NapisałaAdriana Sadkiewicz

Wakacyjne MUST HAVE

Otóż i jedziemy! Last minute znaleziony i wykupiony! A ja nacieszyć się nie mogę!

I to gdzie?! Na wyspę, małą grecką wysepkę, na której kręcono Mamma Mia! Na Skopelos!

Powiem Wam, że Mamma Mia od bardzo dawna należy do moich ulubionych filmów. Jak nic innego poprawia nastrój i wywołuje uśmiech na twarzy o każdej porze roku. Oj, jak ja zawsze marzyłam, żeby się tam, w tym filmie znaleźć! W końcu się to uda! A ja z tej radości cały czas się śmieję!

Post więc, kolejny już, musi być wakacyjny! Słoneczny, ciepły i kolorowy.

Zobaczcie, jakie tym razem wakacyjne inspiracje wyszperałam dla Was w internecie!

 

1. Cudne skarpetki stópki cytrynowe / Many Mornings

2. Okularki z kocim twistem / Parfois

3. Przepiękny kostium z orientalnym nadrukiem / ZARA

4. Letni t-shirt z papugami / Promod

5. Kapelusz z rafii / Oysho

6. Piękne letnie kolczyki koła / Animal Kingdom

7. Satynowe spodnie z paskiem / Bershka

8. Idealnie duża torba- koszyk / Mango

9. Lekkie, zwiewne szorty / Second Female

10. Cytrynowa kosmetyczka / Oysho

11. Prosta sukienka z haftem / Topshop

12. 2 w 1 – ręcznik i pareo w ananasy / Oysho

13. Spacerowa listonoszka z owocami / Parfois

14. Złote sandały (mam takie różowe, super wygodne!) / Mango

W wakacyjnej kosmetyczce

Zdradzę Wam, że planujemy wyjechać na wakacje! Ale, ale! Nie jest to takie zwykłe planowanie! Poluję bowiem na ciekawy last minute w najbliższych dniach i jestem ogromnie ciekawa, gdzie nas los zawiedzie! A jeśli teraz się nie uda, to coś wymyślimy w lipcu. I też na pewno będzie super! Bo będziemy razem, będzie słońce i jakaś woda. I tego nam właśnie trzeba!

Przy tej okazji nie mogło zabraknąć posta o wakacyjnej kosmetyczce!

Zobaczcie więc, co dla Was znalazłam – trochę ciekawych nowości i kilka sprawdzonych patentów!

 

1. Żel aloesowy Equilibra 98% – jeden z moich ulubionych produktów ostatnimi czasy. Nadaje się do wszystkiego, do twarzy, pod krem, do ciała, dla dzieci, a w wakacje ukoi poparzoną słońcem skórę. Znajdziecie go w wielu aptekach. / Equilibra, cena: 19,90 zł

2. Body wake up fridge by yDe – balsam, który ujednolica i rozświetla koloryt skóry a jednocześnie intensywnie ją pielęgnuje. Pewnym problemem może być fakt, że trzeba go przechowywać w lodówce, ale na pewno gdzieś się jedna na wakacjach znajdzie!/ fridge by yDe, cena: 189 zł

3. Algamaris Fluid SPF 30+ ochrona przeciwsłoneczna – organiczny fluid do twarzy z mineralnym filtrem zapobiega wczesnemu starzeniu się skóry dzięki dużej zawartości przeciwutleniaczy oraz wyciągom z alg morskich. Zapewnia jednolity koloryt i wysoką ochronę przeciwsłoneczną UVA/UVB.  / OrganicAll, cena: 74,95 zł

4. Hagi Naturalny multikrem do twarzy, rąk i ciała – wakacyjna odpowiedź na kompleksową pielęgnację skóry oraz limity bagażowe! Specjalnie dobrane oleje, ekstrakty i substancje czynne są odpowiednie do pielęgnacji twarzy, rąk i ciała, szczególnie w okresie letnim. / Hagi, cena: 49 zł

5. Make Me BIO Krem do ciała SPF 25 – mały (może trochę za mały), poręczny krem do całego ciała, o lekkiej konsystencji . W sam raz do kosmetyczki! / Make Me BIO, cena: 29 zł

