Jadalny balsam do ust malina + kokos

Jakiś czas temu widziałam podobny balsam w internecie i oczywiście musiałam sama spróbować. I nie powiem – wyszedł świetnie! Dzisiaj zrobimy więc smakowity balsam jadalny do usta malina + kokos. Z prawdziwymi malinami! W zasadzie ma dwojakie zastosowanie. Na co dzień, do torebki lub przy biurku służy za zwykły balsam. Niekiedy jednak nakładam go więcej, tak, aby było dużo drobinek malin i robię odżywczy peeling ust. Tylko proszą się po nim o pocałowanie!
Do wykonania balsamu przygotujcie
  • suszone maliny (w zasadzie wszystko dzisiaj, poza miodem, pochodzi z Blisko Natury)
  • 3 łyżki oleju kokosowego
  • pół łyżeczki wosku pszczelego
  • pół łyżeczki płynnego miodu
W blenderze miksujemy na drobną mączkę około 3 łyżki suszonych malin. W ceramicznej miseczce w kąpieli wodnej lub mikrofali roztapiamy wosk i olej kokosowy, co chwilę mieszając. Wyciągamy w chłodniejsze miejsce, mieszamy i dodajemy miód. Na koniec wsypujemy 2,5-3 łyżki zmielonych malin. Całość dokładnie łączymy mieszając i przelewamy do czystego pojemniczka. Odkładamy w chłodne miejsce do zastygnięcia. Aby balsam się nie rozwarstwił, kiedy będzie już prawie zastygły, ale jeszcze mięciutki, ponownie go mieszamy. Używamy jak powyżej, przechowujemy w suchym miejscu przez ok. 2 miesiące.
  • Anonimowy

    Wyglada i brzmi smakowicie i odzywczo 🙂 Pozdrawiam Lili i Jej wspaniala Rodzinke 🙂 Basia 🙂

  • superrrrr aż mam chęć sama sobie taki zrobić

  • Ależ mi ochoty narobiłaś na takie cudo 🙂

  • a czy ze świeżymi malinami też by wyszło? i jaki wtedy byłyby czas na zużycie?:)

    • Obawiam się, że świeże malinki tutaj zupełnie się nie nadają – mają sporo wody i trzeba by to wykorzystać tego samego dnia 🙁 Ale te suszone są często w sklepach zielarskich i herbaciarniach jako herbatki 🙂

  • Wygląda smakowicie! Ma uniwersalne zastosowanie? To dobrze, aż prosi się o zrobienie 😀
    Zbieram się do robienia własnych kosmetyków, ale słomiany zapał szybko się wypala

    • Jest uniwersalny, ale jednak najlepszy do ust, bo te drobinki malinek można potem zlizać, a z ciała trzeba by zmyć 🙂 Spróbuj! Zobaczysz, jak bardzo to wciaga!!

  • ale świetnie wygląda

  • Zachęcilas mnie do stworzenia takie balsamu:) tym bardziej ze wygląda pysznie 😀

  • Una

    Nigdy nie spotkałam się z suszonymi malinami, ale przepis bardzo mi się podoba.

    Skąd masz te cudowne owocki bibułkowe?

    • A to w Warszawie na urodziny Róży kupiłam, na Nowym Świecie, Tiger zdaje się 🙂

  • Wygląda przepysznie 😉

  • wygląda smakowicie, chętnie sama spróbuję go zrobić w domu:)

  • Wygląda bardzo smakowicie. Szkoda, że świeże się nie nadadzą ;/

  • Anonimowy

    Na pewno spróbuję go zrobić bo wygląda przepysznie:)
    nigdy nie spotkałam się z suszoną maliną i zastanawiam się nad ich konsystencją- czy są "plastyczne" jak powiedzmy rodzynki czy bardziej jak chipsy truskawkowe?
    a czy nadadzą się jakieś inne suszone owoce? Powiedzmy truskawki lub wiśnie?

    • Są dosyć suche – nie tak miękkie jak rodzynki i bez tak lepkiego wnętrza, ale dają się ścisnąć. Może nawet nie wiesz, że widziałaś, a były w jakichś herbatkach malinowych 🙂 Myślę, że inne owoce tez mogą się nadać 🙂

Facebook