Niestety mam dziecko

Post miał być dzisiaj zupełnie inny. Miały być wakacyjne triki kosmetyczne. I będą! Nie uciekną! Ale to jutro koniecznie na nie wpadnijcie!

Tymczasem muszę przyznać, że dopadło mnie dzisiaj jakieś takie większe zmęczenie, obniżka ciśnienia czy stres. Ciężko powiedzieć co dokładnie, ale zamiast pisania kosmetycznych porad wybrałam piwko i Seks w wielkim mieście, który ostatnio co chwilę puszczają na jednym z tych kanałów, których nie rozróżniam z nazwy – TV6, TV4 czy Puls któryś… Nie ważne. 
Donoszę uprzejmie i bez bicia, że serialu za dobrze nie znam. Nie oglądałam go wtedy, kiedy wszyscy go oglądali. Widziałam, i owszem kilka odcinków i nawet dwa filmy. I podobały mi się, bo to taki inny, magiczny, amerykański świat, lekka rozrywka, dużo kolorów i ładne ciuchy. Dopiero jednak teraz się wgłębiam i może troszkę bardziej dojrzale podchodzę do tematu. I muszę przyznać, że bohaterki, a w głównej mierze główna bohaterka, to wybitnie irytujące, wredne baby (no, może poza Charlotte), które mając około czterdziestki, zachowują się jak nastolatki. Tak, wiem, że w tym tkwi ich urok. Ale jednak…
Nie podoba mi się też ogólne nastawienie serialu do tematu dzieci. Zazwyczaj są dopustem boskim i złem koniecznym. Lub w ogóle ich nie ma. Dzisiaj, na przykład, Samantha powiedziała do Carrie coś w stylu: „wiesz, ile rzeczy można zrobić, nie mając dziecka?”. No wiem. Znacznie, znacznie więcej.
Niedawno brałam udział w półfinale konkursu Mocne strony kobiety magazynu Cosmopolitan. Opowiadałam już Wam, że każda uczestniczka odbywała rozmowę z jury, podczas której miała opowiedzieć o swoich mocnych stronach. Zastanawiałam się długo, o czym mówić. Ułożyłam sobie nawet w głowie plan, który zaczynał się mniej więcej od tego, że przede wszystkim jestem mamą. Cóż, taką mam córeczkę fajną, że chwalić się uwielbiam. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie wyszło zupełnie na opak. Pan psycholog tak mnie zakręcił, że po wymienieniu jako tako tego, czym się zajmuję, powiedziałam, że „niestety mam dziecko”… Chodziło mi o to, że nie poświęcam się w pełni mojej działalności, bo chcę być najlepszą mamą świata. A wyszło, jak wyszło. I tylko w powietrzu zawisło pytanie jury: niestety? Do teraz mnie to męczy.
Wiem ile więcej mogłabym dawać z siebie zawodowo, gdybym nie miała dziecka. Ile miałabym czasu. Tak… No, ale przecież też wiem doskonale, że wtedy najbardziej żałowałabym, że mamą nie jestem.
A jak Wy, drogie mamy kochane? Dajecie radę z czasem? Macie świadomość tego, ile mogłybyście zrobić, gdyby dzieci nie było? Czy wręcz przeciwnie?
PS Serial oglądać dalej lubię 🙂 A popołudniowe spacery z Różą uwielbiam!
PPS Poniżej – las i lato!

  • Anonimowy

    Ja akurat z tych co dzieci nie chcą mieć, przynajmniej nie w najbliższej długiej przeszłości ale wiem, że ale Twoja córa na pewno doceni to poświęcenie;)
    Serialu wcześniej też nigdy nie oglądałam, dopiero teraz nadrabiam w tym nieokreślonym programie w tv 🙂

  • Denewujące niestety jest takie nastawienie do dzieci w tego typu serialach/filmach, ale mnie też denerwuje takie przekonanie jakie próbuje sie w naszym kraju wcisnąc, że dziecko to konieczność i kazdy musi go miec. Kurcze, znam ludzi, którzy nie lubią dzieci, nie chcą ich miec i sie nie nadają do tego i nie są złymi ludźmi (i podobnie nie maja nigdy czasu), a jak traktowani jak jacyś zwyrodnialcy, egoiści itd. 🙁 Uważam, że rodzice powinni być jaknajbadziej dumni z tego że nimi są, jak i ci bezdzietni tez mogą mieć sporo powodów by być z siebie dumnym- niech każdy żyje swoim życiem 😉

