do hotelu po upalnym dniu, po jeżdżeniu po całej wyspie, poszukiwaniu małych plaż, spacerach i kąpielach. Kiedy to na twarzy pozostawała sól morska, pot, kurz i warstwa kremów z filtrami. Wszystkie te zanieczyszczenia mogłam łagodnie i spokojnie zmyć.

 

Z czystym sumieniem mogę też polecić krem na noc z tej serii. Może nie jest to kosmetyk, którym można się zachwycać, ale w pełni sprostał swojemu zadaniu – nawilżał i koił skórę w nocy. Ma bardzo przyzwoity skład, pełen naturalnych olejków, z ekstraktem z ciekawej rośliny – ostrożenia, która to ponoć reguluje funkcje skóry, z panthenolem i alantoiną. Wspomagałam sobie jego działanie dodatkiem żelu aloesowego i taki miks spokojnie mi wystarczał. Musze też dodać, że krem pachnie bardzo przyjemnie i niestety za szybko się kończy…

Najwięcej kontrowersji (nie tylko u mnie, bo i w całym internecie z tego co widzę) wzbudził krem BB. Cóż… zostało mi go sporo. Ale od początku – założenie jest dobre, konsystencja i zapach także. W składzie znajdziemy kojące składniki- ekstrakt z jeżówki purpurowej, alantoinę, olej z pestek winogron i słonecznikowy. Mamy też proste fizyczne filtry, które tu należy docenić – tlenek cynku i dwutlenek tytanu. Niestety jednak wartość filtra – SPF 15 była mocno niewystarczająca jak na greckie warunki. Poleciłabym ją bardziej w Polsce jesienią. Ale to nawet nie o to chodzi. Problem w tym, że ewidentnie coś tu jest nie tak z pigmentami. Krem pozostawią widoczną i nieładną warstwę na skórze. Jest do tego dosyć ciemny, co akurat pozwoliło mi wykorzystać go kilka razy w Grecji, bo akurat mam opaloną buzię, ale standardowo w kraju jestem blada… Znalazłam dla kremu jednak dobre rozwiązanie. Używam go czasami do wyrównywania kolorytu skóry na nogach. Przy okazji je nawilża i chroni. I tutaj sprawdza się naprawdę dobrze!

Cała nadzieja w tym, że producent nieco zmodyfikuje recepturę, może mniejszy ilość pigmentu i wprowadzi różne odcienie kremu. Chętnie wtedy sięgnę po ten najjaśniejszy!

Kosmetyki Sylveco i Vianek dostępne na Sylveco.pl

 

Sztuka basenu

Jest coś szalenie fascynującego w zdjęciach, które Wam na dzisiaj znalazłam. To niesamowite połączenie barw, które zamienia zwykłe z pozoru baseny z czystą sztukę. Połączenie bajecznych odcieni błękitu i morskiej zieleni z bielą kamienia, prostotą drewna i geometrycznymi liniami daje wrażenie harmonii i ciepła. I niesie ukojenie. Takie dobre, letnie ukojenie.

Zakochałam się w tych zdjęciach bez pamięci!

 

Zdjęcia / od góry

1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6 / 7 / 8

Przepis na tonik taki, że och i ach!

Zrobiłam tonik taki, że och i ach! I zachwycałam się nim skrycie. Aż do tej pory! Teraz bowiem się nim z Wami dzielę! I namawiam do zrobienia, bo naprawdę warto. Moja skóra go pokochała, bo łagodzi, koi, regeneruje, zmiękcza i doskonale przygotowuje skórę do dalszej pielęgnacji.

Tak się składa, choć nie jest to post sponsorowany, że wszystkie składniki zakupiłam przy okazji niedawnego mojego warsztatowego zamówienia na Ecospa. Tak przy okazji dodam więc, że naprawdę lubię ten sklep i polecam. Jeśli jeszcze nie macie doświadczenia w kupowaniu półproduktów, zajrzyjcie tam koniecznie – przesyłki dochodzą ekspresowo, wszystkie sprawy załatwia się od ręki, produkty są dobrze zapakowane i świetnej jakości. A nie jest to niestety ogólna praktyka… Ale wracając do meritum…

W toniku znajdziemy masę naturalnego dobra! Mamy więc rumianek, mamy aloes, nieco jabłka i prawoślazu, który często podglądam w składach zachodnich manufaktur (marshmallow). Całość tworzy rumiankowo-ziołowo pachnący, lekko żółtawy płyn, który stosujemy w codziennej pielęgnacji, nie zapominając przy tym o dokładnym oczyszczaniu buzi i jej nawilżaniu. Tonik bardzo polecam zwłaszcza do cery podrażnionej, zmęczonej słońcem, poszarzałej i problematycznej, ale spokojnie każdy może po niego sięgnąć.

