Nasza granatowa sypialnia – wizualizacje

Oto i ona! Nasza sypialnia! Kolejne dzieło, kolejna wizualizacja autorstwa nieocenionej Agi z pracowni projektowej Jooka.

Taka sypialnia, jaką sobie wymarzyłam dawno. Cała granatowa, a jakże! Nie będziemy się rozdrabniać tutaj na pojedyncze ściany. Będzie mocno i intensywnie granatowo. Rozwieję też może od razu wszelkie wątpliwości. Mamy tu aż dwa okna, więc światła będzie sporo. Poza tym, w naszym starym, wynajmowanym mieszkaniu, pomalowaliśmy sobie sypialnię na brązowo, także całą (no, bez sufitów) i ani razu nie żałowałam. A wręcz przeciwnie – było przytulnie i po domowemu.

Tym razem więc idziemy w granat. Nie chciałam kontrastować go bielą, zbyt byłoby marynistycznie. Ogromnie podoba mi się za to połączenie drewna z granatem ze szczyptą złota. Oto więc poprosiłam Agę!

Pierwsze pomysły na sypialnię, bardzo spójne z tą tutaj, publikowałam już jakiś czas temu TUTAJ. Zajrzycie sobie, bardzo zapraszam. Pomysł więc przetrwał próbę czasu. I po prostu nie mogę doczekać się ostatecznych efektów!

 

 

Ale od początku! Nasza sypialnia nie pełni jedynie funkcji sypialnianej, co nieco utrudnia zadanie aranżacyjne. Musieliśmy do niej bowiem dodać biurko mojego męża, który spędza zawsze przy nim sporo czasu, kończąc swoją książkę. Postanowiliśmy je ustawić przy oknie, na przeciw drzwi. Łóżko zostało więc nieco zepchnięte w bok, ale akurat z tego się bardzo cieszę. Zapewne gdyby nie było biurka, zrobiłabym tak samo. Potrzebuję po prostu móc się w nocy oprzeć na ścianie. Lub na mężu, ale jego często nie ma…

Początkowo przy łóżku planowałam mały stolik nocny, a obok wysoką komodę z szufladami na bieliznę. Aga jednak zaproponowała coś, co bardzo mi się spodobało – jedną większą komodę, która będzie pełniła obie funkcje. W ten sposób pojawi się jednak moja wymarzona komoda w mieszkaniu! Wstawiliśmy tutaj tę najpiękniejszą jaką znalazłam i pokazywałam Wam już kiedyś w Lili. Jest niestety jednak dosyć droga i obawiam się, że przyjdzie mi poszukiwać tańszej perełki. Ale wiecie – lubię wyzwania!

Nad łóżkiem zawiesiliśmy duże obrazki, które już dawno wypatrzyłam i wręcz zaklepałam – ze złotą folią, w stylu nieco modernistycznym (Złote Plakaty). Jeszcze ich nie mam, a już uwielbiam. Zawsze też marzył mi się taki duży kilim! Negocjuje go jeszcze z mężem… zobaczymy. I koniecznie takie ładne jakieś lustro (H&M)!

Będziemy mieli w sypialni dużą wnękową szafę. Na razie poprosiłam stolarza o proste szare fronty, bo zupełnie nie miałam na nie pomysłu. Udało nam się jednak go znaleźć! Najprawdopodobniej więc zakleimy drzwiczki tapetą! I to najlepiej taką w geometryczne linie (Onwall). Choć tu się jeszcze zastanawiam, bo tapet to ja całą masę pięknych widziałam.

No i lampy! Jak tylko wypatrzyłam te z najnowszej kolekcji Ikea, wiedziałam, ze to one tu się znajdą! Nie wiem jeszcze czy w takiej konfiguracji, czy któraś pojedynczo, ale wszystkie są piękne!

No… to plan jest! Teraz tylko działać! Wypatrywać, wyszukiwać wszystkie te skarby i meble. I tworzyć powoli to nasze ukochane, ciepłe, domowe wnętrze!