    • Nigdy nie słyszałam wcześniej o dyskryinowaniu osób bezdzietnych. No chyba, że masz na myśli dopytywanie się jednych czy drugich teściów kiedy będą wnuki. ;p Osobiście uważam, że jest dokładnie przeciwnie niż piszesz, że większość osób nie powinna się rozmnażać. Co nie znaczy, że ja mogłam, bo jestem jakaś lepsza, po prostu instynkt macierzyński wziął górę w pewnym momencie, mimo iż do pewnego wieku zarzekałam się, że żadnych dzieciorów mieć nie chcę i na pewno się na matkę nie nadaję.

    • Nie, nie mam na myśli teściów, a normalnych ludzi nawet w moim wieku i dużo mlodszych. I nie chodzi mi o takich, co dzieci mieć nie mogą, a tych którzy na glos mówią ze nie chcą, i upierają sie przy swoim mimo ze mają już grubo po 30, a część nawet po 40.
      Ja tam nie wiem kto powinnien sie rozmnażać, a kto nie- nie mam prawa tego oceniać 😉
      A sama chcę miec dużą rodzinę 🙂

    • Anonimowy

      Dziewczyny, ja myślę, że tu chodzi o tolerancję, zrozumienie, akceptację… Zauważam, że u nas źle jest jak masz dziecko i źle jak go nie masz. Odnoszę wrażenie, że coraz więcej ludzi nie widzi nic poza czubkiem własnego nosa… i stąd takie podejście.
      Każdy ma prawo do własnych wyborów i życia według własnych zasad. Wszystko ma dwie strony medalu. Wszystko!

    • A to też prawda, jak ktoś chce się przyczepić, to zawsze powód znajdzie. 😉

    • Anonimowy- racja 😉 dlatego napisałam: niech każdy żyje swoim życiem 😉

    • Ładnie podsumowane. Choć muszę przyznać, że ja też zauważam to, co Tonia napisała na początku – że panuje powszechna konieczność posiadania dzieci, a pary bez nich są o nie notorycznie pytane i sugeruje się im szybki upływ czasu… Wszyscy powinniśmy wyluzować i uczyć się tolerancji do potrzeb i uczuć innych 🙂

    • Anonimowy

      Ja z moim nie dość, że nie chcemy mieć dzieci to jeszcze jesteśmy niewierzący więc jeśli ślub to tylko cywilny. Krytyki bezdzietnych doświadczamy tylko od naszych babć i niektórych z rodziny. Znajomi którzy mają już dzieci tylko powtarzają, że jeszcze przyjdzie na nas czas.

  • O dzieciach pomysle za 10 albo wiecej lat.
    Sliczna masz coreczke 🙂

  • Różyczka jest absolutnie zachwycająca!
    Ja bez córki chyba nie robiłabym za wiele…. bo i dla kogo…? 🙂
    Dziecko przewartościowuje życie i wywraca priorytety do góry nogami :). Ale to najcudowniejszy na świecie bałagan.

  • Pewnie, że Dziecko zmienia świat. I Lili kochana, po pierwsze widać, że kochasz swoją córę jak mało kto. Widzę to z kilometra, nawet nie czytając wszystkich postów. Ot, zaglądam tu czasami i wiesz co myślę? "To jest blog tej Lili, która jest superaktywną osobą i fajną mamą". Serio. I sklep prowadzisz jeden i drugi i inne projekty masz… i naprawdę nie ma co się przejmować jednym przejęzyczeniem w stresowej sytuacji (wyobrażam sobie, że stresowej, bo kto lubi, jak go oceniają?).

    Jasne, że gdyby nie Zocha pewnie już mielibyśmy swoje mieszkanie. Jasne, że gdyby nie Zocha albo właśnie kończyłabym studia inżynierskie albo wróciła do aktywnego fryzjerowania i właśnie otwierała własny salon. Ale moje życie bez niej było egoistyczne i puste. Jak bardzo egoistyczne i puste, dowie się tylko ten, który trzyma tę malutką, malutką rączkę albo całuje piękny brzuszek. I nie ma co gdybać, nie zamieniłabym mojej Zo za żadne skarby świata. Co nie znaczy, że nie wzdycham nigdy "niesteeeety". 😀 Ale akurat Ty jesteś dla mnie wzorem mamy i spełnionej i niezwykle odważnej i aktywnej.