6. Le Cafe de Beaute – KAFE KRASOTY – Chłodzący krem – masło do ciała do i po opalaniu – jedno z moich ulubionych masełek, o którym pisałam Wam już przy okazji poprzednich wakacji. Cudownie koi, chłodzi i nawilża skórę. Bardzo polecam! / BliskoNatury.pl, cena: 27,45 zł

7. Secrets de Provence – Organiczny suchy szampon do włosów – odświeża, absorbuje nadmiar sebum, przywraca włosom lekkość i objętość. Sprawia też, ze włosy są miękkie i błyszczące. Wśród jego kluczowych składników są talk, proteiny ryżu i pszenicy oraz mączka owsiana.  / Triny, cena: 27 zł

8. Pomadka do ust z filtrem SPF 18 Australian Tea Tree – nawilża i łagodzi spierzchnięte usta. Wyciąg z liści drzewa herbacianego nadaje jej działanie antybakteryjne, zaś witamina E wspomaga odbudowę uszkodzonego naskórka i ma działanie przeciwstarzeniowe. / Iwos, cena: 14,50 zł

9. Momme Ochronny parasol od słonka (SPF50) – Ochronny, naturalny krem z filtrem UV dla dzieci i niemowląt (rodzicom też się przyda!). Zawiera certyfikowane, ekologiczne filtry nowej generacji, które zapewniają wysoką protekcję UVA i UVB oraz minimalizują ryzyko reakcji alergicznych, związanych z ekspozycją na słońce. Momme, cena: 59 zł

10. Vianek Nawilżający tonik-mgiełka do twarzy – praktyczny, wielofunkcyjny produkt, idealny podczas urlopu! Dzięki zawartości kompleksu humektantów (mocznik + kwas hialuronowy), zapobiega utracie wody i chroni przed negatywnymi czynnikami. Panthenol, ekstrakt z ziela owsa zwyczajnego oraz cenny olej z kiełków pszenicy łagodzą i przywracają skórze równowagę. / Vianek, cena: 17,99 zł

11. Bania Agafii – Ekspresowa maseczka do twarzy ODŚWIEŻAJĄCA – moja ulubiona! Miętowa, chłodząca i faktycznie ekspresowo odświeżająca! A przy tym – bardzo poręczna! / BliskoNatury.pl, cena: 5,44 zł

12. Trawy i Zioła Agafii – Naturalne CZARNE mydło syberyjskie do ciała i włosów – pięknie pachnące mydło dla całej rodziny na całe wakacje! Z prawdziwymi listkami w środku! Gęste mydło bogate w wyciągi z syberyjskich ziół o wyjątkowym działaniu pielęgnacyjnym. / Triny, cena: 36,41 zł

Zauroczona: Broszki Roślinne Porady x Animal Kingdom

No nie… przepadłam całkowicie! Totalnie! Roślinnie! I tylko ten mak mi się marzy! Albo pomidorek… A najlepiej cały kwiatowo-warzywny bukiet!

Spójrzcie oto na nową, limitowaną kolekcję broszek Roślinne Porady x Animal Kingdom i zauroczcie się wraz ze mną!

Gratuluję pomysłu, wykonania i uroczej sesji. Trzymam kciuki za wspaniały odbiór i jeszcze niejeden taki złoty i srebrny kwiat lub warzywko!

Na blogu Roślinne Porady czytamy:

„W Wasze ręce oddajemy symbol tego, co nas połączyło – miłość do życia, piękna i przede wszystkim natury. Razem stworzyliśmy kolekcję roślinnych broszek reprezentujących polskie, jadalne kwiaty łąkowe oraz popularne warzywa.

Jedna broszka to zestaw zawierający nasiona danej rośliny oraz pocztówkę z informacją, jak zbierać, smakować i korzystać z kwiatów i warzyw. Wszystko, wraz z certyfikatem, umieszczamy w lnianym, zielonym woreczku, ozdobionym naszym wspólnym logo.”