 

Na koniec oczywiście zapraszam na stronę pracowni projektowej JOOKA.PL. Dziewczyny są naprawdę mega zdolne i niesamowicie miłe! A co najważniejsze – super pomocne!

 

A oto nasza przyszła sypialnia!

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

 – Kliknij w obrazek, aby go powiększyć! –

Henrietta Hotel

Mam dla Was moje kolejne zauroczenie!

Wypatrzyłam kiedyś w internecie pewien uroczy hotelik. Całkowicie niebanalny. W niebanalnym miejscu. Urządzony tak, że serce mi zabiło.

Napisałam więc czym prędzej do Hotelu Henrietta z prośbą o pokazanie Wam zdjęć z hotelowych wnętrz! Bo jakżeby inaczej?

Hotel Henrietta mieści się w Londynie, wśród uroczych uliczek Covent Garden. To właśnie okoliczne budynki ze szczyptą włoskiego designu stały się inspiracją dla architektki Dorothée Meilichzon. To one tchnęły we wnętrza ten niezwykły czar i stworzyły miejsce doprawdy wyjątkowe.

Znajduje się tu 18 sypialni. Każda inna, każda niezwykła. Architekta wyposażyła je w ręcznie robione zagłówki – kombinacje luster, materiałowych paneli, wzorów i uzupełniających się barw. Mi ogromnie do gustu przypadły aksamitne fotele i złote lampy.

Całość jest spójna i barwna. Jestem zachwycona tym, jak pięknie można połączyć współczesny design, tradycję i historię okolicy z… przytulnością.

To co, wybierzecie się kiedyś?

Zajrzyjcie na stronę Henrietta Hotel

 

 

‚My first inspiration for the hotel was the street itself… It reminded me of the antique ornamentation : arches, capitals, bas-relief… And also all those amazing door frames we can find in apartments in Milan.‘ – Dorothée Meilichzon / Eclectic Trends

 

Wiosenny wish list 02

Coś tu nam się ukryło!

Czyli tym razem moje wiosenne zachciewajki pogubiły się w roślince. Znajdziecie wszystkie?

A jeśli już coś z tego macie, dajcie znać, czy fajne!

 

 

1.Fajne, prawda? Kimono z haftem i frędzlami / Zara

2. YOPE Naturalny żel pod prysznic Kwiat lipy – nowość marki, której jestem bardzo ciekawa / Minti Shop

3. Kolczyki złocone Sosprong / Animal Kingdom / Cloudmine

4. Krem CC z kwasem hialuronowym SPF 15 City Anti-Pollution marki Madara – do utrzymania gładkiej, lekko matowej cery, krem nie tylko uchroni ją przed czynnikami zewnętrznymi, ale także nawilży i ureguluje pracę skóry / Skarbiec Natury

5. Hurraw! Balsam do ust Black Cherry – uwielbiam takie zapachy! I to w naturalnych balsamach! / Minti Shop

6. Najbardziej urocza przypinka, jaką w życiu widziałam! Projekt autorstwa Kasi Stróżyńskiej Goraj / Mysiogonek.pl

7. Jedwabna chusta SUNDAY BRUNCH Flora No.2 / Cloudmine

8. Niebanalne super kolczyki / Mango

9. Coś czuję, że bardzo byśmy się polubili! INIKA – Rozświetlający kremowy cień do powiek – Champagne / Organicall

10. Oj tak, tego czasem bardzo mi potrzeba! Łańcuszek do okularów! I problem z głowy! / Parfois

11. No dobra… przyznaję, że nie wiem do czego bym ją nosiła, ale jest super! Torebka kuferek z geometrycznym wzorem / Zara

 

Donoszę też, że zaktualizowałam ostatnio stronę z lili-przepisami na super domowe kosmetyki.

Zapraszam więc cieplutko TUTAJ!

Jej Świat: Absurdalna Marysia

Z Marysią zetknął mnie los. Tak widać chciał. Uznał, że tak będzie najlepiej. Spędziłyśmy bowiem kiedyś razem całkowicie absurdalną (nomen omen) dobę w jednym szpitalnym pokoju. Obie totalnie zmarnowane śmiałyśmy się wtedy, choć słabo, z tego naszego odrealnionego wspólnego dnia.

