Kąpiel w bieli x5. Romantycznie!

Dzisiaj będzie romantycznie! Niewinnie i kobieco. Dzisiaj polecam Wam kąpiel w bieli! Na pięć sposobów. Albo na jeden porządny, jeśli tak wolicie. Najpiękniejsze jest to, że wszystko zależy od Was, a przyjemność za każdym razem tak samo wspaniała!
Polecam Wam bardzo białe kąpiele. Każda z pięciu dzisiejszych wersji przyniesie Wam nie tylko ukojenie, ale także pomoże w pielęgnacji skóry. Ważne, aby w wodzie zbyt długo nie siedzieć. Dwadzieścia minut totalnego spokoju wystarczy. No… jeśli się zaczytacie to i pół godzinki nie zaszkodzi. Ważne, aby były to rytuały cykliczne, dwa razy w tygodniu. Pomoże to i zmysłom i ciału odzyskać formę.

Zatopcie się więc w bieli!

I biel soli

To zawsze zaskakuje i wzbudza zdziwienie, ale w kąpieli doskonale sprawdzi się nawet najzwyklejsza sól z domowej solniczki! Oczywiście najlepsza jest ta morska, najbardziej znana z wysycenia minerałami ta z Morza Martwego, a najbardziej ostatnio modna – różowa himalajska i z Epsom. Już kiedyś o soli pisałam – TUTAJ. Powtórzę tylko, że sól oczyszcza organizm z toksyn. Pozwala skórze pozbyć się zbędnych
produktów przemiany materii. Poprawia krążenie krwi. Leczniczo sól
stosowana jest przy schorzeniach alergicznych, łuszczycy, problemach
dermatologicznych, reumatyzmie, bólu mięśni, rekonwalescencji po
złamaniach kości, chorobach dróg oddechowych. Sól skutecznie redukuje
stres i silne wyczerpanie nerwowe. Jest pomocna przy przemęczeniu –
zarówno tym fizycznym, jak i psychicznym. Kąpiel w soli ma działanie
wyszczuplające, redukujące cellulitis, przeciwzapalne i odkażające.
Pomocna jest także w walce z rozstępami i polecana dzięki temu np.
kobietom po przebytej ciąży.
Do kąpieli wsypcie pół szklanki soli i pozwólcie się jej rozpuścić.

