Bez zaklęty w olejku do twarzy

To moje ulubione kwiaty. Ich zapach nie może równać się z żadnym innym. Ich kolor, subtelność, delikatność i ulotność sprawiają, że są tak wyjątkowe. W bzach nie lubię jedynie tego, że tak krótko kwitną…

Dzisiaj polecam Wam więc bez, ale zaklęty w olejku do twarzy!

Tak formalnie rzecz biorąc to to nie jest bez a lilak. Małe zamieszanie kiedyś wynikło. Botanicy bowiem przekonani byli, że krzew spokrewniony jest z bzem czarnym. Oba mają gąbczasty rdzeń. Jak się jednak okazało, należą do dwóch różnych rodzin, ale powszechnie znana już nazwa pozostała.
Ponoć w romantycznej mowie kwiatów, bez oznacza zerwanie. Zupełnie nie rozumiem jak ktoś mógł wpaść na tak dziwny pomysł. Gdybym to ja dostała bukiet kwiatów bzu od młodego kawalera, prędzej pomyślałabym, że mnie jednak kocha 🙂 Znacznie bardziej podobają mi się wierzenia arabskie. Nie wiem czy wiecie, ale bez upodobali sobie aniołowie i często przebywają w cieniu ich kwiatów, wdychając ich słodką woń. Jeśli macie czyste serce i właśnie pod bzem napiszecie list do Boga, aniołowie zabiorą go od razu do nieba. Czy to nie piękne? Choć nie… jeszcze bardziej spodobał mi się fakt, że niegdyś dziewczęta przemywały sobie o poranku cerę rosą strząśniętą z kwiatów bzów. Pomagała im ona olśnić urodą wybranka serca. Takie to cudne kwiaty!
Zaklęte w olejku, czyli macerowane w nim. To kwiaty, które oddają wszystko co mają w sobie dobre. Wprawdzie z zapachem nie jest tak dobrze. Olejek, który dzisiaj zrobimy pachnie bardzo subtelnie. Jest jednak niezwykle pomocny w kilku kwestiach. Po pierwsze stosowany podczas masażu pleców, pomaga na bóle korzonkowe. Ale o tym nie dzisiaj. Dzisiaj kosmetycznie! Nasz olejek doskonale nadaje się do pielęgnacji cery trądzikowej. Z trądzikiem młodzieńczym i różowatym. Reguluje skórę przetłuszczającą się, problematyczną. Działa lekko antyseptycznie, wspomaga regenerację i łagodnie nawilża skórę. Pomoże odzyskać cerze blask i jędrność. I nie będzie to jedynie zasługa bzu, ale także oleju kokosowego, jojoba i z orzechów makadamia! Są to lekkie olejki, które szybko się wchłaniają i widocznie pielęgnują cerę. W nich właśnie zanurzyłam kwiaty bzu!
Do wykonania olejku przygotujcie
  • rozkwitnięte kwiaty bzu
  • 30ml oleju jojoba
  • 30ml oleju z orzechów makadamia
  • 30ml frakcjonowanego oleju kokosowego
Kwiaty możemy macerować w każdym z olejów osobno lub je połączyć. Do szklanego naczynia przekładamy kwiaty (same końcówki) i zalewamy je olejem tak, aby nie były za bardzo ściśnięte i żeby olej je całkowicie zakrywał. Naczynie zamykamy i odstawiamy w ciepłe, słoneczne miejsce na 1-2 dni. Co jakiś czas warto je przemieszać. Gotowe dokładnie przecedzamy, oleje łączymy i całość przelewamy do czystego pojemniczka. Stosujemy wieczorem, pod krem, jako serum. Aby przedłużyć zdatność olejów warto dodać odrobinę witaminy E lub olejku eterycznego (np. różanego lub geranium).
  • Tak ładnych naczyń nie mam, ale coś w zastępstwie znajdę 🙂 Uwielbiam kwiaty bzu, zapach, otaczam się ile tylko mogę, na zapas 🙂

  • Witaj, gdyby nie to, że jest już ciemno to galopowałabym na ogródek targać bez…
    Mam tylko pytanie czy mogę zamieszać inne oleje, czy też muszą być te które wymieniłaś? Jak na złość nie mam tych wymienionych w przepisie. 🙁
    Pozdrawiam

  • Ja dodaję olejku makadamia do kremu, ale tez stosuje go zamiast kremu, polecam Ikarov 🙂

  • Aż mi zapachniało, uwielbiam zapach bzu, konwalii. Kto to wymyślił takie znaczenie kwiatów, ja też bym pomyślała że mnie kocha. Niestety nikt mnie nie kocha, ani zerwać nie chce dla mnie tych cudnie pachnących kwiatów. 🙂

  • Ale cudne historie! :))
    nie mam niestety żadnego z tych olejków… coś czuję, że dopiero za rok tak zrobie, zapiszę sobie twój post w moim sekretny folderze :))

  • Nie wiedziałam ,że bez kryje w sobie takie historie 🙂 za to jak byłam mała mówiło się że gdy znajdzie się w kwiatkach bzu kwiatek pięciolistny i się go zje to spełni się życzenie, oj troszkę się ich zjadło, pamiętam że były gorzkie , niestety życzenia się nie spełniały 🙂

  • Ja mam jeden fajny olejek dermika skin calligraphy – to taka mieszanka kilku olejów kosmetycznych. Myślisz, że nada się do tego? 🙂

    • Muszko, zupełnie niestety nie znam tego produktu. Jeśli tam faktycznie są same oleje to macerować można. 🙂

  • Piękne zdjęcia! 🙂 I przepis bardzo ciekawy, niby prosty, ale nie pomyślałam, żeby w ten sposób bez wykorzystać. 🙂

    • Bardzo lubię to, co proste 🙂 Zazwyczaj najlepiej się sprawdza 🙂

  • uwielbiam olejki do twarzy – mój ulubiony olejek skin calligraphy używam od 2 miesiecy i jestem nim zachwycona- skora jest idealnie nawilżona, wygładzona, olejek jej nie zapycha – polecam super kosmetyk 🙂

Facebook