Potem los znowu pozwolił się nam spotkać. Widać miał w tym jakiś plan. Wtedy też dopiero okazało się, że Marysia Bocheńska to jest Absurdalna Marysia! Czemu? Była wtedy właścicielką uroczego sklepiku z rękodziełem o nazwie Absurdalia, tuż koło krakowskiego Rynku. Ów znany nam już los postanowił potem być dla niej nieco przewrotny i dziś Marysia ma własną kawiarnię! Absurdalia Cafe, z małym słonikiem Absurdaliuszem w logo. Dodam też, że już w naszych krakowskich kręgach i znaną i modną, bo i klimat ma i atmosferę dobrą i ciepłą. I nawet kakałko ma z różową bitą śmietaną!

Ale to nie wszystko! Marysia ma też talent niemały i głowę pełną energii i pomysłów. Jest autorką bloga Absurdalia, Bachanalia & Niemoralia, pełnego pięknych rysunków jej autorstwa i krótkich historyjek. Planuje wydać książkę dla dzieci i jestem pewna, że będzie to naprawdę wyjątkowa pozycja.

Nie mogło być więc inaczej – Marysia musiała zostać bohaterką jednego z wpisów z serii „Jej Świat”. Opowie Wam więc dziś coś niecoś sama o sobie!

 

Ach, i koniecznie zajrzyjcie na blog Marysi – Absurdalia, Bachanalia & Niemoralia, a jak będziecie w Krakowie wstąpcie do Absurdalia Cafe, przy Kładce Bernatka!

 

 

Kim jesteś?

Bardzo trudne pytanie. Nie mam charakterystycznego zawodu, który pozwoliłby mi napisać, że jestem na przykład informatykiem albo chirurgiem. Jestem trzydziestolatką, która wciąż uczy się dorosłego życia. Z dumą prowadzę własną kawiarnię i próbuję żyć tak, żeby być szczęśliwą. Cały czas szukam równowagi pomiędzy byciem dziewczynką, a poważną biznesłumen. Próbuję pogodzić te dwie sprzeczności. W moim życiu występuje dużo „absurdaliów” 🙂

 

Jak i kiedy odkryłaś, co chcesz tak naprawdę w życiu robić?

Kilka lat temu z wielkim zaskoczeniem odkryłam, że nie wiem co chcę robić w życiu, ale że na pewno musi to być coś naprawdę fajnego. Na razie nic się w tym temacie nie zmieniło. Od czasu tamtego „odkrycia” robię wyłącznie fajne rzeczy, jednak nie są one do końca sprecyzowane. Rzuciłam poważną pracę, żeby otworzyć własną działalność. Najpierw wyprodukowałam pościel dziecięcą z zaprojektowanym przeze mnie wzorem, potem sprzedawałam swoje rysunki, prowadziłam sklepik z polskim rękodziełem, a teraz mam wymarzoną kawiarnię. I mam cichą nadzieję, że tak będzie wyglądało moje życie (mam jeszcze mnóstwo wspaniałych pomysłów w zapasie) 😀

 

Co Cię motywuje?

W pracy motywuje mnie uśmiech innych. Jeśli  to co zrobiłam powoduje, że inni ludzie są zadowoleni i wyrażają pochlebne opinie to… nic więcej nie trzeba do szczęścia. Od kiedy prowadzę własny biznes nauczyłam się też, że niesamowicie motywujące jest wsparcie rodziny i bliskich. Najbardziej stresujący (i demotywujący) jest brak akceptacji. Więc to ludzie motywują mnie, żeby to co robię było dobre.

 

Co Cię inspiruje?