 

Zdjęcia: Kacper Godlewski
Biżuteria: sklep Animal Kingdom / FB AnimalKingdom

I koniecznie polubcie Fejsbuka Roślinne Porady (uwielbiam!) i zajrzyjcie na blog Roślinne Porady

 

Truskawkowe serniczki do kąpieli

Co powiecie na małe truskawkowe szaleństwo w kąpieli? Powiedzcie TAK, bo mam dzisiaj dla Was pomysł na serniczki kąpielowe w dwóch truskawkowych odsłonach!

Są urocze, są truskawkowe, pachną obłędnie, wyglądają jak prawdziwe mini serniczki, a na dodatek cudownie pielęgnują skórę w kąpieli! Mamy w nich bowiem odżywcze, kojące i regenerujące mleko wraz z masłem shea, masłem kakaowym i olejem ryżowym.

Nic, tylko wskakiwać do wanny!

Truskawkowe serniczki kąpielowe

Wersja różowa z sercami

Składniki:

  • 15 g – 3 łyżki roztopionego masła shea rafinowanego
  • 15 g – 3 łyżki roztopionego masła kakaowego
  • 15 ml oleju ryżowego
  • 30 g mleka w proszku
  • 5-6 żyłek rozdrobnionych w dłoniach truskawek liofilizowanych (są w supermarketach)
  • 5 ml olejku zapachowego (najlepiej truskawkowego)
  • opcjonalnie 4-5 kropelek czerwonego barwnika do mydeł
  • serduszka z białej czekolady do dekoracji
  • papierowe papilotki na pralinki (wybrałam najmniejsze na pralinki, wyszło 10 szt.)

Wersja biała z truskawkami

Składniki:

  • 10 g – 2 łyżki roztopionego masła shea rafinowanego
  • 10 g – 2 łyżki roztopionego masła kakaowego
  • 10-15 ml oleju ryżowego
  • 30 g  mleka w proszku
  • 4 ml olejku zapachowego (najlepiej truskawkowego)
  • truskawki liofilizowane do dekoracji
  • papierowe papilotki na pralinki (tym razem wyszło 6 szt.)

 

W kąpieli wodnej roztapiamy masła. Do miseczki wsypujemy mleko, a w przypadku różowych serniczków także truskawki i barwnik,  dolewamy masła i olejek zapachowy i mieszamy. Dolewamy tyle oleju ryżowego, aby uzyskać konsystencję miękkiej pasty, bez grudek. Przekładamy ją po równo do papilotek, dekorujemy serduszkami i truskawkami i odstawiamy do stwardnienia.

Do kąpieli z ciepłą woda dodajemy 1-2 serniczki. Rozpuszczą się w wodzie, uwolnią swe dobroczynne składniki i piękny zapach.

 

Kolory #2 arbuzowe lato

Czerwiec i ostatnie zmiany w Lili natchnęły mnie pastelowo. Umysł mój wciąż krąży wokół połączenia delikatnego różu z szarościami i bielami. Postanowiłam więc wykorzystać to w nowym wpisie modowo-kolorowym! Kolory połączyłam z mocno wakacyjnymi, nieco szalonymi, ale totalnie uroczymi dżinsami i soczystymi motywami arbuzowymi.

I mamy arbuzowe lato w szafie! W dwóch odsłonach!

 

 

Odsłona 1

  • Złoty naszyjnik z arbuzem W.KRUK / cena: 399 zł
  • Biały bieliźniany top Modström / cena: 229 zł
  • Satynowa różowa narzutka Promod / cena: 119,90 zł
  • Torba na ramię boho Miss Selfridge / cena: 209 zł
  • Dżinsy z naszywkami River Island / cena: 288,14 zł
  • Arbuzowy breloczek Promod / cena: 39,90 zł
  • Skórzane klapki Top Secret / cena: 79,90 zł

Odsłona 2

  • Komplet owocowych gumek do włosów Oysho / cena: 65,90 zł
  • Okulary przeciwsłoneczne Le Specs / cena: 249 zł
  • Asymetryczny top z falbaną Pull&Bear / cena: 69,90 zł
  • Dżinsy z naszywkami River Island / cena: 288,14 zł
  • Torebka w kształcie arbuza z rafii Oysho / cena: 149 zł
  • Super buty New Balance / cena: 299,99 zł

Idealny dzień

Jakie to szczęście, że od czasu do czasu, zdarza się dzień idealny!