 

Aby Was przekonać, zacytuję tutaj odrobinę opisów naszych składników z Ecospa:

  • ekologiczny hydrolat z rumianku rzymskiego – jeden z najlepszych wielofunkcyjnych hydrolatów. Szczególnie polecany jest do pielęgnacji niemowląt i wymagającej cery ich mam. Ze względu na swoje kojące działanie na system nerwowy, hydrolat z rumianku redukuje stres i łagodzi objawy bezsenności. Łagodzi zaczerwienienia i stany zapalne. Polecany do pielęgnacji wszelkich typów skóry, w szczególności delikatnej, trądzikowej i wrażliwej.
  • ekologiczny żel/sok z aloesu – silnie nawilża skórę, chroni naskórek i wspomaga jego regenerację, działa bakterio- i grzybostatycznie, przeciwzapalnie, likwiduje podrażnienia (skóra wysuszona i podrażniona detergentami, poparzona słońcem, zniszczona środkami chemicznymi).
  • glicerynowo-wodny ekstrakt z jabłka – reguluje transepidermalną utratę wody Aktywność ta wynika z zawartości węglowodanów i kwasów AHA. Polecany do kosmetyków o działaniu nawilżającym na skórę i włosy.  Ponadto działa antyoksydacyjnie, przeciwutleniająco, głównie za sprawą związków fenolowych i witaminy C wymiatających wolne rodniki. Trzecią główną funkcją ekstraktu jest stymulowanie regeneracji komórkowej dzięki kwasom AHA. Kwasy AHA działają na poziomie stratum corneum. Wpływają one na kohezje pomiędzy korneocytami w głębszych warstwach, czyniąc tym samym warstwę rogową cieńszą i poprawiając elastyczność skóry.
  • glicerynowo-wodny ekstrakt z prawoślazu – wyjątkowość ekstraktu prawoślazu związana jest z obecnością śluzów w korzeniu prawoślazu, sprawiających, że jest  wykorzystywany w produktach o właściwościach zmiękczających, przeciwzapalnych, chroniących błony śluzowe. Ekstrakt poprawia nawilżenie skóry.

 

Tonik taki, że och i ach!

Składniki:

  • 15 ml żelu/soku z aloesu (link)
  • 5 ml glicerynowo-wodnego ekstraktu z jabłka (link)
  • 5 ml glicerynowo-wodnego ekstraktu z prawoślazu (link)
  • 74 ml hydrolatu z rumianku rzymskiego (link)
  • opcjonalnie, ale polecam – 1 ml konserwantu (np. ekologicznego – tego)

 

Wszystkie składniki przelewamy do 100 ml czystej buteleczki. Jeśli nie zdecydujecie się na konserwant, zróbcie mniej toniku i przechowujcie w lodówce.

Tonikiem na waciku przemywamy twarz rano i wieczorem, przed nałożeniem kremu.

 

Na koniec moja mała modelka prezentująca dzieło mamusi 🙂

Zauroczona: nowa kolekcja KOPI

Oj, ciągnie mnie nadal do pięknej biżuterii. Cóż zrobić, taki los. I nie tylko do biżuterii… Kiedy bowiem zobaczyłam nową kolekcję jednej z ciekawszych polskich marek KOPI, zakochałam się! Jak to ja! Marka postanowiła tym razem nieco rozszerzyć swój asortyment i wypuściłam przepiękne apaszki i akcesoria do włosów. I nausznice takie, że ach!

Już wszystkie te nowości same w sobie są niezwykłe, ale tę ich niezwykłość dodatkowo potęgują wyjątkowe zdjęcia, które to dzisiaj chciałabym Wam pokazać. Jest poziom, prawda?

Nie mogę nie dodać, że do każdej apaszki (doprawdy nie wiem, która mi się najbardziej podoba…) dodawane są złote klamry, które pozwalają przemienić materiał w biżuterię lub ozdobę do włosów. Super pomysł!

Zajrzyjcie zatem do Kopi i zauroczcie się tak jak ja!

Zdjęcia: Lukasz Murgrabia  / mua: Katarzyna Bialy Make Up Artist / hair: Anna Nerko Stylistka fryzur / model: Agnes AMQ Models, Alicja Alicja Biala, Kasia, Agnieszka, Klaudia / projekty apaszek: Olga Szczechowska, Diesing’, Grabovska

kolekcja dostępna na www.kopi.com.pl

Polecam też FB KOPI!

5 x w klimacie wakacyjnym

Wszystko mi się tu ogromnie podoba! Ale od początku…

1. Niezwykle piękna kolekcja lalek i pasujących do nich sukienek MERRILEE LIDDIARD Summer Nostalgia. Jestem zachwycona pomysłem na sesję! Ile w niej wakacyjnej słodyczy i takiego prostego szczęści!

2. Jeśli planujecie letnie przyjęcie, to znalazłam coś idealnego! Zajrzyjcie do sklepiku Pan Talerzyk pełnego uroczych imprezowych akcesoriów. Moje ulubione to te właśnie złoto-różowe kubki i talerze razem z chmurkowymi serwetkami. Cudne!

3. Już jakiś czas temu natknęłam się na ten przepiękny obraz Melissy Loop i zakochałam się w nim. Wspaniała letnia noc, prawda? Chciałabym bardzo, aby kiedyś zawisł w moim domu…

4. Odkryłam całkowicie genialne kosze Mojżesza! Ręcznie robione, kolorowe kosze z pewnością sprawdzą się dla wszystkich maluszków podczas leniwego popołudnia w ogrodzie lub na plaży. Zajrzyjcie do The Young Folk Collective po więcej!

5. Na koniec doprawdy idealny zestaw ceramiki do przyjmowania wakacyjnych gości! Uwielbiam te kolory, te wzory, te połączenia. Bajka! Oczywiście z Anthropologie!

Facebook