Absolutnie wszystko! Słońce, śnieg, ładne zdjęcie w internecie, fajnie ubrany człowiek w tramwaju, a nawet kolorystyka smyczy mojego psa. Czasem (często!) mam wrażenie, że świat jest tak nafaszerowany wszelkimi inspiracjami, że zaczyna mnie boleć głowa od ich nadmiaru. Chciałabym móc zrobić wszystko i w dodatku natychmiast. Czuję nieustającą potrzebę tworzenia czegoś nowego! Ale są to rzeczy tak skrajnie od siebie różne, że niemożliwe jest zrealizowanie nawet połowy tych pomysłów. Czasem wystarczy tylko, żeby zawiał pachnący wiosenny wiatr, a ja już dostaję świra. Taki zapach wiosny może być inspiracją do wspaniałej podróży, do wprowadzenia niesamowitego deseru do kawiarnianego menu albo do nauki dziergania na drutach. Ciężko przewidzieć 😉

 

Co zaprzątało Ci głowę dzisiaj rano?

Pierwszą rzeczą o jakiej myślę rano jest mój kalendarz i lista rzeczy, które muszę zrobić tego dnia. Dzisiaj od samego rana myślałam o Absurdaliach – mojej kawiarni do której planowałam pojechać w pierwszej kolejności. Chciałabym kupić dużo kwiatów na zewnątrz. Żeby było tak trochę „na dziko”. Ale gdzie można kupić kwiaty ogródkowo-balkonowe na początku kwietnia? Może rozpocznę od bluszczy?

Czym się w życiu kierujesz?

Często myślę sobie o tym, że (prawdopodobnie) mamy tylko jedno życie. I że dobrze byłoby tego nie zmarnować. Więc mogę chyba powiedzieć, że kieruję się w życiu poczuciem szczęścia. Cały czas dążę do tego, co sprawia radość i szczęście (czy to jest hedonizm? Całkiem możliwe).

Bardzo bym chciała, żeby każdy człowiek mógł żyć tak jak chce. Drażnią mnie różne dziwne normy, zakazy i stereotypy. Im więcej „przykazań”, tym większy bunt wewnętrzny odczuwam. Więc jeszcze raz – każdy człowiek powinien żyć tak, żeby być szczęśliwym. Byle nie krzywdził innych. Takie mogłabym mieć motto życiowe 😉

 

Co robisz, kiedy tracisz zapał i chęci do działania?

Snuję się po domu w szlafroku i narzekam tak długo, aż mój konkubent na mnie nakrzyczy.

 

Czego nauczyłaś się ostatnio?

W związku z tym, że jestem w ciąży od kilku miesięcy śledzę etapy powstawania nowego człowieka. To fascynujące! Wcześniej nie wiedziałam, że taki mały ludzik jest w stanie tak bardzo wierzgać nóżkami i rączkami, że można rozpoznać je przez skórę! Zdumiewające jest jak tworzy się nowe życie. Niby każdy uczy się o tym w szkole i są to oczywiste oczywistości. Ale kiedy zaczyna się doświadczać tego wszystkiego na własnej skórze…. Niesamowite i przedziwne jest mieć kogoś w brzuchu:)

Poza tym ostatnio uczę się wreszcie robić na drutach 🙂

 

 

Ulubione:

  • zapach: drzewa na wiosnę i benzyna w Trabancie
  • kosmetyk: domowe peelingi, których nauczyła mnie Ada z Lili
  • książkę: jest ich zbyt wiele, nie mam jednej ulubionej. Ostatnio przeczytałam nową Musierowicz. Poza tym bardzo lubię te współczesne, przepięknie ilustrowane książki dla dzieci.
  • film: nie mam ulubionego filmu, ale lubię te pozytywne. Nie cierpię horrorów i smutnych zakończeń
  • rzecz w domu: wanna i łóżko
  • rzecz w szafie: różowa tiulowa spódnica
  • blog / blogi, które polecasz: bardzo lubię Julię Rozumek i jej drewniany dom 🙂
  • miasto: Kraków
  • jedzonko/napój: koktajl owocowy
  • cytat: „You may say I`m a dreamer; but I`m not the only one

 

Wnętrzarskie zachwyty i aktualności 05

Dzieje się, oj dzieje… Z większymi i mniejszymi trudnościami, pchamy wszystko do przodu na budowie. Rozwiązujemy kolejne problemy i wymyślamy nowe rozwiązania. Zmieniamy, kombinujemy i wybieramy. Wszystko po to, aby to nasze miejsce było faktycznie nasze.