Jak być może widzieliście już na Facebooku czy Instagramie, wybraliśmy się z moim mężem na kilkudniową wyprawę. Jej głównym celem były piątkowe warsztaty kosmetyczne w Giżycku podczas wyjazdu integracyjnego, dla pracowników jednej z firm. Przy okazji jednak postanowiliśmy zahaczyć wcześniej o Warszawę, a później zrobić sobie wolny dzień na Mazurach.

W Warszawie było przyjemnie, pozałatwialiśmy co mieliśmy pozałatwiać, spędziliśmy wspaniale czas z przyjaciółmi, warsztaty bardzo się udały i podobały. W końcu mogliśmy odetchnąć. O ile wcześniej mieliśmy wszystko zaplanowane co do godziny, sobota miała być po prostu wolna. Chcieliśmy sobie na spokojnie wszystko ogarnąć, w zależności od pogody i nastroju. Już samo to jest przyjemne, prawda?

No i stała się ta sobota dniem idealnym. Dniem słonecznym, ciepłym, spontanicznym. Rozpoczęła się późnym, leniwym śniadaniem. Potem skorzystaliśmy z rad naszej gospodyni i wybraliśmy się na cudowny spływ kajakami rzeką Krutynią. Jeśli kiedyś będziecie na Mazurach koniecznie wybierzcie się na kajaki! Wystarczy dojechać do miejscowości Krutyń i udać się do jednej z licznych firm, które te kajaki wypożyczają, zawożą na miejsce w którym spływ się zaczyna, a na końcu przywożą pod samochód. Niedrogo i wygodnie. A wrażenia nie do opisania. Rzeka jest przepiękna, dzika, pełna niespodzianek, ważek i dzikiego ptactwa. Pierwszy raz w życiu widziałam gniazdo łabędzi z całą łabędzią rodzinką. Płynie się z prądem, ale trzeba czasem mocno manewrować, aby nie wpłynąć na liczne przeszkody. Po drodze napotykamy nie tylko naturę w swej najczystszej postaci, ale także małe przystanie z knajpkami i restauracjami. Dla każdego coś miłego!

Po spływie wybraliśmy się do Mikołajek. Spróbowaliśmy pierwszy raz raków, które okazały się przepyszne! Zjedliśmy najlepsze pod słońcem gofry z bitą śmietaną i frużeliną wiśniową i te śmieszne nawijane na patyk ziemniaczki, przeszliśmy się po marinie i mocno już wakacyjnym deptaku. Dzień zakończyliśmy w „naszej” wsi, w małej przystani, w której tego dnia odbywał się kameralny koncert przy ognisku piosenek iście ogniskowych. Tuż przy jeziorze, pod gwiazdami, wsłuchani w łagodne dźwięki dwóch gitar, wpatrywaliśmy się przytuleni w ogień. Idealne zakończenie idealnego dnia.

Tak w ogóle to doszłam do może nie specjalnie odkrywczego wniosku, że małżeństwa powinny od czasu do czasu, choć na chwilę wyjeżdżać gdzieś same. Bez dzieci/dziecka/psa, bez spraw do załatwienia. Żeby choć na jeden dzień poczuć się jak kiedyś. Żeby przekonać się, że świetnie nam razem idzie nawigacja kajakiem, że możemy rozmawiać o wszystkim i śmiać się z tylko nam znanych rzeczy, że sprawia nam przyjemność wspólny leniwy dzień, że potrafimy kończyć za siebie zdania, bujając się na ławce na brzegu jeziora, popijając lokalne piwko i wpatrując się w zachód słońca.

Potem to już nawet do tej rzeczywistości można wracać.

(Niestety nie robiłam za dużo zdjęć… teraz oczywiście żałuję, ale wtedy wolałam jakoś tak bardziej na żywo przeżywać 😀 )

Facebook