    • Anonimowy

      Czy to oznacza, że życie osób bezdzietnych jest egoistyczne i puste? Jak mówi stare porzekadło – nie wiesz jak wielki jest ciężar, którego nie niesiesz. A brak dzieci to nie zawsze wybór – czasem po prostu ciężar, który trzeba nieść latami. I nie sadzę, żeby ten ciężar czynił kogoś egoistą.

    • Nie zamierzałam nikogo obrazić, uważam że każdy ma prawo sam zdecydować, czy chce czy nie chce być rodzicem i nic mi do tego. Jeśli chodzi o ciężar braku dzieci – jest mnóstwo dzieci, które nie mają rodziców. Osobiście nie upierałam się przy posiadaniu własnego, rozważałam też adopcję. Ale zaszłam w ciążę i urodziłam, i przecież nie będę mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

      Natomiast jeśli chodzi o egoizm czy jego brak – posiadanie noworodka kompletnie przewartościowało moje życie i przez pierwsze miesiące zupełnie podporządkowałam się opiece nad córką. I zostając z małą w domu i decydując się na karmienie piersią przekonałam się, że większość decyzji przestaje zależeć ode mnie: co i kiedy jem, gdzie jestem, a nawet kiedy i ile śpię. Pod tym względem sądzę, że mama noworodka jest najmniej egoistyczną istotą ever. I nie chodzi mi tu o gloryfikowanie siebie, po prostu takie były moje odczucia w pierwszych miesiącach macierzyństwa. Jeśli zabrzmiało to dla kogoś obraźliwie – przepraszam, nie przemyślałam tej wypowiedzi pod kątem uczuć innych. Pisałam o swoich.

    • A mi się bardzo podoba to co napisałaś i naprawdę widać, że nie chciałaś urazić niczyich uczuć. Niestety bywa tak, że w coś się bardzo wierzy, bo jest dla nas dobre i słuszne, ale może urazić kogoś – tak jak tutaj. Zupełnie bezwiednie i niechcący. Rozumiem oba punkty widzenia i bardzo współczuję ciężaru. Sama miałam kiedyś obawy, że nie będę mogła mieć dzieci i pamiętam jakie to było ciężkie. Wierzę jednak, że życiu zawsze można nadać wartość. W którym kierunku pójść, za co się chwycić – to kwestia wyboru. Ale zawsze może się znaleźć coś, dlaczego warto żyć. I wierzę, że obie jesteście cudowne – fightthedull jako wspaniała mama, a Ty, Anonimku, jako kobieta, która pomimo trudności, świetnie sobie radzi!

    • Anonimowy

      Ja nie czuję się urażona, bo nie pisałam o sobie. Po prostu staram się być obiektywna. Są w życiu różne sytuacje, które trzeba zaakceptować i różne wybory, które trzeba uszanować. Wypowiedź o pustym i egoistycznym życiu odebrałam po prostu – może niewłaściwie – jako slogan. Pozdrawiam! 🙂

    • A to się cieszę! Pozdrawiam ciepło!

    • Ojejku, jaka kulturalna i miła dyskusja! Aż się ciepło na serduszku robi. 😉 Ja też pozdrawiam mamy i nie-mamy. 😉

  • Piękne zdjęcia! 🙂 Córeczka prześliczna.
    A ja mam córeczkę i….pracuję na pełny etat, craftuję, podróżuję, ćwiczę, uczę się wielu rzeczy, spędzam czas z przyjaciółmi, i świetnie się bawię…co mogłabym robić bez dziecka, miałabym odrobinę więcej czasu na totalne lenistwo….to jedyna rzecz której mi czasem brakuję. Nasza córeczka od urodzenia towarzyszy nam prawie wszędzie, wszystko jest kwestią organizacji i przystosowania realiów do rzeczywistości…owszem mamy niedaleko Babcię, która w razie potrzeby zajmie się Małą i nie będę ukrywać to duże ułatwienie…ale żeby ktoś nie zarzucił mi, że nasze dziecko wychowuje Babcia bo tak nie jest…zdarzają się chwilę mega zmęczenia, rozdrażnienia, tęsknota za wolnością….ale nigdy, przenigdy nie chciałabym aby Małej nie było.
    Z dzieckiem odkrywasz świat na nowo, to dziecko pokazuje Ci świat w innych barwach, uczy Cię cierpliwości i przypomina o tym jak to było kiedy sam byłeś/byłaś beztroskim dzieckiem. Wobec tego "Mam dziecko i jestem z tego dumna" 🙂