Przyznam, że boję się bardzo… O to, czy te pomysły wypalą… Czy jeden czy drugi fachowiec zrobi wszystko po naszej myśli… Czy nagle nie wyjdzie milion dziwnych spraw, które pokrzyżują nam plany (jak na przykład, swoją drogą, licznik wody w przedpokoju, który jest tam, gdzie miała być ławka i miejsce na buty… albo dziwna, brzydka rurka od gazu idąca przez całą łazienkę i przedpokój… albo kafelek, który jest jakimś cudem nie na tej ścianie, na której miał być…). Czy meble wyjdą ładnie czy przaśnie?

No boję się, cóż zrobić…

Pewnie sporo z Was rozumie te moje babskie rozterki. Tak to właśnie jest, kiedy na czymś tak bardzo zależy…

Tymczasem, spójrzcie jakie to nowości i zmiany w naszym nowym mieszkaniu ostatnio wyszły!

 

KUCHNIA

/ Pomysły na naszą kuchnię znajdziecie we wcześniejszym wpisie – TUTAJ! /

Z tej ścianki cieszę się bardzo! Bo, jak już wspominałam na Facebooku, wymyśliliśmy sobie tę półotwartą kuchnię i w końcu wszystko staje się rzeczywistością. W końcu to półotwarcie w jakiś sposób widać! Wyobraźnia lepiej pracuje! Od strony kuchni, szafki będą wyglądać jak na powyższym projekcie od stolarza. Tam właśnie umieszczamy piekarnik i moje wymarzone, bardzo długie cargo, na wodę, psią karmę i całą masę słoików czy puszek! A po drugiej stronie nowej ścianki stanie moje biurko. W ten bowiem sposób powstał mój kącik do pracy, który ostatnio Wam pokazywałam (a i jest poniżej).

Zmieniłam koncepcję płytek między blatami w kuchni a szafkami. Tak mnie pewnego wieczora natchnęło, że w sumie jednak nie chcę takich biały, małych jakby-cegłówek, które planowałam od początku. Chcę mieć bowiem leciutki marmurkowy wzór! Znalazłam płytki idealnie wpisujące się w moje wyobrażenie – Glazura Emporio Ceramika Color 25 x 60 cm soft grey (kupione w Obi). Są piękne! Białe, w połysku, z bardzo delikatnym rysunkiem marmuru, który nie powinien rywalizować z mozaikową podłogą. Będzie się to to łatwo myło i zapewne stanie się całkiem fajnym tłem do zdjęć.

W końcu też nie pisałam Wam, że ostatecznie zdecydowaliśmy się na miedziane uchwyty do mebli. Decyzja zapadła, teraz więc poszukuję miedzianych dodatków do kuchni 🙂 Sporo tego już mam na oku, wszystko Wam wkrótce, w osobnym p oście pokażę!

 

ŁAZIENKA

/ TU znajdziecie nasze pomysły na łazienkę /

Musieliśmy ostatnio nieco pokombinować z łazienką i z jej pierwszym projektem. Okazało się bowiem (nagle..), że piec będzie na innej ścianie niż miał być… Ostatecznie więc całość będzie wyglądała mniej więcej jak powyżej. Narożny blat pozostaje (pisałam o nim na Facebooku), ze specjalną dziurą na kosz na brudy, miski i środki do prania. Równie specjalna, wysoka szafka, zakryje piec.

Udało się nam już kupić wannę i piękną umywalkę. Postanowiliśmy też zmienić nieco powyższą koncepcję i kupiliśmy odrobinę inne oświetlenie nad lustro – czarne, bardziej retro, w dobrej cenie – Colours Spot listwa Apheliotes z Castoramy.

 

Coś mam do tych złotych lamp… Ciągnie mnie do nich okrutnie! Zwłaszcza z takimi szklanymi kulami! Kiedy więc tylko zobaczyłam te powyższe na stronach Castoramy, wiedziałam, że je weźmiemy! No i wzięliśmy! Dwie sztuki tych do przedpokoju i jedną do holu. I leżały mi tak dłuższą chwilę przy biurku i nie mogłam się napatrzeć!

