Nasz pokój dzienny i jak współpracować z architektem wnętrz

Na budowie praca wre. Nasz fachowiec postawił już ściankę oddzielającą połowę kuchni i działa dalej ze ścianami. A tymczasem – nasz pokój dzienny zyskał pełną oprawę autorstwa dziewczyn z pracowni projektowej Jooka!

Niedawno pokazywałam Wam całkowicie przepiękny pokoik Róży w wizualizacjach Jooka (TUTAJ). Polecam Wam ten wpis bardzo, nie tylko ze względu na samą naszą koncepcję pokoju, ale znajdziecie tam też trochę praktycznych porad, na temat tego, jak urządzać pokoje dziecięce.

Tym razem jednak, przy okazji salonu (piękne słowo), postanowiłam, że napiszę Wam kilka słów o tym, jak właściwie współpracuje się z architektem wnętrz. Spotkałam się bowiem już kilka razy z osobami, które się tego trochę bały, nie wierzyły w efekty lub w ogóle nie czuły potrzeby zobaczenia swoich pomysłów na ekranie. Muszę więc rozwiać tych trochę wątpliwości i szczerze do tego zachęcić. Jest to naprawdę niezwykle pomocna opcja przy urządzaniu mieszkania. I wcale nie jest tak, że architekt narzuca swoje zdanie i robi wszystko na jedną jotę według obowiązującej mody. Nic z tych rzeczy!

Bo Agą z pracowni projektowej Jooka pracowało mi się wręcz wybornie!

 

Jak to wygląda? Czy da się „korespondencyjnie”, na odległość?

Ano da! Wystarczy mail w którym opiszecie czego oczekujecie. I tak zaczyna się współpraca.

Nie widziałam się więc z Agą na żywo, o wszystkim sobie piszemy. Ja wysyłam swoje pomysły, a Aga je na bieżąco ubiera w wizualną formę, dodając coś niecoś od siebie. Jest niezwykle pomocna tam, gdzie mi brakuje wyobraźni, a jej poczucie estetyki, które muszę przyznać, dobrze koresponduje z moim, pozwala dodawać takie elementy, które idealnie wpisują się w całą koncepcję.

Ale od początku. Najpierw do architekta wysyłamy plan mieszkania z wszystkimi wymiarami, aby mógł on zbudować sobie w programie ramy. Do tego dodajemy opis pomysłów i potrzeb. Tutaj warto też podesłać trochę linków do aranżacji, które nam się podobają lub do konkretnych mebli, opisać naszą wizję mieszkania i rzeczy, które muszą się tam znaleźć oraz te, na których zupełnie nam nie zależy. Ze mną było o tyle łatwiej, że większość moich pomysłów i meblowych wyszukań umieszczam na blogu, Aga miała więc pełny wgląd w mój gust.

 

 

Potem architekt tworzy! Wizualizuje nasze marzenia. Buduje sobie w programie cały pokój, dobudowuje meble, na które jesteśmy zdecydowani, ustawia, przestawia, aranżuje tak, aby całość była możliwie spójna, ładna i praktyczna. Bardzo mi się spodobało, że Aga poszukiwała miejsca na moją wymarzoną komodę. Myślałam o niej długo, wyznaczyłam jej miejsce już dawno. Ale przyszedł taki moment, że doszłam do wniosku, że przydałoby się jednak postawić tam biblioteczkę na całą masę naszych książek i papierów. A w związku z tym, z miejscem na komodę jest już bardzo krucho… Aga jednak próbowała i kombinowała, za co jestem jej ogromnie wdzięczna. Ostatecznie jednak na razie odpuszczamy. Może w przyszłości znajdę jakąś niewielką piękną i wąską komodę i postawię ją przy wolnej ścianie. Ale to jeszcze zobaczymy.

 

 

Wiedziałam już wcześniej jak mniej więcej ma ten nasz pokój dzienny wyglądać. Było kilka elementów, które były pewne. Szary narożnik już zamówiliśmy. Wymyśliłam taki jego układ, jak widzicie poniżej i będę przy nim trwać. Chciałam bowiem, aby stworzył gościnny kącik i umożliwił oglądanie telewizora zawieszonego na ścianie przy nim. Trwać będę także przy fotelu z Ikei z serii Stockholm, za którym najprawdopodobniej stanie witrynka, także z Ikei. Właśnie ta z wizualizacji, bo podoba mi się jej zamknięcie do połowy i te delikatne przeszklenia, które ochronią książki przed kurzem.