    • Pięknie! Widać, że jesteś wspaniałą i totalnie zakręconą mamą 🙂

  • Ja nie czuję potrzeby posiadania dziecka, a w liczbie mnogiej to już w ogóle. Niemniej jestem przekonana, że gdybym się jednak zdecydowała (czego nie wykluczam) to dziecko znacznie wzbogaciłoby moje życie. W co? W kosmicznie inne doznania, w inne wartości, emocje. I byłaby to rzecz całoetatowa, zdecydowanie 😉

    • Prawda 🙂 I być może kiedyś ta potrzebę poczujesz 🙂 Ważne, aby to wyszło tylko z Ciebie (nie dosłownie 🙂 )

  • Ja jestem szczęśliwą posiadaczką dwójki dzieci i owszem zdarza mi się zatęsknić za beztroskim życiem w pojedynkę kiedy nie muszę się martwić że chcąc isc pobiegać muszę na początek zapewnić opiekę nad dziećmi bo mąż nie zawsze jest w domu w porze w której chciałabym akurat wyjść… oj albo za chwilą spokoju, ciszy, pełnego relaksu… ale to są tylko chwile które wynikają czasami ze zwykłego zmęczenia. W życiu jednak nie zamieniłabym się na bycie mama w późnym wieku, widzę co dzieje się z mamusiami w klasie mojego syna które miały dzieci w wieku 40 lat albo i później. A serialu nigdy nie lubiłam i chyba nie polubię 😀 chociaż NY pociągał mnie niesamowicie i klimat filmu mocno wpasował sie w to miejsce.

  • Ja o dziecku marzę od kilku lat, niestety ze względów zdrowotnych nie jest mi ono dane 🙁 Różyczka wygląda wspaniale , blisko domu mam las i uwielbiam spacery w tym miejscu, szczególnie teraz gdy tu i tam rosną grzyby 🙂

  • Anonimowy

    Piękny szatan (grzyb)

  • Ja też "niestety", dwoje dzieci 🙂 I wiem, że bez nich zrobiłabym zawodowo mnóstwo, mnóstwo, mnóstwo. Ale bez nich nie byłabym taka szczęśliwa, zadowolona z życia i spełniona. Nie byłabym sobą – tą Edytą, która "powstała" dzięki dzieciom 🙂 I mam poczucie, że Ty masz podobnie 🙂

  • Ja mam ciągle poczucie, że czas przecieka mi przez palce, ale to właśnie Dzieci są moim motorem działania i kiedy przypominam sobie siebie sprzed lat, mam wrażenie, że to właśnie wtedy, kiedy Ich jeszcze nie było, marnotrawiłam czas. Teraz wykorzystuję go inaczej, mam zapełnioną każdą minutę, ale lubię to, mimo, że ciągle pracuję by być jeszcze efektywniejszą.
    Jak zwykle piękne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  • Anonimowy

    Twoja córeczka jest naprawdę śliczna ale jeśli chodzi o moje podejście do tematu dzieci to nie znoszę matek które nie potrafią rozmawiać o niczym innym jak tylko o dzieciach i poczułam smutek czytając, że pierwszą rzeczą o której pomyślałaś majac opowiedziec o swoich mocnych stronach bylo to ze masz dziecko. Naprawde oprocz tego ze urodzilas dziecko nie masz zadnych mocnych stron? Ok, jesteś mamą, na pewno cudowną i Twoja córeczka też jest cudowna i super ze jestes z tego dumna ale 90% ludzi naprawdę nie chce słuchać o tym że "przede wszystkim jestes mama". Pozdrawiam.

    • Anonimowy

      Naprawdę z 90%?
      Ja w pracy staram się specjalnie dużo o dziecku nie mówić, bo wiem, że są dziewczyny, które chciałyby mieć dziecko, a jeszcze go nie mają, z różnych powodów.
      Jednak z drugiej strony dziecko to ważna część mojego życia, więc to normalne, że o nim mówię.

    • Drogi Anonimku (ten wyżej), tak się składa, że określam siebie na pierwszym miejscu jako mama i bardzo się z tego cieszę. Jak się domyślam, jesteś czytelniczką mojego bloga, więc pytanie o to, czy nie mam innych mocnych stron, uważam za retoryczne 🙂 Zapewne domyślasz się też, że nie dlatego dostałam się do konkursu, że jestem mamą i również zapewne zauważyłaś, że napisałam, że tym jedynie chciałam wypowiedź rozpocząć (co i tak mi się nie udało). Życzę powodzenia!

