A moment to remember

Mam czasem ogromną potrzebę, żeby podzielić się z Wami różnymi moimi codziennymi drobnostkami. Czasem są to bardziej wzruszające momenty, niekiedy ciekawe, acz w sumie błahe informacje. Po tym weekendzie koniecznie muszę Wam kilka rzeczy napisać!

1. Po pierwsze, po 3 miesiącach nieobecności, w końcu wrócił mój mąż. Po dwóch dniach weekendu, znowu mamy wrażenie, że tej jego nieobecności wcale nie było. Niesamowite, jak szybko wraca się do domowej rzeczywistości, jak naturalna jest obecność bliskiej osoby.

2. Nie wiem czy kiedyś widzieliście dziecko czekające na lotnisku na ojca po tak długiej nieobecności? Powiem Wam, że jest to niesamowicie wzruszający, wspaniały widok. I jak to dziecko potem do tego ojca się lepi! I odlepić się nie może… Ech…

3. Jesienne wieczory zrobiły się takie jakieś pełniejsze! Po pierwsze mogę teraz zasładzać się daktylami i pachnieć słodko body-shopowym miodem – mąż wylatywał z lotniska w Dubaju 🙂 Po drugie, no… jest się do kogo przytulać.

4. Jest coś magicznego, we wspólnym, rodzinnym poszukiwaniu kasztanów!

5. A propos jesiennych wieczorów, kupiłam sobie w piątek na stronie wydawnictwa Znak książkę o przedwojennej pielęgnacji – Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek, Aleksandry Zaprutko-Janickiej. Zapowiada się ciekawie, pełna jest starych reklam dawnych kosmetyków. Pewnie Wam o niej jeszcze napiszę. Tymczasem zachwycona jestem czymś innym – pierwszy raz zamówiłam formę dostawy „paczka w RUCHu”. Kiosk mam tuż przy domu, a była to najtańsza opcja. Jak już wspominałam, książkę zamówiłam około południa w piątek, a czekała ona na mnie już w sobotę od 7 rano w kiosku! Wow! No przyznajcie, że jest to powód do zachwytu!

6. Zauroczona Love, Rosie kupiłam też książkę tej samej autorki Cecelia Ahern Pamiętnik z przyszłości. Znacie? Wciąga! Także najbliższe jesienne wieczory mam wypełnione – mąż, kocyk, daktyle i Cecelia 🙂

7. Jeszcze jedną rzeczą jestem zachwycona. Może się okazać wprawdzie, że mylnie, ale póki co i Wam donoszę, że linie Wizz Air zrobiły sobie nową opcję – Wizz Tours – stronkę, na której kupuje się wakacje niczym kosmetyki w sklepie internetowym. Czyż to nie genialne? Do koszyka dodajemy najpierw loty, potem wybieramy noclegi, wyżywienie, bagaże, ubezpieczenia, itp. Wszystko bardzo intuicyjne. Serwis się teraz mocno promuje, nam udało się skorzystać z kodu zniżkowego na 75 euro (jest już nieaktualny, ale mogą pojawić się nowe – w  nowym newsletterze widziałam kod na 100 euro na rezerwacje na Kanary i Dubaj). W każdym razie, ostatecznie wyszły nam nasze październikowe wakacje o jakieś 1300 zł taniej niż last minute w biurze podróży (z tymi samymi opcjami na wszystko). Jak będzie w rzeczywistości? Czy się wszystko sprawdzi? Dam Wam znać pod koniec października 🙂 (nie, Wizz Air mnie nie sponsoruje 🙂 )

8. Na koniec mam jeszcze polecenie filmowe. Po moim ostatnim poście o filmach, na Facebooku polecono mi koreański A moment to remember (Nae meorisokui jiwoogae 2004) (dzięki Patrycja, miałaś rację!). Jeśli nie macie co robić wieczorem, a chcecie się powzruszać, bardzo polecam i ja. Piękny, ciepły. Ach, tylko może raczej bez drugich połówek, bo to taki bardziej kobiecy film. (polecono mi też inne filmy, będę nadrabiać! Dziękuję!!!).

To tyle. Teraz pozostaje mi życzyć Wam cudownego tygodnia!

  • kasia

    Spodobała mi się ta opcja z Wizz Tours 🙂 Co do przesyłek, to jeśli jest tylko taka opcja to zamawiam „paczka w RUCHu”, już przynajmniej od roku 🙂 Zaczęłam z aros (dyskont książkowy, uwielbiam ich!) Nie tylko najtańsza, szybka ale i „najwygodniejsza” opcja dostawy, nie trzeba się „martwić” o kuriera 🙂

Facebook