Lampy – Spot plafon Colours Cimon Castorama oraz Spot plafon Colours Pila Castorama.

 

 

 

Postanowiłam też zrobić lampową rewolucję w salonie!

A dokładniej postawić na jedną dużą lampę-żyrandol z większą ilością żarówek, aby nie tylko było faktycznie jasno, ale też aby całość nabrała bardziej zdecydowanego charakteru. I tego takiego… smaczku!

Kiedy więc zobaczyłam lamę Modern Orchid od razu wiedziałam, że ona tam pasuje! Wygląda niebanalnie, wpisuje się idealnie w koncept, jest złota (a jakże) z sześcioma poddymionymi szklanymi kloszami. Co fajne, można ją dowolnie ustawić, rozłożyć niczym roślinę.

No i w ogóle – ja ją zwyczajnie już bardzo lubię! / lampa wisząca MODERN ORCHID-6 złoto szara ze Step into Design

W tej sytuacji pozostałe dwa punkty świetlne z salonu pozostawię spokojne. Będą to zapewne spoty natynkowe, być może czarne ze złotymi środkami.

Całą wizualizację salonu znajdziecie TUTAJ.

 

I w ogóle wiecie, wiecie co? Przyjechały moje wymarzone tapetki! Moje Rebell Walls!

Radość to zaiste wielka była, bo cieszę się na nie ogromnie. I tak, delikatna dżungla Jungle Land Verdant wyląduje, jak już kiedyś wspominałam, w przedpokoju. A te szare drzewka, już niedługo, staną się tłem mojej codziennej pracy.

Jak zamówić podobne? Jest to całkiem proste, polecam więc bardzo. Wchodzicie na polską stronę (marka ma siedzibę w Szwecji) RebelWalls.com/pl,  wybieracie swoją tapetę, a następnie wpisujecie w odpowiednie pola wielkość ściany. Następnie myszką dopasowujecie tapetę do Waszej ściany. Dzięki temu wybieracie najlepszy Waszym zdaniem fragment całego murala. I zamawiacie! Ja zamawiałam jeden kawałek na 150 cm, drugi na 170 cm, więc w sumie na małe ściany. Ogromnie mi się podobają jednak ściany w całości pokryte takimi tapetami. Jestem ciekawa, czy ktoś z Was tak zrobił lub zrobi?

 

Pora na tradycyjną już część wnętrzarskich zachwytów!

Zobaczcie więc, na jakie cuda natknęłam się ostatnio!

1.Cudne lustro w metalowej ramie / H&M Home

2. Lampa wisząca PLANT – Bloomingville / Nordic Decoration Home

3. Lampa podłogowa CHESTER złota 107231 Markslojd / Elektromarket

4. Petite Friture Szezlong Grid / 9design

5. Ach, cudowne lampy Whoa! Lampa wisząca Whoa 35×55 cm mosiężna / Sfmeble.pl

6. I kolejna lampa Whoa (jest jeszcze jedna!) / 9design

7. Budzik Minimal red/gold by Karlsson / Exito design

8. Przepiękna i całkowicie oryginalna komoda LOWBO marki Phormy / Rzeczy Same

9. Leitmotiv Lampa wisząca LAX szara / Behome

10. Leitmotiv Lampa wisząca LAX niebieska / Behome

11. Piękne lampy Ikea z nowej kolekcji Industriell / Ikea

12. Stanowczo najładniejsze łóżko, jakie widziałam! Łóżko z litego drewna palisandru Massive Home / Bonami

 

A na koniec…. ważna sprawa!

Zaproszenie!

Będziecie w Warszawie 21-22 kwietnia? To coś dla Was – Ekocuda – Targi Kosmetyków Naturalnych!

EKOCUDA – PRZYGOTOWANIA DO WIOSNY CZAS ZACZĄĆ!