    • Anonimowy

      Ja, jako facet, zapytany o swoje dokonania też odpowiedziałbym, że przede wszystkim jestem ojcem. Dlaczego? Bo to jest wyzwanie, odpowiedzialność i poświęcenie nieporównywalna z żadnym innym. Nie samo spłodzenie dziecka – to akurat było łatwe – ale cały proces wychowania. Będąc rodzicem tworzysz nową istotę ludzką od podstaw, każde twoje słowo, zachowanie czy gest może mieć znaczenie, może wpłynąć na przyszłość tego dziecka. To ty kształtujesz to, jakim będzie człowiekiem. I na dodatek, choć starasz się robić wszystko jak najlepiej, to dowiesz się czy postępujesz dobrze, kiedy i tak już będzie za późno, by cokolwiek zmienić.
      Trochę osiągnąłem w życiu, robiłem wiele rzeczy i nadal robię, ale nic, absolutnie nic, nie może się równać z byciem ojcem.

  • Chyba kazda mama mimo tego, jak bardzo kocha swoje dziecko, czasami zastanawia sie co by bylo gdyby, co w moim odczuciu absolutnie nie oznacza wyrodnosci, itp. 😉 Mysle, ze nie powinnas rozpamietywac swojego przejezyczenia sie, tylko podejsc do tego z humorem. W sytuacji stresowej czesto sama miewam takie "wpadki" 😉
    Sliczna Dziewczynka i piekne zdjecia 🙂

    • 🙂 No tak – teraz chce mi się z tego śmiać, ale wtedy byłam zła na siebie mocno 🙂 Stres… 🙂

  • w którymś momencie zrobiłam nawet podejście do tego sławnego serialu, ale nie dałam rady, bo irytowało mnie okrutnie, jak takie 'stare' baby, mogą być tak infantylne. także rozumiem:)

  • A ja mam "niestety" trójkę. I robię milion rzeczy nie związanych z macierzyństwem. Tak jak Ty:))) Mogłabym robić dwa miliony bez dzieci, tylko po co i dla kogo? Dla siebie? . I nikt by mi nie skakał po głowie w nocy? I mogłabym siedzieć do oporu w necie? I mogłabym chadzać na koncerty? I robić co chcę i kiedy chcę? I nikt by do mnie nie mówił "mamo"? No to ja jednak wolę "mamo". :))

    • Też chce mieć trójkę 🙂 I też chcę to "mamo"! Na koncerty przyjdzie czas, jak wyfruną 🙂

  • ja też czasem mam gorsze dni, gdy zmęczenie mnie dosięga ale wiem, że choćbym mogła bez dzieci góry przenosić to wolę mieć moje córeczki i z nimi te góry zdobywać. Może wolniej, może nie wtedy, kiedy mam na to ochotę ale z poczuciem, że dla nich jestem najważniejsza. A one dla mnie 🙂

  • Kochana, nie przejmuj się tym "niestety". Myślę,że każda mama zrozumie, co się za tym "niestety" kryje. No cóż w wielu przypadkach pojawienie się małego człowieczka, wywraca całe dotychczasowe życie do góry nogami, szczególnie nasze mamine życie. Nie da się być mamą i nie poświęcić tego, czy owego… w każdym razie ja nie potrafiłam.

    U mnie też czasem pojawia się to "niestety"… bo ciąże były zagrożone i trudne, wręcz bolesne i z zazdrością spoglądałam na wesoło biegające inne brzuszki… a bo porody były trudne i totalnie obrane z tej magii, o której tak wiele mam opowiada…. a bo to nasz synek ma problemy ze zdrowiem i nie mogę przestać zadawać sobie pytania "dlaczego my?". Chcąc nie chcąc musiałam zrezygnować z pracy, którą kochałam, hobby i mojego Zielonego Koszyczka na które nie mam czasu i nawet nie wiem jak wytłumaczyć to moim czytelnikom, więc milczę. Czasami jestem zbyt zmęczona nawet na prysznic, nie mówiąc o jakimś domowym SPA, bieganiu, czy jodze. Mogłabym tak długo się użalać, jednak szybko mi przechodzi kiedy spoglądam w te śliczne niebieskie oczka i wtulam w te miękkie jak wata cukrowa ciałka moich szkrabów, kiedy słyszę ich śmiech lub ganię za łobuzerskie pomysły.