II biel białej glinki z kozim mlekiem

Tak to ktoś sprytnie pomyślał, że zmieszał najdelikatniejszą z glinek z odżywczym kozim mlekiem. Moja pochodzi ze sklepu e-Fiore i mam wrażenie, że zastąpiła ją teraz glinka z mlekiem i jeszcze miodem. Być może jeszcze ciekawsza. Ja swoją glinkę wykorzystałam nie do końca standardowo, bo wsypałam do kąpieli 3-4 łyżki. Ale zupełnie nie żałuję! I jeszcze to powtórzę! Sprawdza się tutaj idealnie, choć chyba najlepszym rozwiązaniem byłoby jednoczesne jej spożytkowanie w wannie i w postaci maseczki na twarzy. Domowe SPA gotowe. 
Glinka dosyć mocno pachnie (choć w składzie ma tylko glinkę i mleko…), ale jest to przyjemny zapach, który dodatkowo podnosi wartość relaksacyjną kąpieli.
Sama glinka ma działanie antyseptyczne, reguluje i oczyszcza skórę. Dostarcza soli mineralnych i mikroelementów. Glinki sprawdzają się w kuracjach antycellulitowych, przeciwtrądzikowych i w pielęgnacji włosów. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji, wypróbujcie glinki koniecznie!
II biel masła shea
Najprostsze z możliwych rozwiązań kąpielowych, które mają nam także nawilżyć skórę – dodanie do wody nieco oleju lub masełka. Ja dzisiaj polecam to najbardziej popularne – czyste masło shea. Bielutkie, bo rafinowane, czyli oczyszczone. Osobiście takie wolę, bo choć masło nierafinowane jest zdrowsze, zazwyczaj przeszkadza mi jego zapach. A i ta biel przydaje mi się często w moich kosmetycznych eksperymentach. 
O maśle shea także już pisałam i odsyłam Was  TUTAJ.  W skrócie – shea nawilża, wygładza, odżywia i regeneruje. Do kąpieli wystarczy jedna łyżka masła. Roztopi się ono pod wpływem ciepłej wody, a na powierzchni zacznie się unosić delikatna nawilżająca warstwa, która osiądzie na ciele, kiedy będziecie z wanny wychodzić. Uwaga – wanna może być śliska!
IV biel kwiatów kasztanowca
Bo kto powiedział, że kąpiel to tylko w płatkach róż? Jesteśmy w pełni kwiecistego sezonu, wykorzystajmy to! Wybierzcie się do parku i zerwijcie trochę kwiatów kasztanowca. To niesamowite, ale dopiero niedawno odkryłam, jakie one są piękne! A jakie użyteczne! Kwiatostany kasztanowca są jednym z cenniejszych ziół, które pomagają nam usunąć obrzęki, żylaki, pajęczaki, rozszerzone naczynka, a nawet cellulit. Uśmierzają ból zmęczonych nóg. Likwidują mrowienie i rozluźniają mięśnie. Są także pomocne w przypadku problemów reumatycznych. Kąpiel w kasztanowcu po całym dniu pracy jest bardzo wskazana!
Najlepiej przygotować ją dzień wcześniej. Świeże kwiaty kasztanowca, kilka garści, należy zalać chłodną wodą tak, aby je przykryła i pozostawić w spokojnych miejscu na noc. Nazajutrz całość podgrzewamy, przecedzamy, a płyn dodajemy do kąpieli. Polecam też po prostu wsypanie kwiatów do wanny. Wprawdzie trzeba je potem wyłapać, ale wrażenie kąpielowe wspaniałe!
V biel kwiatów głogu
Jeśli nie kasztanowiec to głóg! Ma przepiękne kwiaty, choć ich zapach wzbudza już kontrowersje. Kwiaty przygotowujemy w taki sam sposób jak te kasztanowca. I tak samo możemy dodać ich nieco do wanny. Zawierają one substancje, które przeciwdziałają procesowi starzenia się skóry, działają ściągająco, tonizują i wzmacniają ściany naczyń
krwionośnych. Wspierają także procesy regeneracji skóry i jej naturalne funkcje obronne. 
Polecam też wykonanie nalewki z głogu, którą ostatnio przygotowywała Klaudyna z Ziołowego Zakątka!
To teraz niespodzianka! Wszystkie powyższe pięć sposobów, możecie zamienić w jeden i dodać do jednej, najwspanialszej kąpieli! Takie cuda…
I jeszcze – skoro ma być romantycznie, to i poezji zabraknąć nie może! Na koniec więc wypowie się Adam Asnyk. Miłośnie. W jednym z nielicznych wierszy, które naprawdę bardzo lubię.
  • Faktycznie nierafinowane masło shea ma mało fajny zapach . Ja uwielbiam do kąpieli dodawać masełka oraz oleje, pora by dodać glinkę bo tego jeszcze nie próbowałam:)

  • ojejku, czuję się bardzo zainspirowana. Z soli korzystałam, nieco o tym sposobie zapomniałam masło shea uwielbiam, ale z glinką i tymi kwiatami nigdy nie próbowałam! aż mam ochotę lecieć i narwać sobie tych kwiatów:)

  • Una

    Cudne zdjęcia i świetny pomysł na wpis!
    Chętnie zanurzyłabym się w taką kąpiel – poza tą z solą – mam bardzo suchą skórę i sole do kąpieli niestety nie są dla mnie. ;-(

  • Uwielbiam takie kąpiele, moja skóra również !:)

  • Ada, te zdjęcia są obłędnie piękne! Mam ochotę rzucić wszystko i zrobic sobie taką romantyczną kąpiel! 🙂

  • Piękne zdjęcia, dawka wiedzy i zawsze wspaniały pomysł!!!! Właśnie dlatego zawsze z niecerpliwością czekam na każdego Twojego posta :-))))

  • Rozmarzyłam się …. 🙂

  • Piekne zdjecia :)! Narobilas mi "smaka" na kapiel z maslem shea 😉

  • Super blog. Bardzo proszę tylko o zwracanie baczniejszej uwagi na stosowanie słów cellulit i cellulitis. Ten drugi termin oznacza stan zapalny skóry wywołany przez paciorkowce lub gronkowce i nie jest terminem zastępczym dla "skórki pomarańczowej".

Facebook