Z pewnych rzeczy, to przekazałam jeszcze Adze gdzie będzie mój kącik do pracy i że przy nim na ścianie na pewno znajdzie się tapeta Bellewood Grey Toile od Rebel Walls. Ach i jeszcze, podesłałam stół, który mi się najbardziej podoba – okrągły, drewniany, rozkładany. I chciałam jeszcze, aby nad drzwiami do ogrodu był karnisz z firankami, które będą powiewać na wietrze.

 

 

Z tyloma konkretami Aga mogła spokojnie kombinować i tworzyć, podsyłając mi co rusz przykładowe obrazki. My potem z mężem siedzieliśmy nad nimi i dyskutowali, a następnie pisali długaśne maile z uwagami. Pewne schody zaczęły się przy dodatkach, na które jeszcze dokładnie się nie zdecydowaliśmy. Powyszukiwałam więc całą masę linków do krzeseł i stolików kawowych, które mi się podobają, a Aga wybrała z tego coś niecoś. Podesłałam także odnośniki do obrazków, dywanu i lampki biurkowej.

Na pewne rzeczy Aga się też nie zgadzała. Nie pasowało jej na przykład pierwsze podesłane biurko (drewno była za ciemne). Znalazłam więc fajniejsze 🙂 Albo w jednym mailu podpytałam czy pasuje taka a taka półeczka do kącika pracy, na co Aga odpisała: „Przymierzałam nad biurkiem półkę z westwinga, ale ta forma jest zbyt konkurencyjna dla reszty – delikatnej tapety i tych różnych detali. Dlatego powiesiłam dwie drewniane, na takich metalowych mocowaniach, teraz takich sporo… Co Ty na to?” A ja na to jak na lato! Ładnie wyszło!

Aga poprosiła mnie także o przesłanie projektu kuchni od stolarza, aby uzupełnić wizualizację. Pięknie ją włożyła w obrazki, prawda? Wprawdzie gałki do mebli będą ostatecznie jednak miedziane, a ściana w holu raczej jednak jasna, ale całość wygląda już po prostu jak nasze mieszkanie. Dokładnie to, o którym myślimy od tak dawna. NASZE!

 

Jestem Adze bardzo wdzięczna za wszystkie jej porady. Zwłaszcza za pomysł na półeczkę pod telewizorem, która pasuje tam idealnie. I na to wielkie lustro na ścianie. Podobają mi się też różne koncepcje zamalowania tej jednej ściany – najpierw tylko do połowy, potem również do połowy, ale w pionie. Sama jeszcze nie nie jestem pewna, na co się zdecydujemy ostatecznie. Bo mi ta pionowa połowa się podoba, ale znowuż mojemu mężowi jednak całość zamalowana. Zobaczymy!

W każdym razie, kiedy już udaje się uzgodnić całą koncepcję, architekt podsyła wersje ostateczne. Wizualizacje, które sprawiają wrażenie prawdziwych zdjęć. Pozwalają dokonać ostatecznych decyzji i genialnie pomagają ekipie fachowców w pracach wykończeniowych. Stają się pewnym celem, do którego można dążyć. Pomagają zachować spójność aranżacji, którą czasem łatwo zagubić.

 

 

Cieszę się więc ogromnie. Z tej wizualizacji, z pokoiku Róży, a jeszcze wkrótce ruszamy z sypialnią!

A jeśli sami planujecie urządzanie mieszkania czy domu, nie wahajcie się, zdecydujcie się na wizualizację z architektem! To naprawdę wielka, nieoceniona wręcz pomoc.

Polecam bardzo dziewczyny z pracowni projektowej JOOKA.PL.

 

A oto nasz pokój dzienny!

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 

A teraz pomóżcie… Cała ściana zamalowana, czy tylko do połowy?

Help…

 – Kliknij w obrazki, aby je powiększyć! –

 

  • Magdalena N.

    Pięknie wszystko się prezentuje 😉

Facebook