    Powiem szczerze, że po Lili widać jak bardzo kochasz córeczkę. Nie da się tego nie zauważyć. A na to "niestety" możesz przecież sobie czasami pozwolić. Któż nie tęskni za tą beztroską 😉

    • Oj Kochana… Dzielna jesteś bardzo! I na pewno wszystko będzie dobrze! Nie ma innego wyjścia 🙂 I cudowna jesteś Mamą 🙂 Aż się ciepło w serduchu robi! Przesyłam dużo zdrowia dla synka i buziaków dla całej rodziny!

  • Anonimowy

    Nie chce mieć dzieci to strata czasu, pieniędzy i życia….

  • roiro

    Stres zrobił swoje i stąd pewnie to "niestety". Przecież dobrze wiesz, jak jest!:)

    Kij macierzyństwa ma milion końców. I każda z opcji powinna być akceptowana. Społecznie szanowana. Co więcej, moim zdaniem, żadna z nich nie powinna być wywyższana, gloryfikowana – bo to z automatu deprecjonuje tę drugą.

    W jednym ze wspomnień mojej mamy były usłyszane przez nią słowa: Co to za kobieta, która dziecka nie umie urodzić? – to w temacie cięcia cesarskiego. Temat karmienia piersią bądź butelką to kolejny wątek w którym tak łatwo szukamy opcji lepszej i gorszej.

    Stwierdzenie "dziecko nadaje życiu sens" – tak często czytane/wypowiadane. Czy to oznacza, że życie ludzi bezdzietnych tego sensu nie ma?

    Nie-mama opowiada Mamie o jakimś swoim nowo odkrytym hobby i słyszy "wiesz, ja nie mam czasu zajmować się piedołami"… A innym razem "ja mam ważniejsze problemy niż to, co się dzieje w pracy" – słyszy od Mamy nie-mama potrzebująca wygadać się z powodu mobbingu, który odczuwa.
    I oczywiście, jest w tym pewnie wieeele racji, ale czy czasami nie warto by się zastanowić nad słowami.

    • A to bardzo mądre i ważne, co piszesz. I ludzie powinni sobie zdać sprawę z tego, że inni inaczej czują, innych rzeczy potrzebują, inne emocje nimi targają, itp. Za mało w nast tolerancji i wrażliwości. A to jest złe. I przykre. Cóż, trzeba po prostu w sobie ludzkie odruchy i empatie wzmacniać. I starać się póki co nie przejmować tym, że inni nas bezwiednie ranią. Jakoś…

  • Jestem mamą 10 letniego Juniora, cudowne jest patrzeć jak się rozwija, robi się coraz bardziej samodzielny, ma już swoje fochy i pokrzykuje, że jestem już duży i mogę więcej 🙂 Ale cudnie jest go obserwować jak śpi, albo coś kombinuje i myśli, że nikt go nie widzi…
    Jednak "niestety" mam dziecko i wielu rzeczy nie mogę zrobić, które robiłam wcześniej. Nie wiem może jestem egoistką, ale czasem brakuje mi tego czasu przed…
    Także Twoje "niestety" chromol po prostu, rób swoje bo jesteś w tym świetna i bardzo mnie inspirujesz i pomagasz,a czasami zawstydzasz.
    Każda kobieta ma swoje "niestety" i nie zawsze jest to dziecko 😀
    Pozdrawiam

  • Ale dyskusja sie rozwinęła:) znak,że temat na niezmiennie na czasie:)
    Ja jako świeżo upieczona mamusia nie mam złudzeń,że czasu dla siebie coraz trudniej wygospodarować:) ale uwielbiam te chwile, które spedzam z dzieckiem, można odnaleźć "nowa siebie" w tej relacji jak rowniez nowe sposoby spedzania czasu:) i nowe hobby:)

    • Oj tak, temat zawsze będzie chwytny 🙂 I w ogóle – gratuluję świeżo upieczonej mamusi! 🙂

  • Tak czytam sobie te komentarze i w sumie to zastanawiam się dlaczego tak często ludzie tracą czas na głupie dyskusje typu mam dziecko to jestem lepsza/moje życie jest bardziej wartościowe…jak tu większość zauważyła to każdy ma inne potrzeby i inaczej wyobraża sobie swoje życie więc nie wdawajmy się w dyskusje kto jest lepszy czy gorszy, każdy jest inny po prostu 🙂

Facebook