21-22 kwietnia w Warszawie rządzić będą Ekocuda. Dla miłośników kosmetyków inspirowanych naturą to wyjątkowy weekend. W prestiżowej lokalizacji przy ulicy Brackiej, w Domu Towarowym Bracia Jabłkowscy, blisko 150 wystawców kosmetyków naturalnych, zarówno polskich, jak i zagranicznych spotka się ze swoimi odbiorcami. To pierwsze
w historii Targów tak duże wydarzenie – do dyspozycji uczestników oddano 3 piętra! Poza częścią wystawienniczą, eksperci zdradzą praktyczne tajniki używania kosmetyków eko prowadząc warsztaty oraz otwarte wykłady. Wstęp na targi jest bezpłatny.

 

Super szampon ziołowo-miodowy

To jeden z tych przepisów, z których jestem wyjątkowo zadowolona! Bo jako właścicielka gęstych, trudnych włosów muszę zwracać szczególną uwagę na szampony. A po tym, który dzisiaj zrobimy, po super szamponie ziołowo-miodowym, moje włosy są wyjątkowo błyszczące. A w dodatku – takie to proste w wykonaniu, że z pewnością każdy sobie poradzi!

Wiecie co jest najfajniejsze? Że ten szampon jest przepełniony prawdziwym, odżywczym, antybakteryjnym… miodem! Tak! Prawdziwym miodem! I to niemal 1/3 szamponu to właśnie miód! A miód, nie wiem czy wiecie, świetnie działa i na włosy i na skórę. Jeśli dodamy do tego jeszcze mocny, świeży napar z mięty, pokrzywy i melisy, całość uzupełnimy wygładzającym olejem lnianym oraz olejkami z rozmarynu i mandarynki, powstaje kosmetyk, z którym już nie chcemy się rozstawać! Ma energetyzujący kolor i cudowny ziołowo-orzeźwiający zapach. Nie jest może najbardziej wydajnym produktem, ale wart, oj wart jest zrobienia.

Szczególnie polecam właścicielkom przetłuszczających się włosów – jak moje. Zauważyłam bowiem, że po pierwsze – nie trzeba przy nim stosować odżywki, bo włosy pozostają i tak miękkie, gładkie i odżywione. A po drugie – tak jakby miały znacznie dłuższą zdatność do używania… Po prostu dłużej są świeże i dobrze wyglądają.

Głównym składnikiem myjącym szamponu jest betaina kokosowa – Cocomidopropyl Betaine. Jest to łagodny środek myjący o właściwościach emulgujących i nawilżających, wytwarzany z kokosa. Co ciekawe, ma też działanie bakteriobójcze i antyseptyczne. Kiedy sobie o niej wcześniej czytałam, często pisano, że najlepiej łączyć ją z glukozydem decylowym, że wtedy lepiej się pieni i myje. Cóż, może i warto, ale ten szampon, do którego dodałam samą betainę pieni się wybornie. A wierzcie mi, mam naprawdę dużo włosów, które potrzebują dobrego oczyszczania, a nasza dzisiejsza gwiazda radzi sobie z nimi świetnie. Co więcej, taką miodową pianką z włosów można potem umyć całe ciało.

Bardzo polecam!

 

Super szampon ziołowo-miodowy

Składniki:

  • 100 ml betainy kokosowej – Cocomidopropyl Betaine
  • 100 ml płynnego miodu
  • 100 ml świeżego naparu z pokrzywy, melisy i mięty
  • 15 ml oleju lnianego
  • 30 kropelek olejku rozmarynowego
  • 40 kropelek olejku mandarynkowego

 

Zaczynamy od zrobienia naparu ziołowego. Po łyżce lub torebce pokrzywy, melisy i mięty wrzucamy do kubka i zalewamy wrzątkiem. Odstawiamy na pół godziny do zaparzenia. Po tym czasie przelewamy 100 ml naparu do wysokiej zlewki. Dolewamy do niej betainę, miód i olej i dokładnie mieszamy. Dolewamy olejki eteryczne i dalej mieszamy, powoli, aby nie zrobić za dużej piany, ale żeby wszystko ładnie się połączyło. Całość przelewamy do odpowiedniej butelki. Szampon możemy przechowywać albo w lodówce albo w łazience przez dwa tygodnie.

 

Facebook